Jaskółki literackie - zapowiedzi listopada

Dopiero co sprawdzałam premiery października, a tutaj za pasem kolejny miesiąc i kolejne zapowiedzi. Wygląda jednak na to, że listopad odrobinę odpuścił naszym portfelom i pozwolił zwolnić tempo, byśmy mogli przygotować się do bożonarodzeniowej gorączki i końca roku. Mimo wszystko jednak udało mi się wyłowić kilka ciekawszych publikacji, choć pewnie nie wszystkie zagoszczą na mojej liście "must read" to może przynajmniej Wy znajdziecie coś dla siebie, albo wyłapiecie coś, co świetnie sprawdzi się jako prezent gwiazdkowy, w końcu lepiej wcześniej, niż na ostatnią chwilę. Ale do sedna... 


9 LISTOPADA

NOVEMBER 9
Colleen Hoover
OTWARTE

9 listopada to data, która zaważyła na losach Fallon i Bena. Tego dnia spotkali się przypadkiem i od tej chwili zaczynają tworzyć dwie historie: jedna to ich życie, drugą pisze Ben zauroczony swoją nową muzą. Choć los postanawia ich rozdzielić, to wzajemna fascynacja jest na tyle silna, że nie może pokonać jej ani czas, ani odległość. Co roku 9 listopada rozpoczyna kolejny rozdział historii - tej realnej i tej fikcyjnej. Gdy nieubłaganie zbliża się koniec powieści, szczęśliwe zakończenie wydaje się jedynie mrzonką, bo historia na papierze zaczyna różnić się od tej, w którą wierzy Fallon…

TYLKO TY MNIE ZROZUMIESZ (Into the Deep tom 2)
Samantha Young
BURDA KSIĄŻKI

Dalszy ciąg miłosnej historii Charley i Jake'a znanych z "Żyj szybko, kochaj głęboko".
Po wszystkim, przez co przeszli, Jake Caplin i Charley Redford ponownie są razem – tyle tylko, że odnalezienie siebie i wspólne życie to nie to samo.
Świat Charley wywraca się do góry nogami, ona zaś, pełna wątpliwości, zaczyna kwestionować swoje decyzje podjęte w Edynburgu. Dla dobra tego, co uważa za najcenniejsze, postanawia poświęcić miłość do Jake'a.
Po powrocie do Ameryki i podjęciu nauki z całych sił stara się odzyskać spokój i szczęście. Wszyscy wokoło wydają się zadowoleni z wyboru studiów, jednak ją przeraża myśl, że nie tylko straciła prawie wszystko, co dla niej ważne, ale na dodatek całkiem się zagubiła.
Przyjaciele i bliscy Charley są skupieni na sobie, i tylko jeden człowiek pragnie odkryć powody jej nagłego wycofania się i smutku. Jake nie zamierza poddać się bez walki. Wierzy, że najlepiej rozumie, z czym zmaga się Charley, i postanawia dowieść swojego oddania bez względu na przeciwności losu.
Charley usiłuje dotrzeć do kresu najważniejszego etapu w dotychczasowym życiu, nie ma jednak pewności, czy kobieta, którą się staje, będzie potrzebowała Jake'a tak bardzo jak dziewczyna, którą niegdyś była... 

WSZYSTKO PRZEZ TEN NOWY JORK
Cassandra Rocca
WAB


Opowieść magiczna jak zapalanie światełek na nowojorskiej choince.
Clover O'Brian ma niewyparzony język i temperament równie ognisty jak kolor włosów. Specjalizuje się w traceniu równowagi i wyprowadzaniu z niej własnej matki, posiada za to niesamowity talent do wybierania genialnych prezentów. Clover jest też największą fanką bożonarodzeniowej atmosfery Nowego Jorku i zrobi wszystko, by nie ominęła jej ceremonia zapalenia światełek na choince w Rockefeller Center.
Jest jeszcze on. Gwiazda kina o ujmującym uśmiechu, bożyszcze kobiet w całej Ameryce. Cade Harrison po burzliwym rozstaniu z dziewczyną opuszcza Los Angeles i zaszywa się w nowojorskim mieszkaniu przyjaciela. Pragnie odpocząć od nieustannego zainteresowania paparazzi śledzących każdy jego krok i fanek proszących go o autograf w nietypowych miejscach ciała; dlatego niechętnie opuszcza swój tymczasowy dom. Może tylko po to, by znów spotkać tę złośliwą, ale niewątpliwie uroczą rudowłosą sąsiadkę...
Zakazana miłość w scenerii świątecznego Nowego Jorku. Czy magia świąt zadziała tym razem? 

ŚWIT, KTÓRY NIE NADEJDZIE
Remigiusz Mróz

CZWARTA STRONA
 
Odważysz się wejść w przestępczy świat przedwojennej Warszawy?
Były pięściarz, Ernest Wilmański, to człowiek bez przeszłości. Stracił wszystko, co miał do stracenia. W poszukiwaniu nowego życia wyjechał do stolicy, jednak znalazł się w złym czasie i w złym miejscu. Zanim zaczął rozglądać się za pracą, praca znalazła jego i… nie miała nic wspólnego z uczciwym zarobkiem.
Wilmański wbrew swojej woli został wciągnięty w świat Banników, grupy przestępczej, która swą nazwę zawdzięcza temu, że z przeciwnikami rozprawia się tak, jak robił to słowiański demon – topiąc ich w baniach.
Ernest wspina się po gangsterskiej drabinie, nie spodziewając się, że jedna kobieta może pokrzyżować wszystkie jego plany. Ani że zjawy z przeszłości dopomną się o uwagę…

18 LISTOPADA

BYĆ JAK AUDREY HEPBURN
Mitchell Kriegman

KOBIECE
 
Opowieść o tym, jak jedna mała czarna może całkowicie zmienić życie młodej dziewczyny…
19-letnia Lisbeth ucieka od monotonii życia codziennego, oglądając filmy z Audrey Hepburn w roli głównej. Na co dzień pracuje w miejscowym barze jako kelnerka, jednak to zajęcie nie daje dziewczynie żadnych perspektyw na dalszy rozwój.
Pewnego dnia otrzymuje rewelacyjną wiadomość od swojej przyjaciółki Jess – stażystki w Metropolitan Museum of Art w Nowym Jorku. Okazuje się, że na najważniejszym wydarzeniu modowym Met Gala, odbywającym się przy udziale nowojorskich celebrytów i rekinów biznesu z Wall Street, zostanie wystawiona pierwotna wersja legendarnej sukienki od Givenchyego, którą miała na sobie Audrey Hepburn w filmie Śniadanie u Tiffany’ego. Lisbeth, długo się nie zastanawiając, wyrusza w podróż do Wielkiego Jabłka.
Już na miejscu, w tajemnicy przed wszystkimi, a także dzięki pomocy Jess, Lisbeth przymierza słynną suknię. Dodatkowy makijaż i fryzura à la Audrey Hepburn sprawiają, że część osób bierze bohaterkę za elegancką i prominentną celebrytkę.
Wkrótce, dzięki sukienkom vintage swojej babci oraz modowej smykałce Jess, Lisbeth odnosi niebywały sukces w elitarnej socjecie Manhattanu, skupiając na sobie uwagę księżniczki popu Tabithy Eden oraz wpływowego ZK Northcotta, następcy potentata gazowego. Jednak w niedługim czasie Lisbeth przekonuje się, że jej nowe życie – pełne zaskakujących zwrotów akcji – wcale nie jest usłane różami, zaś ludzie, którzy przebywają w jej otoczeniu, mają wobec niej podejrzane zamiary. Młoda kobieta będzie musiała się zastanowić, co tak naprawdę liczy się w życiu: znajomość z reprezentantami nowojorskiej elity czy może relacje z tymi osobami, które znają prawdziwą Lisbeth.
Nowojorski blichtr, ciemne sekrety socjety Manhattanu oraz powiew wielkiego świata glamour…
Idealna powieść dla fanek Audrey Hepburn oraz dla każdej kobiety, która pragnie choć na chwilę wyrwać się z codziennej, przytłaczającej rzeczywistości!

22 LISTOPADA

DRĘCZYCIEL
Penelope Douglas

SEPTEM
 
Tate i Jared znali się od dzieciństwa. Łączyła ich przyjaźń, byli sobie bliscy. Wszystko się zmieniło, gdy oboje mieli czternaście lat. Z dnia na dzień Jared zaczął dręczyć Tate — bez wyraźnego powodu. Upokarzał ją, poniżał, robił wszystko, aby zrujnować jej życie. Im bardziej Tate schodziła mu z drogi, tym bardziej sadystycznie ją prześladował. Wreszcie Tate uciekła na rok do Paryża. To ją odmieniło: przestała być przerażoną, zaszczutą dziewczynką, stała się młodą, pewną swojej wartości kobietą. Stała się silna, bardzo silna i zdecydowana. I postanowiła, że nie pozwoli więcej się dręczyć. Wreszcie była gotowa podnieść głowę i nie cofać się przed swoim prześladowcą. Wiedziała, że nie będzie łatwo. Gdy przyjaciel staje się wrogiem, ma ogromną przewagę. Zna wszystkie sekrety, lęki, myśli swojej ofiary i wie, co zaboli najmocniej.
Dlaczego Jared stał się prześladowcą Tate? Jakie tajemnice skrywa? Możesz się tylko domyślać mrocznej przeszłości i niezagojonych ran, tych przerażających zdarzeń, które wszystko skomplikowały... 

23 LISTOPADA

LEGENDARNE IKONY STYLU
Katarzyna Straszewicz

Edipresse Książki

Joan Rivers, Eleanor Lambert, Suzy Menkes, Marie-Laure de Noailles, Jacqueline de Ribes, Nancy Reagan, Edith Sitwell, Marella Agnelli, Mona von Bismarck, Carolyn Bessette-Kennedy - za każdym z tych nazwisk stoi fascynująca postać, której po prostu nie wypada nie znać. Ich nietuzinkowe życie w zaskakujący sposób połączyło się z modą. Jedna była utalentowanym komikiem, prowadzącym w amerykańskiej telewizji przezabawny uwielbiany show o tym jak ubierają się gwiazdy. Inna genialnym pierwszym PRowcem amerykańskich artystów, a później projektantów, stworzyła też Nowojorski Tydzień Mody. Jeszcze inna to ekscentryczna francuska hrabina słynąca z niespotykanego gustu oraz zamiłowania do dziwactw. Pasjonująca książka dla wszystkich, którzy interesują się historią, modą i chcą czerpać inspiracje z życia tych niezwykłych kobiet.
Katarzyna Straszewicz - dziennikarka z pokolenia X. Zainteresowanie modą odziedziczyła po dziadku, który przed wojną prowadził w Warszawie popularny salon mody męskiej. Przeniosła się do Paryża, potem Londynu, by móc spokojnie zwiedzać tamtejsze muzea (każde po kilka razy). Na obejrzenie wystawy potrzebuje przynajmniej trzech godzin, a i tak następnego dnia wraca. Z gazet wybiera wszystko, co chce później przeczytać. Resztę wyrzuca. Fascynują ją kobiety charyzmatyczne, stylowe i fotogeniczne. Zdjęcia bohaterek, które zobaczyła na wystawach i w muzeach przyciągnęły ją tak, że nie mogła przestać o nich myśleć, zaczęła więc własne poszukiwania. Tak powstały notatki, a z nich rozdziały, które złożyły się na tę książkę.

25 LISTOPADA

POŁĄCZENI. ZNAJDŹ MNIE (tom 2)
Laurelin Paige

KOBIECE
 
Kontynuacja losów najbardziej elektryzującego duetów wszech czasów - spin off kultowej trylogii Uwikłani.
Gwen Anders rozpoczęła pracę w klubie Sky Launch, aby zapomnieć o dręczącej ją przeszłości i zacząć wszystko od nowa. Szybko odnajduje się w nowym otoczeniu. Zaprzyjaźnia się też ze swoją koleżanką z pracy – Alayną Withers oraz z nowym właścicielem, Hudsonem Piercem. Gwen czuje się tu jak w domu.
Rozpoczęcie wszystkiego od nowa wiąże się z zostawieniem za sobą trudnych wspomnień z przeszłości – wkrótce jednak okazuje się, że to nie takie proste. Gwen nie jest również w stanie zapomnieć o JC – mężczyźnie, dzięki któremu po raz pierwszy uwierzyła w to, że świat może być piękny. Jest świadoma, że nie powinna się w nim zakochiwać, jednak teraz pragnie zrobić wszystko, by nie stracić ukochanego.
Gwen obawia się, że nigdy nie będzie żyć normalnie. A jeśli nawet jej się uda, to czy powinna nadal karmić się nadzieją, że JC kocha ją na tyle mocno, aby w końcu mogli się odnaleźć?
Czy Gwen i JC pokonają przeszkody stojące na drodze do ich wspólnego szczęścia?
Czy Gwen będzie potrafiła ponownie przebaczyć ukochanemu?
Czy z próby, jakiej zostaną poddani, wyjdą silniejsi, niż byli przedtem?
Pulsująca zmysłowość, której nie sposób okiełznać.


ZNALEŹLIŚCIE COŚ CO WAS ZAINTERESOWAŁO? 
A MOŻE JEST JAKAŚ PREMIERA, KTÓRĄ ZNALEŹLIŚCIE I Z CHĘCIĄ SIĘ PODZIELICIE?
DAJCIE ZNAĆ!
Czytaj dalej

#31. Urodzeni, by przegrać...

Mieli się już nigdy nie spotkać. Los jednak chciał inaczej...

Diana – ukrywa tajemnicę, która nie pozwala jej żyć normalnie. Pięć lat temu przez jej nieuwagę wydarzyła się tragedia. Odtrącona przez rodziców wyjechała na studia do innego miasta, nie potrafi jednak zapomnieć o przeszłości. Kiedyś najbardziej pragnęła przebaczenia. Teraz nie pragnie już niczego.

Karol – z wyglądu niegrzeczny chłopiec, wychowany „na złej ulicy”, student ekonomii i bokser. Kiedyś, w innym życiu, Diana i Karol spotykali się. Nie traktowali tego poważnie, ale to, co ich rozdzieliło, było śmiertelnie poważne. Pięć lat później wpadają na siebie na studenckiej imprezie. Przypadek? Żadne z nich nie wierzy w przypadki. Szybko okazuje się, że stają się dla siebie bardzo ważni. Czy razem uda im się zbudować wspólną przyszłość? Bez względu na wszystko…



Dwoje młodych ludzi na progu dorosłości, trudne dzieciństwo, tragedia sprzed lat, która weryfikuje ich teraźniejszość, poczucie winy, osamotnienie i brak akceptacji, a w końcu prawdziwa przyjaźń, miłość, która musi pokonać przeszkody i niepewna przyszłość. To elementy, które sprawiają, że za każdym razem chętnie sięgam po literaturę z gatunku New Adult, choć z biegiem czasu i wraz z rosnącą liczbą przeczytanych książek, jestem pod tym względem coraz bardziej wymagającym czytelnikiem. Zdaję sobie sprawę, że w obliczu wydawniczego wysypu NA, jaki ma aktualnie miejsce na rynku, trudno zaskoczyć, a sam autor stoi przed ciężkim zadaniem sprawienia, by to jego powieść, mimo zastosowanego oklepanego schematu i powszechnie znanego pomysłu, wyróżniła się na tle pozostałych. Trudne, ale nie niewykonalne.
Iga Wiśniewska niewątpliwie ma potencjał, by tego dokonać, mimo iż w jej najnowszej powieści Urodzeni, by przegrać nie brakowało zgrzytów, a mnie osobiście, wbrew oczekiwaniom, historia nie powaliła na kolana i bardzo tego żałuję. 

„Pogodziłem się sam ze sobą. Pogodziłem się ze wszystkim, co zrobiłem, ze wszystkimi głupimi i nieodpowiedzialnymi rzeczami. Z czynami gorszymi niż głupie i nieodpowiedzialne. a kiedy już to zrobiłem, odnalazłem spokój.”

To, czego nie można z pewnością odmówić młodej Autorce, to pomysłowości i odwagi do tego, by łamać schematy. Nie znajdziecie tutaj rycerza w nieskazitelnej lśniącej zbroi, ani księżniczki z dobrego domu, która nie ma pojęcia o życiu, nie będzie przesłodzonej love story, lukrowanych wyznań, ani miłości mogącej w cudowny sposób pokonać wszystkie przeszkody. Znajdziecie za to walkę z poczuciem winy, odrzuceniem i brakiem akceptacji. Desperacką próbę odnalezienia spokoju, pogodzenia się ze sobą, własnymi głupimi i nieodpowiedzialnymi decyzjami oraz ich konsekwencjami, przed którymi mimo wszystko nie da się uciec.  Będą niedopowiedzenia, nieoczekiwane zwroty akcji i spotkania z przeszłości, a to wszystko osadzone w spokojnej i nudnej studenckiej codzienności, za sprawą której Autorka skutecznie uśpi Waszą czujność, by za chwilę brutalnie wyrwać Was z odrętwienia. Co najważniejsze, poznacie dwójkę poturbowanych przez los młodych ludzi, spragnionych zrozumienia i bliskości drugiego człowieka, którzy starają się wypracować swój sposób na życie, jednocześnie poznając słodko-gorzki smak prawdziwej miłości. 

„Nagle zachciało mi się śmiać. Czy ona mnie właśnie „sfriendzonowała”? Jeszcze nigdy żadna dziewczyna nie powiedziała mi, że chce, żebym został jej przyjacielem. A składały mi różne propozycje.”

Miłości, której ja, jako czytelnik nie przeżyłam razem z nimi. Niestety, mimo usilnych starań, nie potrafiłam doszukać się iskier, napięcia czy chociażby poczuć odrobiny chemii pomiędzy Karolem i Dianą. Samym bohaterom również zabrakło pazura, wyrazistości i intensywności, przez co bezpowrotnie zostali obdarci z tego czegoś, co zazwyczaj sprawia, że główne postaci na długo zapadają czytelnikom w pamięci. Szkoda, bo dobrze skrojone barwne portrety psychologiczne to jeden z najważniejszych elementów tworzących mocny fundament do niebanalnej opowieści. Pomysł to tak naprawdę dopiero początek, zadaniem autora jest tchnąć w niego życie i pozwolić mu rozwinąć skrzydła, nie podcinając ich przy tym. Ku niepocieszeniu czytelników balonik, w którym lewitują Urodzeni, by przegrać, niejednokrotnie napotykał na ostre przeszkody, jakie skutecznie nadszarpywały jego konstrukcję. Niektórzy z Was mogą ubolewać bowiem nad powierzchownym potraktowaniem niektórych tematów, dość istotnych dla życia bohaterów, nienależyte rozwinięcie wątków, które wręcz się o to prosiły, czy nawet zbyt szybkie ich rozwiązanie, a co za tym idzie zakończenie pozostawia czytelnikowi silny niedosyt, przynajmniej ja byłam takim właśnie przypadkiem. Jest to jednak kwestia indywidualna każdego odbiorcy, więc to Wam pozostawiam w ocenie tę część książki. 

„Tylko spokój może nas uratować.”

Iga Wiśniewska na łamach swojej powieści nie zapomina jednak o przekazie. O tym co chciałaby za sprawą słowa pisanego powiedzieć swoim czytelnikom. Niewątpliwie bowiem udowodni, że czasem wystarczy znaleźć kogoś, kto zrozumie i zaakceptuje nas takimi jakimi jesteśmy, wbrew wszystkiemu i pomimo popełnionych błędów. Pokaże, jak wielkie znaczenie ma obecność drugiego człowieka, który nie będzie naciskał, ale subtelnie wypełni pustkę w naszych sercach. Uświadomi czytelnikom jak bardzo istotne jest poczucie bezpieczeństwa i  stabilizacji oraz co może uczynić z psychiką młodego człowieka odrzucenie czy brak rodzicielskiego ciepła.
Urodzeni, by przegrać to z pewnością, mimo młodego wieku Autorki, bardzo dojrzała historia, która niesie ze sobą subtelną mądrość i niezwykle aktualną prawdę o dzisiejszym życiu ludzi wchodzących w dorosłość. 
Polecam, więc wszystkim fanom twórczości Igi Wiśniewskiej, wielbicielom gatunku oraz ciekawskim, którzy chcieliby wyrobić sobie własne zdanie  na temat historii Karola i Diany. 

„Razem mogliśmy wszystko – jeśli tylko będziemy na tyle odważni, żeby spróbować.”

______________________________________________________________
Iga Wiśniewska, Urodzeni, by przegrać, stron 300,
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2016
Czytaj dalej

#30. Zakochaj się w tworzeniu legendy - GUS

Oto historia Gusa.
Opowiada o zagubieniu.
O odnalezieniu.
I o stopniowym procesie uzdrawiania.

Szczerze mówiąc, nie wiem już jak żyć.
Promyczek nie była tylko moją najlepszą przyjaciółką,
była moją drugą połówką.
Drugą połową mojego umysłu,
mojego sumienia, mojego poczucia humoru,
mojej kreatywności…
Była drugą połową mojego serca.
W jaki sposób człowiek może wrócić
do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie? 


Są takie postaci drugoplanowe, w których zakochujemy się od już pierwszego słowa. Pojawiają się na chwilę, są niekiedy tylko tłem dla głównych bohaterów, a mimo to zapuszczają głęboko w naszych sercach i głowach tak silne, niewzruszone korzenie, że nie istnieje żaden sposób, by ich stamtąd wymeldować. Wtedy po cichu liczymy na to, że nadejdzie moment, w którym będzie nam dane poznać ich bliżej, zgłębiając specjalnie przeznaczoną im historię.
Dla mnie właśnie taką postacią był Gus. Czytając Promyczka wiedziałam, że to on bezkonkurencyjnie podbił moje serce i nic tego nie zmieni. Cieszyłam się, więc jak dziecko, mając świadomość, że Kim Holden spełniła czytelnicze marzenie wielu swoich fanów i złożyła w ich ręce historię Gusa, która jest idealnym dopełnieniem tego, czym obdarzyła nas autorka w Promyczku, a jednocześnie mistrzowsko skrojonym wypełnieniem pustki, jaką zostawia po sobie jej lektura.
Gus - to pamiętnik. Prawie dwa lata z życia młodego chłopaka, który utracił sens życia, motywację i twórczy zapał. Chłopaka, który w końcu uczy się od nowa śmiać i rozpalać w sobie ogień. 

„Spraw by twoje życie było coś warte.”

Nie jestem zapewne jedyną, którą Gus oczarował. Według mnie to fenomenalnie stworzony portret psychologiczny męskiego bohatera, którego nie sposób jest nie polubić. Gus ma charyzmę i to wcale nie chodzi o to, że tak opisuje go sama autorka. On to naprawdę w sobie ma. Nie wiem, w jaki sposób Kim Holden tego dokonała, ale Gusa się łaknie. Chce się o nim czytać, poznawać, konfrontować się z tym, co siedzi mu w głowie, czy po prostu „patrzeć” na niego. Poznajemy młodego człowieka o głębokiej i silnej potrzebie kontaktu z ludźmi i ponadprzeciętnej wrażliwości, który cokolwiek robi, poświęca temu całą swoją energię. Chłopaka pełnego pasji do muzyki i życia; pasji, którą na moment gdzieś zgubił. I mężczyznę, który nie przeżywa życia, tylko je odczuwa. To dlatego tak trudno mu się pozbierać, kiedy cały jego świat nieoczekiwanie rozpada się w drobny mak, a wtedy za wszelką cenę stara się zagłuszyć emocje i zablokować życie, sięgając po najbardziej destrukcyjne sposoby, jakie przynoszą mu ulgę.

„Nikt prócz ciebie nie rozpali twojego ognia.”

To czym Gus się z nami dzieli w swojej historii łamie serca, a jednocześnie napawa, tak potrzebną nadzieją. Płaczemy, boimy się i gubimy razem z nim. Przeżywamy jego ból, jego niepewności i lęk przed muzyką, która kiedyś go wypełniała. Trzymając go za rękę odbywamy podróż do przeszłości, prowadzimy walkę z jego zagubioną duszą i staczamy prawdziwy bój o rockową przyszłość. Śledzimy trudną i krętą drogę do odnalezienia tego tlącego się w nim, wątłym płomieniem, światła i jesteśmy świadkami jego niecodziennych, ale cudownych więzi z bliskimi.
Poznając kolejną już powieść Kim Holden jestem w stanie śmiało stwierdzić, że pisarka nie stawia tylko na emocje, ale przede wszystkim na relacje międzyludzkie, w których nie ma miejsca na brak autentyczności, szczerości, czy ciepła. Silna więź z chłopakami z zespołu, z którymi Gus rozumie się bez słów, jego łatwość w nawiązywaniu kontaktów z obcymi ludźmi i w końcu urzekająca zażyłość z matką, oparta nie tylko na miłości i lojalności, ale głównie na wzajemnym szacunku, podziwie, wsparciu i nadzwyczajnej przyjaźni. 

„Każdy dzień to okazja, by tworzyć legendę. Kluczem jest włożony w to wysiłek.”

To ogromne plusy działające zarówno na korzyść osobowości Gusa, jak i będące największym atutem książki. Podobnie jak w Promyczku, tutaj również nie zabrakło świetnie wykreowanych postaci drugoplanowych, które skutecznie ubarwiając historię. Spotykamy grupę przyjaciół z pierwszej części, ale jest też kilka nowych osobowości, w tym najważniejsza – Scout McKenzie.
To właśnie ona staje się łącznikiem Gusa ze światem i kotwicą, nie pozwalającą mu pójść na dno, choć ich relacja zaczyna się od… karteczek samoprzylepnych.
Scout to skryta, mocno poobijana przez życie i niedowartościowana młoda dziewczyna, od lat żyjąca z paskudnym poczuciem wstrętu do samej siebie. Sprawiająca wrażenie zimnej, niedostępnej i oschłej, głęboko w sercu ukrywa swoje drugie, przerażone, zahukane i stłamszone ja, które od dawna trawi poczucie winy z powodu podjętych w przeszłości złych decyzji. Żyje, więc pośrodku chaosu, pomiędzy złymi emocjami, które skrupulatnie od siebie odpycha, a dobrymi, które w jej przekonaniu nie są osiągalne. Jest małomówna, ale kiedy już się odzywa, mówi dokładnie to co myśli i choć pojawia się w życiu Gusa w najtrudniejszym, ziejącym pustką momencie, nigdy nawet przez moment nie zamierzała nikogo zastępować. Zawsze jest blisko i powoli, ale niezwykle skutecznie odnajduje własne miejsce w pełnym bałaganu świecie gwiazdy rocka.
Scout i Gusa łączy walka. Oboje toczą swoją wojnę i oboje szukają spokoju. 

„...Na tym polega sekret, rób, co kochasz, a nie będziesz musiał pracować. W życiu nie chodzi o ograniczenia. Chodzi o wciśnięcie pedału gazu...”

Gus to naprawdę cudowna historia o radzeniu sobie z bólem, tęsknotą i stratą. Opowieść o zamykaniu rozdziałów, rozpalaniu w sobie na nowo ognia, szukaniu sposobu na życie i niezwykłych relacjach międzyludzkich. Pamiętnik dwóch pokaleczonych dusz, które odnajdują się w cyrku zwanym życiem i w końcu to historia ku pokrzepieniu serc, najlepszy plaster na rany i słodko-gorzki lek na zbolałą duszę, a co najważniejsze idealne dopełnienie i kontynuacja Promyczka. To powieść, w której autorka udowadnia nam, że na wszystko potrzebny jest odpowiedni czas, właściwa osoba i niekiedy jeden gest, spojrzenie, uśmiech, czy podjęta decyzja, by nasze życie uległo zmianie. 

„Masz tylko jedną szansę w tym cyrku zwanym życiem. Nie siedź na widowni, przyglądając się przedstawieniu. Wskakuj na scenę i bądź wielki. Właśnie tam znajdziesz ogień.”


Bright Side Series:

l PROMYCZEK l GUS l FRANCO l
_______________________________________
Kim Holden, Gus, stron 500, FILIA, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Czytaj dalej

#29. Bez winy - historia Smoka i Wiedźmy

Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów. W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los.
Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która może go ocalić. Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać…
Obiecali sobie wieczność, nie wiedząc, że jedna chwila może odmienić całe życie.
Czy miłość da im kolejną szansę, choć żadne z nich nie jest bez winy? 


„Dziś możesz mieć bardzo zły dzień, ale jutro może być najpiękniejszy dzień w twoim życiu. Musisz tylko do niego dotrwać.”

Bez winy to zaraz po Bez słów moje drugie i nie ma co ukrywać bardzo udane spotkanie z twórczością Mii Sheridan, która ma niespotykany talent do tworzenia uroczych, subtelnych i zapadających w pamięć historii. Tym razem zabrała nas w malowniczy świat dwóch zbolałych dusz i pokaleczonych, ale niezwykle walecznych serc, które połączyła jedna niemoralna propozycja i wspólnie złożona przysięga, a to wszystko skąpane w aromacie domowych ciast i bujnych winorośli.
Wydawać, by się mogło, że to kolejne romansidło bez werwy, ale zapewniam, że Mia Sheridan potrafi oczarować swoich Czytelników i prosty, a wręcz banalny pomysł wzbogacić o niestandardowe rozwiązania i tylko jej właściwy charakter, przez co stworzona przez nią historia nabiera magii. W tym przypadku niemal dosłownie. To czym autorka urzeka w swojej najnowszej powieści to nieskrępowane odniesienie do… baśni. Nie brakuje tutaj bajkowych porównań do ułożonych książąt i słodkich księżniczek, zołzowatych wiedźm i ziejących smoków, a nawet uczynnych wróżek, czarnych charakterów i dobrych duszków, które w równym stopniu mieszając w życiu głównych bohaterów, co ich wspierają. To nietypowa, ale absolutnie urzekająca taktyka.

„Obserwuj, co robią ludzie, kiedy sądzą,że nikt ich nie widzi, kochana. W ten sposób dowiesz się kim naprawdę są.”

Mia Sheridan stworzyła sympatyczną, pełną ciepła i humoru opowieść osadzoną w działającej na zmysły scenerii, bez przesadnego sentymentalizmu, za to doprawioną mocną nutą napięcia seksualnego oraz szczyptą dramatyzmu. Wbrew pozorom autorka nie bagatelizuje tego co przeszli w swoim życiu wykreowani przez nią bohaterowie i nie stawia na mdłą historyjkę, ale sprawnie splata ze sobą wszystkie punkty, nadaje im właściwe proporcje, ostatecznie tworząc spójną całość, w której nie ma mowy o niedopowiedzeniach fabularnych, a bohaterowie nie toną w żalu trudnej przeszłości, tylko odważnie stawiają czoła światu, nie poddają się, walczą i zwyciężają. Nie znajdziecie tu górnolotnego romantyzmu i nadmiernej słodkości, ale Sheridan nie oszczędzi Wam zabawnych wydarzeń, błyskotliwych dialogów pełnych wzajemnych uszczypliwości i śmiałego droczenia się, nieoczekiwanych zwrotów akcji, rywalizacji i wielu burz, przez które zmuszeni będą przebrnąć bohaterowie. Będziecie świadkami tego jak młodzi ludzie uczą się na nowo ufać, jak starają się uporać z wyrzutami sumienia, próbują wybaczyć wyrządzone krzywdy i są dla siebie wsparciem w obliczu własnej dumy, gorzkich tajemnic, niedomówień i półprawd.

"Strać kontrolę. Ten jeden raz miej odwagę, by stracić kontrolę". 

Zapewne nie raz zachowanie Graysona i Kiry doprowadzi Was do szewskiej pasji i lekko zirytuje, ale pokochacie te dzieciaki (porównanie zamierzone) równie mocno jak ja. Mogę nawet śmiało zaryzykować stwierdzenie, że największym atutem książki są właśnie świetnie wykreowane i doskonale dopracowane w najdrobniejszych szczegółach portrety psychologiczne postaci, począwszy od mieszanki wybuchowej jaką jest Grayson (Smok) - inteligenty, lojalny, momentami oschły, ale pełen poczucia humoru człowiek o opiekuńczej naturze i głębokiej wrażliwości, której nie pozwolił dostrzec ludziom – oraz druga połowa tej historii, Kira (wiedźmy) – harda, pyskata, nieujarzmiona i pełna życia urocza dziewczyna z nieograniczonymi pokładami dobroci oraz z delikatnym sercem przepełnionym optymizmem, empatią i troskliwością – a kończąc na idealnym dopełnieniu, jakim są postaci drugoplanowe, które w żadnym razie nie pojawiają się tu przypadkiem.  

„Nie ma na świecie drugiej rzeczy podobnej do tego, kiedy ktoś, kto cię kocha, łapie cię za rękę w ciemności, gdy jesteś zagubiona i przerażona.”

Bez winy to kolejna powieści Mii Sharidan, w której się absolutnie zakochałam! Swą subtelnością i bajkową delikatnością urzeka i oczarowuje już od pierwszych przeczytanych stron. Rozśmieszy i być może zirytuje, ale niewątpliwie poprawi humor i wciągnie w swój wir tak sprawnie, że nim się obejrzycie z ciekawością będziecie śledzić walkę Greysona i Kiry o marzenia, niezależność i rodzące się pomiędzy nimi uczucie. Autorka na łamach napisanej przez siebie powieści nie zapomni o mądrości i zachęceniu czytelników do przemyśleń. Udowodni, że czasem potrzebna jest właściwa osoba, która poda nam dłoń, otworzy nas na świat, zamieni samotność i ból na miejsce pełne radości i marzeń, poruszy wszystkie możliwe emocje i w końcu zmusi by przyznać się do potrzeb, które chowamy głęboko we wnętrzu.

Bez winy być może nie wzruszy Was tak jak jak Bez słów i z całą pewnością nie złamie Waszych serc, ale jestem pewna, że spędzicie z nią miły wieczór pełen uśmiechu i baśniowej lekkości. Z czystym sumieniem polecam wszystkim tym, którzy czekają na zabawną i przyjemną komedię romantyczną dla dorosłych, wszystkim fanom twórczości Mii Sheridan oraz tym, którzy czują, że jej dotychczasowo wydane powieści nie do końca spełniły ich oczekiwania. 

„Miłość nie zawsze jest łatwa nawet po płatkach róż. Potrafi boleć. Oznacza odsłonięcie się, całego siebie, każdej delikatnej części, i wystawienie na możliwość zranienia. Bo prawdziwa miłość to nie tylko kwiat, prawdziwa miłość również ciernie. 


______________________________________________________________
Mia Sheridan, Bez winy, stron 416, Wydawnictwo OTWARTE, 2016
Przekład: Matylda Biernacka
Czytaj dalej

#28. Pozwól nakarmić się miłością...

Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja – losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To, które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyzwaniem równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym… W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka, a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki. 

New Adult to taki gatunek literacki, który w ostatnim czasie mocno zdominował rynek wydawniczy i bez skrupułów wysunął się na podium najczęściej czytanych, a co za tym idzie również najchętniej pisanych powieści ostatnich lat, które już niemal z samej definicji gwarantują sukces. Zapewne większość miłośników książek, zaczytujących się w historiach miłosnych, czy obyczajowych, zgodzi się ze mną, że jeśli o NA chodzi, to nieustannie ma się wrażenie, że tak naprawdę wszystko już było, a kolejne pojawiające się na horyzoncie opowieści opierają się na tym samym schemacie i podobnym pomyśle, realizowanym w lepszy bądź mniej udany sposób. Znalezienie nietuzinkowego rozwiązania, które zaskoczy czytelnika nie jest wcale prostym zabiegiem, o ile jeszcze w ogóle możliwym. W tej chwili prawdziwą sztuką jest przede wszystkim nie zmarnowanie potencjału wykreowanej historii i ofiarowanie czytelnikom czegoś, czego nie dał inny autor. Wyzwaniem staje się tchnięcie w daną historię życia i stworzenie bohaterów, którzy owiną się wokół czytelnika niczym pajęczynka, nie pozwalając o sobie zapomnieć. Nakarmię cię miłością być może dla części z odbiorców stanie się kolejnym New Adult powielającym schematy, w którym nie zabraknie zgrzytów, ale Anna Dąbrowska daje nam to bezcenne coś, którego szuka się w podobnych opowieściach. Losy Tobiasza i Laury to nie jest już fikcja literacka. To życie w najczystszej, namacalnej postaci. Historia, do której scenariusz napisała rzeczywistość, bez bajerowania, koloryzowania i niepotrzebnych słodkości, z bohaterami o skrupulatnie dopracowanych portretach psychologicznych.

„Nie potrzebuję o nim pamiętać. Był tylko prologiem i epilogiem jednodniowej historii, której i tak nie pamiętam.”

Z jednej strony mamy Laurę Danielską. Miłą, słodką i uroczą dziewczynę, bezustannie skrywającą swoją prawdziwą, pełną pasji naturę. Przykładną pracownicę banku, związaną z egoistycznym mężczyzną, który nie zwraca uwagi na jej potrzeby. Spragnioną uwagi rodziców córkę, która ma dość obojętności najbliższych jej ludzi, dla których czas zatrzymał się kilka lat temu. I w końcu to ukryta w swojej skorupie młoda kobieta, nieprzygotowana na niespodzianki, jakie rzuca jej pod nogi los i która żyje spokojnie z dnia na dzień, życiem pozbawionym tego magicznego „czegoś”, za którym desperacko uganiają się ludzie wokół niej. 

„Nie chciałem angażować się bardziej niż do tej pory, gdyż w razie zranienia wolałem zachować resztki trzeźwości umysłu. A miłość zabierała ze sobą wszystko – serce, marzenia, wiarę i nadzieję, pozostawiając pustkę.”

Z drugiej strony konfrontujemy się ze skomplikowaną układanką, jaką jest Tobiasz Karski, a nawet śmiało można powiedzieć, że jego postać to iście wybuchowa mieszanka. Uchodzi za podłego, wulgarnego i apodyktycznego mężczyznę, niezdolnego do uczuć, którego życie ukształtowało na egoistycznego cynika, choć tak naprawdę głęboko na dnie serca skrywa nie tylko upokorzonego małego chłopca, spragnionego bliskości, ale również zranionego do granic możliwości młodego mężczyznę, któremu odebrano wszystko co najcenniejsze. Jednak mimo tej dosadnej, nieokiełznanej i impulsywnej natury, Tobiasz to przede wszystkim charyzmatyczny muzyk o magnetycznym głosie oraz troskliwym i pełnym ciepła wnętrzu, dla którego nuty stały się ratunkiem, a każdy dzień to kolejna bitwa w bezustannej walce toczonej z mocno zakorzenionym w nim strachem.

„Grzeczni chłopcy wędrowali do nieba, niegrzeczni potrafili rozpalać kobiece zmysły do takiej temperatury, że nawet piekło wydawało się za chłodne.”

Co może zjednoczyć te dwie tak różniące się od siebie pokaleczone dusze? Niefortunne zadania i kiepski żart to dopiero początek dla naładowanej emocjami historii, której daleko do lukrowanej love story, gdzie główni bohaterowie oglądają świat przez ogromne różowe okulary i plują tęczowymi Skittlesami. Zarówno Laura jak i Tobiasz poznali naprawdę gorzki smak miłości, który zasiał spustoszenie nie tylko w ich głowach i sercach, ale przede wszystkim w życiu, a mimo to połączyła ich intensywna, mocna i głęboka relacja, pędząca momentami na łeb na szyję, która ani przez chwilę nie ułatwiała bohaterom połapania się we własnych uczuciach. Bronili się przed tym co ich połączyło i równocześnie pragnęli siebie nawzajem.
Zamiast ckliwości i nadmiernej romantyczności dostaliśmy żywą i spójną całość, której dopełnieniem są dwa mocne, niepozbawione wad i konsekwentnie budowane charaktery oraz pierwszoosobowa narracja prowadzona dwutorowo, co pozwala nam lepiej wczuć się w targające Laurą i Tobiaszem emocje i zrozumieć powody ich postępowania, które zawsze było nicią łączącą przeszłość z teraźniejszością. A ta nie była dla głównych bohaterów łaskawa i ani przez chwilę nie zwalniała zawrotnego tempa. I to dosłownie. Już od momentu, w którym przeszłość Tobiasza puka do jego drzwi, wydarzenia sypią się jak domino, jedno za drugim, nie dając czytelnikowi szans na złapanie oddechu. Autorka umiejętnie manipuluje słowami tak, że momentami trudno było nadążyć nad biegiem zdarzeń, by ostatecznie zostawić nas z rozdziawioną buzią. W tej ekspresyjności brakowało mi tylko odrobinę większego rozwinięcia niektórych końcowych wątków, by nabrały większego realizmu i stały się dla czytelnika bardziej przekonywujące (jak relacje z rodzicami Laury), a przy takim rozwiązaniu głównego tematu, o jaki pokusiła się Ania Dąbrowska, wypełnienia stronic tej historii niepewnością i zbudowania napięcia, przez które czytelnik z jeszcze większą niecierpliwością przewracałby strony, czekając na to co będzie dalej. Nie są to jednak elementy, które zakłócają ogólną przyjemność z lektury i mają znaczący wpływ na odbiór tej, bez wątpienia świetnie napisanej powieści. Mój muzyczny głód również nie został do końca zaspokojony, ale ja cierpię na Zespół Niezaspokojenia Muzycznego i zawsze będzie mi mało, więc to się w ogóle nie liczy.  

„Życie jest jak piosenka, kończy się dokładnie w momencie, w którym stwierdziłeś, że chciałbyś posłuchać jej jeszcze raz.”


Na koniec trzeba napisać wprost, że Anna Dąbrowska złożyła w nasze ręce trudną, ale niezwykle prawdziwą opowieść o walce z własnym strachem, bólem i przeszłością, która niczym smoła powoli sączy się przez niewielką szczelinę, by ostatecznie całą swą siłą zniszczyć nadany życiu nowy porządek. To historia poszarpanego przez przeszłość mężczyzny, który potrzebował ukochanej kobiety, do tego by istnieć, nie lękając się patrzeć w przyszłość i historia młodej, trochę pogubionej, dziewczyny, która przy nim zaczęła naprawdę żyć, śmiać się i oddychać pełną piersią, odnajdując w końcu siebie. A w tym wszystkim Autorka subtelnie uświadamia nam, jak wielką krzywdę może zrobić człowiekowi, drugi człowiek. Jak wydarzenia z przeszłości są w stanie zniekształcić nasze postrzeganie świata i jak silny, a jednocześnie przerażający może być strach. Strach przed porzuceniem, ponownym zranieniem i przed miłością, która odchodząc zadaje cios trudny do uleczenia.

Choć nie znam jeszcze pierwszego debiutu Ani Dąbrowskiej, gdzie pod pseudonimem Laven Rose napisała powieść Stalowe serce, drugi nowy start literacki zaliczam do udanych. Nakarmię cię miłością polecam, więc wszystkim miłośnikom gatunku, ciekawskim, którzy niecierpliwie wyczekiwali dnia premiery, czytelnikom znającym pierwszą książkę Autorki, oraz tym, którzy mają ochotę na mocno życiową historię ze scenariuszem, jaki może nam w każdej chwili napisać przewrotny los. 

 „Wszystko dookoła przestało mieć znaczenie, bo najważniejsze stało się to, że jedno serce biło obok drugiego serca w całej tej plątaninie zwanej życiem.”


ZA EGZEMPLARZ DO RECENZJI DZIĘKUJĘ AUTORCE - ANI DĄBROWSKIEJ

___________________________________________________
Anna Dąbrowska, Nakarmię cię miłością, stron 352,
Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2016
Czytaj dalej

#27. Skazanie - Emma Chase

Obrońca w Waszyngtonie codziennie widzi, jak trudne potrafi być życie. Właśnie dlatego niejednokrotnie, by przetrwać, musi być nieustępliwy. Ja, Jake Becker, mam reputację zimnego, nieczułego, onieśmielającego mężczyzny. To mi pasuje, czasem wręcz pomaga, na przykład gdy urabiam świadka stojącego przed sądem.
Nie komplikuję sobie życia błahostkami – wszystko muszę mieć poukładane. Jeśli chcesz być moim klientem, od razu streść istotne fakty. Jeśli chcesz się ze mną umówić, skup się na tym, co cię kręci. Nie jestem czarującym księciem z bajki, nawet nie zamierzam go udawać.
Jednak w pewnej chwili Chelsea McQuaid wraz z szóstką osieroconych siostrzeńców i siostrzenic trafia do mojego gabinetu, zmieniając moje życie w istne piekło.
Zaczynam więc chodzić do przedszkola, na koncerty One Direction, trafiam do szpitalnej poczekalni i wykłócam się w gabinecie dyrektora szkoły.
Chelsea jest zbyt słodka i niewinna, by sobie poradzić. Próbuje być twarda, ale zupełnie jej to nie wychodzi.
Zostałem skazany na to, by jej pomóc. Obronić ją… i dzieci. 


Po udanym debiucie, jakim zdaniem większości czytelników bez wątpienia byli Zaplątani, Emma Chase musi zmierzyć się z tym, że każda kolejna powieść wychodząca spod jej pióra, nie uniknie porównywania do historii Drew. Niezależnie od tego jednak, jakich autorka podejmuje się tematów, gdzie szuka rozwiązań, po jakie argumenty sięga i jak wiele wzlotów i upadków po drodze zaliczają napisane przez nią opowieści, jedno trzeba przyznać, myśli jak facet, a prowadzona z męskiego punktu widzenia narracja pierwszoosobowa za każdym razem wprowadza czytelników w trochę inny literacki świat niż ten, do którego zazwyczaj zapraszają nas autorzy. Emma Chase nie boi się obnażyć męskiej psychiki i przedstawić zupełnie innego sposobu myślenia, który czasem mocno kłóci się z kobiecym podejściem do rzeczywistości. To jak znak rozpoznawczy jej twórczości, zabieg, który w mniejszym bądź większym stopniu, ale zawsze się sprawdza i wywołuje masę, niekiedy nawet sprzecznych emocji. W Skazaniu Emma Chase nadal jest konsekwentna, a naszym przewodnikiem po tej historii po raz kolejny staje się męski bohater, tym razem jest nim Jake Becker. 

A co takiego nam opowie?

„Przykro mi, Kopciuszku, zegar wybił północ. Kareta zamieniła się w dynię, czas pozbierać swoje szklane pantofelki. Nigdy nie udawałem księcia z bajki.” 

Wyobraźcie sobie skutecznego i nieustępliwego waszyngtońskiego obrońcę. Najlepszego w swoim fachu prawnika, który ma cele, priorytety i plan, który ma go zaprowadzić prosto do sukcesu. Władczego, silnego, budzącego strach lidera, mającego problem z autorytetami, a jedyne rozkazy jakim się podporządkowuje to jego własne. Perfekcjonistę lubiącego rutynę, czystość, dyscyplinę i prostotę. Zimnego drania, który oczekuje tylko dobrej zabawy i jedno nocnych przygód bez sentymentów. I w końcu inteligentnego człowieka, który odpowiedzialności i zaangażowania unika jak ognia, choć głęboko w sobie skrywa naprawdę czyste serce i mocno okopanego fasadą nieokrzesanego młodego chłopaka z urazą do świata, który kiedyś dostał swoją drugą szansę.
A potem spróbujcie sobie wyobrazić, że drzwi do tego poukładanego, odmierzonego od linijki i skrupulatnie zaplanowanego świata bez uprzedzenia i silnym kopniakiem wyważyła piękna dwudziestosześcioletnia kobieta i sześcioro cudownych łobuzów, którzy nie dali się już przez te drzwi wypchnąć, stawiając wszystko kompletnie na głowie i uświadamiając Jake’owie, że w jego życiu pomimo idealnie skrojonego harmonogramu, czegoś bardzo istotnego wciąż brakuje.

„Kiedy ktoś w ciebie wierzy, wychodzi dla ciebie ze skóry, chociaż wcale nie musi, to wywiera na ciebie wpływ. Chciałem spojrzeć w lustro i dostrzec mężczyznę, którym mogłem się według niego stać.” 

Niespodziewanie razem z Jake’iem zostaniecie, więc wplątani w wymagającą i naprawdę hałaśliwą rzeczywistość Chelsea, która z dnia na dzień zostawiła swoje dotychczasowe życie i mimo rzucanych jej pod nogi kłód, stara się ogarnąć odwiecznie panujący dookoła bałagan i sześcioro dzieciaków w różnym wieku, od niemowlaka do zbuntowanej nastolatki.  W teorii wszystko wydaje się bardzo proste, ale kiedy nadchodzi moment, w którym trzeba zastosować tę wiedzę w praktyce, nie da się postępować według ściśle określonego planu. Czy ostrego, nieustępliwego i lubiącego zasady zawodnika, jakim jest Jake Becker cokolwiek jest w stanie rozproszyć, przedostać się przez jego grubo utkany pancerz i rozmiękczyć znajdujące się pod nim wielkie serce? To z całą pewnością zadanie bojowe dla naprawdę silnego i zgranego teamu, pytanie tylko, które z nich ostatecznie wyżłobi dziurę w stopniowo kruszącej się skorupie? Czternastoletnia Riley zakochana po uszy w chłopcach z One Direction, bezpośrednia siedmiolatka Rosaleen, kochająca kolor tęczowy, uroczy sześciomiesięczny Ronan, testujący pana prawnika w najbardziej „okrutny” sposób z możliwych, dwuletnia Regan, która rozwala wszystkich na łopatki swoim „ceść”, a może mądrala Raymond i jego nieokrzesany brat bliźniak, Rory, w którym Jakie widzi siebie samego sprzed lat? Przekonajcie się sami. Dajcie się porwać w ustawiony na baczność świat Jake’a, który nagle dobitnie uświadamia sobie, jak wiele w życiu są w stanie zmienić dzieci. 

„Prawda cię wyzwoli. Co za banał.”

Emma Chase i tym razem nie odmówi Wam przyjemnej lektury bez dramatów, w której wciąż pierwsze skrzypce grają mężczyźni i ich sposób postrzegania świata. Nie zabraknie znanej nam już paczki przyjaciół, zabawnych sytuacji, błyskotliwych dialogów okraszonych charakterystyczną dla Chase złośliwością, a nawet szczypty romantyzmu, odrobiny mądrości i chwil wzruszenia, gdy migocząca w kąciku oka łza, wcale nie będzie przypadkiem. 
Skazanie to naprawdę świetnie napisana historia o drugich szansach, o strachu i trudzie otwierania się na drugiego człowieka, o budowaniu od nowa swojego małego świata i tworzeniu fundamentów do prawdziwie ciepłego domu. Historia, w której Chase idzie o krok dalej i którą gorąco polecam wszystkim zwolennikom jej twórczości, a nawet tym, których Unieważnienie nie do końca usatysfakcjonowało. 

„Byłem kiedyś aresztowany, co oznacza, że spędziłem czas zamknięty z niebezpiecznymi facetami. Uczestniczyłem w walkach ulicznych, w których nie było zasad i wygrywałem. Udało mi się ukończyć studia prawnicze i teraz radzę sobie z egocentrycznymi dupkami – moimi klientami – bez uciekania się do przemocy fizycznej. A to przede mną, to tylko pielucha. Jak bardzo może być to trudne?”

THE LEGAL BRIEFS:
l UNIEWAŻNIENIE l SKAZANIE l UŁASKAWIENIE l

ZA EGZEMPLARZ DO RECENZJI DZIĘKUJĘ WYDAWNICTWU FILIA

 ____________________________________________
Emma Chase, Skazanie, stron 425, FILIA, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek

Czytaj dalej