#21. Jesteś zagadką - Kendall Ryan

Są takie książki, o których można pisać w nieskończoność ciągnące się elaboraty i wciąż nie będzie to wystarczająco treściwy przekaz, bo nie wszystko można przecież wyrazić słowami. Są też takie, przy których wystarczy kilka konkretów i nagle przed oczami staje nam pełen obraz tego z czym mamy do czynienia. Jesteś zagadką Kendall Ryan z pewnością zalicza się do tej drugiej grupy, ale czy to dobrze rokuje?  

Współczesna powieść erotyczna z dreszczykiem!
Życie Ashlyn Drake, studentki psychologii zmienia się, gdy poznaje mężczyznę chorego na amnezję. Dziewczyna postanawia mu pomóc, odkrywając kawałek po kawałku tajemnicę jego przeszłości. Nie wie jednak czy pozna oddanego kochanka czy kłamcę z mroczną przeszłością.*


Cztery zdania, po których stwierdziłam, że to może być całkiem interesująca i pełna napięcia historia, no i ten wspomniany dreszczyk, całkowicie przełamał wreszcie mój opór. Niestety, tutaj pojawił się dość spory problem, otóż, nie wiem czy ze mną jest coś nie tak, czy o co chodzi, ale uwierzcie mi nawet przez moment się nie wzdrygnęłam, nie zagryzałam paznokci w pełnym napięcia oczekiwaniu na ciąg dalszy i nie łomotało mi serce z niepewności jak dalej potoczą się losy bohaterów, a jestem nawet gotowa się przyznać do tego, że niewiele mi brakowało bym zasnęła, co nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło (tak, starość nie radość). Sam pomysł na fabułę był dla mnie czymś nowym - oskarżony o morderstwo tajemniczy mężczyzna, który nie pamięta niczego ze swojej przeszłości do momentu, w którym budzi się w szpitalu i piękna, młoda doktorantka psychologii, której zależy na tym by pomóc mu odzyskać jego życie. Pierwszy raz spotkałam się z podobnym pomysłem i miałam nadzieję, że to będzie naprawdę świetna historia, choć nie miałam też w stosunku do niej wygórowanych oczekiwań zważywszy na gatunek, do którego jest zaliczana. Nie sądziłam tylko, że pomiędzy tym co chciałabym znaleźć w treści, a rzeczywistością rozjechał się gigantyczny kanion kompletnie nie do przeskoczenia. 

„- Jesteś pijana. Chodź,proszę. Zabiorę cię do łóżka.
- O tak ... - zamruczałam z zadowoleniem.
- W sensie,że położę cię spać.” 

Dość szybkie tempo akcji wprowadzone już od samego początku zaciekawiło mnie na tyle, że z chęcią przewracałam kolejne strony, mimo iż momentami irytowała mnie ilość opisów przemyśleń głównej bohaterki, minimum dialogów i nie ma co owijać w bawełnę, streszczeń tego co miało miejsce. Później w końcu coś zaczęło się dziać, zrobiło się nawet ciekawie, ale mimo wszystko z przykrością stwierdzam, że ostatecznie nie przekonała mnie ta historia, ani występujący w niej bohaterowie. Ona to profesjonalistka z twardymi zasadami, zabałaganionym mieszkaniem i życiem osobistym, które woła o pomstę do nieba. On, diabelnie pociągający i przystojny mężczyzna, który sam dla siebie jest zagadką. Jak na erotyk przystało chemia między tą dwójką widoczna jest już od pierwszego spotkania, a fascynacja i wzajemne przyciąganie doprowadzają do wybuchu namiętności i odważnych scen płomiennego seksu, które mogą wywołać niejeden rumieniec na twarzy. Oboje zdają się łamać zasady i ulegać rodzącemu się między nimi uczuciu, jednocześnie walcząc o odnalezienie brakujących kawałków tworzących całość, jaką do niedawna był Logan (bo tak został „ochrzczony” główny bohater). A jednak nie czułam tego. Ani chemii pomiędzy czołowymi bohaterami, którzy w moim odczuciu nie mieli w sobie tego czegoś, co pozwoliłoby mi o nich pamiętać, ani tym bardziej sama historia, która ku mojemu rozczarowaniu została sprowadzona do pełnego erotycznych uniesień romansu, w którym zabrakło wyjaśnienia kluczowych kwestii. Zupełnie jakby autorka w pewnym momencie zapomniała o puencie wykreowanej przez siebie opowieści, pozostawiając czytelnika z milionem pytań i perfidnym niedopowiedzeniem, bo inaczej nie można tego określić. 

Wiecie, jestem typem czytelnika, który mimo wszystko nigdy nie odkłada książki na bok i stara się szukać pozytywów, niezależnie od tego jak bardzo lektura okazała się nietrafiona. Jednak tym razem miałam wrażenie, że to była droga przez mękę. Nie wiem, czy to nie był odpowiedni dzień na taką historię, czy to mój coraz mocniej ukształtowany i wybredny gust, ale miałam ochotę kilkakrotnie rzucić książką przez pokój, problem w tym, że Jesteś zagadką posiadam w formie e-booka i może całe szczęście, bo uchroniłam ściany przed podziurawieniem.
 
Mówi się, że każde złe doświadczenie uczy nas doceniać te dobre, małe cuda. Z książkami jest podobnie. Uczą nas dostrzegać potencjał w przeciętności, o ile takowy jest możliwy do wyłapania. Ja cieszę się z każdej takiej podróży, ale Jesteś zagadką jest taką przygodą, o której wolałabym chyba zapomnieć i nigdy do niej nie wracać, dlatego szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy kiedykolwiek nastanie dzień, w którym sięgnę po kontynuację.
Czy Wam ją polecam? Cóż… To po prostu gorący erotyk i lekki romans, bez drugiego dna, więc podsumuję to tak: czytasz na własną odpowiedzialność. 

„Aut viam inveniam aut faciam.
 Albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję.”

______________________________________________________________
Kendall Ryan, Jesteś zagadką, stron 214, PASCAL, 2015
Przekład: Regina Mościska

Czytaj dalej

Jaskółki literackie, czyli zapowiedzi września

Wielkimi krokami i dość nieubłaganie zbliża się jesień, choć zdaje się, że pogoda postanowiła jeszcze chwilę rozpieścić nas letnim słońcem i ostatnimi podrygami wakacji :) A jak rozpieszczać to na całego, więc wydawnictwa również nie szczędzą czytelnikom cudownych premier i kolejnych wydawniczych perełek, nie tylko z rynku zagranicznego, ale przede wszystkich tych polskich. Anna Bellon, Iga Wiśniewska, Anna Dąbrowska - zapowiada się świetny wrzesień, a co prócz tego? Spójrzcie sami, co mnie udało się namierzyć i może znajdziecie coś dla siebie :) 


 5 WRZEŚNIA

GWIAZDY NAD OKTOBER BEND
Glenda Millard

DREAMS


Alice Nightingale wyobraża sobie, że unosi się w powietrze na skrzydłach splecionych ze słów i piór. O tym pisze wiersze, podczas gdy Manny James biega nocą, próbując uciec od bolesnych wspomnień z przeszłości. Pewnego razu spostrzega Alice na dachu jej domu nad rzeką, wyglądającą niczym galion na statku płynącym przez gwiazdy. W kieszeni ma wiersz, a jego słowa zna na pamięć. Jest pewny, że to tajemnicza dziewczyna z dachu go napisała.
Alice pragnie być taka, jak wszystkie piętnastolatki, mieć takie same szanse, jak inne dziewczyny. A gdy widzi biegającego chłopca, poznanie go staje się równie ważne, jak pisanie wierszy.
Piękna, przepełniona uczuciem historia o pokonywaniu trudności i traumy z przeszłości, a także o tym, jak od nowa żyć z zaufaniem i nadzieją. 


 7 WRZEŚNIA
 
GUS
Kim Holden
FILIA


Oto historia Gusa.
Opowiada o zagubieniu.
O odnalezieniu.
I o stopniowym procesie uzdrawiania.
Szczerze mówiąc, nie wiem już jak żyć.
Promyczek nie była tylko moją najlepszą przyjaciółką, była moją drugą połówką. Drugą połową mojego umysłu, mojego sumienia, mojego poczucia humoru, mojej kreatywności…
Była drugą połową mojego serca.
W jaki sposób człowiek może wrócić do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?  

 12 WRZEŚNIA

URODZENI, BY PRZEGRAĆ
Iga Wiśniewska

Zysk i S-ka


Mieli się już nigdy nie spotkać. Los jednak chciał inaczej...
Diana – ukrywa tajemnicę, która nie pozwala jej żyć normalnie. Pięć lat temu przez jej nieuwagę wydarzyła się tragedia. Odtrącona przez rodziców wyjechała na studia do innego miasta, nie potrafi jednak zapomnieć o przeszłości. Kiedyś najbardziej pragnęła przebaczenia. Teraz nie pragnie już niczego.
Karol – z wyglądu niegrzeczny chłopiec, wychowany „na złej ulicy”, student ekonomii i bokser. Kiedyś, w innym życiu, Diana i Karol spotykali się. Nie traktowali tego poważnie, ale to, co ich rozdzieliło, było śmiertelnie poważne. Pięć lat później wpadają na siebie na studenckiej imprezie. Przypadek? Żadne z nich nie wierzy w przypadki. Szybko okazuje się, że stają się dla siebie bardzo ważni. Czy razem uda im się zbudować wspólną przyszłość? Bez względu na wszystko…
Niezwykła opowieść o młodych ludziach, którzy zdążyli już poznań gorzki i słodki smak życia oraz o ich walce o szczęście.  

 15 WRZEŚNIA

ŻYJ SZYBKO, KOCHAJ GŁĘBOKO (Into the Deep tom 1)
Samantha Young

BURDA KSIĄŻKI


Czy można przyjaźnić się z kimś, kto był miłością twojego życia?
Ona była najfajniejszą dziewczyną w mieście, on właśnie się sprowadził z rodzicami i szybko zdążył złamać niejedno serce.
Charley i Jake. Zakochali się w sobie niemal od pierwszego wejrzenia. Byli dla siebie stworzeni, snuli wielkie plany. Aż do tamtego feralnego dnia...
Na urodzinowym przyjęciu byłego chłopaka Charley dochodzi do tragedii. Niektórzy zrzucają winę na Jake'a. Po tym zdarzeniu chłopak zrywa związek i razem z rodziną wyjeżdża na zawsze z miasta. Dała mu wszystko, każdą cząstkę siebie. A on... od niej odszedł.
Przez kolejne cztery lata Charley stara się zapomnieć o Jake'u, ale los postanawia z niej zażartować. Dziewczyna wyjeżdża na studia do Szkocji, a tam na imprezie trafia na Jake'a i jego dziewczynę. Zranione serce daje znać o sobie z ogromną siłą. Mimo że Charley stara się unikać dawnego ukochanego jak ognia, on cały czas próbuje się do niej zbliżyć.
Ale czy można zaufać komuś, kto wcześniej tak bardzo zranił?
Żyj szybko, kochaj głęboko to książka o miłości niewinnej i szalonej. Takiej, o której się marzy i tak naprawdę nigdy nie zapomina.  


POŁĄCZENI. UWOLNIJ MNIE (tom 1)
Laurelin Paige

KOBIECE

Złamaliśmy dzisiaj wiele zasad Gwen.
Zasady są po to, żeby je łamać.
Ustalili zasady – tylko seks. Zapomnieli jednak o tym, że serc nikt nie pytał o zdanie.
Pamiętacie Gwen z Uwikłanych? W Połączonych nadszedł czas, aby poznać jej historię.
Gwen miała ciężkie życie, a przeszłość nawiedza ją niczym mroczny cień, który nie pozwala o sobie zapomnieć. Dlatego buduje wokół siebie mur, zza którego jedynie obserwuje świat. Osiągnęła sukces zawodowy – zarządza jednym z najpopularniejszych klubów nocnych w Nowym Jorku, jest singielką i bezpiecznie czuje się tylko w takich sytuacjach, które może w pełni kontrolować.
Wszystko diametralnie się zmienia, kiedy w klubie poznaje bogatego i przystojnego playboya – JC. On za wszelką cenę postanawia zburzyć mur, którym się otoczyła. Chce dać jej wolność i nieograniczoną ilość rozkoszy. Zawierają więc układ, który tylko z pozoru wydaje się jasny.
Wkrótce seks bez zobowiązań już im nie wystarcza, a JC okaże się jedyną osobą, na której będzie polegać dziewczyna. Czy Gwen zdoła posłuchać swego serca i otworzyć się na prawdziwą miłość?
 
 16 WRZEŚNIA

MANWHORE
Katy Evans

KOBIECE


Czy można odkryć, kim naprawdę jest najzamożniejszy playboy z Chicago, i nie zatracić przy tym swego serca i duszy?
Malcolm Kyle Preston Logan Saint to bogaty, bardzo wpływowy i obłędnie przystojny biznesmen z Chicago. Wokół jego osoby krąży mnóstwo legend, sam Malcom zaś owiany jest nimbem tajemniczości.
Mężczyźnie wydaje się, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć. W jego życiu sporo jednak namiesza nagłe pojawienie się Rachel Livingston – młodej, utalentowanej i pięknej dziennikarki. Rachel otrzyma zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze słynnym Malcomem Saintem i odkrycia tego, kim naprawdę jest mężczyzna będący na językach wszystkich mieszkańców Chicago.
Czy Rachel uda się odkryć prawdziwe oblicze Malcolma? A może to Malcolm odkryje prawdziwą Rachel?  

 21 WRZEŚNIA

TO CO NAM ZOSTAJE
Sally Helpworth

FILIA

To obok MOTYLA, Lisy Genovy, najpiękniejsza powieść o sednie człowieczeństwa, godności i mierzeniu się z nieuleczalną chorobą.
Miłość nigdy nie zapomina…
Anna Foster ma trzydzieści sześć lat i jest we wczesnym stadium choroby Alzheimera. Wie, że rodzina posyła ją do domu opieki Rosalind House dla jej własnego dobra. Spotyka tam Luke’a, jedynego rezydenta w wieku zbliżonym do niej. Anna nie spodziewa się, że kiedy ona będzie się buntować przeciw temu, jak teraz wygląda jej życie, ono połączy ją z Lukiem więzami miłości. I chociaż choroba zabiera jej coraz więcej wspomnień, Anna walczy, próbując zachować jak najwięcej – w tym nowe, piękne uczucie.
Eve Bennett z dnia na dzień zostaje samotną matką i zmuszona jest zrobić użytek ze swojego kulinarnego wykształcenia. Gdy w Rosalind House poznaje Annę i Luke’a, jest głęboko poruszona łączącym tych dwoje uczuciem.
Tragiczny wypadek sprawia, że rodziny zakochanych postanawiają ich rozdzielić, natomiast Eve zaczyna się zastanawiać, jak wiele jest skłonna zaryzykować,
aby temu zapobiec. 

 26 WRZEŚNIA
KJ
NAKARMIĘ CIĘ MIŁOŚCIĄ
Anna Dąbrowska

Zysk i S-ka

Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja – losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To, które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyzwaniem równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym… W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka, a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki. 





 28 WRZEŚNIA

URATUJ MNIE
Anna Bellon

OMGBooks


Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat. Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi. Liczyły się tylko książki i muzyka.
Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum, przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach.
„A później nauczyłam się wszystkiego od nowa. Pojawił się ktoś, kto przebił się przez wzniesiony przeze mnie mur. Wziął go szturmem i nie pozwolił mi się z powrotem za nim schować. Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierosowy dym”.
W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić? I czy to na pewno przyjaźń?
„Uratuj mnie” to pierwsza część serii „The Last Regret”, opowiadającej o grupie przyjaciół z liceum, którzy zakładają zespół rockowy. Książka w zmienionej wersji była publikowana na Wattpadzie, gdzie uzyskała ponad milion odsłon.  

BEZ WINY
Mia Sheridan

OTWARTE

Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów. W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los.
Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która może go ocalić. Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać…
Obiecali sobie wieczność, nie wiedząc, że jedna chwila może odmienić całe życie.
Czy miłość da im kolejną szansę, choć żadne z nich nie jest bez winy?  


SKAZANIE (The Legal Briefs tom 2)
Emma Chase

FILIA

Rycerz w zniszczonej zbroi wciąż jest rycerzem.
Obrońca w Waszyngtonie codziennie widzi, jak trudne potrafi być życie. Właśnie dlatego niejednokrotnie, by przetrwać, musi być nieustępliwy. Ja, Jake Becker, mam reputację zimnego, nieczułego, onieśmielającego mężczyzny. To mi pasuje, czasem wręcz pomaga, na przykład gdy urabiam świadka stojącego przed sądem.
Nie komplikuję sobie życia błahostkami – wszystko muszę mieć poukładane. Jeśli chcesz być moim klientem, od razu streść istotne fakty. Jeśli chcesz się ze mną umówić, skup się na tym, co cię kręci. Nie jestem czarującym księciem z bajki, nawet nie zamierzam go udawać.
Jednak w pewnej chwili Chelsea McQuaid wraz z szóstką osieroconych siostrzeńców i siostrzenic trafia do mojego gabinetu, zmieniając moje życie w istne piekło. Zaczynam więc chodzić do przedszkola, na koncerty One Direction, trafiam do szpitalnej poczekalni i wykłócam się w gabinecie dyrektora szkoły.Chelsea jest zbyt słodka i niewinna, by sobie poradzić. Próbuje być twarda, ale zupełnie jej to nie wychodzi.
Zostałem skazany na to, by jej pomóc. Obronić ją… i dzieci.

SPÓJRZ NA MNIE
Nicholas Sparks

ALBATROS

Nowa powieść króla prozy obyczajowej, który tym razem umiejętnie myli tropy, a zakończenia nie domyśli się nawet wielbicielka powieści detektywistycznych!
Collin nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Brak zainteresowania rodziców, dorastanie w szkołach wojskowych, potem problemy z agresją i zatargi z policją. Maria natomiast zawsze czuła wsparcie rodziny – jako mała dziewczynka, a także później, podczas studiów prawniczych i na początku kariery zawodowej. Pewnie trudno byłoby znaleźć dwie bardziej różniące się historie. I dwa tak niepodobne do siebie charaktery.
A jednak przeciwieństwa najwyraźniej się przyciągają. Maria i Colin zostają parą. Wszystko świetnie się zapowiada, dopóki ona nie zaczyna otrzymywać dziwnych wiadomości od anonimowego prześladowcy.  


WRZESIEŃ ZAPOWIADA SIĘ BARDZO CIEKAWIE, PRAWDA? 
COŚ WAS ZAINTERESOWAŁO? NA CO SIĘ SKUSICIE?
Czytaj dalej

#20. Sześć słów o historii Jaya Fieldsa

Poznajcie opowieść, Jaya Fieldsa, iluzjonisty, mentalisty, spryciarza.
Myślę trójkątami. Wy myślicie liniami prostymi.
Pokażę Wam stół i przekonam, że to krzesło.
Dym i lustra, sztuczki i triki. Oszukuję i zwodzę.
Ale przede wszystkim stawiam na dobre przedstawienie.
Wszyscy sądzą, że zabiłem człowieka, ale nie zrobiłem tego. Pragnę zemsty. Pragnę jej dla siebie i dla niej. Chcę rewanżu dla całej naszej szóstki. Ona mnie nie pamięta, choć jest przyczyną tego wszystkiego. Będzie moją nagrodą, gdy wszystko dobiegnie końca. Jeśli tylko okażę się dość silny.
Zatem śmiało, wybierzcie kartę. Wejdźcie i obejrzyjcie przedstawienie. Spójrzcie na moje dłonie, przyjrzyjcie się uważnie, tak byście nie widzieli tego, co się dzieje naprawdę. Zniszczę wasz świat w świetle reflektorów. Nie zorientujecie się co robię, dopóki nie będzie za późno. Mam tylko jedno serce, a kiedy moje wielkie oszustwo dobiegnie końca, wręczę je właśnie jej.
Usiądźcie wygodnie, znajdujecie się na początku jazdy z piekła rodem. 


Dzisiaj będzie trochę nieszablonowo. Pomysł na tę recenzję zrodził się w zasadzie znikąd i pojawił w mojej głowie w momencie, w którym złapałam w ręce książkę L.H. Cosway. Najwyraźniej powieść do mnie przemówiła zanim zdążyłam zgłębić jej treść, a co takiego mi powiedziała? Przekonajcie się sami, jaka jest historia Jaya Fieldsa. 

„...tajemnica jest lepsza niż prawda. Dlaczego, więc nie żyć magią? Dlaczego nie być znów dzieckiem i nie wierzyć w fantazję?”

ORYGINALNA
Człowiek już tak ma, że zawsze i niezależnie od sytuacji, pierwsze co robi to „ocenia” coś oczami. Nie będzie więc w tym nic dziwnego, jeśli przyznam się, że pierwsze co przykuło moja uwagę to niezwykle hipnotyzująca okładka (w końcu to FILIA) i równie powabny tytuł. Chwilę później, gdy rzuciłam okiem na zamieszczony na odwrocie blurb, wiedziałam, że to będzie coś naprawdę ekstra. Magiczne sztuczki, iluzja, która zniekształca naszą interpretację rzeczywistości, głęboka chęć zemsty, sprytny, trochę mroczny i zapewne wybitnie przystojny bohater oraz serce ukochanej kobiety jako nagroda. Po moim ostatnim kinowym seansie i kolejnych dwóch godzinach spędzonych w towarzystwie grupki oszustów w drugiej części kasowego hitu Iluzja i mojej ogromnej sympatii do postaci Stevena Frayne’a, znanego wszystkim jako Dynamo, który magicznym sztuczkom nadał nowe oblicze, nie musiałam się długo zastanawiać i wzięłam w ciemno.  

TAJEMNICZA
Już prolog sprawia, że z każdą chwilą czujemy się bardziej zaintrygowani i zdajemy sobie sprawę, że w rozwiązaniu tej zagadki nic nie będzie oczywiste, zwłaszcza, że z czasem w naszych głowach pojawiają się tylko kolejne pytania, a odpowiedzi jak nie było tak nie ma. Dodatkowo motywy postępowania głównego bohatera, enigma jaką zdaje się być sprawa, o którą walczy na drodze prawnej, niejasny dramat z przeszłości oraz sama postać Jaya Fieldsa, który pojawia się znikąd - choć właściwie w przeciwieństwie do głównej bohaterki, my czytelnicy wiemy kim jest ten mężczyzna - dodają całości smaczku i nakręcają jedynie naszą ciekawość na ciąg dalszy.
No i tutaj przechodzimy do kolejnego punktu ...

MAGNETYCZNA
Bo taki właśnie jest Jay. To kolejny taki intensywny bohater, który już w chwili, kiedy pojawia się po raz pierwszy, kradnie kobiece serce i już go nie oddaje. Przystojny, zabawny i niezwykle charyzmatyczny iluzjonista, bystry i tajemniczy geniusz i przede wszystkim sprytny oszust o hipnotyzującym niebieskim spojrzeniu, zmysłowym schrypniętym głosie, z seksownym ciałem ozdobionym licznymi tatuażami i emanującym z każdego ruchu erotyzmem połączonym ze swobodą i spokojem. Przyciąga, kusi i uwodzi niewiele przy tym robiąc tak, że nie sposób mu się oprzeć. Czysty seks. Jednak w tej dzikości i powierzchowności na miarę Casanovy jest czuły, delikatny i niezwykle troskliwy mężczyzna, z poobijanym sercem, zagubionym umysłem i zmęczoną koszmarami duszą. I jak go nie pokochać?
Chociaż nie można zapomnieć o drugiej połowie tej historii – Matildzie. Ta dwudziestokilkuletnia córka prawnika, z jednej strony nieśmiała, skromna i odrobinę zakompleksiona jest również młodą przesympatyczną i sarkastyczną dziewczyną, która przez swoją kobiecą ciekawość nie raz pakuje się w kłopoty, ale z pewnością nie jest jedną z tych rozkapryszonych, oszalałych z pożądania wariatek, które nie wiedzą czego chcą i to zaliczam na ogromny plus w tej historii.
 

PIKANTNA
Z takim namiętnym męskim bohaterem to raczej nic dziwnego. Jak romans i dwie lgnące do siebie osobowości, między którymi chemia jest wyczuwalna na odległość, a rosnące pożądanie nie daje spać, to wiadomo, że bez scen płomiennego seksu się nie obejdzie. Sześć serc wcale nie jest w tej kwestii wyjątkiem i chociaż w książce nie brakuje pikanterii, zabawnych i dwuznacznych rozmów, kipiących insynuacjami oraz odważnych opisów seksu, to jednak nie są one ani wulgarne ani ordynarne. W tym przypadku erotyka pełni raczej rolę dopełnienia całej historii i nie jest czymś co dominuje fabułę niezliczoną ilością jęków i orgazmów, co mnie z kolei niezmiernie cieszy.

MAGICZNA
I nie chodzi tutaj już wyłącznie o motyw przewodni fabuły, ale w dużej mierze o rodzące się między Jayem i Matildą uczucie. Cienkie nitki wiążącej ich więzi są wyczuwalne już od pierwszego ich spotkania, a później jest już tylko niezwykła przyjaźń, długie rozmowy, wspólne śniadania, wyjścia i spotkania z przyjaciółmi, budowanie wzajemnego zaufania, szacunek, subtelność, czułość w prostych codziennych gestach i w końcu głębokie, prawdziwie szczere uczucie. Nieśmiałość i delikatność Matildy w połączeniu z troską i ostrożnością Jaya oraz niezwykły sposób w jaki autorka opisała na pozór zwykłą relację dwójki dorosłych ludzi, dają czytelnikowi iście magiczny, nieprzesłodzony i autentyczny obrazek, który jest kolejnym bezdyskusyjnym atutem powieści. 

„Nigdy nie próbuj oszukać oszusta.” 

NIEDOPRACOWANA
Niestety… Pomimo tych wszystkich wymienionych przeze mnie na początku plusów, mój entuzjazm i podekscytowanie względem tej powieści odrobinę zwiędły. Czuję się po prostu rozczarowana i mam wrażenie, że znów mam do czynienia z historią, której potencjał został okrutnie zmarnowany, a w tym przypadku moja frustracja jest jeszcze większa niż przy okazji lektury Real spod pióra Katy Evans, choć z pewnością to co łączy obie panie to trochę irytujący momentami styl.
Po pierwsze primo – czytając opis załączony na okładce miałam nadzieję skonfrontować się z narracją pierwszoosobową prowadzoną również z punktu widzenia Jaya Fieldsa, co jestem tego pewna, okazałoby się prawdziwą bombą kosmicznych rozmiarów, lepszą niż niejeden film, i dawało historii szansę na miano prawdziwego bestselleru. Tymczasem spotkało mnie kosmiczne, ale rozczarowanie, bo wszystkie fakty jako czytelnicy poznajemy jedynie z punktu widzenia Matildy, czyli zafascynowanej Jayem kobiety, chociaż ona jeszcze jest w tym wszystkim zrównoważona. Wielka szkoda, że zabrakło spojrzenia oczami głównego bohatera, bo w moim odczuciu książka została w tym miejscu bezpowrotnie obdarta z najważniejszego fundamentu i przez ten błąd, czegoś w niej brakowało. To trochę tak, jakby kolejna autorka poszła w tej kwestii na łatwiznę. 
Po drugie primo – sądziłam, że skoro iluzja ma grać tu pierwsze skrzypce, to opowieść będzie naładowana magicznymi sztuczkami, wciągając nas tym samym w wir tego niezrozumiałego dla postronnych obserwatorów, ale niezwykle fascynującego świata. Ale znów czekał mnie zawód, bo pani Cosway spłyciła, wydawać by się mogło kluczowy temat, skupiając się przede wszystkim na romansie i rodzącym się między bohaterami uczuciu, nie poświęcając magii więcej niż chwilę, czyli naprawdę niezbędne MINIMUM.
Po trzecie primo – napięcie. No sami rozumiecie. Zemsta, misternie uknuty plan, realizacja poszczególnych etapów, dążenie do celu, zabawa w kotka i myszkę i granie wrogom na nosie. Po raz kolejny opadły mi ręce, a wręcz odważę się stwierdzić, że momentami powiało nudą. Nie tego oczekiwałam. Miałam nadzieję, że akcja stopniowo nabierze tempa, wciśnie mnie w fotel i sprawi, że z łomoczącym sercem i niczym mała podekscytowana dziewczynka będę przewracać kolejne strony. Cóż…. Nie wyszło, ale liczę na to, że w kolejnych częściach autorka podniesie sobie poprzeczkę i zdoła ją przeskoczyć, zanim się potknie. 

Podsumowując, właściwie chcę napisać, że mimo wszystko nie czuję, żebym straciła czas na lekturze, a tym bardziej nie żałuję, że sięgnęłam po historię Jaya. Powieść jest przyjemna, lekka w odbiorze, odrobinę intrygująca i z pewnością szybko się ją czyta, a seksowny iluzjonista, nawet jeśli przedstawiany wyłącznie z punktu widzenia Matildy, wynagradza wszystko. Nie jest to niewypał, choć nie ma co ukrywać wielu znaczących kwestii tutaj zabrakło, ważne watki nie zostały rozwinięte, a zwieńczeniem całości jest gnębiące poczucie niedosytu. Liczę jednak, że autorka złapała bakcyla, zrozumiała swoje potknięcia, a w kolejnych częściach złapie wiatr w żagle i naprawdę porwie swoich czytelników w magiczny świat, z którego nie będziemy chcieli już wyjść.

„– Tu mi się podoba. I uwielbiam jabłka.
Sposób, w jaki obniża głos przy drugim zdaniu, sprawia, że słyszę insynuacje. Drażni
mnie to na tyle, że odburkuję ostro:
– Jestem pewna, że uwielbiasz, Jasonie. Jestem też pewna, że uwielbiasz różne jabłka.
Jezu Chryste, ja to powiedziałam? Zabijcie mnie!
– Właściwie jestem wierny jednemu jabłku – odpowiada.
Błysk w jego oczach sprawia, że chce mi się śmiać. Nie znoszę, że tak na mnie działa.
Nasza rozmowa jest niedorzeczna. Mimo to nie chcę się poddać.
– Nie możesz być wierny jednemu jabłku. Kiedy je zjesz, znika, więc musisz szukać
kolejnego.
– Och, nieustannie mógłbym jeść moje jabłuszko i nigdy nie czułbym potrzeby
znajdowania sobie nowego.
– A może twoje jabłko nie chce być zjedzone. Może jabłko znudziło się sposobem, w jaki je jesz.
Pochyla się, opiera jedną rękę na stole, a jego spojrzenie robi się jeszcze bardziej
mroczne.
– Wręcz przeciwnie, moje jabłuszko lubi być jedzone. Tak naprawdę w tej chwili moje
jabłuszko jest nieco humorzaste, bo dawno nie było konsumowane.”
 
___________________________________________
L.H. Cosway, Sześć serc, stron 480, FILIA, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek 
Czytaj dalej

Liebster Blog Award - LBA #2

Kolejna nominacja i kolejne LBA. Za zaproszenie dziękuję Monice z bloga Piszę Czytam Gotuję.
Trochę to trwało, ale cóż... życie :P I nie przedłużając, lecimy z odpowiedziami :) 

1. Idziesz ulicą i nagle przed sobą widzisz pewną osobę, jesteś przekonana, że to Twój ulubiony bohater książkowy. Jak reagujesz?
Uśmiecham się i idę dalej :)

2. Gdybyś miał/miała możliwość nazwać ulicę w swoim mieście w oparciu o książki, to jak byś ją nazwał/nazwała?
Hm…  szczerze? Nie mam bladego pojęcia i jakoś nieszczególnie przemawia do mnie inicjatywa nadawania ulicom wymyślnych nazw, albo sygnowania ich na siłę znanym nazwiskiem, chociaż dana osobistość niewiele miała wspólnego z owym miejscem. Dla mnie ulica powinna mieć proste nazwy adekwatne do otoczenia: Kręta, Wąska, Długa, Jasna, Przekątna, Leśna, Owocowa i tym podobne.

3. Czy masz zwierzę? Jeśli tak to czy nadałaś mu imię bohatera książkowego lub ulubionego autora? A jeśli nie masz to czy nadałbyś/nadałabyś mu takie imię?

Obecnie nie mam zwierzaka, ale przez całe moje życie towarzyszył mi jakiś pies, z tym, że nigdy nie nadałam mu imienia w oparciu o bohatera książki, czy ulubionego autora. W takich sprawach raczej zdaję się na skojarzenia i zasadę: pierwsza myśl najlepsza, ale kto wie? :)

4. Mówi się, że świat zmierza do samego końca, że niedługo będzie koniec świata. Wyobraź sobie, że masz możliwość, aby się uratować, ale do końca życia nie mógłbyś/nie mogłabyś przeczytać żadnej książki. Zgadzasz się?
Przyznam się, że pytanie jest trudne. Kocham książki i kocham swoje życie, więc nie potrafię wybrać. Poza tym nie wierzę w koniec świata :)

5.Czy kiedyś zorganizowałeś/zorganizowałaś tematyczne urodziny lub inną imprezę w oparciu o książki? Jeśli tak, to co wymyśliłeś/wymyśliłaś? A jeśli nie to, jak to sobie wyobrażasz?
Ojej… :P W zasadzie nigdy nie miałam okazji brać udziału w imprezie tematycznej, ani sama nie wpadałam na taki pomysł, bo raczej nie jestem typem party-human, więc nie mam anegdot, którymi mogłabym się w tym temacie podzielić. Jeśli z kolei miałabym kiedyś pełnić honory inicjatora takiej imprezy to z pewnością postawiłabym na temat, który daje pole do popisu w kwestii wyboru kreacji, a w tej chwili jedyne co przychodzi mi do głowy to „Harry Potter” :P

6.Jakie jest Twoje zdanie na temat czytania: czy uważasz, że to rodzice powinni pielęgnować w nas to hobby, czy nie zależnie od rodziców, można zarazić się taką pasją, jaką jest czytanie?
Myślę, że to wszystko zależy od człowieka, ja sama jestem doskonałym przykładem na to, że można się zarazić pasją czytania niezależnie od nikogo, chociaż skłamałbym gdybym napisała, że moja babcia, namiętnie czytająca romansidła, nie miała w tym jakiegoś swojego skromnego udziału, gdy niejednokrotnie podpatrywałam jak siada z książką i zatraca się w swoim świecie.
W każdym razie myślę, że rodzice powinni dołożyć wszelkich starań, by przede wszystkim nigdy nie zrazić dziecka do czytania, nie zmuszać, tylko zaszczepić w nim niewymuszony szacunek do książek i pokazać, że w takich tomiszczach tkwi niepowtarzalna magia. Dlatego zawsze i wszędzie mówię TAK – czytaniu razem z dzieckiem :)

7.Czy wiążesz swoją przyszłość z zawodem pisarza lub pisarki?
Moja słodka tajemnica :)

8.Czy masz do zrealizowania marzenie, które dotyczy zupełnie innej pasji? Może jest taka pasja, którą chciałbyś rozwinąć, poznać ją lub czegoś nowego się nauczyć? Co to jest?

Języki obce i podróże. Jest coś niezwykłego i ekscytującego w odkrywaniu nieznanego, a ja lubię poszerzać swoje horyzonty, nie znoszę siedzieć w miejscu i się ograniczać, bez względu na dziedzinę. Dlatego podróże i poznawanie języków obcych jest jak definicja mnie samej, a ponieważ przy tym wszystkim cierpię na nadaktywność lingwistycznych komórek w mózgu, nauka w tym obszarze zawsze szła mi szybko i bezboleśnie. Grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Włochy, Hiszpania, Kuba – to u mnie number one w każdym aspekcie.

9.Jakie gatunki książek lubisz najbardziej? A które lubisz najmniej?
Najchętniej zaczytuję się w romansach, dramatach, erotykach i powieściach obyczajowych, a najlepiej jakby dana pozycja wydawnicza zawierała przynajmniej dwa z wyżej wymienionych, choć nutą kryminału czy sensacji również nie pogardzę. Z kolei nie przepadam na horrorami, poezją i filozofią. Poza tym jestem wybredna i książka musi do mnie „przemówić” na tyle głośno, bym skłonna była po nią sięgnąć, nawet jeśli będzie zaliczana do preferowanego przeze mnie nurtu.

10.Czy przy czytaniu słuchasz muzyki? Masz jakąś konkretną książkę i związaną z nią piosenkę? A może chciałbyś/chciałabyś, żeby do każdej książki była przygotowana lista utworów?
Zdarza mi się słuchać muzyki podczas czytania, ale przeważnie są to momenty, kiedy siedzę w zatłoczonym środku komunikacji miejskiej i czuję potrzebę odcięcia się od otaczających mnie ludzi, którzy świadomie, bądź nie, uniemożliwiając skupienie się na czytanej treści. Jeśli jednak mowa o playliście specjalnie przygotowanej do książki, to zawsze zaliczam to na ogromny plus (w tej dziedzinie prym wiedzie u mnie „Maybe Someday” C.Hoover) chociaż nie sądzę by ta metoda sprawdziła się w każdym przypadku, a to autor wie najlepiej co jest dobre dla stworzonej przez niego historii. Przygotuje listę muzyczną – super. Nie będzie jej – świat się nie zawali i nie zakłóci to mojego odbioru danej historii. 

11. Czy Twój blog jest tylko o książkach? Czy też w nim piszesz lub wspominasz o innej swojej pasji?

Aktualnie tak, chociaż zdarza mi się zapodać post związany z filmem, muzyką, czy przepisem na kawę, od której jestem uzależniona. A co będzie dalej – czas pokaże.
 


Ze swojej strony nominuję: 
Anię z Review Junkie (tak, jestem pamiętliwa :*)
Paulinę z Reading - my love

Aha! PYTAŃ NIE ZMIENIAM - skończyły mi się pomysły :P 
Czytaj dalej

#19. Powietrze, którym oddycha - Brittainy C. Cherry

Ona i On. Lizzie i Tristan. Dwie zbolałe dusze, dwa potłuczone serca i wspólna najbardziej pokręcona próba radzenia sobie ze stratą oraz bólem, a w tym wszystkim pięcioletnia dziewczynka, ukochany pies i białe piórka. Po prostu Brittainy C. Cherry, czyli emocjonalny buldożer i niezwykła historia o przypominaniu sobie jak się oddycha.  

Ostrzegano mnie przed Tristanem Colem.
„Trzymaj się od niego z daleka”, mówili.
„Jest okrutny”.
„Jest zimny”.
„Życie go nie oszczędzało”.
Łatwo skreślić człowieka na podstawie jego przeszłości. Właśnie dlatego łatwo dostrzec w Tristanie potwora.
Ale ja nie potrafiłam tego zrobić. Zaakceptowałam spustoszenie, które w nim panowało. Sama czułam się bardzo podobnie.
Oboje wypełnieni pustką.
Oboje szukający czegoś innego. Czegoś więcej.
Oboje pragnęliśmy poskładać roztrzaskane fragmenty naszej przeszłości.
Może wtedy moglibyśmy nareszcie przypomnieć sobie, jak się oddycha. *


Brittainy C. Cherry po raz kolejny udowadnia, że potrafi poturbować swoich czytelników, wcale nie w mniejszym stopniu niż wykreowanych przez siebie bohaterów. Bez skrupułów gra na czułych strunach ludzkiej duszy, ściska za gardło na moment odbierając oddech, wyciska łzy, które niepostrzeżenie zawisają w kącikach naszych oczu, choć z premedytacją udajemy, że pojawiły się tam przypadkiem, a potem miażdży ludzkie serce w najbardziej okrutny sposób z możliwych, by na koniec wlać w nie tak bardzo potrzebną nadzieję i poderwać je do lotu nawet, jeśli przypomina ono już mocno wygniecioną kartkę. W tym bestialstwie jednak można znaleźć piękno i urzekającą od pierwszych stron historię. 

„Jej dusza naznaczona była bliznami. Moją strawił ogień.”

Powietrze, którym oddycha to opowieść o Tristanie i Elizabeth, dwójce ludzi przeżywających swoje osobiste piekło i usiłujących poradzić sobie z tragedią, po której podniesienie się i życie dalej, a nawet zwykłe oddychanie wydaje się być czymś niemożliwym do zrobienia. Trudno sobie bowiem wyobrazić jak to jest nagle w przeciągu kilku chwili bezpowrotnie stracić cały swój świat. Jak po czymś takim się podnieść i jak zrobić znów krok naprzód, kiedy zdążyliśmy rozpaść się już tak bardzo, że złożenie wszystkich roztrzaskanych kawałów do kupy jest wręcz nierealne, bo przecież nigdy już tak naprawdę nie odzyskamy tych części, które nam odebrano. Czy ta przerażająca pustka wypełniająca mocno pokaleczone serca ma szansę wypełnić się innymi, nowymi fragmentami i dać nam iskierkę nadziei na stanie się znów całością? Bo przecież nie chodzi o to, by cierpieć w samotności. Chodzi o to, by do tego ogarniającego nas mroku dopuścić drugiego człowieka, pozwolić wnieść do niego światło i pozwolić sobie pomóc w znalezieniu niełatwej drogi do upragnionego ukojenia.
Dla Tristana przez bardzo długi czas lekiem na ten niewyobrażalny ból, jaki każdego dnia nosił w sobie, stał się gniew. To gniew napędzał jego codzienny bieg uliczkami małego plotkarskiego miasteczka, to gniew determinował jego samotność i dystans jaki wprowadził w stosunku do ludzi i tych bliskich, którzy jeszcze mu zostali. I w końcu to gniew pozwalał mu nie czuć smutku nieustannie rozrywającego mu serce. W oczach otoczenia ten trzydziestotrzyletni mężczyzna uchodzi za niebezpiecznego, okrutnego, przerażającego, a wręcz zimnego typa z wyglądem drwala, jednak pod całą tą surową i niedostępną maską przeznaczoną dla świata, skrywa się skrzywdzony, wrażliwy, czuły i troskliwy człowiek z pasją, który mimo wszystko potrafi kochać naprawdę głęboko. To taki bohater, którego nie sposób nie pokochać już od pierwszych stron, niezależnie od tego jak wielkich głupot narobi. Z kolei Lizzie, dwudziestosiedmioletnia kreatorka wnętrz, niegdyś uśmiechnięta i szczęśliwa, nagle zaczęła żyć na pół gwizdka, zawieszona gdzieś w czasoprzestrzeni pomiędzy cudowną przeszłością, a przyszłością, która stała się jedną wielką niewiadomą. 

„Gdy byliśmy razem, bolało jednak nieco mniej. Kiedy byliśmy we dwoje, przeszłość tak bardzo nie doskwierała. Gdy byliśmy obok, nawet przez chwilę nie czułem się samotny.”

Lizzie tak jak i Tristan, również miała swoje panaceum na ogarniającą ją apatię – była odpowiedzialna za drugą istotę, za kogoś dzięki komu się nie poddała; kogoś, dzięki komu co rano była w stanie zwlec się z łóżka i kogoś, dla kogo chciała ruszyć dalej, choć nie było to wcale takie proste, gdy jej dni wciąż wypełniała tęsknota. Wspólna ścieżka, jaką niespodziewanie obrali zagubieni bohaterowie Brittainy Cherry była bardzo kręta i pełna ślepych alejek, gdy zdawali się robić wszystko na opak. Ich znajomość nie zaczęła się dobrze i z pewnością nie sprzyjały ku temu ani okoliczności, ani tym bardziej chamskie i grubiańskie zachowanie Tristana. Potem wszystko potoczyło się szybko i jeszcze gorzej niż na początku, a łącząca ich relacja stała się toksyczna na tyle, że momentami trudno mi było ją zaakceptować, choć byłam w stanie przyjąć wykorzystane przez autorkę tłumaczenie. Z czasem to co zaczęło się naprawdę koszmarnie przerodziło się w przybierającą na sile więź opartą na niemożliwym do opanowania przyciąganiu i namiętności, ale przede wszystkim zrozumieniu, zaufaniu i przyjaźni, dzięki którym wzajemnie pomogli sobie przypomnieć jak to jest znów oddychać pełną piersią. Ale czy na tragedii można i wypada budować szczęście? Czy dwie mocno poharatane przez los, ale spragnione bliskości dusze mają szansę znów kochać?

„W każdej sekundzie. W każdej minucie. W każdej godzinie. Każdego dnia.”

Powietrze, którym oddycha to emocjonująca i pełna empatii historia o stracie, radzeniu sobie z bólem po śmierci ukochanych oraz odnajdywaniu równie potłuczonej bratniej duszy. To opowieść o tym, że niczego nie możemy być w życiu pewni i że to nie wielkie rzeczy, ale drobiazgi tak naprawdę się liczą i definiują piękno naszej codzienności. Brittainy C. Cherry w przepiękny i poruszający sposób udowadnia swoim czytelnikom, że najczystsza miłość może zrodzić się z największego bólu. Po lekturze stworzonych przez nią powieści boli i płacze wszystko; serce, dusza, oczy … ale warto, za każdym razem. Pierwszy tom cyklu Żywioły polecam, więc gorąco wszystkim sympatykom twórczości pisarki, zwolennikom nurtu, zwłaszcza tym starszym oraz romantyczkom, które nie boją się uronić łez. 

„Znasz to miejsce między koszmarem a snem? Miejsce, gdzie jutro nigdy nie nadchodzi a wczoraj już więcej nie boli? Miejsce, gdzie twoje serce bije równo z moim? Miejsce, gdzie czas nie istnieje, i łatwo jest oddychać? Chcę tam żyć z tobą.”


______________________________________________________________
Brittainy C. Cherry, Powietrze, którym oddycha, stron 400, FILIA, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Czytaj dalej

#18. Piętno Midasa - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Dwaj mężczyźni, którzy są jak dwie dusze w jednym ciele, wspólna dramatyczna i skomplikowana przeszłość naznaczająca na całe życie, niebezpieczny i okrutny przestępczy światek, elektryzująca i pełna napięcia akcja, dwie kobiety, które wywracają ten poukładany męski świat całkowicie do góry nogami i dwa alternatywne zakończenia. Oto recepta na dobry bestseller i mocny fundament do świetnego filmu. A dlaczego? Myślę, że to trzeba przeżyć by zrozumieć. 

Brudne podwórka wrocławskiego Trójkąta Bermudzkiego... Chłopak, który urodził się w niewłaściwej rodzinie i człowiek, który dał mu szansę. Tylko… na co?
Jakub Rojalski, zabójczo przystojny pasjonat fotografii, podczas przyjęcia weselnego poznaje inspektor Karolinę Linde, szefową wydziału śledczego wrocławskiej policji. Kobieta jest sfrustrowana i przemęczona, ponieważ dochodzenie w sprawie płatnego zabójcy utknęło w martwym punkcie, tymczasem Midas uśmierca kolejne ofiary. Wbrew woli obojga jednorazowy incydent powoli zamienia się w romans, a Jakub uświadamia sobie, że nie potrafi dłużej żyć, tłumiąc w sobie wszelkie emocje. Jednocześnie w jego życiu pojawia się Anka, magister farmacji i maltretowana żona gangstera, marząca o zemście na mężu. Któregoś dnia okazuje się, że Jakub potrafi jej pomóc…


Trzy lata. Tyle czasu musiało upłynąć, aby historia Midasa i Jakuba okupowana ciężką pracą, w końcu dojrzała na tyle, by  Agnieszka Lingas-Łoniewska zdecydowała się przekazać ten dorodny owoc w ręce czytelników, zaspokajając literacki wilczy głód w najbardziej wyrafinowany sposób. A kiedy już ten wyczekiwany smakołyk trafia w nasze łakome ręce, pożeramy go niemal w całości, zapominając o oddechu i jeszcze oblizujemy palce na koniec, wciąż czując nieposkromiony apetyt na więcej. To moje drugie czytelnicze spotkanie z twórczością Autorki i biję się w pierś za to moje, niemające usprawiedliwienia, literackie spóźnialstwo. Mimo wszystko już teraz wiem, że w publikacjach Agnieszki Lingas-Łoniewskiej zawsze znajdę to czego szukam i mogę sięgać po kolejne pozycje odruchowo i z zamkniętymi oczami, mając przy tym pewność, że nigdy się nie zawiodę. Nie ma znaczenia czy to romans, dramat czy kryminał i sensacja w jednym, za każdym razem czeka mnie konfrontacja z wykwalifikowanym inżynierem, który mistrzowsko buduje napięcie tak, że nie mam mowy o odłożeniu książki na bok. Z każdą kolejną przewracaną stroną czuję bowiem palącą potrzebę poznania co będzie dalej, niezależnie od tego czy czekają na mnie zakupy do zrobienia, pranie do poskładania, obiad do ugotowania, czy godzina bezlitośnie nawołująca do przeproszenia się z poduszką. A potem…. Potem jest już tylko kolejna strona, następna i następna, aż docieram do końca i …. jak to ma miejsce przy Piętnie Midasa zastanawiam się nad swoim poczuciem człowieczeństwa.

„Broń służy do zabijania. Jeśli ktoś ci powie, że do obrony, dla pewności siebie, dla poczucia bezpieczeństwa, nie wierz w to. Pieprzenie. Nic więcej. Broń służy do zabijania. Tylko. Dlatego trzeba się jej bać. Ale można też ją kochać.” 

Długo myślałam nad tym co napisać, by nie zdradzić zbyt wiele i doszłam do wniosku, że to jedna z tych historii, których trzeba doświadczyć na własnej skórze. Po prostu. Niepotrzebne są tu wychwalające recenzje, bo Midas broni się sam, ugruntowując pozycję jego Kreatorki i po raz kolejny nie pozostawiając wątpliwości w kwestii tego, że czeka na nas dopracowana w każdym szczególe lektura, umiejętnie lawirująca pomiędzy elementami romansu, dramatu i sensacji,  która złapie czytelnika w swoje szpony i tak łatwo z nich nie wypuści. Zupełnie jak szczegółowo przedstawione w książce przestępcze środowisko, w jakim obraca się tytułowy bohater, a które w tej jednej ulotnej chwili stoi dla nas otworem i dzięki dokładnemu researchowi przeprowadzonemu przez Agnieszkę Lingas-Łoniewską przestaje być rzeczywistością utkaną z domysłów i szczątkowych informacji nakreślonych przez media. Ta opowieść od początku do końca, choć niejednoznaczna, jest jak puzzle, które raz za razem wpadają na odpowiednie miejsca, ostatecznie tworząc jeden spójny obrazek, tylko w którymś momencie zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy do końca pewni, co on przedstawia, a potem nagle dociera do nas, że Autorka umiejętnie nami manipuluje, miesza nam w głowach i zmusza do tego, by dostrzegać głębie tam, gdzie nikt jej nie szuka. Im bardziej bowiem poznajemy tę historię, która na pozór wydaje się być tylko czarno-biała, tym wyraźniej dostrzegamy w niej w końcu całą masę szarości i sprzeczności, gdzie największą z nich jest sam fundament tej powieści – męskie postaci. 

„Musisz być spokojny. Nieważne, czy właśnie robisz zakupy w sklepie, rozwalasz komuś szczękę, czy celujesz do kogoś z glocka. Musisz być spokojny.” 

Z jednej strony mamy do czynienia z bezwzględnym, skrupulatnym i doskonale wyszkolonym płatnym zabójcą, który likwiduje cel z zimną krwią i bez wyrzutów sumienia. Nie analizuje, nie zadaje pytań i nie wie co to empatia. Z drugiej strony spotykamy zagubionego, głęboko poranionego mężczyznę, który przeszło dwadzieścia lat temu stracił sens życia i nie widzi w sobie człowieka który potrafi cokolwiek odczuwać, choć wbrew temu co sam o sobie myśli jest zdolny do poświęceń, pomocy, a nawet do tego by wciąż kochać prawdziwie. Chodząca zagadka, o hipnotyzującym niebieskim spojrzeniu i pierwotnym męskim magnetyzmie, której nie sposób się oprzeć, utalentowany fotograf pragnący zwykłego prostego życia i odrobiny spokoju, chłopak, który urodził się w nieodpowiednim miejscu i który żyjąc w ciągłym strachu, pragnął gdzieś przynależeć, być komuś potrzebny i dla kogoś ważny, i w końcu mroczna oaza spokoju, bez mrugnięcia okiem wykonująca kolejne zlecenia.
Autorka stworzyła bohaterów nieoczywistych, o złożonej z wielu warstw naturze, a jednak tak bardzo autentycznych i szczerych, że nie można pozostać na nich obojętnym i osadziła tę nieszablonową historię w realiach wrocławskiego Trójkąta Bermudzkiego. Czego chcieć więcej? Ja jestem całkowicie kupiona. 

„Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat.”

Po raz kolejny przekonałam się więc, że Agnieszka Lingas-Łoniewska potrafi z prostego pomysłu stworzyć niebanalną oraz emocjonującą opowieść i malując słowem kreuje fikcyjny świat, który nie tylko dotyka najczulszych strun ludzkiej duszy, ale przede wszystkim zakotwicza w sercach czytelników, skłania do tego, by na moment się zatrzymać i nauczyć się dostrzegać to co niewidoczne na pierwszy rzut oka. Ja kocham tę książkę, za idealny i dopracowany w każdym szczególe całokształt i jestem pewna, że jeszcze nie raz po nią sięgnę. Jeśli więc jeszcze nie czytaliście, wcale się nie zastanawiajcie. Zdobądźcie Piętno Midasa i dajcie się porwać w wir fascynującej, niebezpiecznej i pełnej pasji powieści, która zachwieje Waszym poczuciem humanitaryzmu, a potem …. wybierzcie swoje zakończenie.

Jestem Magda. Kocham Midasa. Do widzenia.

„Był chłopiec. Który chciał czegoś więcej od życia. Ale urodził się nie tam, gdzie powinien. W świecie prostym, pełnym zła, brudu, wódki i prostactwa. I powoli zaczynał rozumieć, że nie do końca pasuje do tego świata.”

____________________________________________
Agnieszka Lingas-Łoniewska, Piętno Midasa, stron 360,
Wydawnictwo Novae Res, 2016
Czytaj dalej

#SOCIAL MEDIA BOOK TAG

Book-tagowy szał trwa i dopadł również mnie, a raczej dopadła mnie Karolina z bloga Kocham czytać!, której serdecznie dziękuję za zaproszenie :) Trochę to trwało, ale w końcu zrobiłam, więc zaczynamy :)




Jedno spojrzenie na moją biblioteczkę i nie musiałam się długo zastanawiać. Weronika postanawia umrzeć Paulo Coelho to jedna z tych krótkich opowieści, które udowadniają, że nie ilość, a jakość naprawdę się liczy. To wymowna, wartościowa, wrażliwa i naszpikowana, tak charakterystyczną dla autora, filozoficzną mądrością, historia o poszukiwaniu sensu życia.



Szczerze mówiąc, nie jestem pewna, czy kiedykolwiek czułam presję otoczenia do przeczytania jakiejś książki, a jeśli nawet to jakoś niespecjalnie ona na mnie działa, bo w przeciwnym razie dawno byłabym po lekturze Grey'a, a jak do tej pory nic nie zdołało mnie to niej przekonać. Jeśli jednak miałabym wskazać jakąś bardzo popularną książkę, która atakowała mnie w sieci z każdej możliwej strony i zaciekawiła na tyle, bym się poddała i po nią sięgnęła, to byłoby to Hopeless Collen Hoover.



 No, i tu zaczynają się schody. Myślę i myślę, i jakoś nic nie przychodzi mi do głowy, może dlatego, że przeważnie nie sięgam po zagraniczne pozycje w ich oryginalnym języku.




Nie mam takiej książki, bo zawsze pamiętam swoje wrażenia po lekturze, no chyba, że jest to historia, która rozczarowała mnie na tyle, że całkiem zapomniałam o jej istnieniu, ale w takim układzie myślę, że jestem rozgrzeszona :P



Bez dwóch zdań Art&Soul :) Nie wiem co ta okładka ma w sobie takiego, że oczarowuje od pierwszego spojrzenia, bo przecież nie pierwszy raz spotykam front z podobizną głównych bohaterów wpatrzonych w siebie jak w obrazek. A jednak ta przez swoją subtelność, delikatność i prostotę jest po prostu magiczna ...



Jejku… to pytanie jest zdecydowanie nie na miejscu, bo jest sporo takich książek, które spodobały mi się na tyle, by gdzieś w głowie zakiełkowało mi marzenie o ich ekranizacji. Ale jeśli mam wybrać jedną to …. hm... myślę, że byłoby to Maybe Someday spod pióra Collen Hoover. Po pierwsze uwielbiam filmy z muzyką jako tematem przewodnim, a po drugie ciekawa jestem jak oglądałoby się taką nietuzinkową i z pewnością niełatwą do wyreżyserowania, z punktu widzenia technicznego, historię.


Dziękuję raz jeszcze Karolinie za nominację, a ze swoją strony nominuję:



Czytaj dalej

#17. Jak powietrze - Agata Czykierda-Grabowska

Wierzycie w przeznaczenie, czy jak kto woli w nieuchronne zrządzenie losu i przypadki, które nie zależą od naszej woli? Albo w miłość od pierwszego wejrzenia, która jest jak grom z jasnego nieba? Trafia nas w najmniej odpowiednim momencie i w końcu potrzebuje czasu, żeby rozum dogonił serce, podczas gdy ta druga osoba staje się nam niezbędna do życia niczym powietrze? Niektórzy powiedzą, że takie rzeczy zdarzają się tylko w bajkach o królewnach i rycerzu w lśniącej zbroi, który przybywa by uratować wybrankę swojego serca, a w prawdziwym życiu, w otoczeniu szarej, niekiedy bardzo trudnej codzienności i bolesnej przeszłości, takie baśnie się nie zdarzają. Agata Czykierda-Grabowska swoją powieścią udowodniła jednak, że romantyczne bajki mogą zdarzyć się każdemu z nas, a niezwykłe uczucie jest w stanie połączyć zwykłą dziewczynę i zwykłego chłopaka.   

„Kiedy była z nim, czuła, że nie składa się już z niepasujących do siebie kawałków. Stawała się całością.”

Jak powietrze to historia dwójki młodych ludzi, którzy pochodzą z dwóch różnych światów i których tylko pozornie nie łączy absolutnie nic. Pozornie, bo z czasem okazuje się, że oboje mają za sobą dramatyczną przeszłość i każde z nich skrywa przed światem głęboko pokaleczone serce. Można nawet śmiało zaryzykować stwierdzenie, że autorka pokusiła się w swojej powieści o wprowadzenie mezaliansu, choć przerobiła go trochę na swoją modłę i bezproblemowo wplotła w czasy współczesne. Oliwia pochodzi bowiem z tak zwanego „dobrego domu” - jej ojciec jest cenionym lekarzem i ordynatorem w szpitalu, a jej samej nigdy niczego nie brakowało. Dla postronnych obserwatorów uchodzi za rozpieszczoną pannę, nie mającą pojęcia o prawdziwych problemach, żyjącą na koszt ojca, z przystojnym chłopakiem u boku, prestiżowymi studiami i wieczorami spędzanymi na beztroskiej zabawie w warszawskich klubach. Tak naprawdę jednak to tylko maska i przez lata wypracowana poza, pod którymi dziewczyna skrywa prawdziwą siebie – osamotnioną młodą kobietę, która od lat się nie śmiała.
Dominik z kolei to prosty chłopak mieszkający w obskurnej kamienicy na Pradze, dla którego los nie był nigdy łaskawy. W jego życiu nie ma miejsca na marzenia, czy rozrywki, bo cały jego czas pochłania opieka nad młodszym rodzeństwem, któremu bez wahania uchyliłby nieba, gdyby tylko znał sposób by to uczynić. Los jednak znany jest z tego, że lubi płatać figle i pewnego dnia drogi Oliwii i Dominika krzyżują się w okolicznościach jakim daleko do sprzyjających, a ich skrajne światy z impetem zderzają się ze sobą, by ostatecznie nawzajem się dopełnić. 

Mówi się, że nikt nie powinien oceniać książki po okładce i szczerze mówiąc staram się nigdy tego nie robić, bo nie raz już mile się zaskoczyłam, choć zdarzały się również nieprzyjemne rozczarowania, ale to akurat mało istotne w tej chwili. Mimo wszystko nic nie mogę poradzić na to, że moje pierwsze zetknięcie z książką Jak powietrze skoncentrowało się na wrażeniu jakie wywołała na mnie okładka. Początkowe skojarzenie: delikatna, romantyczna i subtelna. Później przyszedł czas na zgłębienie treści i po skończonej lekturze bez zastanowienia dorzucam jeszcze: UROCZA. 

„Dominik nie wierzył, że może go spotkać w życiu coś dobrego. Nie potrafił spokojnie cieszyć się tym, co mieli, ponieważ w każdej minucie i w każdej sekundzie ich wspólnych chwil czekał na koniec. Nie chciał go, ale i tak na niego czekał, bo tylko to znał.” 

Autorka przeniosła nas w magiczny świat kilku złamanych serc, które nikomu niepotrzebne i opuszczone, do tej pory istniały niewidzialne gdzieś wśród tłumu, a w których mimo bolesnych i wywołujących obawy zadr, wątłym płomieniem tli się tak bardzo ludzkie pragnienie bycia kochanym i dla kogoś ważnym. Serc otoczonych skrupulatnie wysokim, ale bardzo cienkim murem, który czekał tylko na odpowiedni moment i jeden ruch w grze przeznaczenia, by w końcu pozwolić ukruszyć z niego kilka cegieł. To te niewielkie wyrwy wystarczyły, by wywrócić dwa mozolnie poukładane światy kompletnie do góry nogami i zasiać w nich tak potrzebną nadzieję. Oliwia i Dominik to dwie młode dusze, które w obliczu niełatwej rzeczywistości szybko musiały dorosnąć i może właśnie dzięki temu, oboje szybko odnaleźli do siebie drogę, choć i ona bywała kręta, pełna niedopowiedzeń, niejasności i strachu nie tylko przed zaangażowaniem i odrzuceniem, ale również przed tym by nie zawieść tych, na których im zależy. Tych dwoje połączyła bezwarunkowa troska o przeurocze bliźniaki i sympatia pełna uśmiechu, błyskotliwych, zabawnych dialogów, wzajemnego droczenia się i wielu szczerych, ale trudnych rozmów, a z czasem wiążącą ich więź umocniło prawdziwe, młodzieńcze uczucie, które wprowadziło w ich życie spokój i poczucie bezpieczeństwa. Obserwowanie jak Oliwia i Dominik powoli zbliżają się do siebie i uczą siebie nawzajem, próbując na swój sposób zrozumieć i nazwać to co się między nimi dzieje, było z pewnością przyjemną odmianą od wszystkich tych historii, gdzie uczucie spada na bohaterów jak grom z jasnego nieba i wybucha wielkim płomieniem mogącym spopielić połowę globu. W Jak powietrze znajdziemy romantyczną historię pełną subtelności i emocji związanych z pierwszym prawdziwym zakochaniem. Nie brakuje w niej ukradkowych spojrzeń, niewinnych gestów, trzymania się za ręce, głupkowatych uśmiechów, pełnego napięcia oczekiwania na kolejne spotkanie i wykradzionych z codzienności chwil sam na sam, a niewinność, niepewność i czułość z jaką odnoszą się do siebie bohaterowie oczarowują czytelnika od początku do końca.

„Jeśli koś dzieli się z tobą częścią swojego życia, to ten ktoś chce, żebyś pozostał w nim na dłużej.”

Jedyne co mi przeszkadzało to fakt, że autorka do niezbędnego minimum ograniczyła przedstawienie przeszłości Dominika i pozbawiła głębi osobisty dramat Oliwii, a wielka szkoda, bo to w jakimś stopniu ukształtowało ich jako dorosłych ludzi i miało znaczący wpływ na ich zachowanie. Nie jest to jednak coś, co zaważa na ogólnym odbiorze  czy coś przez co historia traci na swoim wydźwięku, to raczej kwestia tego, że ja jestem jak książkowy Sherlock, który ciągle kopie, szuka i dąży do rozwiązania tajemnicy, ze wszystkim co z tym związane. Co prawda tutaj tego nie otrzymałam, ale ten brak z całą pewnością zrekompensował mi humor autorki oraz postać Łysego z bramy i pana Janka, więc wszystko się równoważy.
 
Na słowo podsumowania chcę napisać tylko, że Jak powietrze to romantyczna opowieść, która bez trudu zauroczy czytelnika, a słowa płynące do nas z kart powieści nie są pozbawione swoistej, nienachalnej mądrości. Agata Czykierda-Grabowska na łamach wykreowanej przez siebie historii mówi nam o tym, że najlepsze rzeczy w życiu dzieją się wtedy, gdy się ich nie spodziewamy, gdy o nich nie marzymy i gdy niczego nie planujemy, a w moim odczuciu to przede wszystkim opowieść o nadziei, przeznaczeniu i miłości, która jest jak powietrze i dla której warto zaryzykować wszystko nawet, jeśli nie będzie trwało to wiecznie. Dlatego polecam wszystkim niepoprawnym romantyczkom i tym, którzy mają chęć przeczytać udaną i uroczą love story bez afer.  

„Jeśli dwoje ludzi szczerze się kocha, to nic nie może im stanąć na drodze.”

______________________________________________
Agata Czykierda-Grabowska, Jak powietrze, stron 480,
Wydawnictwo OMGBooks, 2016
Czytaj dalej

#16. Kiedy pada deszcz - Lisa De Jong

Niektórzy ludzie są w naszym życiu od zawsze. Znają nas lepiej niż siebie samych, nasze codzienne nawyki, plan dnia, ulubione zajęcia, czy to w jakiej postaci przygotowane jajka lubimy jeść na śniadanie. Obserwując nasze gesty, spojrzenia, czy grymasy potrafią powiedzieć w jakim jesteśmy nastroju, nawet przewidzieć co za chwilę zrobimy i mimo iż czasem zdarza nam się ich wkurzyć i tak stoją przy naszym boku. Pomimo i wbrew wszystkiemu.
Są też tacy, których znamy od lat i choć w jakimś stopniu stają się stałym elementem naszej codzienności, wcale nie są nam bliscy. Tacy ludzie mijają nas na ulicy, na szkolnym korytarzu, czy na mieście. Być może znają nasze imię i jadają z nami na tej samej stołówce, ale tak naprawdę nic o nas nie wiedzą. Takie osoby potrafią jednym czynem, czy słowem w przeciągu kilku koszmarnych minut roztrzaskać na drobne nasze życie i zabić w nas ducha.
Ale czasami na naszej drodze staje ktoś, kto pojawia się w naszym życiu tylko na chwilę. Nie zna naszej przeszłości i nie wie kim jesteśmy dzisiaj, ale wkracza w nasz świat bez ostrzeżenia, przewraca wszystko do góry nogami i od nowa układa cegiełki według własnego uznania, całkowicie zmieniając nie tylko nasze życie i nas samych, ale przede wszystkim naszą przyszłość. 
Jedni nazywają to przeznaczeniem, inni powiedzą, że to cud, a jak widzi to Lisa De Jong? Dowiecie się na kartach stworzonej przez nią pięknej historii, w której deszcz to nie tylko kaprys pogodowy.

„Nie mogę pozwolić, by ktoś przeze mnie cierpiał. Każdy powinien trzymać się ode mnie z daleka, ponieważ wiem, że w końcu go zawiodę.” 

Kiedy pada deszcz to kolejna powieść zaliczana do tak popularnego w ostatnim czasie nurtu New Adult, gdzie bohaterami są młodzi ludzie, którzy niosąc na barkach ciężar dramatycznej przeszłości i usiłując uporać się ze swoim poturbowanym, nieubłaganie kruszącym się tu i teraz, wkraczają w dorosłość, będącą najtrudniejszym etapem ich życia.
Już od pierwszych stron poznajemy świat widziany oczami Kate. Dziewiętnastoletniej dziewczyny z małego miasteczka, która dwa lata temu, w obliczu traumatycznego wydarzenia z pogodnej i szczęśliwej nastolatki, stała się zamkniętą w sobie, zdystansowaną i przygaszoną młodą kobietą, która wciąż rozpamiętuje przeszłość i skutecznie odpycha od siebie nie tylko prących do przodu rówieśników, ale przede wszystkim najbliższych. W tym również mieszkającego po sąsiedzku Beau Bennetta, który od lat jest jej wielką miłością i najlepszym przyjacielem. Kiedy jednak przeddzień swojego wyjazdu na studia Beau urzeczywistnia jej marzenie i wyznaje swoje uczucia, Kate nie jest już tą samą osobą i nie potrafi dać mu tego, czego chłopak od niej oczekuje. Mimo iż z całego serca pragnie poczuć się kochana, nie ma w sobie na tyle odwagi by się przed nim otworzyć i odkryć głęboko skrywane sekrety, które odmieniły ją na zawsze. Ich przyjaźń staje, więc pod znakiem zapytania, Beau wyjeżdża studiować do innego miasta, a Kate wybiera to, co jest jej znane i co wydaje się bezpieczne – zostaje w rodzinnym miasteczku, żyjąc w cieniu, tak jak do tej pory, ostrożnie i spokojnie. To właśnie wtedy na jej drodze staje Asher Hunt. Tajemniczy, przystojny chłopak, z aroganckim uśmiechem i urzekającym szaroniebieskim spojrzeniem. Jest dla Kate jak świeży powiew wiatru w pozbawionej powietrza czasoprzestrzeni, w jakiej utknęła. Nie jest częścią tego miasteczka, ani przeszłości, o której dziewczyna próbuje zapomnieć, nie szuka też dawnej Kate, która odeszła w tamtej deszczowy wieczór przed dwoma laty, ale skupia się na teraźniejszości i powoli, odsłaniając warstwa po warstwie, stara się poznać tę młodą kobietę, jaką jest teraz. To sprawia, że Kate lgnie do niego wbrew wszystkiemu, otwiera przed nim drzwi do swojego świata i pozwala by nawiązała się między nimi głęboka, niemożliwa do rozerwania więź. Jej historia, która nagle została przerwana tamtej feralnej nocy ma szansę doczekać się dalszego ciągu, ale kiedy los chwyta za pióro i stawia kolejne słowa w scenariuszu, na jaw wychodzi pewien sekret i ponownie stawia jej rzeczywistość na głowie. Pytanie brzmi tylko, ile takich niszczycielskich huraganów człowiek jest w stanie znieść?

„Żyjesz, ponieważ pozwoliłaś mi się kochać. Sama podjęłaś decyzję, by dalej oddychać ... Ja jedynie pomogłem ci znaleźć siłę, by nabrać powietrza.” 

Lisa De Jong stworzyła piękną, ale przepełnioną smutkiem historię, doprawioną słodko-słonym smakiem prawdziwej, intensywnej miłości. Historię, która wzbudza naprawdę skrajne emocje, by ostatecznie doprowadzić czytelnika do momentu, kiedy nie będzie potrafił powstrzymać łez, a wrażenie ucisku w gardle stanie się z każdym słowem coraz bardziej obezwładniające. Po poznaniu opisu stworzonego do książki można by się spodziewać miłosnego trójkąta, ale mimo wewnętrznych rozterek głównej bohaterki i nachodzących ją refleksji, autorka skupiła się przede wszystkim na budowaniu relacji pomiędzy Kate a Asherem, bo Kiedy pada deszcz to po prostu romantyczna opowieść, obdarta z nachalności, niepotrzebnej słodkości i lukrowania, naładowana emocjami i nadzieją, tak potrzebną przy próbie radzenia sobie z niełatwą codziennością. Pisarka konfrontuje nas z losami dwójki młodych ludzi, którzy starają się poukładać jakoś swoje życie, gdzie nic nie jest na swoim miejscu, a w całym tym otaczającym ich bałaganie jedynie łączące ich głębokie uczucie wydaje się być czymś właściwym. Mamy okazję zobaczyć jak wielka siła drzemie w miłości, która nadchodzi wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy i mimo iż potrafi przysporzyć nam nieporównywalnego z niczym cierpienia, jednocześnie przywraca nas do życia, udowadnia nam, że nasze serce wciąż bije i pomaga pokonać paraliżujący wręcz strach. A dopełnieniem tego wszystkiego z pewnością są wykreowane przez De Jong postaci, na których nie sposób pozostać obojętnym i którym z całego serca kibicujemy. Autorka dołożyła starań by nakreślić portrety bohaterów, przede wszystkim autentycznych i niepozbawionych słabości. Poznajemy pogubioną w swoim świecie (a momentami nawet odrobinę irytującą) Kate, która przez ostatnie dwa lata żyła w przeświadczeniu, że gdzieś coś lub ktoś tylko czeka na to, by ponownie zadać jej ból, więc ukryła się w stworzonym przez siebie labiryncie z mnóstwem zawiłych korytarzy, utrudniających komukolwiek dotarcie do niej. Problem pojawił się, gdy zrozumiała, że tkwiąc w samym środku tego błędnego koła, traci to co najlepsze i podjęła próbę wydostania się z tego gąszczu, a to okazało się potwornie trudne. To właśnie w momencie, gdy ogarnęło ją zwątpienie, dostała od losu prezent w postaci osobistego anioła stróża, którym stał się Asher. Ten młody, ale całkowicie obcy dla niej człowiek zobaczył więcej niż ci, którzy byli nieustannie u jej boku i stał się jej bratnią duszą. Był światłem w mroku, ukojeniem w bólu, źródłem siły i odwagi do stawienia czoła demonom. Otworzył jej oczy na to, czego nie chciała widzieć, nauczył ją znów oddychać i popchnął do przekraczania własnych granic. Dał jej nadzieję, ocalił ją przed nią samą i tchnął w nią życie. Po prostu ją pokochał i zamienił zło, czyhające na to by wyleźć w najmniej odpowiednim momencie, na najpiękniejsze wspomnienia. 

„Acher Hunt przywrócił do życia prawdziwą Kate”

Kiedy pada deszcz jak na prawdziwe New Adult przystało, to nie jest tylko kolejne love story, ale historia, która skłania  do refleksji i niesie ze sobą mądre przesłanie. O tym, że czasem musimy pozwolić odejść tym, na którym nam zależy i zacząć żyć bez ich obecności, by dowiedzieć się kim jesteśmy i nauczyć się oddychać samodzielnie. O tym, że nie warto tracić czasu na przesiewanie życia przez sitko, bo nie mamy kontroli nad tym co nas spotyka, ale możemy decydować jak to przyjmiemy i spożytkować energię na to na co mamy wpływ. To przede wszystkim wzruszająca opowieść o uczeniu się miłości, o dawaniu sobie drugiej szansy, o odnajdywaniu powodu do tego by żyć intensywnie i o zrozumieniu własnych uczuć.
Z czystym sumieniem polecam więc nie tylko każdemu miłośnikowi gatunku, ale również tym, którzy kochają piękne historie o miłości i nie wstydzą się przy tym wylewać łez.

"Find me here, speak to me
I want to feel you, I need to hear you
You are the light that's leading me to the place
Where I find peace again
You are the strength that keeps me walking
You are the hope that keeps me trusting
You are the life to my soul
You are my purpose
You're everything..."


RAIN Series:
l KIEDY PADA DESZCZ l KIEDY WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA l KIEDY POZOSTAJE ŻAL l
_______________________________________________
Lisa De Jong, Kiedy pada deszcz, stron 550, FILIA, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Czytaj dalej