#48. Ogień, który ich spala - Brittainy C. Cherry

Był sobie kiedyś chłopiec, którego pokochałam. 
Logan Francis Silverstone był moim zupełnym przeciwieństwem. Kiedy tańczyłam jak urzeczona, on podpierał ścianę. Przeważnie milczał, podczas gdy mnie trudno było uciszyć. Uśmiech przychodził mu z wysiłkiem, natomiast ja unikałam smutku.
Pewnej nocy dostrzegłam ciemność, która czaiła się głęboko w nim. 
Każdemu z nas czegoś brakowało, jednak razem mieliśmy wszystko. Z obojgiem było coś nie tak, ale obok siebie zawsze czuliśmy, że wszystko jest jak należy. Byliśmy jak spadające gwiazdy przecinające nocne niebo w poszukiwaniu życzenia, modlące się o lepsze jutro.
Aż do dnia, w którym go straciłam. Jedną pochopną decyzją zaprzepaścił nasz związek.
Był sobie chłopiec, którego pokochałam. 

I przez kilka krótkich chwil - trwających tyle co oddech, co szept - pomyślałam, że może i on mnie kocha. 

Brittainy C. Cherry przyzwyczaiła swoich czytelników do tego, że tworzy historie w jakiś sposób nietuzinkowe, a do tego pełne swoistej magii. To za jej pomocą jest w stanie słowem malować piękne obrazy, które nie tylko pojawiają się przed oczami czytelnika, niczym kadry z filmu, ale przede wszystkim trafiają do serca i ułatwiają odczuwanie każdej emocji, jeszcze mocniej. Być może nie jestem do końca obiektywna w swojej ocenie, bo Cherry jest jedną z tych autorek, które skradły moją sympatię pierwszą książką, jaka miała okazję wpaść w moje ręce. Na szczęście nie jestem zobligowana do oceny na chłodno, tylko do przeprowadzenia Was, moi drodzy, przez moje subiektywne odczucia, i to też mam zamiar zrobić. 

„- Złamiesz mi serce, prawda? - szepnęłam tuż przy jego uchu.
Przytaknął z poczuciem winy w oczach.
- Mogę to zrobić.
- A co wtedy się stanie?
Nie odpowiedział.”

Ogień, który ich spala to powieść, która podobnie, jak pierwsza część cyklu, Powietrze, którym oddycha, ma w sobie wiele głęboko skrywanego bólu i cierpienia młodych ludzi niszczonych przez życie oraz bliskich. Choć to, co pozwala zachować harmonię i równowagę, to skryta na kartach powieści pasja i wyjątkowa relacja, jaka łączy głównych bohaterów, a która w tym przypadku, wystawiona zostaje na bardzo ciężką próbę. 
On jest typowym przykładem dziecka, które urodziło się w niewłaściwej rodzinie. Dumny, ostry i zdystansowany, choć w głębi duszy skrywa wrażliwego, uzdolnionego kulinarnie i spragnionego uwagi matki młodego człowieka, dla którego narkotyki stały się jedynym sposobem na niedopuszczanie do siebie wspomnień i bólu.
Ona, to dziewczyna z dobrego domu, któremu tak naprawdę daleko do książkowego modelu rodzinnego ogniska. Wciąż zapracowana, wymagająca i surowa matka oraz ojciec, któremu relacje z córką stały na drodze do wielkiej muzycznej kariery, z pewnością nie są wzorem rodzicielstwa. Choć pozbawiona w życiu ciepła i miłości, potrafi kochać i dawać z siebie więcej niż ktokolwiek, nie oczekując niczego w zamian. 

„Spojrzał mi w oczy, a kiedy tak patrzył, wydawało mi się, że próbował przyrzec mi wieczność, choć tak naprawdę mieliśmy tylko tę chwilę.”

Dzieli ich absolutnie wszystko, ale łączy coś silniejszego niż podziały – potrzeba bycia dla kogoś ważnym. Dwoje porzuconych dzieciaków, którzy byli dla siebie nawzajem jednocześnie zgubą i ratunkiem, silna przyjacielska więź, prawdziwe młodzieńcze uczucie, a potem jedna niewłaściwa decyzja, dwa złamane serca, czas i ogromna odległość. Czy da się jeszcze uratować to, co utracone? A może na zgliszczach przeszłości można postawić nowe, stabilniejsze fundamenty? O tym z pewnością przekonacie się podczas lektury. 
Ogień, który ich spala to, jak w przypadku twórczości Cherry bywa, napisana lekkim, plastycznym i soczystym językiem pełna smutku, ale również nadziei, historia opowiedziana z perspektywy dwójki ludzi, którzy znają życie od najgorszej jego strony. Opowieść o chłopaku z szemranej dzielnicy, który bał się komukolwiek okazać miłość, bo życie nauczyło go, że miłość to tylko ciągła walka i ból; chłopaku, który kiedy już pokochał, robił to mocno i całym sercem, nie potrafiąc inaczej. To historia wrażliwej dziewczyny, mającej w sobie odwagę i determinację, by obdarzyć uczuciem zniszczonego życiem mężczyznę. 

„Pochylił się i mnie pocałował. Całował z obietnicami, których nigdy sobie nie składaliśmy. Całował, przepraszając za rzeczy, których nie zrobił. Całował całym sobą, więc odwzajemniłam pocałunek ze wszystkim, co we mnie istniało.”

I w końcu to powieść o popełnianiu błędów, ponoszeniu konsekwencji, nieporozumieniach, wybaczaniu sobie i innym, trudnych decyzjach, niełatwych powrotach, przykrych niespodziankach losu, rodzinie i przede wszystkim sile prawdziwej miłości. Świadectwo tego, że życie potrafi rzucać kłody pod nogi, ale po każdej burzy, prędzej czy później wchodzi jednak słońce. 
Ogień, który ich spala to udana druga część cyklu Żywioły, która potrafi oczarować nawet, jeśli ktoś z Was dostrzeże w niej drobne zgrzyty. Polecam zarówno miłośnikom zaczytującym się w gatunku, jak i tym, którzy uwielbiają twórczość Brittainy C.Cherry. Ja się nie zawiodłam, mam nadzieję, że u Was będzie podobnie.

„Wciąż jesteś ogniem, który mnie ogrzewa, gdy życie spowija chłód. Wciąż jesteś głosem, który trzyma mrok z daleka. Wciąż jesteś powodem, dla którego bije moje serce. Wciąż jesteś powietrzem w moich płucach. Wciąż jesteś największym z moich uniesień. A ja wciąż jestem prawdziwie, szaleńczo boleśnie w tobie zakochany i nie wydaje mi się, żebym kiedykolwiek potrafił przestać.”

Seria ELEMENTS. ŻYWIOŁY:
l POWIETRZE, KTÓRYM ODDYCHA l OGIEŃ, KTÓRY ICH SPALA l

______________________________________________________________
Brittainy C. Cherry, Ogień, który ich spala, stron 450, FILIA, 2017
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek

Udostępnij ten post

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz