Liebster Blog Award - LBA #1

Na wstępie bardzo dziękuję za nominację do LBA (sama nie wiem co to dokładnie znaczy :P) Ani z bloga Review Junkie :) 
No i bez owijania w bawełnę, lecimy z odpowiedziami :D

1. Napisz w kilku słowach coś o sobie.
Ludki, to jest chyba najgorsze pytanie z możliwych, jakie można komukolwiek zadać :) Zawsze, odkąd sięgam pamięcią miałam problem z odpowiedzią i właściwie sama nie wiem dlaczego. A teraz? Myślę, że w dużym skrócie opisałam siebie w zakładce O MNIE, a co jeszcze mogę dodać? Hm… chyba to, że jak już się dorywam do pisania to się robi ze mnie straszna gaduła, chociaż przy spotkaniu face to face raczej tego nie widać :P

2. Jeżeli miałabyś możliwość spotkać jednego bohatera książki, kto to by był i dlaczego?
Mały Książę, bo ma w sobie wiele życiowej mądrości na tyle uniwersalnej, że niezależnie od tego na jakim etapie życia akurat jesteśmy, jego słowa zawsze trafiają w sedno.
 

3. Jaka jest Twoja ulubiona książka. Dlaczego?
Takich książek jest naprawdę całkiem sporo i nawet jeśli miałabym się skupić na wybraniu jednej z ostatnio przeczytanych wiem, że miałabym z tym naprawdę ogromny problem. Kurka, takich pytań się po prostu nie zdaje ludziom uzależnionym od czytania, wiecie? :P Ale skoro zostałam postawiona pod ścianą, czysto metaforycznie, to chyba napiszę Skazani na ból, a dlaczego akurat ta? Bo to książka, która rozwaliła mnie emocjonalnie, skradła moje serce i spowodowała, że wylałam niemożliwe do posiadania morze łez, a mimo to wiem, że jak na prawdziwego nałagowca przystało, jeszcze nie raz do niej wrócę. Poza tym to powieść dla mnie o tyle wyjątkowa, że za jej pomocą i właściwie dzięki niej przełamałam swój opór przed rodzimą literaturą i nie mogłam wybrać lepiej.
 

4. Jeżeli mogłabyś coś w sobie zmienić co to by było?
Nic. Dobrze mi ze sobą, poważnie. Może gdyby ktoś zadał mi to pytanie kilka lat temu miałabym całą listę rzeczy, które chciałabym w sobie zmienić, począwszy od wyglądu, przez charakter, a kończąc na moimi zgubnym perfekcjonizmie, który nigdy nie był na takim poziome na jakim powinien, ale teraz…. Odpuściłam sobie, staram się nie stać w miejscu, rozwijać się i jestem dumna z tego kim dzisiaj jestem. Tyle :)
 

5. Co w życiu sprawia Ci największą przyjemność?
PISANIE. Tylko tyle i aż tyle :D
 

6. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytać, pisać, uczyć się języków obcych, no i słuchać muzyki, bo świat bez muzyki byłby cholernie szary.
 

7. Jaki jest Twój ulubiony serial?
Hm...szczerze mówiąc stronię od takich używek, bo zwyczajnie szkoda mi czasu na spędzanie go przed telewizorem, ale ostatecznie znalazłyby się dwa, które zainteresowały mnie na tyle by wyrwać dla nich godzinę z mojego jakże cennego czasu :P To Arrow (tak ten z komiksów DC) oraz Beauty and the Beast (z Jayem Ryanem w roli bestii<3). I uprzedzając Wasze pytania. Tak, wszystko przez te sexy męskie ciała :D 
 

8. Jeżeli mogłabyś przenieść się w czasie to jaką epokę byś wybrała? Dlaczego?
Myślę, że średniowiecze i raczej nie ma to nic wspólnego z rycerzami w lśniących zbrojach i uwięzionymi księżniczkami czekającymi na swojego obrońcę. A dlaczego akurat średniowiecze? Od zawsze lubiłam oglądać filmy osadzone w tych czasach, bo miały w sobie jakąś magię, a jednocześnie prostotę, która mnie przyciąga. Ci co mnie znają pewnie powiedzieliby, że to dlatego, że w poprzednim życiu musiałam być wiedźmą, spaloną na stosie za czary. No, cóż, może rzeczywiście coś w tym jest :P
 

9. Jaka książka Tobą wstrząsnęła. Dlaczego?
Skazani na ból Agnieszki Lingas-Łoniewskiej oraz Bez słów Mii Sheridan i czy ja naprawdę muszę pisać dlaczego? :)
 

10. Gdzie najchętniej czytasz książki i dlaczego akurat w tym miejscu?
Wszędzie. Serio! Na kanapie, na podłodze, na fotelu, w kuchni, w samochodzie, w pociągu, na trawie, no dosłownie wszędzie. W końcu uzależnienie zobowiązuje, nie?
 

11. Wymień blogi warte polecenia.
Lustro Rzeczywistości, Review Junkie, Wybebeszamy książki, Mozaika Literacka, Wąchając książki, Zapatrzona w książki, Kocham czytać!, Książkowe "kocha nie kocha", Książkowy świat i wszystkie inne, na które zdarza mi się zaglądać, a nawet czasem zostawić po sobie ślad (wybaczcie, jeśli kogoś pominęłam w zestawieniu - to nienaumyślnie). 


Mam nadzieję, że poznaliście mnie odrobinę lepiej, a jeśli nie, zawsze możecie dorzucić jakieś pytanie od siebie :) 
A teraz moje pytania: 

1. Opisz siebie trzema słowami – żeby nie było za prosto użyj rzeczownika, przymiotnika i czasownika.
2. Gdybyś mogła zjeść kolację z jakimś autorem, kto to by był i dlaczego?
3. Czy masz swój ulubiony cytat z książki, jeśli tak to jaki?
4. Wskaż utwór muzyczny, który kojarzy Ci się z książką i twoim zdaniem tworzy z nią nierozerwalny duet? Dlaczego wybrałaś akurat to połączenie?
5. Poleć, Twoim zdaniem, wartą obejrzenia ekranizację książki. 
6. Jaka książka zmieniła Twój punkt widzenia?

7. Gdybyś miała okazję napisać powieść, do jakiego gatunku by się zaliczała i dlaczego?
8. Co Cię inspiruje i napędza do działania?
9. Gdybyś mogła zamieszkać w innym kraju, to gdzie by to było i dlaczego akurat tam?
10. Co sprawia, że zawsze się uśmiechasz, a co bezwzględnie Cię irytuje?
11. Dostajesz telefon z wiadomością, że właśnie wygrałaś rejs dookoła świata. Masz pięć minut by się spakować, bez jakich trzech rzeczy się nie ruszysz? 


I moje nominacje:
Lustro Rzeczywistości (mówiłaś, że nie lubisz tagów, o pytaniach nie było mowy :P)
Mozaika Literacka
Wybebeszamy książki  
Czytaj dalej

Jaskółki literackie, czyli zapowiedzi sierpnia

Jeszcze nie tak dawno publikowałam zapowiedzi lipca, a tutaj już mamy sierpień. Czas leci nieubłaganie, niezależnie od tego czy za oknem mamy białą zi(chociaż w ostatnim czasie śniegu jak na lekarstwo), czy staramy się przeżyć upalne, ale wybitnie kapryśne lato. Sierpień znów jest bezlitosny dla naszych portfeli, a już z pewnością wyżyma resztki naszego wolnego czasu. Jak mi ktoś zdradzi magiczną receptę na to, jak zrobić z czasu gumę i rozciągnąć ją według własnego widzi-mi-się, do końca życia będę mu robić kawę :) A teraz wracam do konkretów i do najciekawszych, oczywiście moim subiektywnym zdaniem, pozycji wydawniczych sierpnia. Myślę, że i tym razem każdy znajdzie coś dla siebie, bo oprócz całkiem nowych historii są również kontynuacje już tych przez nas znanych.
Wybierajcie, więc!

 2 SIERPNIA

It Ends With Us
Colleen Hoover

Atria Books


Lily nie zawsze miała łatwo, ale to nie powstrzymało jej przed ciężką pracą i walką o wymarzone życie. Pokonała długą drogę od małego miasteczka w Maine, gdzie dorastała – skończyła college, przeprowadziła się do Bostonu i otworzyła własny biznes. Gdy zaiskrzyło pomiędzy nią a niesamowitym neurochirurgiem zwanym Ryle Kincaid, wszystko w życiu Lily zaczęło sprawiać wrażenie zbyt pięknego, by mogło być prawdziwe.
Ryle jest stanowczy, uparty, może nawet odrobinę arogancki. Jednak ma też drugą twarz – wrażliwy, błyskotliwy – i ma słabość do Lily. Fakt, że w lekarskim fartuchu wygląda całkiem przyjemnie dla oka, też przemawia na jego korzyść. Lily nie potrafi wyrzucić go ze swojej głowy, ale całkowita awersja Ryle’a do związków jest niepokojąca. Nawet gdy dziewczyna staje się wyjątkiem w zasadzie „zero związków”, nie może przestać myśleć o tym, co zraziło go do zaangażowania w jakąkolwiek relację.
Pytania dotyczące nowego związku przytłaczają ją – tak samo, jak myśli o Atlasie Corriganie, jej pierwszej miłości z przeszłości, którą pozostawiła za sobą. Chłopak był jej bratnią duszą i opiekunem. Gdy Atlas niespodziewanie zjawia się na drodze Lily, pod znakiem zapytania staje wszystko, co do tej pory zbudowała z Ryle’em.


DOPÓKI ŚMIERĆ NAS NIE POŁĄCZY
Danuta Noszczyńska

Prószyński i S-ka


Czy można przełamać klątwę dzieciństwa?
Małgorzata wyprowadza się z rodzinnej wsi do dużego miasta, gdzie ciężko pracuje, by zostać „kimś”. Jest dziewczyną wyjątkowo piękną, co w połączeniu z jej pochodzeniem, prostotą i ocierającym się o wulgarność sposobem bycia sprawia, że jest łakomym kąskiem dla spotykanych w życiu mężczyzn. Coraz bardziej rozczarowana swoim nowym życiem i bezwzględnością świata, który nie okazał się rajem, ulega pokusie i zostaje utrzymanką starszego, zamożnego mężczyzny... A gdy się jej wydaje, że stoczyła się na samo dno, spotyka pierwszą, prawdziwą miłość. Czy jednak będzie miała na tyle siły i odwagi, by o nią zawalczyć? 


 3 SIERPNIA

ZIMNE OGNIE
Simon Beckett

CZARNA OWCA


Kate to spełniona zawodowo londyńska singielka. Jest jednak bardzo samotna – niedawno rozstała się z partnerem, a jej jedynymi przyjaciółmi są Lucy i jej mąż. Marzy też o dziecku. Wkrótce poznaje przystojnego mężczyznę, z którym jest jej coraz lepiej. Gdy zachodzi w ciążę i pragnie wyznać mu tę nowinę, on nagle znika bez śladu… Okazuje się, że jej kochankiem był psychopata, podający się za psychologa Alexa Turnera, który na dodatek porywa jej najlepszą przyjaciółkę… 



NEVER NEVER (tom 1-3)
Collen Hoover & Tarryn Fisher 
MOONDRIVE, OTWARTE

Nie kocham cię.
Nic a nic.
I nie pokocham.
Nigdy, przenigdy.
Czasem wspomnienia mogą być gorsze niż zapomnienie. Charlie i Silas są jak czyste karty. Nie wiedzą, kim są, co do siebie czują, skąd pochodzą ani co wydarzyło się wcześniej w ich życiu. Nie znają swojej przeszłości. Pomięte kartki, tajemnicze notatki i fotografie z nieznanych miejsc muszą im pomóc w odkryciu własnej tożsamości.
Ale czy można odbudować uczucia? Czy można chcieć przypomnieć sobie… że ma się krew na rękach? A jeśli prawda jest tak szokująca, że tylko zapomnienie chroni przed szaleństwem? Umysły Silasa i Charlie pełne są mrocznych tajemnic.
On zrobi wszystko, by wskrzesić wspomnienia.
Ona za wszelką cenę chce je pogrzebać.
Nigdy nie zapominaj, że to ja jako pierwszy cię pocałowałem.
Nigdy nie zapominaj, że będziesz ostatnią, którą pocałuję.
I nigdy nie przestawaj mnie kochać.
Nigdy…  

OCAL MNIE (Sea Breeze tom 3)
Abbi Glines

PASCAL

Dziewczyna w żałobie i lokalny playboy….
Czy uratują siebie nawzajem?
Cage, pożeracz damskich serc, nigdy nie kochał naprawdę. Jego życie to ciągła zabawa, dziewczyny na jedną noc, alkohol… Nie mogło to skończyć się dobrze. Cage zostaje wysłany na wieś, by tam pomagać w gospodarstwie. Ma to być jego kara, za to że prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Tam poznaje Evę.
Eva, córka właściciela gospodarstwa, już dawno zapomniała, co to znaczy cieszyć się życiem. Wcześnie straciła matkę, na wojnie zginął jej narzeczony. Jej życie się skończyło. Postanowiła już na zawsze pozostać sama. Poznanie Cage&apos;a burzy jej spokój. Niestety Eva czuje, że zdradza zmarłego chłopaka. Rezygnuje z szansy na miłość, którą dał jej los.
Czy szalony Cage, chłopak z innego świata, będzie umiał rozkochać ją w sobie? Czy wspólnie pomogą sobie zapomnieć o przeszłości?  

  4 SIERPNIA
  
MOJE SERCE I INNE CZARNE DZIURY
Jasmine Warga

BURDA PUBLISHING POLSKA


Szesnastoletnia Aysel, miłośniczka fizyki i muzyki klasycznej, obsesyjnie planuje własną śmierć. Jej ojciec dopuścił się brutalnej zbrodni, która wstrząsnęła całym miasteczkiem, matka nie może na nią patrzeć, bo obecność córki przypomina jej o przeszłości, zaś koledzy i koleżanki z klasy obgadują ją za plecami przy każdej możliwej okazji... Aysel jest gotowa zamienić swoją energię w nicość.
Dziewczyna ma tylko jeden problem: nie jest pewna, czy starczy jej odwagi, by to zrobić. Wszystko zmienia się, gdy odkrywa stronę internetową, na której ogłaszają się partnerzy do samobójstwa. Użytkownik o nazwie FrozenRobot, a w rzeczywistości zmęczony własną rodzinną tragedią nastolatek imieniem Roman, szuka kogoś, z kim będzie mógł odebrać sobie życie.
Chociaż Aysel i Roman nie mają ze sobą nic wspólnego, nowa znajomość zaczyna wpływać na dwoje nastolatków w nieoczekiwany sposób. W miarę zbliżania się wyznaczonej daty samobójstwa Aysel zaczyna wątpić, czy to naprawdę najlepsze rozwiązanie. Będzie musiała wybierać między własnym pragnieniem śmierci a próbami przekonania partnera, aby pozostali przy życiu. Tyle że Romana nie tak łatwo przekonać...


ZWRÓĆ SIĘ DO MNIE (Kathleen Turner tom 2)
Tiffany Snow 

ARKADY 

Kathleen narażona jest na wiele niebezpieczeństw ze względu na swój związek z Blane’em, który jako znany adwokat bierze udział w głośnej i trudnej sprawie, a jednocześnie ubiega się o stanowisko gubernatora stanu. Blane, by ją chronić, wzywa na pomoc swego przyrodniego brata, Kade’a, byłego agenta FBI, a teraz wolnego strzelca, człowieka po przejściach, wiernie oddany Blane’owi, który, kiedy w młodości dowiedział się, że ma młodszego brata, wziął go na wychowanie, uwalniając tym samym od udręki życia w domach dziecka i rodzinach zastępczych). Kade i Kathleen wspólnie stawiają czoło przeciwnościom losu i walczą z ogarniającą ich coraz silniej wzajemną fascynacją, próbując zachować lojalność wobec Blane’a, któremu oboje tak wiele zawdzięczają. Z którym z braci zwiąże się ostatecznie bohaterka ?

 17 SIERPNIA
 
JESZCZE SIĘ SPOTKAMY (Rosemary Beach tom 10)
Abii Glines

PASCAL

Miłość silniejsza niż koszmary przeszłości.
Mase zawsze wolał swoje skromne życie teksańskiego ranczera od wszelkich luksusów, które zapewnił mu ojciec - legendarny rockman. Rzadko odwiedza więc jego elitarny świat w Rosemary Beach. Pewnego dnia poznaje tam młodą i piękną dziewczynę pracującą dla jego przyrodniej siostry Nan. Wtedy zmienia się wszystko... Reese wreszcie jest wolna. Uciekła od życia pełnego przemocy, molestowania i upokorzeń ze strony rodziców oraz szkolnych kolegów i koleżanek. Jej życie zaczyna się na nowo, gdy w domu, który sprząta, poznaje seksownego kowboja. Jest nim zauroczona, choć pojawia się również strach... Reese jeszcze nigdy nie spotkała mężczyzny godnego zaufania. Czy Mase okaże się inny? Czy jego uczucie pokona mroczną przeszłość Reese?  

WYŚNIONE MIEJSCA
Brenna Yovanoff

MOONDRIVE, OTWARTE

Są dwie Waverly.
Pierwsza: ma nieskazitelny wygląd, popularnych przyjaciół, najlepsze oceny w szkole i świetne wyniki w sporcie.
Druga: to tajemnicza dziewczyna, która zagłusza myśli bieganiem do utraty tchu. W nocy zastanawia się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zrzuciła maskę, którą nosi za dnia.
Jest dwóch Marshallów.
Pierwszy: bad boy, który nadużywa alkoholu, ryzykując wydalenie ze szkoły. Nie ma to dla niego znaczenia – w końcu jest nikim.
Drugi: ten, który czuje więcej, niż przyznaje sam przed sobą. Zmaga się z ciężarem, o którym inni nie wiedzą.
Waverly i Marshall spotykają się… we śnie. Jest to miejsce, gdzie oboje mogą być sobą. I gdzie dotyk wydaje się równie prawdziwy jak na jawie. Czy odważą się swoje wyśnione miejsca zamienić na rzeczywistość?  


22 SIERPNIA
 
BEZ PAMIĘCI
Martyna Kubacka

LUCKY

"(…)jutro jest jak nowy rozdział powieści naszego życia i tylko od nas zależy, czy będziemy kontynuować wątek z poprzedniej strony, czy zdecydujemy się na nieoczekiwany zwrot akcji."

Kasia budzi się w pięknym, nieznanym domu…
Dowiaduje się, że miała wypadek, a przystojny prawnik, który się nią opiekuje, jest jej narzeczonym. Czy jednak może mu zaufać? Co w tej historii jest prawdą, a co kłamstwem? Dziewczyna ze wszystkich sił stara się przypomnieć sobie swoją przeszłość i nie zdaje sobie sprawy z tego, że grozi jej poważne niebezpieczeństwo…
Pomiędzy dwojgiem ludzi, których los zetknął wbrew ich woli, rodzi się fascynacja i miłość. Czy uczucie będzie wystarczająco silne, żeby pokonało przeszłość i zmieniło przyszłość?
„Bez pamięci” to romantyczna opowieść o zaskakującej miłości, z fascynującym wątkiem kryminalnym w tle.

 23 SIERPNIA

MOJA PIERWSZA GWIAZDA
Susan Elizabeth Phillips

AMBER


Piper Dove ma jedno marzenie – być najlepszą prywatną detektyw w Chicago. Pierwsze zlecenie? Obserwować Coopera Grahama, zabójczo przystojnego byłego gwiazdora futbolu. I mężczyznę, który zawsze dostaje to, czego pragnie. Problem? Cooper zauważył, że Piper go śledzi... i zatrudnia ją u siebie.
Piper ma mieć na oku pracowników jego ekskluzywnego nocnego klubu. Ale jest przekonana, że powinien wynająć ochroniarza. Zdaje się, że ktoś nastaje na jego życie i Piper postanawia go chronić, czy on sam tego chce, czy nie (oczywiście że nie!).  
 

 24 SIERPNIA

PRZEZ NIEGO ZGINĘ
K.A. Tucker

FILIA 


Dwudziestoośmioletnia Maggie Sparkes przyjeżdża do Nowego Jorku, by spakować rzeczy przyjaciółki, która popełniła samobójstwo. Policja zgromadziła mocne dowody. Twierdzą, że Celine połknęła całe opakowanie środków psychotropowych, popiła je wódką i już się nie obudziła. W szkatułce ukrytej w mieszkaniu przyjaciółki Maggie odkrywa jednak coś, co stawia wiele niewygodnych pytań. Musi dowiedzieć się czegoś o tajemniczym mężczyźnie, którego Celine kochała, chociaż miał stać się przyczyną jej zguby.
Szukając informacji, Maggie odkrywa nieznane fakty z prywatnego życia przyjaciółki. Przypadkowo stawia się także na celowniku mordercy, który nie cofnie się przed niczym, by jego zbrodnie nie wyszły na jaw.
Ten mężczyzna był moim zbawieniem. Teraz przez niego zginę.  

 30 SIERPNIA
 
RAZEM BĘDZIE LEPIEJ
Jojo Moyes

ZNAK LITERANOVA


Jess nie należy do kobiet, które łatwo się poddają. Na miejscu Jess każdy miałby dosyć. Pracy na dwa etaty, chodzenia przez cały rok w jednej parze dżinsów, kupowania najtańszych jogurtów na promocji w supermarkecie i wybaczania byłemu mężowi, że nie płaci alimentów.
Jednak Jess nie należy do kobiet, które łatwo się poddają. „Damy sobie radę” mogłaby mieć wydrukowane na koszulce. Kiedy okazuje się, że jej córka ma szansę na zdobycie stypendium w wymarzonej szkole, gotowa jest ruszyć na drugi koniec kraju, zabierając ze sobą:
1. jednego problematycznego nastolatka,
2. jedną wybitnie uzdolnioną dziewczynkę z chorobą lokomocyjną,
3. jednego kudłatego psa o wielkim sercu.
Oraz...
4. przypadkowo spotkanego mężczyznę na życiowym zakręcie, który w krytycznym momencie wyciąga do nich pomocną rękę.
Czy wspólna podróż pokaże im, że… razem będzie lepiej?  


 31 SIERPNIA
 
GORĄCY ZWIĄZEK (THE READHEAD SERIES tom 3)
Alice Clayton

PASCAL
 

Poznaj historię Rudej! Kariera Grace nabrała tempa za sprawą nowego serialu. Jack, okrzyknięty Najseksowniejszym Mężczyzną Wszechczasów również jest na topie. Mężczyzna nie potrafi jednak zrezygnować z imprezowego stylu życia, co nie podoba się Grace. Ich związek nie znika z pierwszych stron gazet, a przecież jedyne czego pragną to chwila bez paparazzi. Czy kiedykolwiek będzie to możliwe?





ZAPOWIADA SIĘ NIEŹLE, PRAWDA?
 ZNALEŹLIŚCIE COŚ DLA SIEBIE? 

* opisy i zdjęcia okładek pochodzą ze stron wydawców lub księgarni internetowych
Czytaj dalej

Z książką przy kawie - Kawa u Tiffany'ego


Nie wiem, jak Wy, ale ja oprócz tego, że jestem zdeklarowanym książkoholikiem, jestem również uzależniona od kawy i czekolady, chociaż niektórzy stwierdziliby, że wcale tego po mnie nie widać. Prawda jest taka, że jak każdy lubię małe przyjemności, tym bardziej, kiedy po ciężkim i, nie ma co ukrywać upalnym dniu, mogę na chwilę się zatrzymać, usiąść z książką w słomianym fotelu na balkonie i rozkoszować się dobrą kawą. Jeśli tak jak ja nie wyobrażacie sobie dnia, albo chwili z książką bez dawki kofeiny, to mam dla Was przepyszną i aromatyczną alternatywę zarówno na chłodne wieczory jak i na przerwę w upalny dzień. 
Zapraszam na pierwszy wpis w nowym cyklu Z książką przy kawie, a jeśli pomysł Wam się spodoba, postaram się dodawać nowe receptury w miarę sukcesywnie. 
A zatem, do dzieła! 


SKŁADNIKI:

2-3 łyżeczki ulubionej kawy
¾ szklanki wody
1 łyżeczka masła
2 łyżki gorzkiego kakao
2 łyżki wody
¼ szklanki mleka
2 łyżeczki miodu – opcjonalnie


PRZYGOTOWANIE:

Do ustawionego na małym ogniu rondelka włóż masło, wsyp kakao, dodaj wodę, mleko i miód. Wymieszaj energicznie, a po uzyskaniu jednolitej masy, zdejmij z ognia. W wysokiej szklance zaparz swoją ulubioną kawę, zalewając naczynie wrzątkiem zaledwie do połowy i wymieszaj. Przelej zawartość rondelka do szklanki z kawą, a jeśli tak jak ja, lubisz kawę z mlekiem, w oddzielnym naczyniu spień mleko i dolej do całości. Na koniec udekoruj wszystko startą czekoladą albo kakao. Chcąc się ochłodzić w upalny dzień możesz dodać do napoju dwie kostki lodu, by zamiast gorącej kawy cieszyć się przepysznym czekoladowo-kawowym frappe.

Bon Appetit!
Czytaj dalej

#14. Odważysz się przekroczyć granicę? - Katie McGarry

Zastanawialiście się kiedyś, czy są takie granice, których człowiek nie jest w stanie przekroczyć? Gdybym zadała to pytanie [Uwaga, będzie trochę prywaty] naszym wspaniałym siatkarzom, po drodze przez mękę, jaką przeżyli by wywalczyć awans na Igrzyska w Rio, każdy jak jeden mąż odpowiedziałby, że niemożliwe nie istnieje, a wszystko tak naprawdę siedzi wyłącznie w naszej głowie. No właśnie, co w sytuacji, kiedy nasz umysł, zupełnie niezależnie od nas, zatrzaskuje przed nami drzwi i stawia bariery, których nie sposób przekroczyć, przynajmniej w takim żyjemy przeświadczeniu? Co z blokadami emocjonalnymi, gdy nasze serce wznosi wokół siebie mur i wywiesza na nim ogromny transparent, który razi po oczach neonowym STOP! Na te pytania próbowała w swojej powieści odpowiedzieć Katie McGarry, a czy jej się udało? 

Nikt nie wie, co zdarzyło się tamtego wieczoru, kiedy Echo Emerson z popularnej dziewczyny stała się outsiderką z dziwnymi bliznami na rękach. Nawet Echo nie pamięta całej prawdy o tym strasznym wieczorze. Jedyne, czego pragnie, to aby jej życie wróciło do normalności.
Kiedy pojawia się Noah Hutchins, zabójczo przystojny i wykorzystujący dziewczyny samotnik w czarnej skórzanej kurtce, świat Echo zmienia się w niewyobrażalny sposób. Pozornie nic ich nie łączy. Z tajemnicami, które oboje skrywają, bycie razem jest w zasadzie niemożliwe.
Jednak niezwykłe przyciąganie między nimi nie chce zniknąć. W takiej sytuacji Echo musi zadać sobie pytanie, jak daleko mogą przesunąć granice i co zaryzykuje dla chłopaka, który może nauczyć ją znowu kochać. *


Powiecie, no dobra, ale to już było. Seksowny bad boy, śliczna outsiderka, dramatyczna przeszłość i walka o przyszłość. Macie rację, ale takimi wymogami rządzi się gatunek do jakiego zaliczana jest powieść i nic na to nie poradzimy. Niestety, zdarzają się takie książki, które w dość nieporadny i czasem nieudolny sposób powielają popularny schemat, a potem przepadają bez echa. Owszem, przyjemnie się je czyta, ale żeby podziałały na nas w jakiś wyjątkowy sposób, albo czymś szczególnie zapadły nam w pamięć – no, cóż… tutaj pojawiają się już schody i to naprawdę kręte. Są jednak takie pozycje wydawnicze, które mimo tego powtarzanego szkicu, na którym opiera się fabuła, mają w sobie to magiczne, bliżej nieokreślone i trudne do namierzenia COŚ, które sprawia, że nie są jedynie kolejną marną kopią, ale wprawiając w ruch zakurzone trybiki w naszym umyśle, wysyłają nasze emocje na zupełnie inny poziom i powodują szybsze bicie serca, nieszczególnie się przy tym wysilając. Taką historią właśnie, podzieliła się z nami Katie McGarry.
 
Jeśli, więc oczekujecie zwykłej młodzieżówki, czy romansidła bez większego WOW, to nie jest to odpowiednia lektura dla Was. Przekroczyć granicę to przede wszystkim historia o dorastaniu dwójki życiowych wykolejeńców, którzy na swój własny sposób usiłują poradzić sobie ze skutkami i piętnem przeszłości. To opowieść o nastolatkach, którzy stają w obliczu podejmowania najtrudniejszych decyzji w życiu, szukają swojej tożsamości i nowego, bezpiecznego miejsca w tym pokręconym świecie, raz za razem wymierzającym okrutniejsze ciosy, walczą z brakiem akceptacji otoczenia, pokonują własne lęki i w końcu uczą się co znaczy kochać i być kochanym, poznając przy tym słodko-gorzki smak młodzieńczej miłości.   

„Najgorszy rodzaj płaczu to nie ten, który wszyscy widzą - zawodzenie szlochem na ulicy, rozdzieranie szat. Nie, najgorzej jest, kiedy szlochem zanosi się dusza, i bez względu na to, co się zrobi nie sposób jej ukoić. Jej część więdnie i staje się blizną na tym fragmencie, który przeżył.”

 Barwny język, błyskotliwe dialogi, okraszone subtelnymi uszczypliwościami i zabawnymi przekomarzankami,  pierwszoosobowa narracja prowadzona dwutorowo oraz wątek miłosny przepełniony zmysłowością, czułością, zrozumieniem, pozbawiony zbędnego lukrowania, gdy sceny z udziałem obojga bohaterów, trwających w swoich ramionach, stają się towarem luksusowym, są idealnym dopełnieniem dopracowanej w każdym szczególe wyjątkowej historii. Nie można zapomnieć o mistrzowskim sposobie pisarki na budowanie napięcia wokół najbardziej intrygującej i największej tajemnicy w powieści, której rozwiązania wypatrujemy w niecierpliwością, a kiedy to już następuje, wsiadamy na emocjonalną karuzelę i autentycznie odbiera nam mowę. Ja osobiście nie byłam w stanie w najmniejszym nawet stopniu wyobrazić sobie koszmaru jaki przeżyła Echo, a tym bardziej nie potrafię przyjąć i zaakceptować pojawiającego się w książce usprawiedliwienia nawet, jeśli podparte zostało nieświadomością. Brak skruchy, a wręcz egoizm, z pewnością nie pomagają, a tylko powiększają irytację i wzbudzają wściekłość do tego stopnia, że mamy ochotę cisnąć książką przez pokój, marząc przy tym o jej spotkaniu z twarzą odpowiedniej osoby. I uwierzcie mi, Wam też to przejdzie przez myśl. 
 
A wracając do mojej opinii, muszę zaznaczyć, że na uznanie z pewnością zasługuje również kreacja bohaterów i doszlifowane w każdym calu indywidualne charaktery, w których nie brakowało wad, słabości i lęków. Bardzo polubiłam zarówno trochę niepokornego Noah, który za ciętym językiem i maską wiecznie upalonego beztroskiego chłopaka, mającego wszystko i wszystkich w głębokim poważaniu skrywa dojrzałego, wrażliwego i troskliwego młodego człowieka, który pragnie tylko znów mieć rodzinę, jak i Echo – skrzywdzoną, nieco zagubioną i osamotnioną dziewczynę o wrażliwym na sztukę wnętrzu, która kiedy trzeba potrafiła pokazać pazur i skopać czyjś tyłek, oczywiście w przenośni. Te starannie opracowane detale, autentyczność i pełnokrwistość sprawiłają, że nie tylko główni bohaterowie, ale również postaci drugoplanowe, stały się nam bliższe. Podczas lektury uruchamia się głęboko zakorzeniona w człowieku empatia, przez co wczucie się w ich położenie i wyczulenie na targające nimi emocje, przychodzi spontanicznie i nie jesteśmy w stanie pozostać obojętni na ich losy, nerwowo wyczekując dalszego ciągu. 

„Rany się zabliźniają i nie zawsze masz wrażenie, jakby haratał cię nóż. Ale kiedy najmniej się tego spodziewasz, pojawia się ból, który ci przypomina, że nic już nigdy nie będzie takie samo.”

Z czystym sumieniem mogę napisać, że Przekroczyć granicę to historia, która nie tylko skłania do refleksji i zatrzymania się na moment w codziennym wyścigu szczurów, ale niesie ze sobą niezwykłe przesłanie mówiące o tym, by niczego nie brać za pewnik i doceniać w życiu takie proste kwestie jak stabilizacja i bezpieczeństwo. Katie McGarry w swojej powieści pokazuje, że nawet w beznadziejnym bałaganie, jakim momentami staje się nasze życie można odnaleźć pomocną dłoń, nadzieję na poukładanie wszystkiego do odpowiednich szufladek i miłość, która nie informuje o swoim przybyciu rozłożonym czerwonym dywanem i fajerwerkami, tylko po prostu się pojawia. Autorka uświadamia nam czym tak naprawdę jest „normalność” i że powrót do tego co było zanim nasz świat rozsypał się w pył nigdy się nie uda, bo my w obliczu nowych doświadczeń stajemy się zupełnie innymi ludźmi. Pokazuje czym jest dorosłość, że to nie tylko zmiana fizyczna, ale przede wszystkim duchowa i emocjonalna, która wiąże się z podejmowaniem trudnych decyzji, z którymi nie zawsze jest nam dobrze. Mówi o tym, że zawsze powinniśmy być przede wszystkim sobą, a nie wyzbywać się własnej tożsamości po to tylko by zadowolić innych i dostać w zamian fałszywą akceptację ludzi, którzy nazywają się naszymi przyjaciółmi, bo ci prawdziwi zostaną z nami za to kim jesteśmy, a nie dlatego, że pasujemy do ich nieskazitelnego obrazka. 
 
Dla mnie powieść Katie McGarry to przede wszystkim historia, która udowadnia, że każdą granicę można przekroczyć, trzeba tylko zajrzeć w głąb siebie i znaleźć drzemiącą tam siłę. Bo ona tam jest.  

„Możesz żyć tak, żeby sprawiać przyjemność innym, albo tak, żeby sprawdzić przyjemność sobie.” 


* opis pochodzi ze strony wydawcy
 
_________________________________________________

Katie McGarry, Przekroczyć granice, stron 496, MUZA, 2016
Przekład: Monika Wiśniewska
Czytaj dalej

#13. Historia, która skazuje na ból

 Szczerze się przyznam, że nie czytam zbyt wielu książek polskich autorów, a po ostatnią sięgnęłam już dobrych kilka lat temu. Gdyby mnie ktoś jednak zapytał dlaczego?, nie byłabym w stanie logicznie zaargumentować swojej odpowiedzi. Być może czekałam właśnie na Agnieszkę Lingas-Łoniewską i jej Skazanych na ból. Bo oczywiście nie byłabym sobą gdybym nie przerwała swojej wstrzemięźliwości w stosunku do rodzimej literatury powieścią, która zmiażdży moje wątłe serce. Pierwszy raz po mocnej lekturze, która wstrząsnęła mną do głębi, zdecydowałam się pisać swoją recenzję na gorąco. Zazwyczaj potrzebuję chwili by ochłonąć i zebrać myśli, ale tym razem dla własnego dobra musiałam zmienić zasadę i przelać na klawiaturę wszystko to, co się we mnie nagromadziło podczas czytania, uspokoić własne emocje, w których wciąż trudno mi się połapać, wyzbyć się tej tykającej bomby, jaka grozi wybuchem i wylać resztkę łez jakie jeszcze mi zostały. Po prostu muszę się wykrzyczeć, a w tym przypadku mogę to zrobić tylko w ten sposób.

„Nawet nie przypuszczałem, że przeszłość zapuka do moich drzwi. I że w tych drzwiach stanie... ta właśnie dziewczyna. Stanie i przewróci moje życie do góry nogami. A co najważniejsze... zniszczy wszystko to, w co wierzyłem i co było sensem mojego życia.” 

Skazani na ból to historia Amelii i Aleksa, których drogi przecinają się już w przedszkolu. Ona wyzywana od Cyganek znajduje w starszym chłopcu swojego obrońce, a on patrzy na uroczą dziewczynkę z niewinną czułością na jaką stać tylko siedmiolatka. Po latach spotykają się znowu i to w okolicznościach, którym daleko do sprzyjających.
On jest dwudziestoletnim skinem NS, ma swoje ideały, bractwo i prawdy, w które niepodważalnie wierzy. Ona jest osiemnastoletnią licealistką, wychowaną w ciepłym i pełnym miłości domu, która usiłuje pozbierać się po tragedii sprzed lat. Mimo iż pochodzą z dwóch różnych światów i dzieli ich wszystko – pochodzenie, poglądy i rodzinna przeszłość – nieoczekiwanie młodzi zakochują się w sobie, a namiętność wybucha w nich prawdziwym ogniem.

Skazani na ból to idealny przykład polskiego New Adult, osadzonego w polskich realiach, który bez problemu i absolutnie zasłużenie strąca z piedestału najlepsze zagraniczne pozycje i robi to koncertowo. W tej powieści znajdziemy wszystko to, czego szukamy w wydaniach zaliczanych do tego nurtu, a nawet wiele więcej. Jest seksowny bad boy i piękna dziewczyna z dobrego domu. Jest miłość, która wybucha wielkim płomieniem, mogącym spopielić całe miasta i jest fascynacja. Są subtelne sceny erotyczne, namiętność i pragnienie nacieszenia się sobą nawet za cenę skradzionych z codzienności kilku chwil, spędzonych w ukryciu. Są trudności i kolejne kłody, jakie głównym bohaterom rzuca pod nogi okrutny los. Są trudne tematy i skomplikowane relacje, ale też próba wypracowania kompromisu, na jaką stać tylko zakochanych w sobie na zabój, ale niezwykle dojrzałych młodych ludzi. Jest pogoń za ideałami, szukanie swojej tożsamości i bezpiecznego miejsca na świecie, a także rozpaczliwa potrzeba akceptacji i pogodzenie się z brakiem uczucia najbliższych. Jest dramatyczna przeszłość, strach przed przyszłością i sekret, który może zniszczyć wszystko. Znajdziemy tu też wir emocji w jaki bez ostrzeżenia wciągnie nas każda kolejna strona, jest napięcie i nerwowe oczekiwanie na ciąg dalszy, jest nadzieja i ból, a w końcu nasz bunt, trzask łamanego serca i morze łez. Czego chcieć więcej? Mnie w zupełności wystarczy, bym pokochała tę książkę już teraz.

„I chociaż bałem się cholernie, poczułem, że jednak był w tym jakiś sens, żebym pojawił się na tym świecie. Bo urodziłem się po to, aby spotkać ją.”

Z pewnością ogromnym atutem powieści jest kreacja głównych bohaterów. Autorce udało się stworzyć postaci wyraziste i autentyczne, których nie sposób nie pokochać, ale też takie, które wywołują naprawdę skrajne emocje. W tym przypadku takim bohaterem jest Aleks. Z jednej strony brutalny, pełen nienawiści, wierny swoim zasadom skin, który tępi wszelkie słabości i który w imię idei czystej krwi bez wahania glanuje brudasów, a z drugiej opiekuńczy, pełen ciepła i niezwykłej czułości romantyk, z pasją adorujący swoją kobietę. Od początku szczery, ponad wszystko ceniący honor i jasno przedstawiający swoje poglądy, nie bawi się w podchody i ciuciubabkę, tego samego oczekując od innych, choć w głębi duszy ma w sobie głęboko skrzywdzonego chłopca i pesymistę, który nie wierzy, że ma jakąś przyszłość. Do czasu, aż spotyka JĄ. Bo drugiej połowie tej historii nie można ujmować charakteru, co mnie osobiście bardzo cieszy, bo często spotykam się z sytuacją gdzie kobieca postać nie dorównuje uosobieniem męskiemu bohaterowi. W tym przypadku jest inaczej. Amelia wydaje się być całkowitym przeciwieństwem Aleksa, ale tylko z pozoru, bo tak naprawdę to idealne dopełnienie porywczego skinheada. Pełna wewnętrznej siły, determinacji i z sercem przepełnionym bezwarunkową miłością. Subtelna, delikatna i czuła, a jednak to dziewczyna bardzo dojrzała i inteligentna, która nie bała się pokazać pazurów, wyrazić głośno własnego zdania i walczyć, czasem za dwoje.

Na uwagę zasługuje również fakt, że fabuła dopracowana jest w najdrobniejszym szczególe i nie ma tu miejsca na przypadek, nieprzemyślany gest czy słowo. Widać od razu, że autorka poświęciła mnóstwo czasu przygotowując się merytorycznie do poruszanej przez siebie problematyki, by wiedzieć o czym pisze i podzielić się tą wiedzą z czytelnikami. Poznajemy nieznaną nam subkulturę trochę od innej strony, widzianej oczami kogoś, kto jest w tym całym sobą i głęboko wierzy w kierujące nią ideały. Słowniczek zamieszczony na końcu, ankiety przeprowadzone przez pisarkę oraz playlista są dopełnieniem, naprawdę długich monologów Aleksa, a to daje nam pełen obraz nieznanego dotąd świata. Autorka nie oceniała, nie krytykowała i niczego nie sugerowała. Nie próbowała też na siłę wpleść w treść książki mądrości, ale w subtelny i wyważony sposób zwróciła uwagę na bardzo istotne kwestie, które w dzisiejszych czasach są na porządku dziennym, kiedy oceniamy i wydajemy pochopne osądy na temat ludzi i zjawisk, których nie rozumiemy, albo które dalekie są od naszego światopoglądu. Ta opowieść po prostu sama w sobie jest przesłaniem, a to nam pisarka pozostawiła przemyślenia i wyrobienie sobie zdania. 

„- Aleks... - Stanęłam na palcach i przywarłam ustami do jego ust. - Kocham Cię, kocham...
- Wiem. - Objął mnie z całych sił i przytulił do siebie tak mocno, że nie mogłam oddychać.
- Nie wierzę w żadne pierdoły o losie i takie tam. Ale coś w tym jest. Byliśmy sobie pisani. W to wierzę.”

Uważam, więc, że na tę książkę nie sposób zostać obojętnym. Mimo, iż porusza kontrowersyjną tematykę, której być może większość z nas nie akceptuje i mimo początkowych oporów, słowa płynące do nas z kart powieści bardzo szybko sprawiają, że stworzony przez Agnieszkę Lingas-Łoniewską fikcyjny świat nas wchłania, a losy Amelii i Aleksa śledzimy z zapartym tchem. I chociaż w głębi duszy wiedziałam do czego zmierza ta historia i domyślałam się co takiego ukrywa Amelia, to i tak chłonęłam każde słowo obgryzając paznokcie i nieustannie chcąc więcej, bo byłam ciekawa jak autorka poprowadzi wątek i jak rozwiąże tę pokręconą, skazaną na klęskę sytuację.

W moim odczuciu Skazani na ból to piękna historia o przeznaczeniu i prawdziwej, ale trudnej pierwszej miłości, która nie powinna była się wydarzyć. Opowieść o tym jak mimo różnic i podziałów młodzi znaleźli drogę do swoich serc, zakotwiczyli w nich na zawsze i pozwolili by połączyło ich coś wyjątkowego i na tyle potężnego, że byli w stanie pokonywać przeciwności. To losy odrzuconego chłopaka, goniącego za ideałami i pragnącego akceptacji, którego uratowała ukochana kobieta, udowadniając mu, że zasługuje na miłość. To historia o zagubionej dziewczynie, egzystującej w nieustannym poczuciu winy, otoczonej kokonem utkanym z nadgorliwej opieki rodziców, która przy tym chłopaku zaczęła żyć. To powieść, która okrutnie i nieodwracalnie złamała mi serce. Serce, które boli, płacze i buntuje się przeciwko takiemu zakończeniu, choć podświadomie wiem, że nie mogło być inne.  

„Tęskniłem za tobą w każdej pieprzonej minucie. Nienawidziłem siebie i świata. Ale ciebie nigdy nie przestałem kochać. Jesteś moja. A ja twój. I teraz niech ten świat mnie zniszczy, bo nie wyobrażam sobie życia bez ciebie.”

 Kiedyś napisałam, że takich pozycji wydawniczych się łaknie, szuka się ich tak długo, aż się je znajdzie i z pewnością się nie żałuje. Mimo wszystko. Nigdy jeszcze tak bardzo nie przeżywałam żadnej książki. Owszem, zdarzały się takie które wyrywały mi serce, doprowadzały do płaczu i przetaczały przez emocjonalną mielarkę i jestem świadoma tego, że jeszcze wiele takich książek przede mną, a jednak ta powieść jest inna. Nie wiem w czym tkwi jej fenomen, ale nie chcę szukać odpowiedzi. Biorę ją taką jaka jest ze wszystkimi niewiadomymi, bo pokochałam Aleksa i Amelię, miłością wielką, bezwarunkową i ponad wszystko. Po prostu zakochałam się w tej historii, choć roztrzaskała mi serce, rozrzucając pokruszone kawałki na wszystkie strony świata. Jestem pewna, że Skazani na ból zostaną ze mną na zawsze, bo ta książka każdym słowem wtopiła się w mojej serce, wypaliła w nim swój tytuł i mimo bólu jaki wywołuje nie chcę tego zmieniać. Wiem, że nie będę w stanie myśleć o niej bez ucisku w gardle, wzbierających łez i bólu serca, ale wiem też, że myśląc o niej na pewno się uśmiechnę. To powieść o miłości ponad podziałami, która skazała mnie na ból i do której bez wahania jeszcze nie raz wrócę, z czystym sumieniem polecając ją każdemu.
W tym miejscu dziękuję Agnieszce Lingas-Łoniewskiej za to, że podzieliła się ze światem tą piękną, nietuzinkową historią, która odciśnie piętno na każdym czytelniku, bez ostrzeżenia sadzając go na emocjonalną bombę. I z całą pewnością nie będzie to niewypał...

„Kocha się tylko to od czego się cierpi.”

  __________________________________________________________
Agnieszka Lingas-Łoniewska, Skazani na ból, stron 320, 
Novae Res, 2015
Czytaj dalej

#12. Ruda wersja Bridget Jones i jej 'Namiętna gra'

 Bez wątpienia lato sprzyja temu by sięgać po lekką i przyjemną książkę. W słoneczne i upalne dni, kiedy kreska na termometrze bezustannie szybuje w górę, a nasz mózg niestety odmawia współpracy, przypominając raczej rozcieńczoną bajaderę, niż zwartą masę, nie bierzemy się przecież za trudną tematykę, wymagającą od nas pełnego zaangażowania. Mając, więc w perspektywie konfrontację z mazowiecką Amazonią i usiłując przeżyć żar tropików, poszłam tropem własnych przemyśleń. Znając już odrobinę opinię internautów na temat twórczości Alice Clayton i mając jako takie pojęcie o historii szalonej Bridget Jones, do której porównywana jest główna bohaterka serii o Rudowłosej, wygrzebałam ze stosików oczekujących na przeczytanie książek coś, co wydawało mi się, będzie idealne na takie właśnie bezlitośnie ciepłe letnie dni. I nieskromnie Wam powiem, że chyba lepszej odmóżdżającej lektury nie mogłam wybrać.

Namiętna gra zasługuje na miano zabawnej i lekkiej komedii romantycznej osadzonej w świecie hollywoodzkiego show biznesu. Główna bohaterka Grace Sheridan to rudowłosa, przesympatyczna i utalentowana wokalnie trzydziestotrzylatka, która pragnie zostać aktorką musicalową. Po kilku, pełnych turbulencji, latach wraca do Los Angeles, żeby w końcu zawalczyć o swoje marzenia. Wtedy na jej drodze staje wschodząca gwiazda kina i młodszy od niej o dziewięć lat, przystojny Brytyjczyk, Jack Hamilton. Między tą dwójką od razu rodzi się fascynacja, a wzajemne przyciąganie i chemia, sprawiają, że oboje decydują się podjąć ryzyko publicznego romansu, który może zaszkodzić ich karierom.  

„Uśmiechnął się pierwszy, a ja odpowiedziałam mu tym samym.
– Poczułaś to? – zapytał, niepokój przebiegł przez jego twarz.
– Taa, poczułam. Ty też? – spytałam flirtując.
– Nie, to znaczy tak, jasne że to poczułem, ale czy poczułaś to na głowie? – zapytał,
zaczynając uśmiechać się szeroko.
– O czym ty mówisz? – zapytałam, podnosząc rękę do włosów.
– O Jezu, Grace, mewa właśnie nasrała ci na głowę – oświadczył i zaczął się trząść.
– Co? – krzyknęłam, zrywając się z miejsca i kręcąc w kółko.
Oczywiście mewa nasrała mi na głowę.”

Nie znam jeszcze innych powieści spod pióra Alice Clayton, ale po lekturze Namiętnej gry stwierdzam, że nie można odmówić autorce poczucia humoru i niebywałego talentu wplatania go w pełną namiętnych uniesień historię. Nie jest to może ambitna książka z jakąś bardzo skomplikowaną fabułą i złożonymi postaciami, które skrywają tajemnice i bolesną przeszłość. W tym przypadku trzeba się po prostu nastawić na dobrą zabawę, bóle brzucha i zakwasy mięśni twarzy od ciągłego uśmiechania się. Co tu dużo mówić, Namiętna gra to z pewnością książka inna niż te, masowo wychodzące obecnie na rynek wydawniczy. Dowcipne dialogi, przekomiczne sytuacje i anegdoty przyprawiające nas o niekontrolowany wybuch śmiechu, a nawet osobliwa kreacja bohaterów są dużym plusem i z pewnością staną się znakiem rozpoznawczym serii o Rudowłosej. Fabuła poprowadzona jest w dość prosty, momentami może nawet odrobinę przesłodzony sposób, a autorka skupiła się przede wszystkim na budowaniu związku Grace i Jacka. Związku, dla którego największą przeszkodą stała się różnica wieku, wywołująca u głównej bohaterki niemały kompleks, a tłem wbrew pozorom, niełatwa rzeczywistość gwiazdy na każdym kroku śledzonej przez aparaty, czy szalejące fanki, choć i do tych tematów pisarka podeszła z typowym dla siebie humorem i luzem. 
 
Nie znajdziemy tu dramatów, ani szalejącego tempa prowadzonej akcji, w której nieoczekiwanie nastąpi zwrot o sto osiemdziesiąt stopni, zmieniając nie tylko bieg wydarzeń, ale również życie głównych bohaterów. Na próżno szukać w książce napięcia, nerwowego oczekiwania na ciąg dalszy, czy emocjonalnych karuzel  wyciskających z nas łzy, bo jedyne jakie polecą to te wywołane śmiechem. Niektórzy zaryzykują wręcz stwierdzenie, że momentami wiało nudą i monotonią. Cóż, ja sama chyba szukam w książkach czegoś więcej i brakowało mi tego charakterystycznego wrażenia ciszy przed burzą, jakie niekiedy towarzyszy mi podczas lektury. Skupienie, zniecierpliwienie, podekscytowanie i  niepewność, a potem w końcu wielkie BUM, frustracja, strach, wściekłość, ucisk w gardle i udawanie, że łza, która zawisła nam na rzęsach to czysty przypadek – tego tutaj z pewnością nie ma, ale to nie znaczy, że czas spędzony nad powieścią Alice Clayton to czas stracony. 

Jeśli szukacie lekkiego romansu bez nadęcia, z pazurem, odrobiną pikanterii, ale wyszukanym poczuciem humoru, który towarzyszy nam na każdej stronicy powieści, to bez wątpienia jest to idealny wybór. Namiętna gra to po prostu pełna uroku lektura na jeszcze większe odmóżdżenie w upalny dzień i rozluźniające lekarstwo na gorsze samopoczucie, a nawet stan przed-depresyjny.  

„- Obiecaj, że będziesz moim Johnnym Wargo-Gryzkiem, tylko moim.”

 ______________________________________________
Alice Clayton, Namiętna gra tom 1, stron 376, Pascal, 2016
Przekład: Agnieszka Kocel
Czytaj dalej

# fruit book tag

Bardzo dziękuję Ani z Review Junkie za nominację do zabawy! 
I bez zbędnych wstępów, lecimy z tym koksem :D


 Pierwsze skojarzenie to książka Giny L. Maxwell Reguły uległości, której akcja osadzona jest na słonecznych Hawajach. Niezmierzony ocean, piaszczysta plaża, egzotyczne drinki, romantyczny bungalow i gorący romans, czy trzeba pisać cokolwiek więcej? ;)


Ojej… mam takich wiele. W ostatnim czasie jednak nieźle uśmiałam się przy Skoku stworzonym przez duet Lee Goldberga i Janet Evanovich. Ojciec detektywa Monka i matka znanej wszem i wobec nieustraszonej Śliwki, to musi być eksplozja poczucia humoru. 


Ha! Tutaj wybór wydaje się być prosty. Pierwszy pocałunek Bree i Archera z Bez słów. Namiętność i delikatność okraszona odrobiną dzikości i uroczej niepewności. Cud, miód, orzeszki :D 


Wstyd się przyznać, ale nie miałam okazji czytać zbyt wielu książek polskich autorów, a jeśli już jakaś się trafiała, to raczej z fabułą toczącą się w naszym rodzimym grajdołku. 


Jeśli miałabym wybierać spośród ostatnio przeczytanych, to z pewnością byłby to Real. Niestety okazało się, że oczekiwałam od tej historii zdecydowanie więcej niż ostatecznie otrzymałam.  


Idę na żywioł i zdaję się dzisiaj na swoje skojarzenia, a w tym przypadku będzie to cała wampiryczna seria Mrok spod pióra Christine Feehan zapoczątkowana powieścią Mroczny książę. Akcja może nie toczy się bezpośrednio w lesie, ale opowiada o ginącej pradawnej rasie zamieszkującej mroczne Karpaty. Dzikość i pierwotna natura w najczystszej postaci. 


 Zdecydowanie Układ doskonały Jennifer Probst, chociaż spokojnie mogłabym tutaj wymienić całą serię Marriage to a Billionaire. Lekkie, przyjemne i rozluźniające love story z odrobiną pikanterii, ożywione południowym temperamentem głównych bohaterów. Nie wiem jak Wam, ale mnie upał i słoneczne lato kojarzą się właśnie z Włochami ;)


 Na myśl znów przychodzi mi seria pod znakiem wampirów, tym razem jednak stworzona przez Kerrelyn Sparks. Nie jest to co prawda jedna książka, w której przewija się cała masa postaci, ale podczas szesnastu tomów poznajemy tylu bohaterów powiązanych ze sobą pajęczynkami w najróżniejszy sposób, że naprawdę momentami można się pogubić kto jest kim, zwłaszcza po dłuższej przerwie. 


 Chyba zgodzi się ze mną zdecydowana większość z Was, że wszystkie książki jakie wychodzą ostatnio na rynek wydawniczy, a szczególnie te zaliczane do nurtu New Adult, mają bardzo zbliżoną do siebie fabułę, opartą na powszechnie stosowanym schemacie. Ciężko, więc wybrać jedną. 

Do FRUIT BOOK TAGU nominuję:
oraz każdą chętną osobę! 

Czytaj dalej

Łapacz filmowy - Bravetown

 Wiem, że powinna być recenzja, ale … chwilowo utknęłam, że tak powiem i nie zanosi się na to bym wygrzebała się w ten weekend. Siła wyższa, nic się nie poradzi, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, tak sadzę. Postanowiłam, więc, że zamiast recenzją, zupełnie spontanicznie, podzielę się z Wami swoimi subiektywnymi odczuciami w trochę innym temacie niż książki, chociaż jakby się nad tym głębiej zastanowić, to można byłoby na upartego w tej kwestii polemizować.  Ale do sedna…
Mieliście kiedyś tak, że po obejrzeniu jakiegoś filmu, który silnie zadziałał na Wasze emocje, czy wyobraźnię, czuliście niedosyt, ale w takim pozytywnym tego słowa znaczeniu? A potem nagle na napisach końcowych dotarło do Was jak bardzo żałujecie, że to nie jest ekranizacja jakiejś dobrej książki, w której treść moglibyście się zagłębić i skonfrontować z emocjami bohaterów na trochę wyższym, bardziej intymnym poziomie? Mnie właśnie to spotkało. W pewnym momencie nawet przekopałam Internety, żeby sprawdzić, czy przypadkiem nie przeoczyłam jakiejś informacji i gdzieś w czeluściach tej niezmierzonej głębiny nie ukrywa się ta moja wymarzona papierowa wersja. Niestety, przyszło mi po raz kolejny przełknąć rozczarowanie i musiałam pogodzić się ze smutną dla mnie rzeczywistością, którą rozweselę sobie maltretowaniem produkcji przez długie, długie lata – to nie ulega akurat najmniejszym wątpliwościom. A o jakim filmie mowa? Otóż Bravetown Miasteczko Bohaterów, czy jak kto woli Strings (z ang.), bo i pod taką nazwą można go znaleźć, totalnie mnie pochłonął. Pewnie zastanawiacie się teraz, co ten film w sobie ma, że aż tak mnie oczarował? Szczerze mówiąc, nie potrafię chyba jednoznacznie odpowiedzieć Wam na to pytanie i to w tym wszystkim jest najlepsze. 

"Sometimes the music just isn't enough."


Bravetown to historia o nastoletnim utalentowanym DJ’u, imieniem Josh, którego życie dalekie jest od ideału, a muzyka i narkotyki są sposobem na wyciszenie. Jego charakter ukształtował brak zainteresowania ze strony uzależnionej od alkoholu matki, brak emocjonalnego ciepła, troski i tak ważnego dla dziecka poczucia bezpieczeństwa. Wychowywał się, więc sam, a złe nawyki i ciągłe zatargi z prawem były wynikiem obracania się w niemoralnym towarzystwie. Po kolejnym swoim wybryku Josh trafia przed sąd dla nieletnich i nie dość, że zostaje skierowany na obowiązkową terapię, to jeszcze odesłany do ojca, który jest dla niego praktycznie obcym człowiekiem. Chłopak zostaje zmuszony do zostawienia za sobą wielkiej metropolii Nowego Jorku i przeniesienia się na prowincję, gdzie każdy o każdym wie wszystko, a największą wartością jest patriotyzm. Mimo początkowego celowego outsiderstwa i trudności w dostosowaniu się do obcego mu świata, w końcu zrzuca maskę bad boya, pod którą skrywa swoje wrażliwe, skrzywdzone serce i zaczyna angażować się w życie miasteczka oraz jego mieszkańców, stopniowo przewartościowując przy tym swój sposób myślenia. 

"Broken promises have a way of haunting you."

Wydawało mi się, że to jest kolejna lekka obyczajówka, o młodym człowieku z problemami, a że Bravetown zaliczany jest również do gatunku filmów muzycznych, jakie kocham odkąd ponad dwadzieścia lat temu po raz pierwszy zobaczyłam na ekranie Patricka Swayze wywijającego w rytmie mambo, tym chętniej nacisnęłam „play”.
I znów przekonałam się, że czasem warto zdać się na intuicję i sprawdzić coś na własnej skórze, a nie kierować się komentarzami. Widziałam w sieci wiele opinii na temat tego filmu i to po równo tych pozytywnych jak i negatywnych. Niektórzy twierdzą, że jest chaotyczny, przerysowany i mało autentyczny, a nawet, że występujący w nim element tańca to jakaś kpina, mimo iż choreografię przygotowywał sam Brian Friedman, a więc światowa czołówka w tej dziedzinie. Cóż, nie mogę się tak do końca zgodzić z takim punktem widzenia. Owszem, po dwukrotnym już seansie mogę stwierdzić, że faktycznie są w nim „drugoplanowe” wątki, których rozwinięcia jako ciekawski widz wręcz łaknęłam, a części przeznaczonej na taneczne popisy daleko do tych największych muzycznych projektów kinowych. Jednak w tym filmie nie to tak naprawdę jest najważniejsze.

"We were TRANSFORMED."

Być może Duran i odpowiedzialny za scenariusz Oscar Torres oparli przedstawioną przez siebie historię na dość powszechnym schemacie, ale wydaje mi się, że nie ograniczyli się wyłącznie do kopii, ale poszli o krok dalej, udowadniając, że za pomocą muzyki elektronicznej można przekazać pewną bardzo ważną lekcję. 
Dla mnie Bravetown to nie tylko love story pomiędzy dwójką skrzywdzonych, zbuntowanych nastolatków. To przede wszystkim opowieść o małym miasteczku garnizonowym, którego celem jest wydanie przyszłych żołnierzy i w którym każdy stracił kogoś bliskiego na jakiejś wojnie. To historia o chłopaku, dla którego nikt nigdy niczego nie zrobił i który postanowił odwdzięczyć się innym tym samym, dopóki świat nie zaczął go słuchać. O chłopaku, który nauczony życia w odrzuceniu nagle czuje się komuś potrzebny, a jego obecność staje się ważna dla innych. To film o bólu, stracie i złamanych obietnicach, ale też opowieść o walce, pokonywaniu strachu, przyjaźni, otwieraniu się na drugiego człowieka, uczeniu się miłości i potrzebnych zmianach. I w końcu Bravetown w moim odczuciu jest protestem młodych ludzi, przeciwko absurdalności systemu w jakim żyją i bezsensowności konfliktów zbrojnych, w których jedynym dowodem bohaterstwa są pośmiertne odznaczenia. Dla tych młodych ludzi to muzyka stała się sposobem na mówienie głośno o tym, z czym się nie zgadzają.
I na tym głównie opiera się ten film. Na próżno, więc szukać w nim zwykłej obyczajówki, czy tanecznego show na podobieństwo Step up. Być może rzeczywiście nie brakuje w nim wpadek i niedociągnięć, ale warto skupić się na tym co w nim najważniejsze i pozytywne. Nie mówię tu wyłącznie o niesztampowej  i bez wątpienia trudnej tematyce, ale o genialnej muzyce i gwiazdorskiej obsadzie na czele ze świetnym Joshem Duhamelem i naprawdę utalentowanym, charyzmatycznym Lucasem Tillem, na którego barkach spoczywał niemały ciężar całego filmu i  który mimo młodego wieku dał radę ten ciężar udźwignąć. I zrobił to koncertowo.
 
"Don't be AFRAID to be afraid."

Myślę, że Bravetown to nie jest film dla każdego, bo nie każdy znajdzie w nim to, czego szuka i być może nie każdy dostrzeże ukryty w nim wartościowy przekaz. Produkcja Daniela Durana to naprawdę głęboka historia, w której po prostu trzeba umieć czytać między wierszami. Historia z naprawdę mocnym przesłaniem, piętnująca pusty system i ukazująca tragedię rodzin zabitych żołnierzy.
Zdaję sobie sprawę, że nie jest to typowa, jak na mnie, recenzja, ale nie jest to też książka, a ja do krytyków filmowych się z pewnością nie zaliczam. Mogę tylko krótko, acz treściwie przekazać Wam co ja myślę na temat filmu, który moim zdaniem po prostu trzeba obejrzeć, by się przekonać o jego nietuzinkowości i zrozumieć jego wartość.
Ja z pewnością polecam.  


Bravetown – Miasteczko Bohaterów
Strings

reżyseria: Daniel Duran
scenariusz: Oscar Orlando Torres
gatunek: dramat, muzycznych
produkcja: Kanada, USA
premiera: 8 maja 2015
obsada: Lucas Till, Josh Duhamel, Maria Bello, Laura Dern, Kherington Payne i inni
Czytaj dalej