Jaskółki literackie - zapowiedzi października

Jesień coraz dobitniej daje o sobie znać, powoli przygotowując nas na nieuniknione, czyli długie, chłodne wieczory. A jak sami wiecie niedopisująca pogoda, a zwłaszcza ta październikowa, jest najlepszym pretekstem do pogłębiania swojego książkowego nałogu. Nic tylko zakopać się pod ciepłym kocem z kubkiem gorącej herbaty, kawy, albo czekolady w jednej ręce i z dobrą książką w drugiej. W październiku takich smakowitości wydawniczych nam nie zabraknie i z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Ja znalazłam ;)

 3 PAŹDZIERNIKA

NAKARMIĘ CIĘ MIŁOŚCIĄ >> TRAILER <<
Anna Dąbrowska
ZYSK i S-KA
PRZESUNIĘCIE DATY PREMIERY Z 26.09.
 

Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja – losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To, które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyzwaniem równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym… W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka, a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki.


BOSKIE LATO
Denise Hunter

DREAMS


Historia skłaniająca do śmiechu, wzruszająca do łez. I uczucie – bardzo problematyczne...
Madison McKinley straciła najbliższą osobę – brata bliźniaka. Czy można uporać się z taką tragedią? Pomimo wsparcia ze strony rodziny i satysfakcji, jaką czerpie z pracy weterynarza, śmierć Michaela wciąż prześladuje ją w snach. Znała jego myśli i pragnienia tak, jakby były jej własnymi. Starając się odnaleźć ukojenie, postanawia spełnić niedoszłe marzenie brata i wygrać doroczne regaty na rzece Ohio. Jest gotowa pokonać wszelkie przeciwności, a nawet stoczyć walkę z własnymi lękami, potrzebować będzie tylko kogoś, kto pomoże jej poznać tajniki szybkiego pływania łodzią. A któż nadawałby się do tego lepiej niż Beckett O’Reilly? Nie cieszył się wprawdzie dobrą reputacją, ale do spełnienia wytyczonego celu wydawał się być idealnym człowiekiem. Nic ich przecież nie łączyło i oboje mogli się skupić tylko na nauce żeglowania.
Wbrew jej woli przeszłość nie daje jednak o sobie zapomnieć, a z każdym dniem gorącego lata uczucie silniejsze niż zwykłe koleżeństwo coraz bardziej zbliża ich do siebie.
Czy Madison uda się wykrzesać dość siły, by spełnić marzenie brata? A może tajemnica, którą skrywa przed nią Beckett, zniszczy w zarodku ich kiełkującą miłość? Z jakimi wyzwaniami przyjdzie jej się jeszcze zmagać?  
 
12 PAŹDZIERNIKA

RAZE
Tillie Cole

FILIA


Aby przeżyć, musi zabijać...
Raze, szkolony w niewoli, aby okaleczać i zabijać, więzień numer 818, którego losem rządzi okrucieństwo i śmierć.
Po latach niewoli w piekle w głowie kołacze mu się tylko jedna myśl: zemsta. Krwawa, powolna, brutalna zemsta.
Zemsta na człowieku, który skłamał.
Na człowieku, który go skrzywdził.
Który go skazał i zmienił w pałającą wściekłością maszynę do zabijania. Potwora odartego z człowieczeństwa.
Kisa jest jedyną córką Kirilla „Silencera” Volkova, przywódcy niesławnej „Trójcy” bossów rosyjskiej Braci w Nowym Jorku. Jest chroniona, choć tak naprawdę żyje w więzieniu bez krat.
Kisa marzy o wolności.
Zna jedynie okrucieństwo i poczucie straty. Pracuje jako managerka imperium śmierci swojego papy, a jej codzienność wypełniają jedynie smutek i ból. Jej narzeczony, Alik, kontroluje każdy aspekt życia Kisy, panuje nad każdą jej decyzją i pilnuje, by pozostała uległa i martwa w środku. Ale jeden wieczór wszystko to zmienia.
Kisa wpada na ulicy na wytatuowanego i pokrytego bliznami mężczyznę, który obudzi w niej głęboko skrywane uczucia. Pragnienia znajome, choć zakazane.
Dziewczyna od razu wie, że wpadła w tarapaty. Piękny i groźny mężczyzna ma w oczach śmierć.
Kisa ma na jego punkcie obsesję. Pragnie go. Łaknie jego dotyku. Musi zdobyć tego tajemniczego mężczyznę, którego zwą Raze. 
 
CHŁOPAK Z SĄSIEDZTWA
Kasie West

FEERIA YOUNG

Od śmierci mamy Charlie Reynolds przebywa głównie w męskim towarzystwie - ma trzech starszych braci i sąsiada, honorowego członka rodziny. Jest zdeklarowaną chłopczycą i woli grać z kumplami w kosza, niż bawić się w jakieś gierki i flirty. Jednak gdy musi sama zarobić na kolejny ze swoich mandatów za przekroczenie prędkości, nagle ląduje w butiku z eleganckimi ubraniami. I tam nie pozostaje jej nic innego, jak zachowywać się o wiele bardziej kobieco niż do tej pory. Co sprawia, że zaczyna się nią interesować pewien przystojny chłopak…
Wszystkie stresy Charlie odreagowuje wieczorami, gadając przez płot z Bradenem, sąsiadem i przyszywanym czwartym bratem, który zna ją lepiej niż ktokolwiek. Ale nawet się nie domyśla, że Charlie kryje pewną tajemnicę: jest w nim zakochana. I za żadne skarby mu tego nie zdradzi, bo nie chce go stracić.  

WIĘZY
Sierra Cartwright

BURDA KSIĄŻKI

Tylko jeden człowiek może jej pomóc, ale czy jest gotowa za to zapłacić?
W obliczu groźby utraty rodzinnej fortuny Lara Bertrand zwraca się do jedynego człowieka, który może jej pomóc - przystojnego i potężnego Connora Donovana.
Wie, że jest dla niej niebezpieczny pod każdym względem - bezwzględny i bezpardonowo realizujący swoje cele. Tylko desperacja skłania ją do złożenia ryzykownej propozycji.
Gdy pełna klasy i elegancka Lara wkracza do jego biura z niewiarygodną propozycją, Connor jest oszołomiony i ogromnie zaintrygowany. Od kiedy spotkał ją po raz pierwszy, pociągała go jej chłodna uroda, choć Lara zawsze zachowywała dystans.
Connor nie waha się jej pomóc, jednak wyznacza wysoką cenę. Chce nie tylko jej ręki, ale także całkowitej uległości.  
 
19 PAŹDZIERNIKA

KIEDY WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA (RAIN tom 2)
Lisa de Jong

FILIA

Nieustannie pozwalałam, by przeszłość determinowała moją przyszłość. Ale nie zamierzam się więcej poddawać.
Drake’a Chambersa cechuje tak wielka arogancja, jak mnie upór. Jest gwiazdą boiska, rozgrywającym w studenckiej drużynie futbolowej znanym w całym kraju. Myślałam, że jest taki jak wszyscy... Że to chłopak, którego powinna omijać z daleka każda dziewczyna. Odkryłam jednak, że na jego barkach spoczywa nie tylko ciężar prowadzenia drużyny.
Drake wyznał mi swoje uczucia z nadzieją, że i ja od dawna coś do niego czuję. Sądziłam, że odnaleźliśmy szczęście, jednak przeszłość zawsze znajdzie sposób, by wpłynąć na teraźniejszość.
Z jedną decyzją wszystko może się zmienić... już na zawsze.  

 21 PAŹDZIERNIKA
 
UWIKŁANI. HUDSON (tom 4)
Laurelin Paige

KOBIECE


Kontynuacja bestsellerowej serii „Uwikłani” – gorący romans widziany oczami Hudsona Pierce’a
Zmysłowość… której nie sposób okiełznać
Bez trudu mogę podzielić swoje życie na dwie części – przed nią i po niej…
Tym razem narratorem jest sam boski Hudson Pierce – i to z jego perspektywy śledzimy losy jego burzliwego związku z ponętną Alayną Withers.
Hudson Pierce wiedzie życie, o jakim wielu może jedynie pomarzyć. Ma wszystko, czego tylko zapragnie: władzę, pieniądze i cały świat u swoich stóp. Ten znany w nowojorskim środowisku biznesmenem z miliardami na koncie może zdobyć każdą kobietę, jaką tylko zechce. A jednak nie wiąże się z nikim na dłużej – znajomości z kochankami traktuje jedynie jako okazję do zabawy i do manipulowania uczuciami innych.
Wszystko jednak się zmienia, gdy poznaje ponętną i diabelnie inteligentną Alaynę Withers…
Oto jedyna w swoim rodzaju okazja, aby dowiedzieć się, co czuł Hudson, gdy po raz pierwszy ujrzał piękną i mądrą Alaynę, jak się poznali oraz do jakich sztuczek uciekł się Hudson, by zdobyć serce pięknej nieznajomej.
Przeżyjmy to jeszcze raz i dowiedzmy się, jak to wszystko widzą faceci…
Każda strona opowieści o Hudsonie i Laynie tchnie elektryzującą zmysłowością! 

 26 PAŹDZIERNIKA

NIEPOKORNA
Madeline Sheehan

CZWARTA STRONA


Metal i skóra. Lojalność i zdrada. Gniew i seks.
Eva Fox jest córką prezesa Klubu Motocyklowego Srebrzyste Demony. Wychowywana przez harleyowców, nie zna innego świata niż ten. Jej życie jest twarde jak źle wyprawiona skóra, surowe jak krajobraz pustyni i odurzające niczym zapach wiatru we włosach.
Deuce West to twardziel, emanujący testosteronem przywódca klubu Jeźdźców z Piekła Rodem. Podobnie jak Eva urodził się i dorastał wśród motocyklistów – ale na tym podobieństwa się kończą.
Los sprawia, że połączy ich miłość pełna pożądania i niepohamowanej namiętności. Gorzka i bolesna. Miłość, która nie zna granic.
To nie jest ckliwa love story. Nie znajdziecie w niej łzawych westchnień, listów pisanych o blasku księżyca, płatków róż rozsypanych pod stopy ukochanej i innych tego typu bzdur. To historia dzika i nieprzyzwoita. Pełna gniewu i nieokiełznanego seksu rozgrywająca się w świecie władanym przez gwałtowne emocje oraz mroczne żądze. Surowa i szorstka opowieść o bezkresnej miłości, która wymaga poświęcenia i sprawia ból. Opowieść, która całkowicie druzgocze i zniewala czytelnika.  

POTOMKOWIE
Tosca Lee

IUVI

Po przebudzeniu nie pamiętasz nic. Nie wiesz, jak się nazywasz i skąd pochodzisz. Nie rozpoznajesz twarzy ludzi, których kiedyś znałaś. Masz tylko ostrzeżenie, które napisałaś do siebie samej, zanim wymazałaś z pamięci całą przeszłość: Emily, to ja. Ty.
Nie pytaj o dwa minione lata… Nie szukaj ich w pamięci i nie staraj się grzebać w przeszłości. Od tego zależy twoje życie. Życie innych ludzi również.
Tak przy okazji, nie masz na imię Emily…
Masz 21 lat i zaczynasz wszystko od początku w obcym miejscu, z nowym imieniem i nowym życiem. Aż nadchodzi dzień, w którym nieznajomy mówi ci, że jesteś potomkinią Krwawej Hrabiny Elżbiety Batory, największej morderczymi wszech czasów. I jesteś ścigana. Nie wierzysz mu, dopóki zabójca naprawdę się nie pojawia. Uciekasz. Wszystkie odpowiedzi leżą w przeszłości, którą postanowiłaś pogrzebać. Tylko jedno wiesz na pewno: twoi bliscy zginą, jeśli nie odzyskasz utraconych wspomnień. Jednak by ocalić innych, musisz najpierw sama nie dać się zabić…  



ZAKRĘTY LOSU. NOWE POKOLENIE (tom 4)
Agnieszka Lingas - Łoniewska
NOVAE RES

Bohaterowie znanej czytelnikom trylogii Zakręty losu, Łukasz i Krzysztof Borowscy prowadzą szczęśliwe i stateczne życie rodzinne u boku ukochanych kobiet. Wydaje się, że tragiczne wydarzenia z przeszłości nigdy nie wrócą. Jednak rosyjska mafia nie zapomina doznanych krzywd, a żądza zemsty każe jej przez lata przygotowywać misterny plan odwetu. Tymczasem w dorosłość wkracza nowe pokolenie Borowskich, które próbuje wyrwać się spod kurateli nadopiekuńczych rodziców. Młodzi nie znają dawnych losów swoich ojców i nie rozumieją, że od złej przeszłości nie da się uciec, dlatego zawsze trzeba mieć się na baczności. Okazuje się, że pierwsza miłość nie zawsze jest tą najpiękniejszą. Czasem przynosi tylko ból i rodzi się tam, gdzie człowiek zaplanował nienawiść.

31 PAŹDZIERNIKA

PRZEZNACZENIE VIOLET i LUKE’A
Jessica Sorensen

ZYSK i S-KA


Życie Luke'a Price’a od zawsze zależało od porządku, kontroli i twardego stawiania czoła światu. Nic nieznaczące związki z kobietami były dla niego rozrywką - sposobem na wyciszenie chorych wspomnień z dzieciństwa. Luke rozpaczliwe pragnie zapomnieć o przeszłości, ale – nieważne, co zrobi - ona i tak będzie go prześladować.
Los nie sprzyjał Violet Hayes. Już jako dziecko została sama na świecie, bez żadnej rodziny. Towarzyszyły jej jedynie wspomnienia o niewyjaśnionym morderstwie rodziców. Dorastała w domach zastępczych, żyjąc pod opieką nieodpowiedzialnych przybranych rodziców, w otoczeniu narkotyków. Nikt o nią nie dbał, gdy próbowała zwalczyć bolesne wspomnienia o nocy, w której odebrano jej rodziców. Ale niepamięć przychodzi z trudem, kiedy nie można zamknąć za sobą niektórych drzwi, a ona nie mogła przestać śnić o tym, co przydarzyło się tamtego tragicznego dnia. Aby poradzić sobie z życiem, dystansuje się do wszystkich wokół i nigdy nie pozwala sobie na uczucia.
I nagle Violet spotyka Luke'a. Obydwoje natychmiast ścierają się, ale równocześnie coś ich ku sobie pcha. Chociaż z tym walczą, powoli otwierają się przed sobą i czują coś, czego jeszcze nigdy nie poznali. Odkrywają, jak bardzo są do siebie podobni. Czeka ich jednak zderzenie z jeszcze jedną trudną prawdą: nie da się uciec od przeszłości...  


I CO MYŚLICIE? SKUSICIE SIĘ NA COŚ? 
Czytaj dalej

#26. Unieważnienie - Emma Chase

Waszyngtoński obrońca Stanton Shaw jest dumy, ambitny, zadaje błyskotliwe pytania i zasypuje wszystkich niepodważalnymi argumentami. Nieprzypadkowo nazywany jest Uwodzicielem Przysięgłych – ma południowy akcent, rozbrajający uśmiech i zniewalające zielone oczy – ciężko mu się oprzeć. Mężczyźni chcą być tacy jak on, kobiety pragną być przez niego szczegółowo przesłuchane.
Stanton ma plan na życie. Przez jakiś czas wszystko przebiega według ustalonego scenariusza.
Jednak pewnego dnia mężczyzna dostaje zaproszenie na ślub swojej licealnej miłości i jednocześnie matki jego ukochanej dziesięcioletniej córeczki. Jenny wychodzi za mąż – za kogoś innego.
Tego definitywnie nie było w planie.

Wychowana w mieście Sofia Santos jest nieugiętą prawniczką, planującą karierę najbardziej cenionego obrońcy w sprawach karnych w kraju. Nie ma czasu na związki czy inne tego typu rozpraszające rzeczy.
Jednak gdy Stanton, jej niesamowity „przyjaciel do łóżka” błaga o pomoc, kobieta zostaje wytrącona z równowagi, zepchnięta z obranej ścieżki, a jej świat wywrócony do góry nogami. Sofia zgadza się pojechać do zabitej dechami mieściny w stanie Missisipi, by pomóc Stantonowi odzyskać ukochaną.
Umysł podpowiada jej, że zwariowała… serce twierdzi jednak coś zupełnie innego.

Co się stanie, gdy doprowadzimy do spotkania mieszkańców niewielkiej mieściny, dwóch profesjonalistów wyćwiczonych w sporach, lokalną miss, czterech wielkich braci, Parówkę oraz Bunię z dubeltówką?
Poleje się burbon, wybuchnie namiętność, a pragnienia serca sprawią, że nawet najmisterniej ułożone plany zostaną unieważnione. 


Zanim jeszcze zaczęłam czytać spotkałam się z wieloma naprawdę skrajnymi opiniami na temat tej historii, a już z całą pewnością w stosunku do postaci głównego bohatera, który do tej pory zebrał pokaźną kolekcję najróżniejszych i najbardziej wymyślnych epitetów, jakimi z pewnością nie mogą pochwalić się jego książkowi koledzy. A później swoje cegiełki w tym temacie dorzuciły jeszcze dwie moje Koleżanki z blogosfery, więc zaczynałam się zastanawiać, jakie ostatecznie będą MOJE wrażenia po lekturze. Mimo wszystko muszę przyznać, że jeśli przy kreowaniu tej historii zamiarem Emmy Chase było wzbudzenie kontrastujących ze sobą emocji, od rozbawienia przez przyjemność z lektury, aż do irytacji i konkretnego już wkurzenia swoich czytelników, to z całą pewnością ten zabieg jej się udał, a to czego absolutnie nie można przy tym odmówić autorce, to konsekwencji. 


„Częściowo chciałbym zatrzymać Jenny jedynie dla siebie, zamknąć ją w tym domu,
wiedząc, że nie robi nic innego, tylko na mnie czeka. Jednak silniejszy od tego jest strach, że się wypalimy, skończymy, nienawidząc siebie, obwiniając się nawzajem za wszystko, co
przegapiliśmy i co nas ominęło. Za wszystkie te rzeczy, których nie spróbowaliśmy.”

Stanton Shaw jest jednym z takich bohaterów, na którego nie da się pozostać obojętnym i nie ma znaczenia, czy nasze przeczulenie na jego punkcie będzie wynikiem sympatii do jego osoby, czy wręcz przeciwnie, a nas najdzie przemożna ochota uduszenia go gołymi rękami już na samym starcie. Co więcej Stanton wcale nie jest ideałem i w moim odczuciu Emma Chase wcale nie miała zamiaru kreować go na kolejnego kryształowego bohatera, tylko na postać, która mimo swojej nieskazitelnej powierzchowności nosi też całą masę brzydkich rys, tworzących z niego człowieka z krwi i kości, a to dość ryzykowne posunięcie ze strony autorki, podobnie zresztą jak kontrowersyjny przykład związku opisany przez Chase. Wracając jednak do postaci Shawa, w tej chwili na myśl przychodzi mi kultowe stwierdzenie ze Shreka: Stanton jest jak cebula. Ma warstwy. No i nie każdy ją lubi. Co wydaje mi się być adekwatnym porównaniem dla Shawa. Z jednej strony to ambitny i naprawdę skuteczny prawnik z Waszyngtonu, potrafiący na sali sądowej zdziałać cuda, z drugiej strony, to prosty chłopak z Missisipi, który karmiąc cielaki w kowbojkach i kapeluszu, wygląda jak ucieleśnienie kobiecych fantazji. Kochający i troskliwy ojciec, dla którego córka jest oczkiem w głowie i najcenniejszym skarbem, a mimo to w swojej waszyngtońskiej rzeczywistości staje się nienasyconym, seksownym przystojniakiem, który z Sofią u boku spuszcza ze smyczy południowy temperament. Co tu dużo mówić, w odczuciu moim i zapewne wielu Czytelniczek Unieważnienia Stanton został wykreowany na egocentrycznego dupka, a nawet kogoś na miarę psa ogrodnika, który pod warstwą osiągającą szczyt idiotyzmu skrywa mimo wszystko mocno pogubionego człowieka. Zaryzykowałabym nawet stwierdzenie, że to 100% facet (nie ujmując, absolutnie, płci przeciwnej) – myśli, jak facet, działa jak facet, a jeśli kobieta nie powie mu czegoś wprost sam raczej się nie domyśli.
Jest też Sofia Santos. Nieugięta, stanowcza i pewna siebie kobieta, której głównym celem jest rozwój prawniczej kariery, a nie miłość, stałe związki i mały domek z ogródkiem otoczony gromadką dzieci. Błyskotliwa, zabawna i inteligentna kobieta sukcesu, z ciętymi językiem i równie mocnym apetytem na niezobowiązujący układ ze Stantonem. A jednak pod maską nonszalancji ukryta jest krucha, roztapiająca się jak wosk zauroczona dziewczyna, której brakuje konsekwencji i asertywności i która pomimo i wbrew wszystkiemu pragnie szczęścia dla swojego przyjaciela. 

„Dom jest tam gdzie serce.”

I takim oto sposobem za sprawą dwójki pokręconych bohaterów zostajemy wplątani w grę, która nie miała prawa się udać i to z różnych względów. Od samego początku stajemy się  świadkami mocno groteskowej i momentami nawet irracjonalnej historii, zapoczątkowanej układem wolnego związku, który mąci w głowie młodym ludziom i prowadzi do masy niefortunnych, łamiących (?) niejedno serce zdarzeń. Wchodzimy z butami w życie Stantona, mężczyzny rozdartego pomiędzy powinnością i złożonymi przed laty obietnicami, a tym co nieśmiało szepcze mu serce, a czego nie dopuszcza nawet do głosu. Kiedy jego, do tej pory poukładana i wygodna rzeczywistość, za sprawą decyzji jego licealnej miłości i matki jego ukochanej córeczki, wywraca wszystko do góry nogami, pod wpływem szoku i z determinacją chwyta się swojego przekonania, że to, co istniało dziesięć lat temu nadal żyje tym samym intensywnym życiem. I w końcu jesteśmy świadkami jak dorosły człowiek dostaje od życia mocno po głowie, nieoczekiwanie zdobywając cenną lekcję, mówiącą, że jedyne czego można być w życiu pewnym to zmian. Zdaję sobie sprawę, że w większości przypadków wszystko co złe zostanie przez czytelników zrzucone na Shawa, a ja uważam, że ta opowieść jest jak reakcja łańcuchowa i każdy z bohaterów – Stanton, Sofia i Jenny – jest winny po równo i dołożył swoją cegiełkę do tego jak wydarzenia potoczyły się przez całą książkę.
W tej historii absurd goni absurd, głupota głupotą poganiana, ale czy tak naprawdę takiego zjawiska nie spotykamy, przynajmniej w połowie tych wszystkich komedii romantycznych, którymi zasypują nas ramówki programów telewizyjnych? Ja osobiście znam przynajmniej kilka takich, które w autentycznym życiu by się po prostu nie wydarzyły, ale i tak je przecież oglądamy.  

„Ojciec zawsze mi powtarzał, że nie ma co się wstydzić strachu. Liczy się jedynie to, jak
reagujemy na ten strach. Tchórze uciekają. Mężczyźni stają do walki.”

W czasach, gdy rynek wydawniczy obfituje w emocjonujące, wyciskające łzy historie, gdzie dramat rodzi dramat, a bolesna przeszłość nie daje o sobie zapomnieć, mając wpływ na teraźniejszość bohaterów, Emma Chase postawiła na prostsze rozwiązanie. Poprzez swoje książki daje czytelnikom czystą rozrywkę, dobry argument by na chwilę oderwać myśli od trudów codzienności i nudnych obowiązków, dlatego tworzone przez nią opowieści mają coś z bajek dla dorosłych. To taka wersja Disneya z elementami pikanterii przeznaczonymi dla odbiorców 18+ i z bohaterami, którym nie brakuje ludzkich cech, wad i słabości i którzy popełniają błędy jak każdy z nas. 

Po lekturze ani przez chwilę nie czułam frustracji, czy zniechęcania. Owszem, niejednokrotnie miałam ochotę zdzielić Stantona czymś ciężkim w głowę, żeby się w końcu ocknął i przestał żyć w tej mydlanej bańce, w którą wpadł w młodości, ale nie zmienia to faktu, że oczekiwałam od tej historii dokładnie tego, co od niej otrzymałam. Trochę odrealnionego umilacza czasu, w który autorka subtelnie przemyciła mądrą myśl, że niekiedy potrzeba czasu i mocnego bodźca by nasz rozum zdołał dogonić serce, usłyszeć je i zrozumieć to, co ono już wie.
Jeśli liczycie, więc na opowieść na miarę Zaplątanych to nie znajdziecie jej tutaj. Nie będzie wielkiego WOW, zachwytów i kupy śmiechu jak przy historii opowiedzianej przez Drew. Unieważnienie to publikacja, w której Emma Chase poszła odrobinę inną drogę niż przy swoim debiucie literackim, nie tracąc przy tym lekkości pióra, romantyzmu i nieokrzesanej wyobraźni. Przy historii Stantona i Sofii możecie się mocno zirytować, ale jeśli jesteście gotowi spojrzeć na tę książkę z przymrużeniem oka i z pewnością nie na poważnie, nie macie nic przeciwko bajkom dla dorosłych, czy idei wolnych związków, to zawsze warto spróbować takiej lektury i przekonać się osobiście, co ona po sobie w Was zostawi. Ja z pewnością sięgnę po kolejną część.

„Młodzieńcza miłość jest silna. Pierwsza miłość jest potężna. Jednak kiedy jesteście
młodzi, nie wiecie, bo wiedzieć nie możecie, jak długie naprawdę jest życie. A jedyną pewną
w nim rzeczą, prócz śmierci i podatków, są zmiany.” 



THE LEGAL BRIEFS series:
l UNIEWAŻNIENIE l SKAZANIE l UŁASKAWIENIE l


_________________________________________________________
Emma Chase, Unieważnienie, stron 416, FILIA, 2015
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Czytaj dalej

#25. Męski punkt widzenia - Emma Chase

Drew Evans to zwycięzca. Przystojny, arogancki, czarujący. Jednym uśmiechem uwodzi najpiękniejsze kobiety Nowego Jorku. Ma lojalnych przyjaciół i wpływową rodzinę. Dlaczego więc ostatnie siedem dni spędził zamknięty w swoim apartamencie, pogrążony w depresji? On powie Wam, że ma grypę.
Ale wszyscy wiemy, że to nieprawda.
Katherine Brooks jest błyskotliwa, piękna i ambitna. Nikomu nie pozwoli stanąć na ścieżce do kariery. Gdy zatrudnia ją ojciec Drew, życie pewnego siebie playboya wywraca się do góry nogami. Kate jest profesjonalna, perfekcyjna i… irytująca.
Drew staje przed wielkim wyzwaniem. Czy połapie się w swoich uczuciach? 


Pomyślicie sobie, że to kolejny erotyk o biurowym romansie, pomiędzy mającym wszystko playboyem, a skutecznie odrzucającą jego umizgi piękną kobietą. Ale czy z takiego oklepanego szkieletu, składanego już na wszystkie możliwe, bardziej lub mniej, koślawe sposoby można jeszcze coś wykrzesać? Owszem, można, a książka Zaplatani rozpoczynająca gorącą serię Tangled, jest najlepszym na to dowodem. To z całą pewnością romans inny niż wszystkie. W telegraficznym skrócie mówiąc mamy do czynienia z pełną nietuzinkowego poczucia humoru i niewybrednych złośliwości podróżą po męskim umyśle, w której naszym przewodnikiem, w dosłownym tego słowa znaczeniu, staje się przekonany o swej boskości Drew Evans. I to wcale nie żarty.  

„Dla ludzi jak ja czy Kate wyzwanie jest trochę jak dziwka na zjeździe seksoholików. Praktycznie nie ma szans, by nie skorzystać.”

Już od pierwszych stron miałam wrażenie, jakbym oglądała naprawdę dobrą komedię romantyczną, z wtrącającym się w kluczowych momentach narratorem, który nie szczędził swoich mądrości, na wszystko miał ciętą ripostę i całkiem logiczne wytłumaczenie. Ta książka to po prostu istna kopalnia wiedzy na temat męskiego rozumowania, które czasem przeraża swoją prostotą oraz umiejętnością kombinowania i naginania obowiązujących zasad czy faktów na korzyść zainteresowanego.   

Drew Evans to uroczy dupek. Autentycznie. Sam siebie zresztą przedstawia, ni mniej ni więcej, jak rozbestwionego, narcystycznego, pewnego siebie i nieomylnego znawcę kobiet, który perfidnie wykorzystuje to, co dostał w genach. W tygodniu najważniejsza jest dla niego praca w rodzinnej firmie, w której jest najlepszy i nie ma sobie równych, a weekendy z kolei spędza na dobrej zabawie, jakiej nieodłączną częścią jest zaliczanie kolejnych kobiet. I choć podczas lektury niejednokrotnie nabierzecie ochoty by urwać mu...głowę, to zapewniam, że równie mocno go pokochacie, właśnie za to jaki jest.
Nie ma co ukrywać, że Drew został wykreowany na typowego faceta, którego wizerunek opiera się na ogólnie przyjętych stereotypach, to szowinista, nieukrywający swojego punktu widzenia i seksoholik, traktujący kobiety przedmiotowo, dla którego seks to czysta biologia, a w tej nie ma przecież miejsca na uczucia. Wiedzie życie z naręczem kilku głównych zasad: Pracuję, pieprzę, jem, śpię, w niedziele jadę do mamy na śniadanie, po czym gram z chłopakami w kosza, i jest mu z tym piekielnie dobrze. Do czasu, aż spotyka ją.
Kate Brooks.

„Jednak moje interakcje z Kate różnią się znacznie od tych, jakie miałem z innymi kobietami. Ona jest inna.
Jest jak kostka Rubika. Czasami potrafi sfrustrować tak, że macie ochotę wywalić ją przez okno.
Jednak tego nie robicie. Nie możecie tego zrobić. Jesteście zmuszone do zabawy, aż wymyślicie, jak ją ułożyć.”

I w końcu nastał dzień, kiedy znalazłam swoją ulubioną kobiecą postać. Kate to bohaterka, która nie irytuje (przynajmniej nie czytelnika) i nie jest tylko ładnym dodatkiem do męskiej połowy tej historii, bo z pewnością ma tutaj coś do powiedzenia. Błyskotliwa, ambitna, autentyczna i momentami złośliwa panna Brooks, dla której najistotniejsze jest odniesienie sukcesu zawodowego i ciężka praca. Ta inteligentna młoda kobieta z pewnością nie jest naiwnym stworzonkiem, które ochoczo da się wmanewrować w romans w zarozumiałym szefem, a wręcz przeciwnie. Kate imponuje prawdziwą kobiecą siłą, pewnością siebie i świadomością własnej wartości. Odporna na erotyczną grę prowadzoną przez Drew, nie zawaha się podrapać, gdy ktoś wejdzie jej w drogę, nie boi się być bezczelna i, co godne podziwu, potrafi w naturalny, niewymuszony sposób przeciwstawić się Drew, koncertowo działając mu przy tym na nerwach. Nic, więc dziwnego, że Kate staje się dla Evansa wyzwaniem. A co  nam, czytelnikom, może zaoferować taka wybuchowa mieszanka charakterów?
Zapewniam, że prawdziwą jazdę bez trzymanki, bo choć wykreowana przez Chase historia jest prosta, bez rozgrywających się w tle dramatów i trudnej przeszłości, przedstawiona jest też w niebanalny, jedyny w swoim rodzaju sposób i to właśnie tym stylem wyróżnia się na tle innych, opartych na podobnym pomyśle opowieści.

„Boże, jesteś tak cholernie uparta. Jak oślica z menopauzą!”

Znajdziecie tu romantyczną opowieść miłosną z rozbudowaną fabułą, ale również pieprzne sceny erotyczne, które mimo gatunku wcale nie przytłaczają treści ilością pikantnych opisów. Dostaniecie samolubnego przystojniaka z kąśliwymi uwagami i inteligentną, atrakcyjną dziewczynę, która nie boi się podjąć wyzwania i rzucić mu w twarz uszczypliwości. Nie zabraknie zawodowej, złośliwej rywalizacji, której uczestnicy spadną na samo dno profesjonalnej dygresji, by ostatecznie zatrzymać się na zaszczytnym poziomie przedszkolaków. Drew jak na dłoni wyłoży Wam, rozebraną na czynniki pierwsze, męską psychikę i nie pożałuje niebanalnej analizy piorących mózgi bajek Disney'a i tego co, w jego mniemaniu, takie bzdety robią z kobiecym rozumieniem świata. Będą ciskające piorunami kłótnie, szczere rozmowy i dopracowane postaci drugoplanowe (od czteroletniej, przeuroczej dziewczynki ze słoikiem na dolary, przez jędzowatą siostrę i nieobliczalną przyjaciółkę, a kończąc na impulsywnym eks, lojalnych kumplach i… zakonnicy), a to wszystko widziane TYLKO oczami faceta, który sprytnie wplącze czytelników w swoją rozgrywkę.   

Zaplątani” to harmonijnie zlepiona kompozycja, w której wszystko od początku do końca świetnie ze sobą współgra, tworząc miks, który rozbawi Was do łez i zagwarantuje Wam świetną zabawę, przyprawiając o ból brzucha, albo w najgorszym (?) przypadku nadwyrężenie mięśni twarzy od ciągłego uśmiechania się. 
Chcecie się przekonać, czy ta konkretna kobieta zdoła przewartościować priorytety i wywrócić męski kodeks Drew Evansa do góry nogami? Ta książka jest dla Was! I z całą pewnością, każda z Was, powinna zasilić swoją prywatną biblioteczkę, taką nietuzinkową historią.
Serdecznie polecam, szczególnie na ponure jesienne wieczory, zapewniam, że Drew Evans jest w stanie skutecznie poprawić Wam humor. 

„Żaden facet nie chce posuwać kościotrupa – skubiąc sucharki i popijając je wodą jak jakiś pieprzony jeniec wojenny, wcale nie zyskujecie na atrakcyjności. Właściwie to sprawia, że zastanawiamy się, jak rozeźlone będziecie później, ponieważ będziecie głodne. Jeśli leci na was jakiś facet, cheeseburger z pewnością go nie odstraszy. A jeśli nie jest zainteresowany ? Możecie mi zaufać, że zjedzenie całej trawy świata nie zmieni jego zdania.”


l ZAPLĄTANI l ZAKRĘCENI l ZNIEWOLENI l ZWIĄZANI l

________________________________________________________
Emma Chase, Zaplątani, stron 380, FILIA!, 2015
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Czytaj dalej

#24. Twoim śladem - Meredith Walters

Aubrey, studentka psychologii, jest koordynatorką w grupie uzależnień. Mieszka z koleżanką w wynajętym mieszkaniu. Pewnego razu koleżanka trafia do "latającego" klubu Kompulsja, oferującego narkotyki i alkohol. Prymuska Aubrey nigdy by się tam nie wybrała, ale trzeba było ratować przyjaciółkę. Miejsce wydało jej się odpychające i magnetycznie przyciągające zarazem… Poznaje tam tajemniczego Maxxa Demelo, który wzbudza jej zachwyt nieprzeciętną urodą i charyzmą. Aubrey nic nie wie o drugim życiu Maxxa. Czy podąży jego śladem? 

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to kolejna utarta w tych samych schematach historia o młodych ludziach, którą autorka przerobiła na swoją modłę. Tak naprawdę jednak to nie jest tylko love story mieszczące się w ramach New Adult, które w ostatnim czasie obrosły rynek wydawniczy niczym grzyby po deszczu. „Twoim śladem” to historia dwójki poturbowanych przez los studentów, głęboko osadzona w brutalnych i bezkompromisowych realiach życia osób uzależnionych od narkotyków. Już sam fakt dobrania tła dla, z pozoru, zwykłej opowieści stawia tę książkę na zupełnie innej półce i gwarantuje, że nie zniknie ona w gąszczu innych, bo z całą pewnością wyróżnia ją niecodzienna i niełatwa do przedstawienia tematyka. 
Już od pierwszych stron zderzamy się ze światem, który zdaniem większości społeczeństwa, jest bezduszny, kompletnie niezrozumiały i wynaturzony, a Meredith Walters wcale nie oszczędza swoich czytelników wymierzając w nich od razu najcięższy arsenał, jaki być może posiada w zanadrzu. I ten zabieg, choć niekonwencjonalny, bez wątpienia zadziałał, bo mnie skutecznie zachęcił do dalszego zgłębiania tej historii, która po nietuzinkowym wstępie, zaczyna toczyć się harmonijnym, powolnym tempem, dając nam szansę poznania nie tylko biegu wydarzeń, ale przede wszystkim głównych bohaterów. 

„W relacji między nami gniew i nieufność walczyły o lepsze z tęsknota i pożądaniem. Frustracja ścierała się z zadowoleniem. Czujność i irytacja walczyły ze szczerością i z wrażliwością.”

Aubrey to poukładana, wyciszona i pilna studentka psychologii, żyjąca w swoim uporządkowanym i pozbawionym niespodzianek świecie, którego harmonia i niezmącony niczym spokój pozwalały jej przetrwać. To też dziewczyna, którą przeżyta przed laty tragedia, zmotywowała do obrania życiowej drogi i upartego kroczenia zawodową ścieżką, prowadzącą prosto do dyplomu terapeuty. Aubrey jest bowiem przekonana, że pomaganie innym, w jakimś stopniu pozwoli jej pójść w końcu naprzód, zostawić za sobą przeszłość, a może nawet uciszyć dręczące ją bezustannie wyrzuty sumienia.
Z kolei druga połowa tej historii to Maxx Demelo, przystojny, niezwykle charyzmatyczny chłopak, emanującym niespotykanym wręcz magnetyzmem, który niczym ziemska grawitacja po prostu przyciąga do niego ludzi. Maxx  przypomina trochę kameleona, lubiącego zabawę w przebieranki i z upodobaniem przyodziewającego akurat taką maskę, jaką pragnie pokazać innym. Z jednej strony to niebezpieczny, odrobinę dziki, a nawet momentami przerażający mężczyzna, który nie zna uczuć i nie wie co to skrupuły. Jest jak siła, która byłaby w stanie pociągnąć ze sobą w przepaść wszystko i wszystkich. Z drugiej jednak strony Maxx to wrażliwy i troszczący się o młodszego brata człowiek spragniony uwagi, czułości i zwykłej ludzkiej bliskości. Mężczyzna rozpaczliwie pragnący uciszyć pogubionego chłopca ukrytego w jego wnętrzu, przerażonego tym, że zostanie odrzucony i przekonanego o tym, że nigdy nie będzie wystarczająco dobry.

"Mysz czeka krótkie życie w pokoju pełnym kotów."

 Oboje poznają się w okolicznościach, których nie można nazwać sprzyjającymi, obdzierają się wzajemnie z kolejnych warstw tworzących zwarty kokon tajemnic, świadomie czy nie obdarowują się nieznanymi dotąd uczuciami, momentami zakrawającymi już o obsesję, i w jakimś stopniu zmieniają swoje życie, a to wszystko w obliczu okrutnej codzienności, która macha im przed nosem groźbą konsekwencji. To relacja, która nigdy nie powinna mieć miejsca, łamiąca wszelkie reguły, wyrzucająca w kosz kodeks etyczny i depcząca buciorami prawa jakimi rządzi się świat. Ta dwójka lgnie do siebie wbrew zdrowemu rozsądkowi, pomimo ciemnych chmur piętrzących się nad ich głowami i brzydkich sekretów, które mogą zniszczyć wszystko. Od samego początku granice z góry narzucone na Maxxa i Aubrey zaczynają się zacierać, a rozdarcie pomiędzy tym co właściwe, a tym czego oboje pragną wręcz rozpaczliwie, jest coraz bardziej namacalne. „Twoim śladem” to najlepszy przykład na to, że miłość nie wybiera, trafia na oślep, nie patrzy na obowiązujące zasady i ma w nosie system, czy kodeks, ale niestety historia Maxxa i Aubrey udowadnia również, że miłość czasem nie wystarczy, że nie ma uzdrawiającej siły, która jest w stanie pokonać wszelkie przeszkody i każdej przeciwności losu stawić czoła.

„Spojrzał na mnie w taki sposób, że poczułam się, jakby prócz mnie na świecie nie było nikogo. Jakbym tylko ja się liczyła. Jak mu się to udawało? Był tak cholernie pociągający. Jakby coś wyssało mnie w jego pole siłowe. Jakby był jedno wielką, gigantyczną czarną dziurą i wchłaniał mnie w siebie.”

 To co bez wątpienia zasługuje na uwagę, a o czym wspomniałam już na początku, to podjęta przez Meredith Walters problematyka wokół, której kręci się fabuła powieści. Trzeba przyznać, że autorka wykazała się naprawdę ogromną odwagą sięgając po niełatwy temat uzależnienia od narkotyków, które w dzisiejszych czasach jest poważnym problemem większości społeczeństwa. Bez wątpienia pisarka wykazała bardzo dobre przygotowanie merytoryczne do wykreowanej przez siebie historii, nie szczędziła też czytelnikom szczegółów, emocji, które raz za razem płynęły z kart powieści i bardzo obrazowych opisów, jakim absolutnie nie można zarzucić braku autentyczności. Meredith Walters za pomocą plastycznego i lekkiego w odbiorze języka oraz nieocenionej w tym przypadku, naprzemiennej narracji pierwszoosobowej przybliżyła nam kwestie tego, co naprawdę są w stanie zrobić z człowiekiem narkotyki i jak cienka jest granica dzieląca uzależnionego od całkowitego zatracenia. Stosując dość prosty sposób nadania nałogowi ludzkich cech i opisując go w oczach bohaterów, jako żywy organizm absorbujący sobą innych, walczący o uwagę, bezkompromisowy i ziejący zazdrością, sprawia, że staje się on bardziej realny i zarazem przerażający. A emocje spływające na nas z kart powieści obrazujące nam niewyobrażalne i nieporównywalne z niczym cierpienie, zarówno psychiczne jak i fizyczne, będące ceną za chwilę błogości, są potrzebnym dopełnieniem całości. 



„Wszytko było czarne albo białe. Właściwe albo nie właściwe. Stany pośrednie nie miały racji bytu.”


Twoim śladem” to nieprzesłodzona historia, dotykająca trudnych tematów, wywołująca skrajne emocje, w której nie brakuje brzydoty. Autorka za pośrednictwem swojego pióra stara się nam uzmysłowić, jak wielką krzywdę mogą wyrządzić ludziom ciągłe oczekiwania, presja, a jednocześnie brak poczucia bezpieczeństwa i tak potrzebnej stabilizacji. Wtajemnicza nas w mroczny świat nałogu, który bezlitośnie sieje spustoszenie i niszczy nie tylko uzależnionych, ale również bliskich, którzy czasem czują się po prostu bezradni. Co najważniejsze udowadnia, że złe wybory pociągają za sobą kolejne, prowadząc nieuchronnie do katastrofalnych w skutkach konsekwencji i że czasem najlepsze co możemy zrobić, by komuś pomóc, to odejść.

Twoim śladem” to mocna lektura, którą polecam wszystkim wielbicielom gatunku, a przede wszystkim tym, którzy nie boją się kontrowersyjnych tematów i szukają świeżego powiewu wśród oklepanych schematów, jakimi rządzi się New Adult

Zakończenie książki pozostawia czytelników w zawieszeniu i zostawia autorce otwartą furtkę, więc z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu, ciekawa jak M. Walters poprowadzi dalej historię Maxxa i Aubrey.

„Dzięki niemu znów dostrzegłam w sobie coś, z czym już dawno się pożegnałam.
Dzięki niemu nauczyłam się kochać całym sercem.
Dzięki niemu stałam się silniejsza niż kiedykolwiek przedtem.”

______________________________________________________________
Meredith Walters, Twoim śladem, stron 386, Wydawnictwo Ya!, 2016
Przekład: Dorota Konowrocka - Sawa
Czytaj dalej

#23. Była jak niespotykany promień słońca - Kim Holden

Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.

Oboje to czują.
Oboje mają powód, by z tym walczyć.
Oboje skrywają tajemnice.

Kiedy wyjdą one na jaw, mogą uzdrowić…
Mogą również zniszczyć. 


Są takie historie, o których bardzo trudno się pisze, tym bardziej, kiedy ma się świadomość, że żadne słowa nie są w stanie choć w połowie oddać związanych z nią wrażeń, czy zawartego w niej piękna. Wtedy najlepsze co można zrobić, to nie zamazywać emocji słowami, tylko pozwolić sobie to przeżyć. Gdy myślę Promyczek w głowie od razu zapalają mi się trzy jaskrawe neony z napisami: MAGICZNA, OPTYMISTYCZNA, MĄDRA, ale to tylko konkretnie zestawione ze sobą litery, które nie są wystarczające by opisać tą historię. O książce słyszałam i czytałam całkiem sporo, więc mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać, a przynajmniej przez chwilę żyłam w takim naiwnym przekonaniu, bo na to co na łamach swojej powieści funduje czytelnikom Kim Holden nic nie było w stanie mnie przygotować.

Tytułowego Promyczka poznajemy w chwili, kiedy po opuszczeniu swojego rodzinnego miasta rozpoczyna studia w zupełnie innym stanie. I już od pierwszych stron autorka prowadzi nas przez pozornie niczym niewyróżniające się i utarte w tych samych schematach New Adult, gdzie główna bohaterka zostawia za sobą trudną przeszłość i prąc do przodu, otwiera nowy rozdział w życiu, w którym nie ma miejsca na komplikacje. Jednak im dalej w treść, tym szybciej przekonujemy się, że to tylko pozory. Z każdą kolejną przewracaną stroną na jaw wychodzi więcej sekretów i nieznanych faktów z życia Kate, w naszych sercach przestają się mieścić emocje, a niecodzienne zachowanie bohaterki budzi w nas tylko większy niepokój i zapala w naszych głowach czerwoną lampkę, której wolelibyśmy nigdy nie zobaczyć.

„Właśnie o to chodzi w życiu, o ludzi i zachody słońca. Zwłaszcza o ludzi.”

Kate Sedgwick to naprawdę barwnie nakreślona i absolutnie wyjątkowa postać, której nie można nie polubić i nie sposób zapomnieć. Istny anioł mający niesamowity dar gromadzenia wokół siebie niezwykłych ludzi; anioł, który w nieinwazyjny i czasem niezamierzony sposób zmienia nie tylko postrzeganie świata, ale przede wszystkim życie tych, których kocha całym sercem. Cieszy się drobiazgami, troszczy się o innych bardziej niż o siebie, obdarza bezwarunkowym wsparciem, inspiruje i zaraża optymizmem każdego, nawet czytelnika. Ale Kate to również prawdziwa wojowniczka, taka która nigdy nie narzeka i w obliczu trudnego, czasem mocno wymagającego dzieciństwa zachowała pogodę ducha; silna dziewczyna, która znalazła w sobie odwagę, by szukać jasnych stron i żyć nimi pomimo wszystko. Kim Holden w moim odczuciu ma po prostu niepodważalny talent do kreowania niesamowitych postaci i tworzenia między nimi magicznych więzi. Dlatego właśnie sposób w jaki autorka opisuje przyjaźń Kate i Gusa jest prawdziwym mistrzostwem świata. To relacja dryfująca na zupełnie innym, wyższym intelektualnie poziomie, a ta dwójka staje się namacalnym wręcz dowodem na to, że jedna dusza może zamieszkać w dwóch ciałach. To najpiękniej i emocjonalnie najintensywniej przedstawiona przyjaźń, z jaką do tej pory miałam okazję się literacko zetknąć i już dziś wiem, że wspólna scena nagrywania piosenki przez tę dwójkę zostanie ze mną na zawsze i ogromnie żałuję, że nie mogłam zobaczyć tego cudu na żywo.

„Przeżywajcie każdy dzień, jakby był Waszym ostatnim. (…) Bądźcie spontaniczni. Życie ma zbyt wiele reguł, schematów i wymagań. Zmieńcie plany, by zrobić miejsce na zabawę.”

Z całą pewnością Kim Holden stworzyła znakomitą i naprawdę wyjątkową historię, która mimo iż rozrywa serce na milion maleńkich cząsteczek, potrafi je również na nowo poskładać, a przy tym niesie ze sobą tak bardzo potrzebną nadzieję i wbrew płynącym strumieniami łzom, napawa optymizmem. Choć to nie łatwe, uczy by doceniać życie, zawsze szukać jasnych stron i cieszyć się teraźniejszością oraz wszystkimi tymi pojedynczymi momentami tworzącymi naszą małą rzeczywistość, zamiast skupiać się na tym co nieistotne, bo niczego nie wolno brać za pewnik, a jutro może tak naprawdę nigdy nie nadejść.
Promyczek to bliska mojemu sercu historia o pięknie duszy, wewnętrznej sile, pasji do życia i odwadze w kreowaniu własnej codzienności. Historia, która zostanie ze mną już na zawsze i zajmie ważne miejsce w mojej biblioteczce. A niebawem dołączy do niej również Gus...


  „- Dlaczego mówisz do Kate „Promyczku”? […]
- Jest modelowym przykładem optymizmu. Jest niespotykanym promieniem słońca. Nie tylko szuka jasnych stron,… ale nimi żyje.”


Bright Side Series:
l PROMYCZEK l GUS l FRANCO l

________________________________________________
Kim Holden, Promyczek, stron 592, FILIA, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Czytaj dalej

# kawowy book tag

Dziś na blogu będzie KAWOWO! Powinna być recenzja, ale życie mi ostatnio stanęło dęba przed samym nosem, a cuda techniki jak na złość postanowiły się zbuntować, więc post recenzencki będzie ... wkrótce, tymczasem…
Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie ufa ludziom, którzy nie piją kawy. Nie wiem, może coś w tym jest, nie sprawdzałam. Ja jednak zmodyfikowałam nieco tę myśl i przerobiłam ją na swoją modłę, po czym stwierdzam, że nie ufam ludziom, którzy nie piją kawy i nie czytają książek. BOOK TAG do którego nominowała mnie Ania z bloga Review Junkie jest, więc idealnym odzwierciedleniem tego motta i zabawą, w której wezmę udział z przyjemnością.
Zaczynajmy. 


Pamiętnik Nicholasa Sparksa, chociaż tak na dobrą sprawę jakby się nad tym bardziej zastanowić, to wszystkie stworzone przez niego historie są czymś do czego można bezustannie wracać. Ponadczasowe, życiowe i lekkie w odbiorze, choć potrafią ścisnąć za gardło – czysta czytelnicza przyjemność.  


Pięćdziesiąt twarzy Greya - nie czytałam i z pewnością nie mam takiego zamiaru. To chyba jedyna książka, którą zdążyła mi zbrzydnąć, zanim choć pomyślałam o zgłębieniu jej treści, a jak do tego dorzucić niepochlebne opinie na jej temat, które atakowały mnie zewsząd, mówię: ZDECYDOWANE NIE!


Przeminęło z wiatrem – no, bo która kobieta nie zna historii intensywnej miłości aroganckiego Rheta Buttlera i pyskatej Scarlett O’Hare? Jedno z najpiękniejszych love story. 


Promyczek Kim Holden i to nie chodzi już o sam tytuł. Ta historia jest po prostu…. Magiczna. A dlaczego tak sądzę? Zajrzyjcie do recenzji :)


Skazani na ból – idealne polskie New Adult, dostałam tam wszystko to czego szukam w książkach, a nawet wiele wiele więcej… Mój bezdyskusyjny number one - recenzja.


Real tak wiem. Jestem okrutna, ale ta publikacja naprawdę mocno mnie rozczarowała i chyba nie przeszła mi jeszcze frustracja z tym związana. 


Sześć serc L.H. Cosway. Spodziewałam się mocnej historii sprytnego iluzjonisty i masy magicznych sztuczek, a dostałam TYLKO romans, choć całkiem przyjemny nie powiem – zapraszam do recenzji :) 


Opowieść wigilijna Karola Dickensa – ta książka jest jak historia Kevina samego w domu okupującego ramówkę Polsatu co roku przed Bożym Narodzeniem i to bezustannie przez ostatnią dekadę – to już tradycja.


Zabijcie mnie, nie jestem w stanie w tej chwili przywołać niczego co by mnie wcisnęło w fotel, albo jestem wybredna, albo czegoś takiego jeszcze nie czytałam. 


Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno – cud, miód, orzeszki + cukier, lukier i czekoladowa posypka na wierzch. Współczesna baśń młodzieżowa, która mnie do siebie nie przekonała, ale nie brakowało w niej słodkich scenek i miłosnych uniesień. 


Filmowe - zawsze i wszędzie, DIRTY DANCING. To film, który nigdy mi się nie znudzi, mimo iż oglądałam go już z milion razy i znam na pamięć każdą frazę. Gdybym mogła dorzucić drugi, to bez wątpienia byłaby to seria Szybcy i Wściekli nawet, jeśli ostatnie części to już klasyczne amerykańskie kino, czyli mnóstwo wybuchów, karambole i mało prawdopodobne sceny rodem z science fiction, ale kocham Paula Walkera i kocham Vina Diesela, a do tego szybkie samochody i piękne scenerie …mniam :D
Serialowe zastępstwo to Beauty and the Beast i przyznaję się bez bicia, Jay Ryan rzucił na mnie urok swoim głosem :D   
 
Jeszcze raz dziękuję Ani za nominację, a ja nominuję do tagu:

Paulinę z Reading-my-love 

oraz każdą osobę, która ma ochotę wziąć udział w zabawie :)
Czytaj dalej

#22. Oddychaj i przebacz - Dziesięć płytkich oddechów

Jak sobie poradzisz kiedy na Twoich oczach świat rozsypuje się na kawałki? Co zrobisz kiedy wszystko idzie źle? Kiedy ból rozsadza Twoją duszę?
To pytania, na które nie ma jednej, konkretnej i niezawodnej odpowiedzi. Ile ludzi, tyle różnych sposób na radzenie sobie z cierpieniem i tyle samo dróg na szukanie ukojenia, ucieczki od kotłujących się w nas emocji i schronienia, które szczelnie otoczy nas pozornie troskliwymi ramionami, odcinając od zbyt bolesnych wspomnień. Jednak nie ma na to złotego środka. Jedni szukają fachowej pomocy, odnajdują w życiu nowy cel, odkrywają swoją pasję, wypełniają swój wolny czas zajęciami, które są ujściem dla tego, co nieustannie gromadzi się w ich głowach, duszach i sercach.
Inni kroczą zupełnie inną ścieżką, a każda kolejna próba radzenia sobie z tym co boli, jest jeszcze bardziej destrukcyjna niż poprzednia. Skutecznie zagłusza wszystko, ale tylko na chwilę, nie uzdrawia i nie uspokaja tego wewnętrznego armagedonu, który jest niczym tykająca bomba, czekająca na odpowiedni moment by dokonać samozapłonu i zniszczyć wszystko dookoła – nas i naszych bliskich.
A co jeśli wszystko czego tak naprawdę potrzebujemy to po prostu oddychać i …. przebaczyć?

Kilka lat temu życie dwudziestojednoletniej Kacey Cleary rozpadło się na kawałki. Wraz z młodszą siostrą Livie, z biletami autobusowymi w kieszeni, wyruszają do Miami.
Goniąc za marzeniami i uciekając przed koszmarem, dziewczyny trafiają do apartamentowca niedaleko plaży. Rozpoczynają nowe życie.
I wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby Kacey nie spotkała Trenta Emersona z mieszkania 1D.
Zamknięta w sobie Kacey nie chce niczego czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość, by zacząć od nowa. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę. Pozornie perfekcyjny mężczyzna ukrywa prawdę o wydarzeniach, których nie da się wybaczyć. Odkryta przeszłość Trenta sprawi, że Kacey powróci w przerażający mrok i samotność.


Niektórzy powiedzą, że to KOLEJNE New Adult – dwoje młodych ludzi, dramatyczna przeszłość, natychmiastowa miłość i decydujący punkt zwrotny w ich relacjach. Typowy, oklepany temat, stosowany już niezliczoną ilość razy, na najróżniejsze możliwe sposoby. Zgodzę się z takimi opiniami, chociaż ja jestem też w tym wszystkim typem czytelnika, który sięgając po książkę ZAWSZE szuka w niej tego „czegoś”. I nie mam tu na myśli tylko świetnie wykreowanych bohaterów, takich z krwi i kości, realnych i autentycznych, z którymi możemy się utożsamić, ani wciągającej, nietuzinkowej i okraszonej tajemnicą fabuły. Szukam tych drobnych rzeczy, szczegółów zakopanych gdzieś pomiędzy stronicami, jakiejś mądrej myśli subtelnie ukrytej wśród miliona słów, niedostrzegalnej na pierwszy rzut oka. Tak naprawdę to właśnie te niuanse stanowią o niezwykłości danej historii, sprawiają, że książka mocno zapada nam w pamięć i zwykłe przedmioty, słowa, czy proste gesty po lekturze nigdy już nie będą dla nas takie same. W powieści spod pióra K.A. Tucker bez wątpienia dostałam to, co dla mnie najistotniejsze.

„Nie otwiera się, nie potrafi znieść dotyku dłoni, ponieważ przypomina jej o śmierci. Nie dopuszcza nikogo do siebie, ponieważ idzie za tym ból.”

Dziesięć płytkich oddechów to historia widziana oczami głównej bohaterki – Kacey Cleary – młodej dziewczyny ciepiącej na zespół stresu pourazowego, której poukładany, beztroski i szczęśliwy świat runął kilka lat wcześniej na skutek tragicznego wypadku, w którym straciła nie tylko dotychczasowe życie, najbliższych jej ludzi, ale przede wszystkim samą siebie. Po tamtych dramatycznych wydarzeniach Kacey nie jest już tą samą dziewczyną. Stała się pustą skorupą, która za wszelką cenę stara się nie czuć, a jedynym jej sposobem na radzenie sobie z bólem i stratą jest agresja i głęboko zakorzeniony w jej sercu gniew. Momentami wydaje się nawet, że Kace nieszczęśliwie utknęła w przeszłości, a ostatnią deską ratunku, która pozwala jej nie utonąć w otchłani dręczących ją wspomnień jest siostra, Livie. Kacey to bez wątpienia jedna z tych bohaterek, których mimo wad i niezbyt pochlebnych postępków, nie sposób nie polubić. Pełna sarkastycznego poczucia humoru, nieprzebierająca w słowach i szczera do bólu kobieta, bez zastanowienia potrafiąca sprzedać facetowi sierpowego, a jednak pod tą fasadą niedostępnej, twardej babki „z jajami” skrywa się zagubiona i pokaleczona krucha istota, z lękami, fobiami i brakiem pomysłu na to jak zacząć żyć.
Jest też on – tajemniczy, pociągający i diabelnie przystojny Trent. Mężczyzna, który bez większego wysiłku , niczym buldożer kruszy mur, jakim do tej pory szczelnie otoczona była Kacey, docierając w te miejsca jej duszy i serca, które uważała za martwe. Z godnym podziwu uporem, cierpliwością i nieugiętością realizuje swój pokręcony plan, niezmordowanie wypełniając dni Kace śmiechem i ofiarowując jej to, czego od dawna brakowało w jej życiu. Ale Trent też ma swoje sekrety, dramatyczną przeszłość i problemy, o których nie chce, albo boi się mówić głośno, a których odkrycie zamaże ten perfekcyjnie namalowany obrazek głęboką czernią. 
 

„Poskładam cię w całość, sprawię, że znów będziesz kompletna, Kacey. Przyrzekam, że to zrobię.”

W tym miejscu nie można oczywiście zapomnieć o pozostałych postaciach, które choć drugoplanowe, to są niezwykle istotnym dopełnieniem fabuły. Livie, młodsza siostra Kacey, która jest jak dobroduszny elf, rozświetlający słońcem życie każdego kogo spotka; Storm, samotna matka, sąsiadka oraz ciepła i troskliwa przyjaciółka; Cain, właściciel klubu ze striptizem, którego życiową misją jest pomaganie młodym dziewczynom wyjść na prostą (cieszy mnie niezmiernie, że on również stanie się bohaterem jednej z części cyklu); Ben, ochroniarz, którego wkurzają dziecinne podchody i oczywiście doktor Stayer, bezkompromisowy „szarlatan” (jak nie raz nazwała go Kacey), który z pomocą swoich niekonwencjonalnych metod prowadzi pacjentów krętą drogą ku wyjściu z beznadziei.
Idealna mieszanka charakterystycznych i złożonych z wielu warstw postaci osadzonych w samym centrum dopracowanej i fantastycznie skrojonej historii, która bynajmniej nie jest trywialnym romansem. Opowieść K.A. Tucker dotyka bowiem bardzo trudnych i bolesnych tematów, otwiera czytelnikowi oczy na to, o czym zdarza się zapominać, uczy, wzrusza i łamie serca, a jednocześnie potrafi rozbawić stosując na pozór zwyczajne argumenty – prosty i przyjemny w odbiorze język, sensowne dialogi oraz sarkastyczne poczucie humoru.
 

„Przeszłość nie stanowi o tym, kim jesteśmy. Ja to ja, ty to ty i właśnie tym musimy być.”

W tej spójnej całości nie może, więc zabraknąć tych szczegółów, które stanowią o niezwykłości pozornie zwykłej historii i sprawiają, że wyróżni się ona spośród tuzina innych stosujących ten sam schemat. Autorka subtelnie, acz niezwykle sprytnie wplotła w treść znaną wszystkim i uniwersalną prawdę o tym, że nie należy oceniać ludzi po pozorach. To jak ktoś wygląda, czym się zajmuje i jak żyje, nie jest wyznacznikiem tego jakim jest człowiekiem. Nie znamy przecież jego historii, nie wiemy przez co przeszedł, z czym musiał sobie poradzić i jak bardzo krętą drogę musiał przejść by ostatecznie znaleźć się w tym miejscu, w którym jest aktualnie. A na koniec uświadamia nam jak ważny i szalenie wymowny dla kogoś z naszego otoczenia może okazać się zwyczajnie ludzki i rutynowy gest uścisku dłoni. Każdy z tych detali stanowi odrębny puzzel, który podczas lektury sam wskakuje na odpowiednie miejsce ostatecznie tworząc perfekcyjną całość jaką jest Dziesięć płytkich oddechów.
To piękna opowieść nie tylko o sile prawdziwej miłości i szczerej przyjaźni gotowej do poświęceń, ale przede wszystkim to wartościowa historia mówiąca o tym, że są takie blizny, które nigdy nie wyblakną, są winy, których nie da się odkupić i są sprawy, z którymi nie można poradzić sobie w pojedynkę niezależnie od tego jak mocno się staramy o to walczyć. A w tym wszystkim daje również nadzieję na to, że mimo wszystko można zacząć od nowa, pokazuje, że coś pięknego może zrodzić się z dramatycznych wydarzeń i udowadnia, że jeśli chcemy znów oddychać, musimy nauczyć się wybaczać. Sobie i innym.
 

„Ignoscentia [...] Ponieważ przebaczenie ma moc uzdrawiania.”

______________________________________________________________
K.A. Tucker, Dziesięć płytkich oddechów, stron 421, FILIA, 2014
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek

Czytaj dalej