Jaskółki literackie - zapowiedzi stycznia

Czasem coś się kończy, żeby coś innego mogło się zacząć. Liczę na to, że nadchodzący 2017 rok będzie jeszcze lepszy niż ten, u którego schyłku aktualnie jesteśmy. Życzę sobie i przede wszystkim Wam, nowych wyzwań, twórczych pomysłów, samych sukcesów na drodze zarówno zawodowej, jak i osobistej, dalszego rozwijania się oraz mnóstwa inspiracji, siły i determinacji do przekraczania własnych granic. No i oczywiście, w tym akapicie nie może zabraknąć tego co, dla nas książkoholików, najważniejsze: Zaczytanego Nowego Roku i samych wydawniczych pyszności! 


11 STYCZNIA

UŁASKAWIENIE (The Legal Briefs tom 3)
Emma Chase 
FILIA

Gdy Brent Mason patrzy na Kennedy Randolph, nie widzi zawstydzonej, słodkiej sąsiadki, z którą się wychowywał. Widzi pewną siebie, cudowną kobietę... która obcasem szpilki od Christiana Louboutina pragnie zmiażdżyć konkretne części jego ciała.
Brent nie pozwolił, by utrata nogi w wypadku samochodowym przed wielu laty miała wpływ na prowadzone przez niego satysfakcjonujące życie. Wysoko stawia sobie poprzeczkę, po czym pokonuje wszystkie przeszkody na drodze do celu.
A teraz jego celem jest Kennedy.
Z kolei kiedy ona patrzy na Brenta, widzi tylko zapatrzonego w siebie gogusia, który upokorzył ją w szkole średniej tylko po to, by wkraść się w łaski grupy popularnych dzieciaków, tych samych, które zamieniły jej licealne lata w piekło.
Kennedy nie jest już społecznym wyrzutkiem – jest prokuratorem w stolicy, ma na koncie pasmo sukcesów. Brent jest adwokatem obrony w jej nowym procesie, więc dawna koleżanka postanawia skorzystać z okazji i odpłacić mu się pięknym za nadobne.
Jednak sprawy nie do końca układają się po ich myśli.
Każda ostra wymiana zdań zmusza panią prawnik do zastanowienia się, czy Brent jest równie żywiołowy w sypialni, co na sali sądowej. Natomiast każdy jej argument i sprzeciw sprawiają, że młody obrońca pragnie Kennedy coraz bardziej.
W końcu nawet prawnicy mogą się zakochać… Werdykt serca swoją drogą, ale czy sąd udzieli im ułaskawienia? 

MIMO NASZYCH KŁAMSTW (Mimo moich win tom 3)
Tarryn Fisher 
OTWARTE

Wiesz dobrze, że nie da się żyć bez ponoszenia konsekwencji własnych decyzji, tak samo jak nie da się żyć bez patrzenia za siebie. Zawsze będziesz wspominał, zawsze będziesz rozpamiętywał. Wielka miłość, która odeszła… Pamiętasz jeszcze, co czułeś, gdy znikała? Ja czuję to cały czas.
Zniszczyłem wszystko. Mam już dosyć tych bezsennych nocy, kiedy analizuję, co się stało. To nie miało prawa się wydarzyć! Ile razy wypowiadałeś w myślach to zdanie? Nawet raz to za dużo. Dla mnie te słowa to już niemal modlitwa.
Chcesz mojej rady? Zastanów się głęboko, zanim zaczniesz okłamywać ukochaną osobę, bo pewnego dnia rozejrzysz się dookoła i zobaczysz jedynie zgliszcza – ruiny życia, które chciałeś mieć, tragedie osób, które darzyłeś uczuciem, zniszczonego siebie.
Nie, nie zostawię tak tego. Mimo naszych kłamstw tym razem postawię wszystko na jedną kartę. Przecież ona mnie potrzebuje… C.
Mimo naszych kłamstw to pożegnanie z Olivią, Leah i Calebem. Nadszedł czas na ostatnią część miłosnej układanki. Jeśli myślisz, że znasz już całą historię, to błąd. Tarryn Fisher nie pozwoli Ci odetchnąć, rozpali Twoje emocje do czerwoności.

MARGO
Tarryn Fisher

SQN

W Bone jest dom.
W domu mieszka dziewczyna.
W dziewczynie mieszka ciemność...
Margo nie jest jak inne nastolatki. Żyje w miasteczku Bone, które reszta społeczeństwa omija szerokim łukiem. Swój dom nazywa „pożeraczem". Jej cierpiąca na depresję matka nie odzywa się do niej i traktuje niczym służącą.
Dziewczyna trzyma się na uboczu, spędza swoje dni w samotności bez kontaktu z rówieśnikami. Jej życie zmienia się nieodwracalnie kiedy poznaje Judah – starszego chłopaka z sąsiedztwa. Sparaliżowany, na wózku inwalidzkim pokazuje Margo, że można cieszyć się życiem
Dziewczyna trzyma się na uboczu, spędza czas w samotności, nie nawiązuje kontaktu z rówieśnikami. Jej życie nieoczekiwanie się zmienia, kiedy poznaje Judaha – chłopaka z sąsiedztwa. Jeżdżący na wózku inwalidzkim pokazuje Margo, że można cieszyć się życiem nawet w Bone.
Kiedy w okolicy ginie 7-letnia dziewczynka, dwójka osobliwych przyjaciół rozpoczyna prywatne śledztwo. W głowie Margo pojawia się desperackie pragnienie, aby wytropić odpowiedzialnych za tę zbrodnię. I przykładnie ukarać... „Oko za oko. Krzywda za krzywdę. Ból za ból”. Rozpoczynając bezlitosne polowanie na zło, dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, że przyjdzie jej zapłacić za nie własną duszą...
Najbardziej brutalna prawda to ta o nas samych.

W KRĘGACH WŁADZY 1. WOTUM NIEUFNOŚCI
Remigiusz Mróz

FILIA

Pierwsza polska seria political fiction!
Marszałek sejmu, Daria Seyda, budzi się w pokoju hotelowym, nie pamiętając, jak się w nim znalazła ani co się z nią działo przez ostatnich dziesięć godzin. Jest przekonana, że stała się ofiarą manipulacji, ale nie wie, kto ani dlaczego może za nią stać. Tymczasem Patryk Hauer, wschodząca gwiazda prawicy, podczas prac komisji śledczej odkrywa polityczny spisek sięgający najistotniejszych osób w kręgach władzy.
Seyda i Hauer znajdują się po przeciwnych stronach sceny politycznej. Dzieli ich wszystko, ale połączy jedna sprawa...



DZIEWCZYNA, KTÓRĄ KOCHAŁEŚ
Jojo Moyes

MIEDZY SŁOWAMI

"Ten portret to moja ulubiona rzecz w całym domu. Właściwie na całym świecie. Przypomina mi o dziewczynie, którą kiedyś byłam. Która nie martwiła się na okrągło. I która potrafiła się bawić, po prostu... robiła różne rzeczy. O dziewczynie, którą chcę znów być. "
W życiu Liv nic nie poszło zgodnie z planem. Zamiast cieszyć się miłością męża i myśleć o przyszłości, została sama. Jedyne, na co ma ochotę, to wejść pod kołdrę i już nigdy nie wyściubiać spod niej nosa. Wypić o jeden kieliszek wina za dużo i zapomnieć o mailach od komornika i mężczyźnie, który miał być spełnieniem marzeń, a zniknął bez słowa. Jedyne, co pomaga jej przetrwać, to portret dziewczyny, zaręczynowy prezent. Najcenniejsza rzecz, jaką ma. Kiedy ktoś chce jej go odebrać, Liv zaczyna walczyć. O obraz i o siebie. Podobno można łamać zasady, jeśli się kocha...

OUTLIERSI
Kimberly McCreight

CZARNA OWCA

Wszystko zaczyna się od smsa: "Wylie, błagam, pomóż mi".
Wylie nie rozmawiała z Cassie od ich ostatniej kłótni ponad tydzień temu. Ale to nieistotne. Cassie ma problemy, więc Wylie postanawia uratować swoją najlepszą przyjaciółkę przed nią samą. Ale tym razem jest inaczej. Zamiast powiedzieć Wylie, gdzie jest, Cassie wysyła tajemniczo brzmiące wskazówki. W dodatku nie prosi jej, żeby przyjechała sama, tylko wysyła do niej Jaspera. Wylie nie ufa chłopakowi, który sprowadził jej przyjaciółkę na złą drogę, ale nie ma wyboru – musi z nim jechać.
Odnalezienie Cassie bardzo szybko przeradza się z trudnego zadania w niebezpieczną misję. Im dalej jadą na północ, w głąb gęstych lasów Maine, tym silniej odzywa się w Wylie przeczucie, że coś jest bardzo nie tak. Czego Cassie im nie mówi? I czy odnalezienie jej nie będzie dopiero początkiem czegoś znacznie gorszego?

ZAPACH CZEKOLADY
Ewald Arenz

W.A.B.

Gorzko-słodka woń miłosnej pokusy w pięknej historii dla marzycieli, kochanków i romantyków. Powieść Zapach czekolady sprzedała się w ponad 100 000 egzemplarzy.
Wiedeń, A. D. 1881. Porucznik cesarsko-królewskiej armii August Liebeskind kończy służbę i przyjmuje posadę w należącej do stryja manufakturze czekolady. Zakochuje się w pięknej, lecz zamężnej Elenie. Między młodymi wybucha płomienny romans, który przerywa tragiczne zdarzenie. . . August, zrozpaczony po utracie ukochanej i obdarzony nadzwyczajnym zmysłem węchu, postanawia stworzyć finezyjne praliny, którymi upamiętni Elenę. Ich kuszący aromat wydobywa z ludzi najskrytsze marzenia i doprowadza Wiedeń do ekstazy. 

HOTEL ANGLETERRE
Brooke Bennett

MARGINESY

Szwecja, rok 1940.
Georg krótko po ślubie zostaje powołany do wojska, żeby bronić granicy z Finlandią. Trafia do jednostki, gdzie musi zmierzyć się z sięgającą minus czterdziestu stopni temperaturą i sadystycznym dowódcą. Wydarzenia w obozie doprowadzają do buntu i rozlewu krwi, a Georg zostaje internowany na podstawie fałszywego oskarżenia.
Pozostawiona samotnie w Malmö Kerstin, żona Georga, zaprzyjaźnia się z tajemniczą Violą. Pomimo dzielących ich różnic, zaprzyjaźniają się i wkrótce zawiązuje się między nimi namiętny romans. Viola czasem znika bez słowa. Jej drugie życie okazuje się dużo bardziej złożone i stanowi zagrożenie dla wszystkich.
Gdy Georg wraca do domu, dręczą go wspomnienia z wojny. Próbuje odnaleźć się w swoim dotychczasowym życiu, ale nie jest mu łatwo. Marzy o zemście, a Kerstin nie potrafi pogodzić się z przykrym finałem jej związku z Violą. Wkrótce również odkrywa, że ktoś ją śledzi. Ktoś, kto wie o jej zakazanej miłości i kto grozi, że wyjawi prawdę. Żeby uratować małżeństwo i żyć dalej, Kerstin i Georg muszą rozliczyć się ze swoją przeszłością.
Znakomita opowieść o drugiej wojny światowej – o przyjaźni, miłości, buncie i zdradzie – a także o tym, jak wojna potrafi zmienić neutralny kraj. 

PANI EINSTEIN
Marie Benedict

ZNAK

Czy w męskim świecie nauki jest miejsce dla kobiet?
Czy miłość może w nim przetrwać?
Jesień 1896 roku. Mileva ma dwadzieścia jeden lat i jako jedna z pierwszych kobiet rozpoczyna studia fizyczne na uniwersytecie w Zurychu. Uważa, że jej kalectwo przekreśla szanse na miłość. Postanawia w pełni poświęcić się nauce. Jest nieprzeciętnie inteligenta, ambitna i zamierza wiele osiągnąć. Studiujący z nią Albert zakochuje się w jej niezwykłym umyśle i niedoskonałym ciele. W ich małżeństwie jest miejsce nie tylko na miłość, ale też na wspólną pasję.
Kilkanaście lat później świat zachwyca się odkryciami Einsteina. Nikt nie pyta jak ich dokonał, nikt nie wspomina o Milevie.
Wciągająca i poruszająca historia żony Einsteina, genialnej fizyczki, której wkład w naukę został zapomniany. Kim była i dlaczego nic o niej nie wiemy? 

DZIEWCZYNA NA MIESIĄC. STYCZEŃ - LUTY - MARZEC
Audrey Carlan

EDIPRESSE KSIĄŻKI

Mia Saunders potrzebuje pieniędzy, dużo pieniędzy. Ma rok na spłacenie długu, który zaciągnął jej ojciec. Teraz przestępcy grożą jej rodzinie, bo chcą odzyskać kasę. Przecież chodzi o milion dolarów. Mia Saunders to młoda buntowniczka, która próbuje swoich sił jako aktorka. Niespodziewana wiadomość odmienia jej życie – jej ojciec pożyczył dużo pieniędzy i naraził się byłemu chłopakowi Mii, jednemu z licznego grona niewiele wartych facetów, dla których dziewczyna straciła niegdyś głowę. Żeby pomóc ojcu i uratować swoją rodzinę, Mia musi spłacić dług, zatrudnia się więc jako ekskluzywna dziewczyna do towarzystwa w firmie ciotki, aby co miesiąc dokonywać spłat. Wystarczy, że spędzi miesiąc z bogatym facetem, z którym nie musi uprawiać seksu, aby mieć na kolejną ratę. Łatwizna? Pierwsze trzy miesiące – Styczeń, luty, marzec – spędza kolejno w Malibu, w Seattle i w chicago. Mężczyźni, którzy płacą za jej czas, są znani i bogaci. Weston charles channing trzeci – scenarzysta i reżyser znanej serii filmów – zatrudnia Mię, aby strzegła go przed zakusami młodych kobiet gotowych na wszystko, byle tylko trafić do świata show biznesu. W lutym jest muzą znanego francuskiego malarza Aleca Dubois i pozuje do obrazów, w marcu zamieszkuje z Anthonym Fasano i jego partnerem Hectorem. Tym razem Mia wciela się w rolę narzeczonej Anthony'ego – boksera i spadkobiercy bogatej włoskiej rodziny, który pilnie strzeże swojego sekretu przed najbliższymi. 
 
12 STYCZNIA 

TO, CO NAJWAŻNIEJSZE (Hart’s Boardwalk Series tom 1)
Samantha Young

BURDA KSIĄŻKI

Witamy w Hartwell, spokojnym, nadmorskim miasteczku, gdzie dzięki tajemnicy sprzed wielu lat pewna kobieta zrozumie, co znaczy prawdziwa miłość...
Doktor Jessica Huntington całym sercem angażuje się w problemy swoich podopiecznych z więzienia dla kobiet, ale w życiu prywatnym starannie unika związków uczuciowych. Nauczyły ją tego bolesne doświadczenia. W więziennej bibliotece odkrywa plik starych listów miłosnych i jedzie do malowniczego Hartwell, żeby dostarczyć je adresatowi. Nadmorskie miasteczko rzuca na Jessicę swój czar, ale jeszcze większe wrażenie robi na niej przystojny właściciel miejscowego baru.
Od czasu rozwodu z niewierną żoną, Cooper Lawson skupia się na tym, co najważniejsze: na rodzinie i prowadzeniu baru przy nadbrzeżnej promenadzie, który od lat znajduje się w posiadaniu Lawsonów. Jednak kiedy Jessica przekracza progi jego knajpki, gotów jest znów otworzyć swoje serce. Chociaż wzajemne przyciąganie staje się coraz silniejsze, Jessica z uporem broni się przed bliskim związkiem.
Aby przekonać ją, że jest w życiu coś, o co warto walczyć, Cooper będzie musiał ofiarować jej więcej niż tylko namiętność.

 
 17 STYCZNIA
 
KONCERT CUDZYCH ŻYCZEŃ
Izabella Frączyk

PRÓSZYŃSKI MEDIA

Czasem trzeba porzucić wszystko, żeby odnaleźć drogę do własnego świata.
Sprawdzone przyjaciółki, dobrze płatna praca i kochający facet – czy może być coś ważniejszego? Magda była zadowolona ze swego życia... do czasu gdy w drzwiach jej mieszkania stanęła teściowa z walizkami. A to dopiero początek nieoczekiwanych zmian w jej życiu. W spadku po babci otrzymuje stadninę koni w Pieńkach, która okazuje się podupadającą i zadłużoną ruiną. Ale może to właśnie ten moment, gdy los daje szansę, by zacząć wszystko od nowa?
Izabella Frączyk w niezwykłej historii o uśmiechach losu, przyjaźni i zaufaniu do ludzi.


NAZNACZENI ŚMIERCIĄ
Veronica Roth

JAGUAR


Pierwszy tom nowego cyklu autorki "Niezgodnej", którego gatunek można określić jako pogranicze sf i fantasy z elementami prozy psychologicznej.
Na planecie Thuvhe żyją dwa nienawidzące się wzajemnie i walczące o władzę ludy. Cyra i Akos mieszkają po dwóch stronach granicy. Ich losy splatają się brutalnie. Początkowa wrogość przeradza się we wzajemne ukojenie. Kiełkujące uczucie wymaga zaprzeczenia dawnym relacjom, obsesjom, wyobrażeniom. Bo dla każdego najtrudniejszym wyborem jest wybór samego siebie.




 25 STYCZNIA
 
OGIEŃ, KTÓRY ICH SPALA (seria Żywioły tom 2)
Brittainy C. Cherry

FILIA

Był sobie kiedyś chłopiec, którego pokochałam.
Logan Francis Silverstone był moim zupełnym przeciwieństwem. Kiedy tańczyłam jak urzeczona, on podpierał ścianę. Przeważnie milczał, podczas gdy mnie trudno było uciszyć. Uśmiech przychodził mu z wysiłkiem, natomiast ja unikałam smutku.
Pewnej nocy dostrzegłam ciemność, która czaiła się głęboko w nim.
Każdemu z nas czegoś brakowało, jednak razem mieliśmy wszystko. Z obojgiem było coś nie tak, ale obok siebie zawsze czuliśmy, że wszystko jest jak należy. Byliśmy jak spadające gwiazdy przecinające nocne niebo w poszukiwaniu życzenia, modlące się o lepsze jutro.
Aż do dnia, w którym go straciłam. Jedną pochopną decyzją zaprzepaścił nasz związek.
Był sobie chłopiec, którego pokochałam.
I przez kilka krótkich chwil - trwających tyle co oddech, co szept - pomyślałam, że może i on mnie kocha.  


26 STYCZNIA 

GRACZ
Vi Keeland

KOBIECE

Po raz pierwszy ujrzała Brody'ego Eastona w męskiej szatni. To miał być jej pierwszy wywiad, odkąd zaczęła pracować jak dziennikarka sportowa. Cóż, słynny rozgrywający zdecydował się odsłonić przed nią wszystkie karty. Dosłownie. Arogancki i nieprzewidywalny gracz zrzucił ręcznik z bioder w momencie, gdy zadała mu pierwsze pytanie. Chyba liczył na flirt. A może na nic nie liczył, po prostu chciał zaliczyć. Jednak jest pewien problem – ona nie umawia się graczami. Znacie ten typ – przystojny, męski, szukający panienki do łóżka. Brody Easton to pełnokrwisty gracz. Każda chciałaby go zmienić. Nie każda jednak wie, że on szuka kobiety, dla której warto się zmienić.


 A WY ZNALEŹLIŚCIE COŚ DLA SIEBIE?
Czytaj dalej

[POST SPECJALNY] W klimacie Świąt...

Każdy z nas, będąc dzieckiem, nie mógł doczekać się Świąt Bożego Narodzenia, które miały w sobie jakąś aurę, magię i nieporównywalny z niczym klimat. Lubiliśmy Święta. Za to, że można było puścić wodzę fantazji podczas ubierania choinki. Za to, że ponury świat za oknem ozdabiał niezawodny, jak co roku, biały puch. Za cichaczem skradzione z blachy świeżo upieczone ciasteczka. Za rozchodzące się po domu smakowite zapachy wigilijnych potraw. Za pełen ciepła i rodzinnej atmosfery dom. Za wypatrywanie pierwszej gwiazdki. I w końcu za prezenty, których jako beztroskie dzieci, nie mogliśmy się chyba doczekać najbardziej, a nawet za Kevina samego w domu, który stał się już bożonarodzeniową tradycją.

Dzisiaj, mam wrażenie, ta magia świąt, gdzieś się zagubiła w obliczu codziennego zabiegania, wszechobecnej komercji, atakującej nas marketingiem wraz z początkiem października i pogody za oknem, która bynajmniej nie rozpieszcza, niekoniecznie też sprzyjając świątecznej aurze.

Jednak każdy z nas ma taką nieoficjalną, czasem głęboko skrywaną, listę z punktami, bez których „odhaczenia” nie wyobraża sobie Świąt Bożego Narodzenia, i dzięki którym to wciąż jest dla nas magiczny czas. Tę listę na przestrzeni lat, przeważnie weryfikuje czas, ale są rzeczy, które nigdy się nie zmieniają.

Ja nie wyobrażam sobie Świąt:

1. Bez śniegu
Jestem zdeklarowanym absolutnie ciepłolubnym stworzeniem, więc śnieg toleruję wyłącznie przez okno, siedząc w ciepłym pomieszczeniu, najlepiej z kubkiem gorącej czekolady w dłoniach. Mimo wszystko jednak, śnieg jest czymś, co wciąż nierozerwalnie kojarzy się ze świętami, nadając im klimatu. W obecnie panującej anomalii pogodowej, kiedy to ulice przypominają raczej szary i ponury obrazek, białe święta są czymś, za czym tęskni spora większość z nas. Może kiedyś jeszcze wrócą te czasy, gdy w Boże Narodzenie będziemy po kolana grzęznąć z zaspach śnieżnych, a sanki nie będą jedynie elementem dekoracyjnym piwnicy, czy garażu.

2. Bez zapachu szarlotki z cynamonem.
To się nazywa czyste uzależnienie. Uwielbiam szarlotkę i dałabym się za nią pokroić, chowając się z zapasem w najciemniejszej dziurze, byle tylko zostać sam na sam z zapachem jabłek i cynamonu. Jestem winna i nie mam nic na swoje usprawiedliwienie :)

3. Bez piernika mojej babci.
Nikt nie robi takiego piernika, jaki robi moja babcia. Istne mistrzostwo świata, obok którego nie potrafią przejść obojętnie nawet najbardziej wytrwali weterani dietetycznego odżywiania. I to by było na tyle w temacie dbania o szczupłą sylwetkę. Z drugiej strony, od jednego razu jeszcze nikomu się krzywda nie stała, prawda?

4. Bez rozmów.
Im jesteśmy starsi, tym tak naprawdę mniejszą wagę przywiązujemy do prezentów i rzeczy materialnych, a w czasie świąt najważniejsza staje się dla nas, po prostu obecność. Czas spędzony z bliskimi, a niekiedy nawet zwykła rozmowa, to najcenniejszy dar jaki możemy otrzymać i ofiarować drugiemu człowiekowi. Dlatego bądźmy dla siebie w te Święta.

5. Bez chwili wyciszenia - przed kominkiem, w bujanym fotelu, z książką w ręce.
Takie rarytasy tylko u mojej babci. W tym oddalonym o ponad 130 km od mojego miejsca zamieszkania miasteczku czas płynie, jakby wolniej i zdecydowanie spokojniej. Nie ma tam codziennego pędu, rodem z miejskiej dżungli, wyścigu szczurów i całego tego metropolitarnego szumu. Idealne miejsce, by na chwilę się zatrzymać, przemyśleć parę spraw i naładować akumulatory. A zimą, gdy pogrążony w ciepłym świetle salon, ogrzewa trzaskający z kominka ogień, a ja siedzę z książką w ręce, jest tym bardziej magicznie.
Takiej samotni i Wam z całego serca życzę, a jeśli szukacie odpowiedniej lektury na nadchodzące święta, zajrzyjcie koniecznie na bloga Reading-my-love, gdzie Paulina, wraz z zaproszonymi przez nią blogerkami, polecają książki idealne na świąteczną przerwę. Z pewnością każdy znajdzie tam coś dla siebie.


A jak Święta to, nie może zabraknąć kilku propozycji filmowych, przy których odrobinę się odmóżdżymy i odpoczniemy od przeładowanego pysznościami stołu.
Oczywiście, Opowieść wigilijna, przygody Kevina samego w domu, W krzywym zwierciadle oraz Święta Last Minute, to już klasyka i z tym nie zamierzam wcale dyskutować.

Oto 10 filmów, które ja polecam Wam na święta:






























I to by było na tyle ode mnie w kwestii przedświątecznego posta :) 
A Wy macie coś, bez czego nie wyobrażacie sobie świąt? Podzielcie się w komentarzach :)


W tym miejscu życzę Wam, Kochani, spokojnych, radosnych i zdrowych Świąt Bożego Narodzenia, spędzonych w ciepłej atmosferze w gronie najbliższych i przyjaciół. Dbajcie o siebie, odpoczywajcie i ładujcie akumulatory.
Ściskam Was mocno!
M.


Czytaj dalej

#38. Kiedy wszystko się zmienia - Lisa de Jong

Nieustannie pozwalałam, by przeszłość determinowała moją przyszłość. Ale nie zamierzam się więcej poddawać.
Drake’a Chambersa cechuje tak wielka arogancja, jak mnie upór. Jest gwiazdą boiska, rozgrywającym w studenckiej drużynie futbolowej znanym w całym kraju. Myślałam, że jest taki jak wszyscy... Że to chłopak, którego powinna omijać z daleka każda dziewczyna. Odkryłam jednak, że na jego barkach spoczywa nie tylko ciężar prowadzenia drużyny.
Drake wyznał mi swoje uczucia z nadzieją, że i ja od dawna coś do niego czuję. Sądziłam, że odnaleźliśmy szczęście, jednak przeszłość zawsze znajdzie sposób, by wpłynąć na teraźniejszość.


W pierwszym tomie cyklu Rain, Lisa de Jong postawiła sobie za cel przepuścić odbiorców przez emocjonalną wyżymarkę, która skutecznie wyciśnie z człowieka łzy i wydaje mi się, że całkiem nieźle jej to wyszło. Tym razem jednak autorka dała czytelnikom odrobinę wytchnienia, tworząc historię mniej ckliwą i wzruszającą, choć z pewnością utrzymaną na tym samym dobrym poziomie. Opis fabuły może kierować nasze myśli pod szyld „ale przecież to już było” i niefortunnie zniechęcić do sięgnięcia po publikację. Tymczasem autorka nie uszczęśliwia nas, serwując po raz kolejny tą samą historię, a zamiast tego konstruuje mieszankę wybuchową w postaci dwóch silnych charakterów, które połączy uczucie i zwrotów akcji, jakie potrafią zaskoczyć, wyrywając nas z przewidywalności. 

Drake to rozgrywający w akademickiej drużynie futbolowej i kolega Beau. Pewny siebie, bystry i uroczy, ale w odrobinę szorstki sposób, jest ucieleśnieniem kobiecych fantazji, przez które grzeczne dziewczyny tracą rozum. Pozornie to playboy i kłamca, ale w głębi duszy mocno pogubiony i przytłoczony odpowiedzialnością chłopak, któremu brakuje poczucia, że jest dla kogoś wystarczający. To z pewnością jeden z tych męskich bohaterów, których z łatwością można jednocześnie pokochać i znienawidzić. 

„To właśnie dlatego uciekam, by uciec przed demonami, które nie chcą przestać mnie gonić.”

Z kolei Emery jest świeżo upieczoną współlokatorką Kate (którą znamy z pierwszej części cyklu). Poukładana, spokojna i do bólu szczera, zawsze mówi to, co myśli i nie owija w bawełnę. Zawsze stara się postępować właściwie, lubi mieć kontrolę nad wszystkim co dotyczy jej życia i co chyba najważniejsze, ma w życiu cel i konsekwentnie do niego dąży, nie pozwalając, by cokolwiek ją rozproszyło. 

Tak różni, a jednocześnie tak bardzo podobni, stworzą charakterny duet, który połączy uczelniany projekt, wspólnie spędzone chwile i w końcu prawdziwe uczucie, pełne wybojów i karuzel krążących torem paraboli. Oboje staną się dla siebie wsparciem, zapomnieniem oraz źródłem spokoju, w obliczu ciężaru, który budowany przez lata, spoczywa na ich barkach i tkwi zadrą w sercach. Bo jak na New Adult z krwi i kości przystało, w Kiedy wszystko się zmienia nie mogło zabraknąć dramatycznych wydarzeń i trudnej przeszłości, która drepcze za głównymi bohaterami, rzucając cień na teraźniejsze życie, ich postępowanie, podejmowane decyzje i sposób myślenia, a niekiedy nawet mocno zniekształcając przy tym obraz miłości i dając silne poczucie niedowartościowania. 

„To popieprzona forma miłości, ale jedyna, jaką znam.”

Taka kombinacja daje, więc czytelnikom dopełnioną pod każdym względem, życiową, pełną głupiego uporu i cierpienia historię z młodymi dorosłymi w roli głównej, którzy dzielnie walczą z postawionymi sobie oczekiwaniami i własną wizją doskonałości. Stosując lekki i zrozumiały w odbiorze język, narrację pierwszoosobową prowadzoną dwutorowo oraz subtelnie wplecione uniwersalne prawdy, autorka zadbała również o przekonującą czytelnika przemianę Emery oraz Drake’a - ich poglądów, sposobu postrzegania świata i przewartościowania priorytetów.
Choć istnieje prawdopodobieństwo, że Lisa de Jong przeprowadzi większość z Was przez wszystkie stany emocjonalne, począwszy od wzruszenia i śmiechu, przez smutek i żal, aż po frustrację, zdenerwowanie i rozdrażnienie, to czas poświęcony na lekturę, nie będzie czasem straconym. Przecież właśnie o to chodzi w dobrej książce, by wzbudzała w czytelniku emocje i zapadła w pamięć, a Kiedy wszystko się zmienia ma zadatki na taką właśnie perełkę. Dajcie się porwać, zanurzcie się w historię Emery i Drake’a i przyjemnie spędźcie zimowe wieczory. 
Gorąco polecam, a ja czekam na kolejną część serii Rain, która swoją premierę będzie miała już w lutym.

„Mawiają, że powinno się marzyć, jakby życie miało trwać w nieskończoność, a żyć, jakby jutra miało nie być. To właśnie moje życie i moje marzenia… potrzebowałam jedynie czasu, by zrozumieć, że chcąc pogodzić jedno i drugie, muszę trochę zmienić moją wizję doskonałości.”


RAIN Series:
l KIEDY PADA DESZCZ l KIEDY WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA l KIEDY POZOSTAJE ŻAL l

______________________________________________________________
Lisa de Jong, Kiedy wszystko się zmienia, stron 383, FILIA, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek 


Czytaj dalej

#37. November 9 - Colleen Hoover

„Zagubiliśmy się między fikcją a rzeczywistością. Nieważne, jaką wersję poznacie. Nieważne, który z ostatnich rozdziałów okaże się tym prawdziwym. Ważne jest tylko jedno: zawsze będę ją kochał“.

9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii - tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon…

„Kryminał kończy się, gdy zabójca zostaje schwytany. Biografię wieńczy ostatnie słowo o opisywanym życiu. Historia miłosna powinna połączyć zakochanych, prawda? W takim razie to chyba nie jest opowieść o miłości...“


Colleen Hoover już po raz kolejny udowodniła, że doskonale wie, co robić ze swoimi czytelnikami, by niczym doświadczony dyrygent wygrać na strunach ich duszy dokładnie taką melodię, jaką pragnie usłyszeć, konsekwentnie robiąc z ich serc totalną miazgę.
Coś, co bowiem, na pierwszy rzut oka wydaje się być zwykłym romansem, idealnie wpasowującym się w ramy mocno oklepanego i bijącego rekordy poczytności, nurtu New Adult, gdzie młodzi dorośli stojąc u progu dorosłości, walczą o siebie, rodzące się między nimi uczucie i własną przyszłość, na którą cień zawsze rzuca dramatyczna przeszłość, w ostatecznym rozrachunku okazuje się być czymś zgoła innym. Trzeba jednak zajrzeć pod powierzchnię, zanurzyć się w stronicach tej powieści, by dostrzec ciekawy pomysł, niekonwencjonalne rozwiązania i powiew świeżości, którego łakną miłośnicy NA, tacy jak ja.
November 9 to historia zbudowana na tajemnicy, o istnieniu której nie do końca zdajemy sobie sprawę, odkrywając kolejne karty w tej grze wraz z bohaterami. 

„Ten, kto powiedział, że prawda boli, był optymistą. Prawda jest potwornie bolesną mendą.”

Nasuwa się jednak pytanie, czy można zakochać się w kimś spędzając z nim zaledwie kilka godzin, tylko jeden raz w roku i tak na przestrzeni pięciu kolejny lat? Colleen Hoover pokazuje, że to jest możliwe, a do tego robi to niezwykle subtelnie i, trzeba przyznać, mimo wszystko przekonująco.

Fallon i Ben poznają się (nie)przypadkiem w kawiarni w Los Angeles. 9 listopada. A to dla obojga bardzo ważna data, która nie tylko zaważyła na ich dalszym życiu, ale przede wszystkim dzień, który budzi w sercu ból i strach. I oboje pragną, by 9 listopada wiązał się z czymś lepszym, niż wypalająca dziurę w ich wnętrzu tragiczna przeszłość. Postanawiają, więc, że spotkają się znów, dokładnie za rok w tym samym miejscu, nie mając jednocześnie ze sobą kontaktu przez resztę trzystu sześćdziesięciu pięciu dni. Co więcej, ze względu na specyficzną konstrukcję powieści, jaką zastosowała Hoover, my jako czytelnicy również „widzimy się” z głównymi bohaterami tylko raz do roku, i tak na przełomie sześciu kolejny lat z ich życia, jakie wiodą oddzielnie. Stajemy się świadkami ich walki o siebie, próby dowiedzenia się kim są i dokąd zmierzają, rodzącego się między nimi, na niezwykłych warunkach, uczucia i w końcu dowiadujemy się ile oboje dla siebie znaczą, mimo iż praktycznie wcale się nie znają.
Ona uratowała Bena przed nim samym w momencie, gdy staczał się na dno. Dzięki niej zyskał w życiu cel i zaczął poważnie podchodzić do życia, stając się lepszą wersją samego siebie. On odmienił życie Fallon, sprawiając, że odzyskała pewność siebie i odważyła się sięgnąć po marzenia. 

„- Miałaś kosmate myśli.
- Wcale nie – protestuję.
- Fallon, chodzimy ze sobą od dwóch godzin. Czytam w tobie jak w otwartej książce. W tej chwili to bardzo sprośna książka.”

W November 9 Hoover znów sprytnie manipuluje swoimi czytelnikami, sięgając po najsilniejszą broń, jaką w swoich rękach posiada autor – emocje. Bez trudu lawiruje pomiędzy faktami, elementami skrupulatnie stworzonej przez siebie fabuły oraz ciekawymi kreacjami bohaterów i wykorzystując błyskotliwy, momentami zabawny język, nietuzinkowy pomysł, a nawet przebiegle wplatając w akcję smaczek w postaci gościnnego wystąpienia Tate i Milesa, których znamy z powieści Ugly love, skutecznie usypia czujność swoich odbiorców, by w najmniej spodziewanym momencie zrzucić im na głowę prawdziwą bombę, z której istnienia nie zdają sobie sprawy. 

„Dlaczego nie powiedziałeś mi, że gmach mojej pewności siebie został wzniesiony na ruchomych piaskach?”

November 9 to, w moim odczuciu, świetnie napisana historia przede wszystkim o wybaczaniu – sobie i innym. Opowieść o tym jak młodzi ludzie uczą się żyć, o trawiącym trzewia poczuciu winy, nieustannym zadręczaniu się, popełnianiu błędów i strachu. Hoover na łamach swojej książki udowadnia jak wielką moc mają niedopowiedzenia i ludzka ignorancja. Każdy z nas, przynajmniej raz w życiu, kierując się emocjami, zrozumiał coś na opak, każdy z nas podjął decyzje nie zdając sobie sprawy, jak bardzo, z pozoru nieistotne, szczegóły są w stanie zmienić obraz tego, co mamy przed sobą, bo przecież prawda nie zawsze bije nam po oczach neonowym napisem. A czasem wystarczy po prostu wysłuchać, by uniknąć nieporozumień, niepotrzebnego cierpienia i niefortunnego splotu zdarzeń, które odcisną silne piętno na więcej niż jednym istnieniu.
Nowa książka Colleen Hoover to opowieść o młodym pisarzu, jego niezwykłej muzie i przeznaczeniu, które ukrywa między wierszami coś więcej niż miłość.
Gorąco polecam!

„Spisane kłamstwa mógłbym wymazać.
Wypowiedziano je jednak, wyryto.
Uzdrowiony prawdą, żal chciałbym okazać.
Pozwól mi winy spłacić, wykrzyczeć.”



______________________________________________________________
Colleen Hoover, November 9, stron 320, OTWARTE, 2016
Przekład: Piotr Grzegorzewski 

Czytaj dalej

#36. Widmo grzechu - Anna Szafrańska

Nel to kochająca córka i siostra, czuła przyjaciółka, świetna uczennica, gwiazda szkolnego kółka teatralnego i przewodnicząca szkolnego samorządu, o której jej najlepsza przyjaciółka mówi: szlachetna i dobroduszna.
Wraz z początkiem nowego roku szkolnego w jej poukładane życie wkrada się chaos. Poznaje chłopaka, który wydaje się być jej przeciwieństwem. Są jak dzień i noc, a mimo to... zakochują się w sobie.
To dopiero początek, ponieważ rodzina zabrania dziewczynie kontaktów z ukochanym. Pojawiają się tajemnice, których nikt nie chce jej wyjaśnić. Nel nie wie, komu może zaufać, kto jaką rolę odgrywa w tym dramacie. Odkrywa, że pozornie czarny charakter ma też jasne strony osobowości.
Jaką podejmie decyzję? 


Gdyby recenzja mogła składać się z trzech słów, bez zastanowienia napisałabym: ZŁOŚLIWA, BŁYSKOTLIWA, DOWCIPNA, bo to pierwsze co mi się nasuwa, kiedy myślę o Widmie grzechu. Co więcej, Ania Szafrańska po mistrzowsku obaliła jedną krzywdzącą prawdę, która mam wrażenie w jakimś stopniu panuje w książkowej blogosferze, że każdy debiut musi mieć zgrzyty. Ja ich tu nie znalazłam, ale przyznam się szczerze wcale nie szukałam.
A czym urzekła mnie wykreowana przez Anię powieść? Chyba wszystkim naraz i każdym dopracowanym elementem z osobna. 


Widmo grzechu to historia rewelacyjnie wpisująca się, w tak popularny ostatnimi czasy i mój ulubiony zresztą, nurt New Adult, gdzie stojący u progu dorosłości młodzi ludzie, dzielnie stawiają czoła przeszłości i starają się ułożyć swoją teraźniejszość. W tym przypadku mamy do czynienia z opowieścią, która śmiało może walczyć o miano współczesnej wersji szekspirowskiego dramatu, osadzonego w Weronie i odgrywanego przez przedstawicieli dwóch zwaśnionych rodzin, którzy jednocześnie stali się wzorami romantycznych kochanków. Wszyscy wiemy, o kim mowa, to oczywiście Romeo i Julia. 

„Miłość rządzi się swoimi prawami. Nieważne jak bardzo staramy się zdusić ją w zalążku, uciszyć, nie dopuścić do głosu, i tak znajdzie siłę, by pokazać, że maleńkie ziarenko jest w stanie wypuścić mocne pędy. Bałam się, co się stanie, kiedy gdy te kwiaty zakwitną.”

Tym razem jednak zamiast we włoskim miasteczku, akcja została osadzona w naszym polskim grajdołku, choć w otoczeniu pełnego luksusu, etykiety i blichtru elitarnego, wrocławskiego środowiska. Nie ma gangsterskich porachunków na śmierć i życie, ani trucizn przeznaczonych dla tych najmocniej zrozpaczonych. Są za to trudne, czasem tragiczne w skutkach decyzje, jest pilnie strzeżona tajemnica, będąca powodem wzajemnej nienawiści, jest bliska sercu powierniczka sekretów, idealnie wypadający w „sondażach” kandydat aspirujący na stanowisko drugiej połówki, a ja nawet doszukałam się ojca Laurentego, tyle, że w spódnicy. 

„- Do twarzy Ci w naszym mundurku – wypaliłam nagle, a mój głos odrobinę zadrżał.
Brawo! Możesz przemawiać przed całą szkołą, nie czując ani grama stresu, ale kiedy się zakochujesz, zamieniasz się w bezmózgą amebę. Po prostu… pogratulować!”

To, co jednak w tym wszystkim najważniejsze to ONI – młodzi, zakochani i rozdarci pomiędzy lojalnością w stosunku do rodziny, a wypełniającą serca pierwszą, prawdziwą miłością.
Ona – Nela Augustyniak – uparta, odważna i uroczo złośliwa licealistka. Dobra i szlachetna przewodnicząca szkoły. Kochająca siostra i jedyna córka swoich rodziców, a przede wszystkim lojalna i czuła przyjaciółka. Dziewczyna pełna ciepła, ale trochę zagubiona w swojej obawie przed rozczarowaniem bliskich. 
I On – Kraszewski – będący jej całkowitym przeciwieństwem. Niedająca się rozgryźć mieszanka wybuchowa o nieznanym składzie i jeszcze bardziej niewiadomego pochodzenia. Z jednej strony chamski i grubiański błazen i wyjęty spod prawa chuligan, który gardzi otaczającym go światem, któremu na niczym nie zależy, a który niczym dziecko łaknie odrobiny ciepła. Z drugiej strony to młody mężczyzna o głęboko zranionym sercu, którego nikt nie nauczył czym jest miłość, dom i rodzina. I w końcu to zwykły chłopak żyjący w samotności. 

„- Co ci się we mnie podoba? […]
- To, jak postrzegasz świat – zaczął swobodnie, niemal lekko. - Cenię twój upór i odwagę. Twoje samozaparcie w dążeniu do celu. Twoją swobodę. Twój blask ekscytacji w oczach, gdy robisz coś związanego z teatrem. – Mimo iż na mnie nie patrzył, na jego ustach pojawił się uśmiech, a w oczach… - To, jak patrzysz na przyjaciół. Masz w sobie ciepło, Nel. A ja tego uczucia potrzebuję jak wody.
[…]- Czyli jakby znalazła się podoba dziewczyna z tego opisu… Poleciałbyś na nią?
Gilbert również posłała mi krzywy uśmiech i spojrzenie, którego iskry niemal topiły serce.
- Jest tylko jeden oryginał – odparł ze stoickim spokojem. - I zrobię wszystko, by być przy tobie już zawsze. Poza tym… już za późno na zmiany, Augustyniak.”

To wszystko stanowi kwintesencję prawdziwego, zadowalającego najbardziej wymagających czytelników, polskiego New Adult, oprószonego garścią złośliwości, uroczym dowcipem, błyskotliwymi dialogami, barwnymi i doszlifowanymi w każdym szczególne postaciami oraz soczystym językiem, dzięki któremu całość pochłania się w zawrotnym tempie. Wciągająca fabuła, zastosowana w powieści narracja pierwszoosobowa wyłącznie z punktu widzenia głównej bohaterki (co jest akurat wyjściem najlepszym z możliwych) i precyzyjnie utkana pajęczynka tajemnicy to ogromna wisienka na tym torcie, gwarantująca kilka smakowitych godzin poświęconych na lekturę i skutecznie zaostrzająca apetyt na więcej.

Widmo grzechu to niewiarygodnie udany debiut, któremu w moim odczuciu nie brakuje niczego prócz kontynuacji. Historia o tym, że czasem to dzieci skazane są na pokutę za błędy popełnione w przeszłości przez swoich rodzicieli. To opowieść o trudnych wyborach, lojalności i pierwszej, silnej miłości. Losy młodych ludzi szukających swojego stłamszonego, głęboko skrywanego ja, walczących o własne bezpieczne miejsce w świecie, w którym nieustannie ktoś rzuca im kłody pod nogi i w końcu próbujących ułożyć pogmatwane tu i teraz. To po prostu świetnie skrojone polskie NA, idealne dla miłośników nurtu łaknących dowcipnej, pełnej ciepła i humoru, ale życiowej powieści, która wpędzi w wilczy głód na ciąg dalszy.   
Gorąco polecam!

„Jego usta odnalazły moje. Potrzebowałam tego. Chciałam, by Gilbert odegnał ode mnie te koszmary… Żeby pokazał mi, co to znaczy być kochaną i samemu kochać ile sił.”


____________________________________________
Anna Szafrańska, Widmo grzechu, stron 336,
Wydawnictwo Lucky, 2016

Czytaj dalej