#19. Powietrze, którym oddycha - Brittainy C. Cherry

Ona i On. Lizzie i Tristan. Dwie zbolałe dusze, dwa potłuczone serca i wspólna najbardziej pokręcona próba radzenia sobie ze stratą oraz bólem, a w tym wszystkim pięcioletnia dziewczynka, ukochany pies i białe piórka. Po prostu Brittainy C. Cherry, czyli emocjonalny buldożer i niezwykła historia o przypominaniu sobie jak się oddycha.  

Ostrzegano mnie przed Tristanem Colem.
„Trzymaj się od niego z daleka”, mówili.
„Jest okrutny”.
„Jest zimny”.
„Życie go nie oszczędzało”.
Łatwo skreślić człowieka na podstawie jego przeszłości. Właśnie dlatego łatwo dostrzec w Tristanie potwora.
Ale ja nie potrafiłam tego zrobić. Zaakceptowałam spustoszenie, które w nim panowało. Sama czułam się bardzo podobnie.
Oboje wypełnieni pustką.
Oboje szukający czegoś innego. Czegoś więcej.
Oboje pragnęliśmy poskładać roztrzaskane fragmenty naszej przeszłości.
Może wtedy moglibyśmy nareszcie przypomnieć sobie, jak się oddycha. *


Brittainy C. Cherry po raz kolejny udowadnia, że potrafi poturbować swoich czytelników, wcale nie w mniejszym stopniu niż wykreowanych przez siebie bohaterów. Bez skrupułów gra na czułych strunach ludzkiej duszy, ściska za gardło na moment odbierając oddech, wyciska łzy, które niepostrzeżenie zawisają w kącikach naszych oczu, choć z premedytacją udajemy, że pojawiły się tam przypadkiem, a potem miażdży ludzkie serce w najbardziej okrutny sposób z możliwych, by na koniec wlać w nie tak bardzo potrzebną nadzieję i poderwać je do lotu nawet, jeśli przypomina ono już mocno wygniecioną kartkę. W tym bestialstwie jednak można znaleźć piękno i urzekającą od pierwszych stron historię. 

„Jej dusza naznaczona była bliznami. Moją strawił ogień.”

Powietrze, którym oddycha to opowieść o Tristanie i Elizabeth, dwójce ludzi przeżywających swoje osobiste piekło i usiłujących poradzić sobie z tragedią, po której podniesienie się i życie dalej, a nawet zwykłe oddychanie wydaje się być czymś niemożliwym do zrobienia. Trudno sobie bowiem wyobrazić jak to jest nagle w przeciągu kilku chwili bezpowrotnie stracić cały swój świat. Jak po czymś takim się podnieść i jak zrobić znów krok naprzód, kiedy zdążyliśmy rozpaść się już tak bardzo, że złożenie wszystkich roztrzaskanych kawałów do kupy jest wręcz nierealne, bo przecież nigdy już tak naprawdę nie odzyskamy tych części, które nam odebrano. Czy ta przerażająca pustka wypełniająca mocno pokaleczone serca ma szansę wypełnić się innymi, nowymi fragmentami i dać nam iskierkę nadziei na stanie się znów całością? Bo przecież nie chodzi o to, by cierpieć w samotności. Chodzi o to, by do tego ogarniającego nas mroku dopuścić drugiego człowieka, pozwolić wnieść do niego światło i pozwolić sobie pomóc w znalezieniu niełatwej drogi do upragnionego ukojenia.
Dla Tristana przez bardzo długi czas lekiem na ten niewyobrażalny ból, jaki każdego dnia nosił w sobie, stał się gniew. To gniew napędzał jego codzienny bieg uliczkami małego plotkarskiego miasteczka, to gniew determinował jego samotność i dystans jaki wprowadził w stosunku do ludzi i tych bliskich, którzy jeszcze mu zostali. I w końcu to gniew pozwalał mu nie czuć smutku nieustannie rozrywającego mu serce. W oczach otoczenia ten trzydziestotrzyletni mężczyzna uchodzi za niebezpiecznego, okrutnego, przerażającego, a wręcz zimnego typa z wyglądem drwala, jednak pod całą tą surową i niedostępną maską przeznaczoną dla świata, skrywa się skrzywdzony, wrażliwy, czuły i troskliwy człowiek z pasją, który mimo wszystko potrafi kochać naprawdę głęboko. To taki bohater, którego nie sposób nie pokochać już od pierwszych stron, niezależnie od tego jak wielkich głupot narobi. Z kolei Lizzie, dwudziestosiedmioletnia kreatorka wnętrz, niegdyś uśmiechnięta i szczęśliwa, nagle zaczęła żyć na pół gwizdka, zawieszona gdzieś w czasoprzestrzeni pomiędzy cudowną przeszłością, a przyszłością, która stała się jedną wielką niewiadomą. 

„Gdy byliśmy razem, bolało jednak nieco mniej. Kiedy byliśmy we dwoje, przeszłość tak bardzo nie doskwierała. Gdy byliśmy obok, nawet przez chwilę nie czułem się samotny.”

Lizzie tak jak i Tristan, również miała swoje panaceum na ogarniającą ją apatię – była odpowiedzialna za drugą istotę, za kogoś dzięki komu się nie poddała; kogoś, dzięki komu co rano była w stanie zwlec się z łóżka i kogoś, dla kogo chciała ruszyć dalej, choć nie było to wcale takie proste, gdy jej dni wciąż wypełniała tęsknota. Wspólna ścieżka, jaką niespodziewanie obrali zagubieni bohaterowie Brittainy Cherry była bardzo kręta i pełna ślepych alejek, gdy zdawali się robić wszystko na opak. Ich znajomość nie zaczęła się dobrze i z pewnością nie sprzyjały ku temu ani okoliczności, ani tym bardziej chamskie i grubiańskie zachowanie Tristana. Potem wszystko potoczyło się szybko i jeszcze gorzej niż na początku, a łącząca ich relacja stała się toksyczna na tyle, że momentami trudno mi było ją zaakceptować, choć byłam w stanie przyjąć wykorzystane przez autorkę tłumaczenie. Z czasem to co zaczęło się naprawdę koszmarnie przerodziło się w przybierającą na sile więź opartą na niemożliwym do opanowania przyciąganiu i namiętności, ale przede wszystkim zrozumieniu, zaufaniu i przyjaźni, dzięki którym wzajemnie pomogli sobie przypomnieć jak to jest znów oddychać pełną piersią. Ale czy na tragedii można i wypada budować szczęście? Czy dwie mocno poharatane przez los, ale spragnione bliskości dusze mają szansę znów kochać?

„W każdej sekundzie. W każdej minucie. W każdej godzinie. Każdego dnia.”

Powietrze, którym oddycha to emocjonująca i pełna empatii historia o stracie, radzeniu sobie z bólem po śmierci ukochanych oraz odnajdywaniu równie potłuczonej bratniej duszy. To opowieść o tym, że niczego nie możemy być w życiu pewni i że to nie wielkie rzeczy, ale drobiazgi tak naprawdę się liczą i definiują piękno naszej codzienności. Brittainy C. Cherry w przepiękny i poruszający sposób udowadnia swoim czytelnikom, że najczystsza miłość może zrodzić się z największego bólu. Po lekturze stworzonych przez nią powieści boli i płacze wszystko; serce, dusza, oczy … ale warto, za każdym razem. Pierwszy tom cyklu Żywioły polecam, więc gorąco wszystkim sympatykom twórczości pisarki, zwolennikom nurtu, zwłaszcza tym starszym oraz romantyczkom, które nie boją się uronić łez. 

„Znasz to miejsce między koszmarem a snem? Miejsce, gdzie jutro nigdy nie nadchodzi a wczoraj już więcej nie boli? Miejsce, gdzie twoje serce bije równo z moim? Miejsce, gdzie czas nie istnieje, i łatwo jest oddychać? Chcę tam żyć z tobą.”


______________________________________________________________
Brittainy C. Cherry, Powietrze, którym oddycha, stron 400, FILIA, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Czytaj dalej

#18. Piętno Midasa - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Dwaj mężczyźni, którzy są jak dwie dusze w jednym ciele, wspólna dramatyczna i skomplikowana przeszłość naznaczająca na całe życie, niebezpieczny i okrutny przestępczy światek, elektryzująca i pełna napięcia akcja, dwie kobiety, które wywracają ten poukładany męski świat całkowicie do góry nogami i dwa alternatywne zakończenia. Oto recepta na dobry bestseller i mocny fundament do świetnego filmu. A dlaczego? Myślę, że to trzeba przeżyć by zrozumieć. 

Brudne podwórka wrocławskiego Trójkąta Bermudzkiego... Chłopak, który urodził się w niewłaściwej rodzinie i człowiek, który dał mu szansę. Tylko… na co?
Jakub Rojalski, zabójczo przystojny pasjonat fotografii, podczas przyjęcia weselnego poznaje inspektor Karolinę Linde, szefową wydziału śledczego wrocławskiej policji. Kobieta jest sfrustrowana i przemęczona, ponieważ dochodzenie w sprawie płatnego zabójcy utknęło w martwym punkcie, tymczasem Midas uśmierca kolejne ofiary. Wbrew woli obojga jednorazowy incydent powoli zamienia się w romans, a Jakub uświadamia sobie, że nie potrafi dłużej żyć, tłumiąc w sobie wszelkie emocje. Jednocześnie w jego życiu pojawia się Anka, magister farmacji i maltretowana żona gangstera, marząca o zemście na mężu. Któregoś dnia okazuje się, że Jakub potrafi jej pomóc…


Trzy lata. Tyle czasu musiało upłynąć, aby historia Midasa i Jakuba okupowana ciężką pracą, w końcu dojrzała na tyle, by  Agnieszka Lingas-Łoniewska zdecydowała się przekazać ten dorodny owoc w ręce czytelników, zaspokajając literacki wilczy głód w najbardziej wyrafinowany sposób. A kiedy już ten wyczekiwany smakołyk trafia w nasze łakome ręce, pożeramy go niemal w całości, zapominając o oddechu i jeszcze oblizujemy palce na koniec, wciąż czując nieposkromiony apetyt na więcej. To moje drugie czytelnicze spotkanie z twórczością Autorki i biję się w pierś za to moje, niemające usprawiedliwienia, literackie spóźnialstwo. Mimo wszystko już teraz wiem, że w publikacjach Agnieszki Lingas-Łoniewskiej zawsze znajdę to czego szukam i mogę sięgać po kolejne pozycje odruchowo i z zamkniętymi oczami, mając przy tym pewność, że nigdy się nie zawiodę. Nie ma znaczenia czy to romans, dramat czy kryminał i sensacja w jednym, za każdym razem czeka mnie konfrontacja z wykwalifikowanym inżynierem, który mistrzowsko buduje napięcie tak, że nie mam mowy o odłożeniu książki na bok. Z każdą kolejną przewracaną stroną czuję bowiem palącą potrzebę poznania co będzie dalej, niezależnie od tego czy czekają na mnie zakupy do zrobienia, pranie do poskładania, obiad do ugotowania, czy godzina bezlitośnie nawołująca do przeproszenia się z poduszką. A potem…. Potem jest już tylko kolejna strona, następna i następna, aż docieram do końca i …. jak to ma miejsce przy Piętnie Midasa zastanawiam się nad swoim poczuciem człowieczeństwa.

„Broń służy do zabijania. Jeśli ktoś ci powie, że do obrony, dla pewności siebie, dla poczucia bezpieczeństwa, nie wierz w to. Pieprzenie. Nic więcej. Broń służy do zabijania. Tylko. Dlatego trzeba się jej bać. Ale można też ją kochać.” 

Długo myślałam nad tym co napisać, by nie zdradzić zbyt wiele i doszłam do wniosku, że to jedna z tych historii, których trzeba doświadczyć na własnej skórze. Po prostu. Niepotrzebne są tu wychwalające recenzje, bo Midas broni się sam, ugruntowując pozycję jego Kreatorki i po raz kolejny nie pozostawiając wątpliwości w kwestii tego, że czeka na nas dopracowana w każdym szczególe lektura, umiejętnie lawirująca pomiędzy elementami romansu, dramatu i sensacji,  która złapie czytelnika w swoje szpony i tak łatwo z nich nie wypuści. Zupełnie jak szczegółowo przedstawione w książce przestępcze środowisko, w jakim obraca się tytułowy bohater, a które w tej jednej ulotnej chwili stoi dla nas otworem i dzięki dokładnemu researchowi przeprowadzonemu przez Agnieszkę Lingas-Łoniewską przestaje być rzeczywistością utkaną z domysłów i szczątkowych informacji nakreślonych przez media. Ta opowieść od początku do końca, choć niejednoznaczna, jest jak puzzle, które raz za razem wpadają na odpowiednie miejsca, ostatecznie tworząc jeden spójny obrazek, tylko w którymś momencie zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy do końca pewni, co on przedstawia, a potem nagle dociera do nas, że Autorka umiejętnie nami manipuluje, miesza nam w głowach i zmusza do tego, by dostrzegać głębie tam, gdzie nikt jej nie szuka. Im bardziej bowiem poznajemy tę historię, która na pozór wydaje się być tylko czarno-biała, tym wyraźniej dostrzegamy w niej w końcu całą masę szarości i sprzeczności, gdzie największą z nich jest sam fundament tej powieści – męskie postaci. 

„Musisz być spokojny. Nieważne, czy właśnie robisz zakupy w sklepie, rozwalasz komuś szczękę, czy celujesz do kogoś z glocka. Musisz być spokojny.” 

Z jednej strony mamy do czynienia z bezwzględnym, skrupulatnym i doskonale wyszkolonym płatnym zabójcą, który likwiduje cel z zimną krwią i bez wyrzutów sumienia. Nie analizuje, nie zadaje pytań i nie wie co to empatia. Z drugiej strony spotykamy zagubionego, głęboko poranionego mężczyznę, który przeszło dwadzieścia lat temu stracił sens życia i nie widzi w sobie człowieka który potrafi cokolwiek odczuwać, choć wbrew temu co sam o sobie myśli jest zdolny do poświęceń, pomocy, a nawet do tego by wciąż kochać prawdziwie. Chodząca zagadka, o hipnotyzującym niebieskim spojrzeniu i pierwotnym męskim magnetyzmie, której nie sposób się oprzeć, utalentowany fotograf pragnący zwykłego prostego życia i odrobiny spokoju, chłopak, który urodził się w nieodpowiednim miejscu i który żyjąc w ciągłym strachu, pragnął gdzieś przynależeć, być komuś potrzebny i dla kogoś ważny, i w końcu mroczna oaza spokoju, bez mrugnięcia okiem wykonująca kolejne zlecenia.
Autorka stworzyła bohaterów nieoczywistych, o złożonej z wielu warstw naturze, a jednak tak bardzo autentycznych i szczerych, że nie można pozostać na nich obojętnym i osadziła tę nieszablonową historię w realiach wrocławskiego Trójkąta Bermudzkiego. Czego chcieć więcej? Ja jestem całkowicie kupiona. 

„Kto ratuje jedno życie, ratuje cały świat.”

Po raz kolejny przekonałam się więc, że Agnieszka Lingas-Łoniewska potrafi z prostego pomysłu stworzyć niebanalną oraz emocjonującą opowieść i malując słowem kreuje fikcyjny świat, który nie tylko dotyka najczulszych strun ludzkiej duszy, ale przede wszystkim zakotwicza w sercach czytelników, skłania do tego, by na moment się zatrzymać i nauczyć się dostrzegać to co niewidoczne na pierwszy rzut oka. Ja kocham tę książkę, za idealny i dopracowany w każdym szczególe całokształt i jestem pewna, że jeszcze nie raz po nią sięgnę. Jeśli więc jeszcze nie czytaliście, wcale się nie zastanawiajcie. Zdobądźcie Piętno Midasa i dajcie się porwać w wir fascynującej, niebezpiecznej i pełnej pasji powieści, która zachwieje Waszym poczuciem humanitaryzmu, a potem …. wybierzcie swoje zakończenie.

Jestem Magda. Kocham Midasa. Do widzenia.

„Był chłopiec. Który chciał czegoś więcej od życia. Ale urodził się nie tam, gdzie powinien. W świecie prostym, pełnym zła, brudu, wódki i prostactwa. I powoli zaczynał rozumieć, że nie do końca pasuje do tego świata.”

____________________________________________
Agnieszka Lingas-Łoniewska, Piętno Midasa, stron 360,
Wydawnictwo Novae Res, 2016
Czytaj dalej

#SOCIAL MEDIA BOOK TAG

Book-tagowy szał trwa i dopadł również mnie, a raczej dopadła mnie Karolina z bloga Kocham czytać!, której serdecznie dziękuję za zaproszenie :) Trochę to trwało, ale w końcu zrobiłam, więc zaczynamy :)




Jedno spojrzenie na moją biblioteczkę i nie musiałam się długo zastanawiać. Weronika postanawia umrzeć Paulo Coelho to jedna z tych krótkich opowieści, które udowadniają, że nie ilość, a jakość naprawdę się liczy. To wymowna, wartościowa, wrażliwa i naszpikowana, tak charakterystyczną dla autora, filozoficzną mądrością, historia o poszukiwaniu sensu życia.



Szczerze mówiąc, nie jestem pewna, czy kiedykolwiek czułam presję otoczenia do przeczytania jakiejś książki, a jeśli nawet to jakoś niespecjalnie ona na mnie działa, bo w przeciwnym razie dawno byłabym po lekturze Grey'a, a jak do tej pory nic nie zdołało mnie to niej przekonać. Jeśli jednak miałabym wskazać jakąś bardzo popularną książkę, która atakowała mnie w sieci z każdej możliwej strony i zaciekawiła na tyle, bym się poddała i po nią sięgnęła, to byłoby to Hopeless Collen Hoover.



 No, i tu zaczynają się schody. Myślę i myślę, i jakoś nic nie przychodzi mi do głowy, może dlatego, że przeważnie nie sięgam po zagraniczne pozycje w ich oryginalnym języku.




Nie mam takiej książki, bo zawsze pamiętam swoje wrażenia po lekturze, no chyba, że jest to historia, która rozczarowała mnie na tyle, że całkiem zapomniałam o jej istnieniu, ale w takim układzie myślę, że jestem rozgrzeszona :P



Bez dwóch zdań Art&Soul :) Nie wiem co ta okładka ma w sobie takiego, że oczarowuje od pierwszego spojrzenia, bo przecież nie pierwszy raz spotykam front z podobizną głównych bohaterów wpatrzonych w siebie jak w obrazek. A jednak ta przez swoją subtelność, delikatność i prostotę jest po prostu magiczna ...



Jejku… to pytanie jest zdecydowanie nie na miejscu, bo jest sporo takich książek, które spodobały mi się na tyle, by gdzieś w głowie zakiełkowało mi marzenie o ich ekranizacji. Ale jeśli mam wybrać jedną to …. hm... myślę, że byłoby to Maybe Someday spod pióra Collen Hoover. Po pierwsze uwielbiam filmy z muzyką jako tematem przewodnim, a po drugie ciekawa jestem jak oglądałoby się taką nietuzinkową i z pewnością niełatwą do wyreżyserowania, z punktu widzenia technicznego, historię.


Dziękuję raz jeszcze Karolinie za nominację, a ze swoją strony nominuję:



Czytaj dalej

#17. Jak powietrze - Agata Czykierda-Grabowska

Wierzycie w przeznaczenie, czy jak kto woli w nieuchronne zrządzenie losu i przypadki, które nie zależą od naszej woli? Albo w miłość od pierwszego wejrzenia, która jest jak grom z jasnego nieba? Trafia nas w najmniej odpowiednim momencie i w końcu potrzebuje czasu, żeby rozum dogonił serce, podczas gdy ta druga osoba staje się nam niezbędna do życia niczym powietrze? Niektórzy powiedzą, że takie rzeczy zdarzają się tylko w bajkach o królewnach i rycerzu w lśniącej zbroi, który przybywa by uratować wybrankę swojego serca, a w prawdziwym życiu, w otoczeniu szarej, niekiedy bardzo trudnej codzienności i bolesnej przeszłości, takie baśnie się nie zdarzają. Agata Czykierda-Grabowska swoją powieścią udowodniła jednak, że romantyczne bajki mogą zdarzyć się każdemu z nas, a niezwykłe uczucie jest w stanie połączyć zwykłą dziewczynę i zwykłego chłopaka.   

„Kiedy była z nim, czuła, że nie składa się już z niepasujących do siebie kawałków. Stawała się całością.”

Jak powietrze to historia dwójki młodych ludzi, którzy pochodzą z dwóch różnych światów i których tylko pozornie nie łączy absolutnie nic. Pozornie, bo z czasem okazuje się, że oboje mają za sobą dramatyczną przeszłość i każde z nich skrywa przed światem głęboko pokaleczone serce. Można nawet śmiało zaryzykować stwierdzenie, że autorka pokusiła się w swojej powieści o wprowadzenie mezaliansu, choć przerobiła go trochę na swoją modłę i bezproblemowo wplotła w czasy współczesne. Oliwia pochodzi bowiem z tak zwanego „dobrego domu” - jej ojciec jest cenionym lekarzem i ordynatorem w szpitalu, a jej samej nigdy niczego nie brakowało. Dla postronnych obserwatorów uchodzi za rozpieszczoną pannę, nie mającą pojęcia o prawdziwych problemach, żyjącą na koszt ojca, z przystojnym chłopakiem u boku, prestiżowymi studiami i wieczorami spędzanymi na beztroskiej zabawie w warszawskich klubach. Tak naprawdę jednak to tylko maska i przez lata wypracowana poza, pod którymi dziewczyna skrywa prawdziwą siebie – osamotnioną młodą kobietę, która od lat się nie śmiała.
Dominik z kolei to prosty chłopak mieszkający w obskurnej kamienicy na Pradze, dla którego los nie był nigdy łaskawy. W jego życiu nie ma miejsca na marzenia, czy rozrywki, bo cały jego czas pochłania opieka nad młodszym rodzeństwem, któremu bez wahania uchyliłby nieba, gdyby tylko znał sposób by to uczynić. Los jednak znany jest z tego, że lubi płatać figle i pewnego dnia drogi Oliwii i Dominika krzyżują się w okolicznościach jakim daleko do sprzyjających, a ich skrajne światy z impetem zderzają się ze sobą, by ostatecznie nawzajem się dopełnić. 

Mówi się, że nikt nie powinien oceniać książki po okładce i szczerze mówiąc staram się nigdy tego nie robić, bo nie raz już mile się zaskoczyłam, choć zdarzały się również nieprzyjemne rozczarowania, ale to akurat mało istotne w tej chwili. Mimo wszystko nic nie mogę poradzić na to, że moje pierwsze zetknięcie z książką Jak powietrze skoncentrowało się na wrażeniu jakie wywołała na mnie okładka. Początkowe skojarzenie: delikatna, romantyczna i subtelna. Później przyszedł czas na zgłębienie treści i po skończonej lekturze bez zastanowienia dorzucam jeszcze: UROCZA. 

„Dominik nie wierzył, że może go spotkać w życiu coś dobrego. Nie potrafił spokojnie cieszyć się tym, co mieli, ponieważ w każdej minucie i w każdej sekundzie ich wspólnych chwil czekał na koniec. Nie chciał go, ale i tak na niego czekał, bo tylko to znał.” 

Autorka przeniosła nas w magiczny świat kilku złamanych serc, które nikomu niepotrzebne i opuszczone, do tej pory istniały niewidzialne gdzieś wśród tłumu, a w których mimo bolesnych i wywołujących obawy zadr, wątłym płomieniem tli się tak bardzo ludzkie pragnienie bycia kochanym i dla kogoś ważnym. Serc otoczonych skrupulatnie wysokim, ale bardzo cienkim murem, który czekał tylko na odpowiedni moment i jeden ruch w grze przeznaczenia, by w końcu pozwolić ukruszyć z niego kilka cegieł. To te niewielkie wyrwy wystarczyły, by wywrócić dwa mozolnie poukładane światy kompletnie do góry nogami i zasiać w nich tak potrzebną nadzieję. Oliwia i Dominik to dwie młode dusze, które w obliczu niełatwej rzeczywistości szybko musiały dorosnąć i może właśnie dzięki temu, oboje szybko odnaleźli do siebie drogę, choć i ona bywała kręta, pełna niedopowiedzeń, niejasności i strachu nie tylko przed zaangażowaniem i odrzuceniem, ale również przed tym by nie zawieść tych, na których im zależy. Tych dwoje połączyła bezwarunkowa troska o przeurocze bliźniaki i sympatia pełna uśmiechu, błyskotliwych, zabawnych dialogów, wzajemnego droczenia się i wielu szczerych, ale trudnych rozmów, a z czasem wiążącą ich więź umocniło prawdziwe, młodzieńcze uczucie, które wprowadziło w ich życie spokój i poczucie bezpieczeństwa. Obserwowanie jak Oliwia i Dominik powoli zbliżają się do siebie i uczą siebie nawzajem, próbując na swój sposób zrozumieć i nazwać to co się między nimi dzieje, było z pewnością przyjemną odmianą od wszystkich tych historii, gdzie uczucie spada na bohaterów jak grom z jasnego nieba i wybucha wielkim płomieniem mogącym spopielić połowę globu. W Jak powietrze znajdziemy romantyczną historię pełną subtelności i emocji związanych z pierwszym prawdziwym zakochaniem. Nie brakuje w niej ukradkowych spojrzeń, niewinnych gestów, trzymania się za ręce, głupkowatych uśmiechów, pełnego napięcia oczekiwania na kolejne spotkanie i wykradzionych z codzienności chwil sam na sam, a niewinność, niepewność i czułość z jaką odnoszą się do siebie bohaterowie oczarowują czytelnika od początku do końca.

„Jeśli koś dzieli się z tobą częścią swojego życia, to ten ktoś chce, żebyś pozostał w nim na dłużej.”

Jedyne co mi przeszkadzało to fakt, że autorka do niezbędnego minimum ograniczyła przedstawienie przeszłości Dominika i pozbawiła głębi osobisty dramat Oliwii, a wielka szkoda, bo to w jakimś stopniu ukształtowało ich jako dorosłych ludzi i miało znaczący wpływ na ich zachowanie. Nie jest to jednak coś, co zaważa na ogólnym odbiorze  czy coś przez co historia traci na swoim wydźwięku, to raczej kwestia tego, że ja jestem jak książkowy Sherlock, który ciągle kopie, szuka i dąży do rozwiązania tajemnicy, ze wszystkim co z tym związane. Co prawda tutaj tego nie otrzymałam, ale ten brak z całą pewnością zrekompensował mi humor autorki oraz postać Łysego z bramy i pana Janka, więc wszystko się równoważy.
 
Na słowo podsumowania chcę napisać tylko, że Jak powietrze to romantyczna opowieść, która bez trudu zauroczy czytelnika, a słowa płynące do nas z kart powieści nie są pozbawione swoistej, nienachalnej mądrości. Agata Czykierda-Grabowska na łamach wykreowanej przez siebie historii mówi nam o tym, że najlepsze rzeczy w życiu dzieją się wtedy, gdy się ich nie spodziewamy, gdy o nich nie marzymy i gdy niczego nie planujemy, a w moim odczuciu to przede wszystkim opowieść o nadziei, przeznaczeniu i miłości, która jest jak powietrze i dla której warto zaryzykować wszystko nawet, jeśli nie będzie trwało to wiecznie. Dlatego polecam wszystkim niepoprawnym romantyczkom i tym, którzy mają chęć przeczytać udaną i uroczą love story bez afer.  

„Jeśli dwoje ludzi szczerze się kocha, to nic nie może im stanąć na drodze.”

______________________________________________
Agata Czykierda-Grabowska, Jak powietrze, stron 480,
Wydawnictwo OMGBooks, 2016
Czytaj dalej

Muzyczna szuflada #1



Nie wiem jak u Was, ale u mnie pogoda za oknem mało ciekawa, chociaż to chyba zależy od tego co kto lubi. Ja akurat należę do tych co mają w sobie trochę z kota. Deszcz to ja mogę co najwyżej oglądać z wygodnego fotela, no chyba, że to taka prawdziwa letnia burza na ochłodę, wtedy nie mam absolutnie nic przeciwko, nawet jeśli jestem akurat poza domem :) Nie zmienia to jednak faktu, że to co się dzieje za oknem mnie osobiście nastraja na dwie rzeczy. 
Po pierwsze – i jak na kogoś uzależnionego od czytania przystało – potrzebuję kawałka miejsca do siedzenia, kawę, dobrą książkę i jestem w raju na kilka godzin. 
Po drugie – jeśli akurat mam coś do zrobienia i niewiele czasu na to by chociaż ukradkiem zerknąć na nawołującą mnie desperacko książkę, leżącą oczywiście gdzieś na widoku, żeby nie było za prosto, muzyka okazuje się być idealnym kompanem do towarzystwa. 
I takim oto sposobem przychodzę do Was dzisiaj, zupełnie spontanicznie, z czymś, co zaraz obok książek jest nieodłączną częścią każdego mojego dnia. Mam tendencję do nieustannego poszerzania swojej (zresztą nie tylko swojej) naprawdę pokaźnej playlisty, dokonując w sieci muzycznych wykopalisk, więc poniżej znajdziecie moje najnowsze nabytki. Przejrzyjcie, przesłuchajcie, być może znajdziecie coś dla siebie, a ja (jeśli zechcecie) następnym razem wpadnę do Was z kolejną porcją :)


COŚ STAREGO ...
Czy takie znów stare to zależy od punktu widzenia. Dla mnie Ingrid Michaelson jest jak powiew świeżego powietrza i do niedawna była jedną wielką niewiadomą, bo nie miałam okazji odkryć jej muzycznego świata, a przynajmniej nie skojarzyłam, że miałam. Ale na wszystko jak widać przychodzi w życiu pora - prędzej, czy później.
Ingrid Michaelson to rodowita nowojorska piosenkarka, kompozytorka i autorka tekstów, lawirująca sopranem pomiędzy indie pop, pop, folkiem i muzyką akustyczną. Na rynku muzycznym aktywna od 2002 roku, a dla fanów takich popularnych seriali jak Grey’s Anatomy czy One Tree Hill z pewnością nie jest anonimowa, bo jej utwory wybrano jako podkład muzyczny do niektórych odcinków. Prócz niespotykanego talentu wokalnego z pewnością, nie można jej odmówić wszechstronności instrumentalnej, gra na gitarze, pianinie i ukulele, a jak to wszystko komponuje się razem? Możecie zobaczyć na jej kanale na YouTube, a poniżej tylko kilka spośród całej gamy jej utworów. 






COŚ NOWEGO ...
#NEW2016 co tu dużo pisać, zawsze jakieś nowości się trafią. Jedne przemawiają do nas bardziej inne mniej. Od razu zaznaczam, że nie słucham na co dzień radia, bo tam przez cały dzień przynajmniej co godzinę, następuje powrót do początku i wałkowanie wciąż tych samych utworów i tak do obrzydzenia … Nie wiem, co aktualnie puszczają stacje, bo zdecydowanie bardziej wolę własnoręcznie się dokopać do tych nowości, a potem puszczać je sobie z częstotliwością odpowiadającą moim preferencjom. Nie inaczej jest tym razem i odpowiadając na Wasze pytanie: TAK, widzicie Justina Biebera i NIE, nie znoszę gościa, ale… nie zmienia to faktu, że piosenka wpadła mi w ucho, może usłyszałam ją w odpowiednim momencie, a dopóki go nie widzę, to jeszcze przeboleję jego nazwisko przy tytule. 











COŚ POŻYCZONEGO ...
Covery …. co tu dużo mówić, czasami potrafią być lepsze od oryginału, trzeba tylko trafić na utalentowanego muzyka. Ja jakiś czas temu natknęłam się na Kurta Huga Schneidera i dla mnie BOMBA! Urodzony w Baltimore w Maryland Kurt działa na rynku muzycznym nieprzerwanie od 2007 roku. Jego konik to muzyka akustyczna, pop i synthpop znany również pod nazwą electropop/technopop. Producent, kompozytor, autor tekstów, wokalista i reżyser teledysków publikowanych na jego kanale YouTube. A oprócz tego muzyczny diament, gra na pianinie, gitarze, perkusji, harfie, gitarze basowej, syntezatorze, rejestratorze dźwięków, dzwonkach, okarynie (rodzaj fletu naczyniowego o jajowatym korpusie) oraz keytarze (elektryczny instrument klawiszowy łączący ze sobą keyboard i gitarę). Pytania?
Zresztą sami posłuchajcie (i popatrzcie) co ten chłopak robi z muzyką, a przy tym zawsze wybiera sobie znakomitych wokalistów do towarzystwa.









ZNALEŹLIŚCIE COŚ DLA SIEBIE? 
A MOŻE MACIE COŚ CZYM CHCIELIBYŚCIE SIĘ ZE MNĄ PODZIELIĆ?




Czytaj dalej

#16. Kiedy pada deszcz - Lisa De Jong

Niektórzy ludzie są w naszym życiu od zawsze. Znają nas lepiej niż siebie samych, nasze codzienne nawyki, plan dnia, ulubione zajęcia, czy to w jakiej postaci przygotowane jajka lubimy jeść na śniadanie. Obserwując nasze gesty, spojrzenia, czy grymasy potrafią powiedzieć w jakim jesteśmy nastroju, nawet przewidzieć co za chwilę zrobimy i mimo iż czasem zdarza nam się ich wkurzyć i tak stoją przy naszym boku. Pomimo i wbrew wszystkiemu.
Są też tacy, których znamy od lat i choć w jakimś stopniu stają się stałym elementem naszej codzienności, wcale nie są nam bliscy. Tacy ludzie mijają nas na ulicy, na szkolnym korytarzu, czy na mieście. Być może znają nasze imię i jadają z nami na tej samej stołówce, ale tak naprawdę nic o nas nie wiedzą. Takie osoby potrafią jednym czynem, czy słowem w przeciągu kilku koszmarnych minut roztrzaskać na drobne nasze życie i zabić w nas ducha.
Ale czasami na naszej drodze staje ktoś, kto pojawia się w naszym życiu tylko na chwilę. Nie zna naszej przeszłości i nie wie kim jesteśmy dzisiaj, ale wkracza w nasz świat bez ostrzeżenia, przewraca wszystko do góry nogami i od nowa układa cegiełki według własnego uznania, całkowicie zmieniając nie tylko nasze życie i nas samych, ale przede wszystkim naszą przyszłość. 
Jedni nazywają to przeznaczeniem, inni powiedzą, że to cud, a jak widzi to Lisa De Jong? Dowiecie się na kartach stworzonej przez nią pięknej historii, w której deszcz to nie tylko kaprys pogodowy.

„Nie mogę pozwolić, by ktoś przeze mnie cierpiał. Każdy powinien trzymać się ode mnie z daleka, ponieważ wiem, że w końcu go zawiodę.” 

Kiedy pada deszcz to kolejna powieść zaliczana do tak popularnego w ostatnim czasie nurtu New Adult, gdzie bohaterami są młodzi ludzie, którzy niosąc na barkach ciężar dramatycznej przeszłości i usiłując uporać się ze swoim poturbowanym, nieubłaganie kruszącym się tu i teraz, wkraczają w dorosłość, będącą najtrudniejszym etapem ich życia.
Już od pierwszych stron poznajemy świat widziany oczami Kate. Dziewiętnastoletniej dziewczyny z małego miasteczka, która dwa lata temu, w obliczu traumatycznego wydarzenia z pogodnej i szczęśliwej nastolatki, stała się zamkniętą w sobie, zdystansowaną i przygaszoną młodą kobietą, która wciąż rozpamiętuje przeszłość i skutecznie odpycha od siebie nie tylko prących do przodu rówieśników, ale przede wszystkim najbliższych. W tym również mieszkającego po sąsiedzku Beau Bennetta, który od lat jest jej wielką miłością i najlepszym przyjacielem. Kiedy jednak przeddzień swojego wyjazdu na studia Beau urzeczywistnia jej marzenie i wyznaje swoje uczucia, Kate nie jest już tą samą osobą i nie potrafi dać mu tego, czego chłopak od niej oczekuje. Mimo iż z całego serca pragnie poczuć się kochana, nie ma w sobie na tyle odwagi by się przed nim otworzyć i odkryć głęboko skrywane sekrety, które odmieniły ją na zawsze. Ich przyjaźń staje, więc pod znakiem zapytania, Beau wyjeżdża studiować do innego miasta, a Kate wybiera to, co jest jej znane i co wydaje się bezpieczne – zostaje w rodzinnym miasteczku, żyjąc w cieniu, tak jak do tej pory, ostrożnie i spokojnie. To właśnie wtedy na jej drodze staje Asher Hunt. Tajemniczy, przystojny chłopak, z aroganckim uśmiechem i urzekającym szaroniebieskim spojrzeniem. Jest dla Kate jak świeży powiew wiatru w pozbawionej powietrza czasoprzestrzeni, w jakiej utknęła. Nie jest częścią tego miasteczka, ani przeszłości, o której dziewczyna próbuje zapomnieć, nie szuka też dawnej Kate, która odeszła w tamtej deszczowy wieczór przed dwoma laty, ale skupia się na teraźniejszości i powoli, odsłaniając warstwa po warstwie, stara się poznać tę młodą kobietę, jaką jest teraz. To sprawia, że Kate lgnie do niego wbrew wszystkiemu, otwiera przed nim drzwi do swojego świata i pozwala by nawiązała się między nimi głęboka, niemożliwa do rozerwania więź. Jej historia, która nagle została przerwana tamtej feralnej nocy ma szansę doczekać się dalszego ciągu, ale kiedy los chwyta za pióro i stawia kolejne słowa w scenariuszu, na jaw wychodzi pewien sekret i ponownie stawia jej rzeczywistość na głowie. Pytanie brzmi tylko, ile takich niszczycielskich huraganów człowiek jest w stanie znieść?

„Żyjesz, ponieważ pozwoliłaś mi się kochać. Sama podjęłaś decyzję, by dalej oddychać ... Ja jedynie pomogłem ci znaleźć siłę, by nabrać powietrza.” 

Lisa De Jong stworzyła piękną, ale przepełnioną smutkiem historię, doprawioną słodko-słonym smakiem prawdziwej, intensywnej miłości. Historię, która wzbudza naprawdę skrajne emocje, by ostatecznie doprowadzić czytelnika do momentu, kiedy nie będzie potrafił powstrzymać łez, a wrażenie ucisku w gardle stanie się z każdym słowem coraz bardziej obezwładniające. Po poznaniu opisu stworzonego do książki można by się spodziewać miłosnego trójkąta, ale mimo wewnętrznych rozterek głównej bohaterki i nachodzących ją refleksji, autorka skupiła się przede wszystkim na budowaniu relacji pomiędzy Kate a Asherem, bo Kiedy pada deszcz to po prostu romantyczna opowieść, obdarta z nachalności, niepotrzebnej słodkości i lukrowania, naładowana emocjami i nadzieją, tak potrzebną przy próbie radzenia sobie z niełatwą codziennością. Pisarka konfrontuje nas z losami dwójki młodych ludzi, którzy starają się poukładać jakoś swoje życie, gdzie nic nie jest na swoim miejscu, a w całym tym otaczającym ich bałaganie jedynie łączące ich głębokie uczucie wydaje się być czymś właściwym. Mamy okazję zobaczyć jak wielka siła drzemie w miłości, która nadchodzi wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy i mimo iż potrafi przysporzyć nam nieporównywalnego z niczym cierpienia, jednocześnie przywraca nas do życia, udowadnia nam, że nasze serce wciąż bije i pomaga pokonać paraliżujący wręcz strach. A dopełnieniem tego wszystkiego z pewnością są wykreowane przez De Jong postaci, na których nie sposób pozostać obojętnym i którym z całego serca kibicujemy. Autorka dołożyła starań by nakreślić portrety bohaterów, przede wszystkim autentycznych i niepozbawionych słabości. Poznajemy pogubioną w swoim świecie (a momentami nawet odrobinę irytującą) Kate, która przez ostatnie dwa lata żyła w przeświadczeniu, że gdzieś coś lub ktoś tylko czeka na to, by ponownie zadać jej ból, więc ukryła się w stworzonym przez siebie labiryncie z mnóstwem zawiłych korytarzy, utrudniających komukolwiek dotarcie do niej. Problem pojawił się, gdy zrozumiała, że tkwiąc w samym środku tego błędnego koła, traci to co najlepsze i podjęła próbę wydostania się z tego gąszczu, a to okazało się potwornie trudne. To właśnie w momencie, gdy ogarnęło ją zwątpienie, dostała od losu prezent w postaci osobistego anioła stróża, którym stał się Asher. Ten młody, ale całkowicie obcy dla niej człowiek zobaczył więcej niż ci, którzy byli nieustannie u jej boku i stał się jej bratnią duszą. Był światłem w mroku, ukojeniem w bólu, źródłem siły i odwagi do stawienia czoła demonom. Otworzył jej oczy na to, czego nie chciała widzieć, nauczył ją znów oddychać i popchnął do przekraczania własnych granic. Dał jej nadzieję, ocalił ją przed nią samą i tchnął w nią życie. Po prostu ją pokochał i zamienił zło, czyhające na to by wyleźć w najmniej odpowiednim momencie, na najpiękniejsze wspomnienia. 

„Acher Hunt przywrócił do życia prawdziwą Kate”

Kiedy pada deszcz jak na prawdziwe New Adult przystało, to nie jest tylko kolejne love story, ale historia, która skłania  do refleksji i niesie ze sobą mądre przesłanie. O tym, że czasem musimy pozwolić odejść tym, na którym nam zależy i zacząć żyć bez ich obecności, by dowiedzieć się kim jesteśmy i nauczyć się oddychać samodzielnie. O tym, że nie warto tracić czasu na przesiewanie życia przez sitko, bo nie mamy kontroli nad tym co nas spotyka, ale możemy decydować jak to przyjmiemy i spożytkować energię na to na co mamy wpływ. To przede wszystkim wzruszająca opowieść o uczeniu się miłości, o dawaniu sobie drugiej szansy, o odnajdywaniu powodu do tego by żyć intensywnie i o zrozumieniu własnych uczuć.
Z czystym sumieniem polecam więc nie tylko każdemu miłośnikowi gatunku, ale również tym, którzy kochają piękne historie o miłości i nie wstydzą się przy tym wylewać łez.

"Find me here, speak to me
I want to feel you, I need to hear you
You are the light that's leading me to the place
Where I find peace again
You are the strength that keeps me walking
You are the hope that keeps me trusting
You are the life to my soul
You are my purpose
You're everything..."


_______________________________________________
Lisa De Jong, Kiedy pada deszcz, stron 550, FILIA, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Czytaj dalej

#15. Zanim się pojawiłeś i tchnąłeś we mnie życie.

ŻYCIE.
Jedno słowo.
Pięć liter.
A nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego jak wielka siła i jakie możliwości w nim drzemią. W ciągłym zabieganiu i walce szczurów w dżungli jaką jest ten świat, nawet się czasem nie zastanawiamy, czy żyjemy życiem jakiego dla siebie chcieliśmy, czy takim jakiego oczekują od nas inni i do jakiego „zmusza” nas rzeczywistość. Jeśli szczerze kochacie swoje życie, to uwierzcie mi, że jesteście szczęściarzami, jednymi z nielicznych ludków na tym globie, którzy nie narzekają. A tak naprawdę to przecież NASZE życie i to TYLKO OD NAS ZALEŻY jak ono będzie wyglądało i DO NAS NALEŻY decydowanie o nim. Być może niektórzy powiedzą, że nie wszystko zależy od nas. A ja odpowiem, że owszem. Są sprawy, na które nie mamy wpływu, one po prostu się dzieją, bez naszego przyzwolenia. I nie unikniemy tego, ale to co zrobimy z tym później, jaką podejmiemy decyzję i w którą stronę popchniemy swój wózek, to już tylko i wyłącznie nasza inicjatywa. Więc, jeśli mi powiedziecie, że nie wszystko zależy od nas, nie uwierzę Wam, bo z własnego doświadczenia wiem, że jest inaczej, a prawo dokonywania wyboru to luksus, który ma każdy z nas, trzeba tylko znaleźć w sobie odwagę. I żyć.
O tym właśnie chce nam powiedzieć Jojo Moyes...

"Człowiek ma tylko jedno życie. I właściwie ma obowiązek wykorzystać je najlepiej, jak się da."

Will Traynor był odnoszącym sukcesy biznesmenem, nieugiętym negocjatorem, chłopakiem z pasją, który żył pełnią życia, chwytał ze świata garściami i spełniał marzenia. Wystarczyło kilka sekund, deszcz i jeden motocyklista by odebrać mu wszystko co kochał całym sercem. Od dwóch lat Will jest sparaliżowany i całkowicie zależny od innych. Dla niego życie się skończyło, świat stał się bezbarwny i kompletnie pozbawiony sensu, tylko, że on wie jak położyć kres swoim cierpieniom i zakończyć otaczającą go niemoc. Obiecał jednak rodzinie czas – pół roku.
Lou Clark jest dwudziestosześcioletnią, ekscentryczną dziewczyną z małego angielskiego miasteczka, która prowadzi zwykłe, niczym szczególnym nie wyróżniające się życie. I jest zdesperowana. Kiedy traci ukochaną pracę w lokalnej kawiarni „Bułka z masłem”, a nad jej głową niczym gilotyna wisi odpowiedzialność za ustabilizowanie rodzinnego funduszu, musi natychmiast znaleźć inną posadę. Jednak to wbrew pozorom nie jest wcale takie proste, gdy nie ma się odpowiednich kwalifikacji, a rynek pracy w małej mieścinie nie rozdaje etatów jak cukierków, więc kiedy dostaje propozycję objęcia stanowiska opiekunki dla niepełnosprawnego, mimo obaw, czy sobie poradzi, przyjmuje ofertę.
Ale Lou nie wie na co się porywa, a Will wcale nie ułatwia jej zadania swoim oschłym, chamskim i grubiańskim zachowaniem, obfitującym w sarkastyczne uwagi. Jednak początkowa niechęć z czasem przeradza się w sympatię, a zdystansowany Will w końcu dopuszcza do siebie zwariowaną dziewczynę, która jako jedyna potrafi naprawdę do niego dotrzeć.
Tak zaczyna się półroczna walka z czasem. Ona ma sześć miesięcy by zmienić nastawianie Willa, a on w tym czasie zdaje się podejmować swoją własną misję – zarażenia życiem inteligentnej młodej dziewczyny, z potencjałem do robienia wielkich rzeczy. 

„- Czasami, Clark, właściwie tylko dla ciebie chce mi się wstawać rano.”

Przyznam się bez bicia, że historia Willa i Lou musiała swoje odleżeć, zanim odważyłam się po nią sięgnąć. Najpierw bałam się, że znów trafię po książkę, którą utopię we łzach i która poturbuje mi serce, a ono już i tak w ostatnim czasie zostało nieźle pod tym kątem skopane. Potem, biorąc pod uwagę marketingowy szum wokół promocji ekranizacji, z Samem Claflinem w roli głównej, bałam się, że mogę się zwyczajnie rozczarować, a wolałam oszczędzić sobie takich przeżyć. Ale teraz? Cóż, po skończeniu lektury dochodzę do wniosku, że zdecydowanie zbyt długo zwlekałam i może zabrzmi to strasznie górnolotnie, ale to naprawdę piękna, mądra, ale zarazem kontrowersyjna historia z mocnym przesłaniem.
 
Jeśli ktoś mi powie, że Zanim się pojawiłeś to romans z oklepanym schematem, to grzecznie mu odpowiem, żeby popukał się w czoło. To nie jest tylko romans, albo może inaczej, to nie jest zwykły romans, to po prostu opowieść o MIŁOŚCI. Nie tylko bezwarunkowej miłości rodziców do potomstwa, czy tej pełnej szacunku, jaką dzieci obdarzają rodzicieli. Nawet nie pełnej rywalizacji i bzdurnych sprzeczek miłości do rodzeństwa, albo takiej, która okazuje się być kompletną pomyłką i źródłem cierpienia. To nie jest też historia wyłącznie o uczuciu, jakie połączyło dwójkę całkowicie różniących się od siebie ludzi, których praktycznie dzieli wszystko, ale którzy stali się dla siebie bratnimi duszami. To przede wszystkim opowieść o miłości do ŻYCIA. Prawdziwej, pełnej pasji i nieograniczonej. Takiej, która wywołuje wilczy głód na więcej, ładuje nam akumulatory i pozwala oddychać pełną piersią, a nie tylko sączyć powietrze przez słomkę. Taka, która daje nam energię; energię, która się w nas gromadzi, powoli buzuje, nie pozwala usiedzieć w miejscu i w końcu desperacko domaga się ujścia. To historia miłości do życia, dla której największą tragedią jest niemoc i fizyczne bariery.

„- Chcę... jeszcze pobyć facetem, który był na koncercie z dziewczyną w czerwonej sukience.” 

Zanim się pojawiłeś to też opowieść o zwykłej dziewczynie, która przez jeden błąd młodości, zamknęła się szczelnie w swojej ciasnej, bezpiecznej skorupie i pozwala by życie przepływało jej przez palce, a jedynym przejawem drzemiącej w niej odwagi jest ekstrawagancki i krzykliwy styl. Tą samą dziewczynę dostrzegł On – sparaliżowany, sfrustrowany własną bezsilnością biznesmen, którego niemiłosiernie wkurza jej bierność i zgoda na nijakie egzystowanie, bo tym według niego stało się jej życie. Ten człowiek, który nie widzi dla siebie nadziei, tchnął w nią życie, otworzył jej oczy na świat, zmusił ją do tego by zrzuciła z siebie ten okropny pancerz, jaki tkała przez lata i pomógł jej zrozumieć kim właściwie jest i dokąd zmierza.
 
W całym tym pierwiastku mądrości, jaki subtelnie wplotła między zdania Jojo Moyes, nie zabrakło inteligentnych złośliwości, błyskotliwych dialogów, zabawnych sytuacji i poturbowanego poczucia humoru, a to wszystko od początku do końca naładowane emocjami, przez które ja płakałam jak bóbr. Pisarka mimo lekkiego pióra porusza naprawdę poważne problemy i kontrowersyjne tematy, które dla większości z nas wciąż są i pewnie długo będą tematem tabu, wywołującym ostry sprzeciw, zupełnie niewymuszenie dając przy tym do myślenia i skłaniając nas do refleksji. Nienachalnie, ale zdecydowanie i bez koloryzowania zwraca uwagę na to jak wygląda życie ludzi niepełnosprawnych. Z jakimi niedogodnościami przy codziennych, zwykłych czynnościach muszą się zmagać, jak trudno jest czasem zorganizować wyjście na spacer, nie mówiąc już o dalszej wycieczce, gdy świat po prostu nie jest przygotowany na odmienność. Moyes odkrywa przed nami rzeczywistość, którą być może większość z nas zna wyłącznie z telewizji, pokazuje, że poruszanie się na wózku to nie jedyna udręka ludzi niepełnosprawnych, bo jest jeszcze ból, nie tylko ten psychiczny, ale przede wszystkim fizyczny, zmęczenie, bezsenność, tony leków, mnóstwo sprzętu, cała masa infekcji i chorób jakie czekają by zaatakować osłabiony organizm i wycisnąć z niego resztki energii.  

„Wiedza to władza, Clark.”

  A więc, zapewne Was ciekawi, czym dla mnie stało się Zanim się pojawiłeś? W zasadzie mogę napisać krótko. Dla mnie to historia o próbie odpowiedzenia sobie na pytanie kim jestem i czego chcę; o szukaniu siebie, odkrywaniu i poznawaniu swojego głęboko ukrytego ja. To historia o miłości do drugiego człowieka tak silnej, że uszczęśliwienie go staje się dla nas ważniejsze, niż nasze złamane serce. To opowieść o tym jak ważna jest obecność w naszym życiu bratniej duszy, kogoś, kto po prostu będzie obok, wspierając nas nawet, jeśli się z nami nie zgadza. Kogoś, kto nas zaakceptuje i nie będzie próbował nas zmieniać, ale pomoże nam rozłożyć skrzydła. To historia która mówi, że każdy powinien mieć prawo do dokonywania wyboru i decydowania o własnym życiu, a to nie do nas należy osądzanie i krytykowanie. To przede wszystkim piękna historia o miłości do życia. Historia dziewczyny, która dostała pół roku, żeby rozbudzić w mężczyźnie chęć życia, a to on nauczył ją, że tylko życie na 100% jest coś warte. 


„Nikt nie chce, żeby mu opowiadać, że się boisz, że cię boli albo że boisz się, że umrzesz z powodu jakiejś głupiej przypadkowej infekcji. Nikt nie chce wiedzieć, jak to jest mieć świadomość, że nigdy więcej nie pójdziesz z nikim do łóżka, nie będziesz jeść tego, co sam ugotowałeś, nigdy nie będziesz trzymać w ramionach swojego dziecka. Nikt nie chce wiedzieć, że czasem, siedząc na tym wózku, czuję taką klaustrofobię, że mam ochotę wrzeszczeć jak wariat na myśl o tym, że spędzę w nim kolejny dzień. [...] Ostatecznie wszyscy chcą szukać w tym wszystkim jasnych stron i chcą, żebym ja też miał takie podejście - urwał.- Chcą wierzyć, że jest jakaś jasna strona.
[...]
- I ja mam być tą jasną stroną? - zapytałam cicho.
- Ty, Clark - spojrzał na swoje dłonie - jesteś jedyną osobą, z która jestem w stanie rozmawiać odkąd wylądowałem na tym cholernym czymś.”

_________________________________________________________
 Jojo Moyes, Zanim się pojawiłeś, stron 382, Świat Książki, 2016
Przekład: Dominika Cieśla-Szymańska
 
Czytaj dalej

Liebster Blog Award - LBA #1

Na wstępie bardzo dziękuję za nominację do LBA (sama nie wiem co to dokładnie znaczy :P) Ani z bloga Review Junkie :) 
No i bez owijania w bawełnę, lecimy z odpowiedziami :D

1. Napisz w kilku słowach coś o sobie.
Ludki, to jest chyba najgorsze pytanie z możliwych, jakie można komukolwiek zadać :) Zawsze, odkąd sięgam pamięcią miałam problem z odpowiedzią i właściwie sama nie wiem dlaczego. A teraz? Myślę, że w dużym skrócie opisałam siebie w zakładce O MNIE, a co jeszcze mogę dodać? Hm… chyba to, że jak już się dorywam do pisania to się robi ze mnie straszna gaduła, chociaż przy spotkaniu face to face raczej tego nie widać :P

2. Jeżeli miałabyś możliwość spotkać jednego bohatera książki, kto to by był i dlaczego?
Mały Książę, bo ma w sobie wiele życiowej mądrości na tyle uniwersalnej, że niezależnie od tego na jakim etapie życia akurat jesteśmy, jego słowa zawsze trafiają w sedno.
 

3. Jaka jest Twoja ulubiona książka. Dlaczego?
Takich książek jest naprawdę całkiem sporo i nawet jeśli miałabym się skupić na wybraniu jednej z ostatnio przeczytanych wiem, że miałabym z tym naprawdę ogromny problem. Kurka, takich pytań się po prostu nie zdaje ludziom uzależnionym od czytania, wiecie? :P Ale skoro zostałam postawiona pod ścianą, czysto metaforycznie, to chyba napiszę Skazani na ból, a dlaczego akurat ta? Bo to książka, która rozwaliła mnie emocjonalnie, skradła moje serce i spowodowała, że wylałam niemożliwe do posiadania morze łez, a mimo to wiem, że jak na prawdziwego nałagowca przystało, jeszcze nie raz do niej wrócę. Poza tym to powieść dla mnie o tyle wyjątkowa, że za jej pomocą i właściwie dzięki niej przełamałam swój opór przed rodzimą literaturą i nie mogłam wybrać lepiej.
 

4. Jeżeli mogłabyś coś w sobie zmienić co to by było?
Nic. Dobrze mi ze sobą, poważnie. Może gdyby ktoś zadał mi to pytanie kilka lat temu miałabym całą listę rzeczy, które chciałabym w sobie zmienić, począwszy od wyglądu, przez charakter, a kończąc na moimi zgubnym perfekcjonizmie, który nigdy nie był na takim poziome na jakim powinien, ale teraz…. Odpuściłam sobie, staram się nie stać w miejscu, rozwijać się i jestem dumna z tego kim dzisiaj jestem. Tyle :)
 

5. Co w życiu sprawia Ci największą przyjemność?
PISANIE. Tylko tyle i aż tyle :D
 

6. Co lubisz robić w wolnym czasie?
Czytać, pisać, uczyć się języków obcych, no i słuchać muzyki, bo świat bez muzyki byłby cholernie szary.
 

7. Jaki jest Twój ulubiony serial?
Hm...szczerze mówiąc stronię od takich używek, bo zwyczajnie szkoda mi czasu na spędzanie go przed telewizorem, ale ostatecznie znalazłyby się dwa, które zainteresowały mnie na tyle by wyrwać dla nich godzinę z mojego jakże cennego czasu :P To Arrow (tak ten z komiksów DC) oraz Beauty and the Beast (z Jayem Ryanem w roli bestii<3). I uprzedzając Wasze pytania. Tak, wszystko przez te sexy męskie ciała :D 
 

8. Jeżeli mogłabyś przenieść się w czasie to jaką epokę byś wybrała? Dlaczego?
Myślę, że średniowiecze i raczej nie ma to nic wspólnego z rycerzami w lśniących zbrojach i uwięzionymi księżniczkami czekającymi na swojego obrońcę. A dlaczego akurat średniowiecze? Od zawsze lubiłam oglądać filmy osadzone w tych czasach, bo miały w sobie jakąś magię, a jednocześnie prostotę, która mnie przyciąga. Ci co mnie znają pewnie powiedzieliby, że to dlatego, że w poprzednim życiu musiałam być wiedźmą, spaloną na stosie za czary. No, cóż, może rzeczywiście coś w tym jest :P
 

9. Jaka książka Tobą wstrząsnęła. Dlaczego?
Skazani na ból Agnieszki Lingas-Łoniewskiej oraz Bez słów Mii Sheridan i czy ja naprawdę muszę pisać dlaczego? :)
 

10. Gdzie najchętniej czytasz książki i dlaczego akurat w tym miejscu?
Wszędzie. Serio! Na kanapie, na podłodze, na fotelu, w kuchni, w samochodzie, w pociągu, na trawie, no dosłownie wszędzie. W końcu uzależnienie zobowiązuje, nie?
 

11. Wymień blogi warte polecenia.
Lustro Rzeczywistości, Review Junkie, Wybebeszamy książki, Mozaika Literacka, Wąchając książki, Zapatrzona w książki, Kocham czytać!, Książkowe "kocha nie kocha", Książkowy świat i wszystkie inne, na które zdarza mi się zaglądać, a nawet czasem zostawić po sobie ślad (wybaczcie, jeśli kogoś pominęłam w zestawieniu - to nienaumyślnie). 


Mam nadzieję, że poznaliście mnie odrobinę lepiej, a jeśli nie, zawsze możecie dorzucić jakieś pytanie od siebie :) 
A teraz moje pytania: 

1. Opisz siebie trzema słowami – żeby nie było za prosto użyj rzeczownika, przymiotnika i czasownika.
2. Gdybyś mogła zjeść kolację z jakimś autorem, kto to by był i dlaczego?
3. Czy masz swój ulubiony cytat z książki, jeśli tak to jaki?
4. Wskaż utwór muzyczny, który kojarzy Ci się z książką i twoim zdaniem tworzy z nią nierozerwalny duet? Dlaczego wybrałaś akurat to połączenie?
5. Poleć, Twoim zdaniem, wartą obejrzenia ekranizację książki. 
6. Jaka książka zmieniła Twój punkt widzenia?

7. Gdybyś miała okazję napisać powieść, do jakiego gatunku by się zaliczała i dlaczego?
8. Co Cię inspiruje i napędza do działania?
9. Gdybyś mogła zamieszkać w innym kraju, to gdzie by to było i dlaczego akurat tam?
10. Co sprawia, że zawsze się uśmiechasz, a co bezwzględnie Cię irytuje?
11. Dostajesz telefon z wiadomością, że właśnie wygrałaś rejs dookoła świata. Masz pięć minut by się spakować, bez jakich trzech rzeczy się nie ruszysz? 


I moje nominacje:
Lustro Rzeczywistości (mówiłaś, że nie lubisz tagów, o pytaniach nie było mowy :P)
Mozaika Literacka
Wybebeszamy książki  
Czytaj dalej

Jaskółki literackie, czyli zapowiedzi sierpnia

Jeszcze nie tak dawno publikowałam zapowiedzi lipca, a tutaj już mamy sierpień. Czas leci nieubłaganie, niezależnie od tego czy za oknem mamy białą zi(chociaż w ostatnim czasie śniegu jak na lekarstwo), czy staramy się przeżyć upalne, ale wybitnie kapryśne lato. Sierpień znów jest bezlitosny dla naszych portfeli, a już z pewnością wyżyma resztki naszego wolnego czasu. Jak mi ktoś zdradzi magiczną receptę na to, jak zrobić z czasu gumę i rozciągnąć ją według własnego widzi-mi-się, do końca życia będę mu robić kawę :) A teraz wracam do konkretów i do najciekawszych, oczywiście moim subiektywnym zdaniem, pozycji wydawniczych sierpnia. Myślę, że i tym razem każdy znajdzie coś dla siebie, bo oprócz całkiem nowych historii są również kontynuacje już tych przez nas znanych.
Wybierajcie, więc!

 2 SIERPIEŃ

It Ends With Us
Colleen Hoover

Atria Books


Lily nie zawsze miała łatwo, ale to nie powstrzymało jej przed ciężką pracą i walką o wymarzone życie. Pokonała długą drogę od małego miasteczka w Maine, gdzie dorastała – skończyła college, przeprowadziła się do Bostonu i otworzyła własny biznes. Gdy zaiskrzyło pomiędzy nią a niesamowitym neurochirurgiem zwanym Ryle Kincaid, wszystko w życiu Lily zaczęło sprawiać wrażenie zbyt pięknego, by mogło być prawdziwe.
Ryle jest stanowczy, uparty, może nawet odrobinę arogancki. Jednak ma też drugą twarz – wrażliwy, błyskotliwy – i ma słabość do Lily. Fakt, że w lekarskim fartuchu wygląda całkiem przyjemnie dla oka, też przemawia na jego korzyść. Lily nie potrafi wyrzucić go ze swojej głowy, ale całkowita awersja Ryle’a do związków jest niepokojąca. Nawet gdy dziewczyna staje się wyjątkiem w zasadzie „zero związków”, nie może przestać myśleć o tym, co zraziło go do zaangażowania w jakąkolwiek relację.
Pytania dotyczące nowego związku przytłaczają ją – tak samo, jak myśli o Atlasie Corriganie, jej pierwszej miłości z przeszłości, którą pozostawiła za sobą. Chłopak był jej bratnią duszą i opiekunem. Gdy Atlas niespodziewanie zjawia się na drodze Lily, pod znakiem zapytania staje wszystko, co do tej pory zbudowała z Ryle’em.


DOPÓKI ŚMIERĆ NAS NIE POŁĄCZY
Danuta Noszczyńska

Prószyński i S-ka


Czy można przełamać klątwę dzieciństwa?
Małgorzata wyprowadza się z rodzinnej wsi do dużego miasta, gdzie ciężko pracuje, by zostać „kimś”. Jest dziewczyną wyjątkowo piękną, co w połączeniu z jej pochodzeniem, prostotą i ocierającym się o wulgarność sposobem bycia sprawia, że jest łakomym kąskiem dla spotykanych w życiu mężczyzn. Coraz bardziej rozczarowana swoim nowym życiem i bezwzględnością świata, który nie okazał się rajem, ulega pokusie i zostaje utrzymanką starszego, zamożnego mężczyzny... A gdy się jej wydaje, że stoczyła się na samo dno, spotyka pierwszą, prawdziwą miłość. Czy jednak będzie miała na tyle siły i odwagi, by o nią zawalczyć? 


 3 SIERPIEŃ

ZIMNE OGNIE
Simon Beckett

CZARNA OWCA


Kate to spełniona zawodowo londyńska singielka. Jest jednak bardzo samotna – niedawno rozstała się z partnerem, a jej jedynymi przyjaciółmi są Lucy i jej mąż. Marzy też o dziecku. Wkrótce poznaje przystojnego mężczyznę, z którym jest jej coraz lepiej. Gdy zachodzi w ciążę i pragnie wyznać mu tę nowinę, on nagle znika bez śladu… Okazuje się, że jej kochankiem był psychopata, podający się za psychologa Alexa Turnera, który na dodatek porywa jej najlepszą przyjaciółkę… 



NEVER NEVER (tom 1-3)
Collen Hoover & Tarryn Fisher 
MOONDRIVE, OTWARTE

Nie kocham cię.
Nic a nic.
I nie pokocham.
Nigdy, przenigdy.
Czasem wspomnienia mogą być gorsze niż zapomnienie. Charlie i Silas są jak czyste karty. Nie wiedzą, kim są, co do siebie czują, skąd pochodzą ani co wydarzyło się wcześniej w ich życiu. Nie znają swojej przeszłości. Pomięte kartki, tajemnicze notatki i fotografie z nieznanych miejsc muszą im pomóc w odkryciu własnej tożsamości.
Ale czy można odbudować uczucia? Czy można chcieć przypomnieć sobie… że ma się krew na rękach? A jeśli prawda jest tak szokująca, że tylko zapomnienie chroni przed szaleństwem? Umysły Silasa i Charlie pełne są mrocznych tajemnic.
On zrobi wszystko, by wskrzesić wspomnienia.
Ona za wszelką cenę chce je pogrzebać.
Nigdy nie zapominaj, że to ja jako pierwszy cię pocałowałem.
Nigdy nie zapominaj, że będziesz ostatnią, którą pocałuję.
I nigdy nie przestawaj mnie kochać.
Nigdy…  

OCAL MNIE (Sea Breeze tom 3)
Abbi Glines

PASCAL

Dziewczyna w żałobie i lokalny playboy….
Czy uratują siebie nawzajem?
Cage, pożeracz damskich serc, nigdy nie kochał naprawdę. Jego życie to ciągła zabawa, dziewczyny na jedną noc, alkohol… Nie mogło to skończyć się dobrze. Cage zostaje wysłany na wieś, by tam pomagać w gospodarstwie. Ma to być jego kara, za to że prowadził samochód pod wpływem alkoholu. Tam poznaje Evę.
Eva, córka właściciela gospodarstwa, już dawno zapomniała, co to znaczy cieszyć się życiem. Wcześnie straciła matkę, na wojnie zginął jej narzeczony. Jej życie się skończyło. Postanowiła już na zawsze pozostać sama. Poznanie Cage&apos;a burzy jej spokój. Niestety Eva czuje, że zdradza zmarłego chłopaka. Rezygnuje z szansy na miłość, którą dał jej los.
Czy szalony Cage, chłopak z innego świata, będzie umiał rozkochać ją w sobie? Czy wspólnie pomogą sobie zapomnieć o przeszłości?  

  4 SIERPIEŃ
  
MOJE SERCE I INNE CZARNE DZIURY
Jasmine Warga

BURDA PUBLISHING POLSKA


Szesnastoletnia Aysel, miłośniczka fizyki i muzyki klasycznej, obsesyjnie planuje własną śmierć. Jej ojciec dopuścił się brutalnej zbrodni, która wstrząsnęła całym miasteczkiem, matka nie może na nią patrzeć, bo obecność córki przypomina jej o przeszłości, zaś koledzy i koleżanki z klasy obgadują ją za plecami przy każdej możliwej okazji... Aysel jest gotowa zamienić swoją energię w nicość.
Dziewczyna ma tylko jeden problem: nie jest pewna, czy starczy jej odwagi, by to zrobić. Wszystko zmienia się, gdy odkrywa stronę internetową, na której ogłaszają się partnerzy do samobójstwa. Użytkownik o nazwie FrozenRobot, a w rzeczywistości zmęczony własną rodzinną tragedią nastolatek imieniem Roman, szuka kogoś, z kim będzie mógł odebrać sobie życie.
Chociaż Aysel i Roman nie mają ze sobą nic wspólnego, nowa znajomość zaczyna wpływać na dwoje nastolatków w nieoczekiwany sposób. W miarę zbliżania się wyznaczonej daty samobójstwa Aysel zaczyna wątpić, czy to naprawdę najlepsze rozwiązanie. Będzie musiała wybierać między własnym pragnieniem śmierci a próbami przekonania partnera, aby pozostali przy życiu. Tyle że Romana nie tak łatwo przekonać...


ZWRÓĆ SIĘ DO MNIE (Kathleen Turner tom 2)
Tiffany Snow 

ARKADY 

Kathleen narażona jest na wiele niebezpieczeństw ze względu na swój związek z Blane’em, który jako znany adwokat bierze udział w głośnej i trudnej sprawie, a jednocześnie ubiega się o stanowisko gubernatora stanu. Blane, by ją chronić, wzywa na pomoc swego przyrodniego brata, Kade’a, byłego agenta FBI, a teraz wolnego strzelca, człowieka po przejściach, wiernie oddany Blane’owi, który, kiedy w młodości dowiedział się, że ma młodszego brata, wziął go na wychowanie, uwalniając tym samym od udręki życia w domach dziecka i rodzinach zastępczych). Kade i Kathleen wspólnie stawiają czoło przeciwnościom losu i walczą z ogarniającą ich coraz silniej wzajemną fascynacją, próbując zachować lojalność wobec Blane’a, któremu oboje tak wiele zawdzięczają. Z którym z braci zwiąże się ostatecznie bohaterka ?

 17 SIERPIEŃ
 
JESZCZE SIĘ SPOTKAMY (Rosemary Beach tom 10)
Abii Glines

PASCAL

Miłość silniejsza niż koszmary przeszłości.
Mase zawsze wolał swoje skromne życie teksańskiego ranczera od wszelkich luksusów, które zapewnił mu ojciec - legendarny rockman. Rzadko odwiedza więc jego elitarny świat w Rosemary Beach. Pewnego dnia poznaje tam młodą i piękną dziewczynę pracującą dla jego przyrodniej siostry Nan. Wtedy zmienia się wszystko... Reese wreszcie jest wolna. Uciekła od życia pełnego przemocy, molestowania i upokorzeń ze strony rodziców oraz szkolnych kolegów i koleżanek. Jej życie zaczyna się na nowo, gdy w domu, który sprząta, poznaje seksownego kowboja. Jest nim zauroczona, choć pojawia się również strach... Reese jeszcze nigdy nie spotkała mężczyzny godnego zaufania. Czy Mase okaże się inny? Czy jego uczucie pokona mroczną przeszłość Reese?  

WYŚNIONE MIEJSCA
Brenna Yovanoff

MOONDRIVE, OTWARTE

Są dwie Waverly.
Pierwsza: ma nieskazitelny wygląd, popularnych przyjaciół, najlepsze oceny w szkole i świetne wyniki w sporcie.
Druga: to tajemnicza dziewczyna, która zagłusza myśli bieganiem do utraty tchu. W nocy zastanawia się, jak wyglądałoby jej życie, gdyby zrzuciła maskę, którą nosi za dnia.
Jest dwóch Marshallów.
Pierwszy: bad boy, który nadużywa alkoholu, ryzykując wydalenie ze szkoły. Nie ma to dla niego znaczenia – w końcu jest nikim.
Drugi: ten, który czuje więcej, niż przyznaje sam przed sobą. Zmaga się z ciężarem, o którym inni nie wiedzą.
Waverly i Marshall spotykają się… we śnie. Jest to miejsce, gdzie oboje mogą być sobą. I gdzie dotyk wydaje się równie prawdziwy jak na jawie. Czy odważą się swoje wyśnione miejsca zamienić na rzeczywistość?  


22 SIERPIEŃ
 
BEZ PAMIĘCI
Martyna Kubacka

LUCKY

"(…)jutro jest jak nowy rozdział powieści naszego życia i tylko od nas zależy, czy będziemy kontynuować wątek z poprzedniej strony, czy zdecydujemy się na nieoczekiwany zwrot akcji."

Kasia budzi się w pięknym, nieznanym domu…
Dowiaduje się, że miała wypadek, a przystojny prawnik, który się nią opiekuje, jest jej narzeczonym. Czy jednak może mu zaufać? Co w tej historii jest prawdą, a co kłamstwem? Dziewczyna ze wszystkich sił stara się przypomnieć sobie swoją przeszłość i nie zdaje sobie sprawy z tego, że grozi jej poważne niebezpieczeństwo…
Pomiędzy dwojgiem ludzi, których los zetknął wbrew ich woli, rodzi się fascynacja i miłość. Czy uczucie będzie wystarczająco silne, żeby pokonało przeszłość i zmieniło przyszłość?
„Bez pamięci” to romantyczna opowieść o zaskakującej miłości, z fascynującym wątkiem kryminalnym w tle.

 
 23 SIERPIEŃ

MOJA PIERWSZA GWIAZDA
Susan Elizabeth Phillips

AMBER


Piper Dove ma jedno marzenie – być najlepszą prywatną detektyw w Chicago. Pierwsze zlecenie? Obserwować Coopera Grahama, zabójczo przystojnego byłego gwiazdora futbolu. I mężczyznę, który zawsze dostaje to, czego pragnie. Problem? Cooper zauważył, że Piper go śledzi... i zatrudnia ją u siebie.
Piper ma mieć na oku pracowników jego ekskluzywnego nocnego klubu. Ale jest przekonana, że powinien wynająć ochroniarza. Zdaje się, że ktoś nastaje na jego życie i Piper postanawia go chronić, czy on sam tego chce, czy nie (oczywiście że nie!).  
 

 24 SIERPIEŃ

PRZEZ NIEGO ZGINĘ
K.A. Tucker

FILIA 


Dwudziestoośmioletnia Maggie Sparkes przyjeżdża do Nowego Jorku, by spakować rzeczy przyjaciółki, która popełniła samobójstwo. Policja zgromadziła mocne dowody. Twierdzą, że Celine połknęła całe opakowanie środków psychotropowych, popiła je wódką i już się nie obudziła. W szkatułce ukrytej w mieszkaniu przyjaciółki Maggie odkrywa jednak coś, co stawia wiele niewygodnych pytań. Musi dowiedzieć się czegoś o tajemniczym mężczyźnie, którego Celine kochała, chociaż miał stać się przyczyną jej zguby.
Szukając informacji, Maggie odkrywa nieznane fakty z prywatnego życia przyjaciółki. Przypadkowo stawia się także na celowniku mordercy, który nie cofnie się przed niczym, by jego zbrodnie nie wyszły na jaw.
Ten mężczyzna był moim zbawieniem. Teraz przez niego zginę.  

 30 SIERPIEŃ
 
RAZEM BĘDZIE LEPIEJ
Jojo Moyes

ZNAK LITERANOVA


Jess nie należy do kobiet, które łatwo się poddają. Na miejscu Jess każdy miałby dosyć. Pracy na dwa etaty, chodzenia przez cały rok w jednej parze dżinsów, kupowania najtańszych jogurtów na promocji w supermarkecie i wybaczania byłemu mężowi, że nie płaci alimentów.
Jednak Jess nie należy do kobiet, które łatwo się poddają. „Damy sobie radę” mogłaby mieć wydrukowane na koszulce. Kiedy okazuje się, że jej córka ma szansę na zdobycie stypendium w wymarzonej szkole, gotowa jest ruszyć na drugi koniec kraju, zabierając ze sobą:
1. jednego problematycznego nastolatka,
2. jedną wybitnie uzdolnioną dziewczynkę z chorobą lokomocyjną,
3. jednego kudłatego psa o wielkim sercu.
Oraz...
4. przypadkowo spotkanego mężczyznę na życiowym zakręcie, który w krytycznym momencie wyciąga do nich pomocną rękę.
Czy wspólna podróż pokaże im, że… razem będzie lepiej?  


 31 SIERPIEŃ
 
GORĄCY ZWIĄZEK (THE READHEAD SERIES tom 3)
Alice Clayton

PASCAL
 

Poznaj historię Rudej! Kariera Grace nabrała tempa za sprawą nowego serialu. Jack, okrzyknięty Najseksowniejszym Mężczyzną Wszechczasów również jest na topie. Mężczyzna nie potrafi jednak zrezygnować z imprezowego stylu życia, co nie podoba się Grace. Ich związek nie znika z pierwszych stron gazet, a przecież jedyne czego pragną to chwila bez paparazzi. Czy kiedykolwiek będzie to możliwe?





ZAPOWIADA SIĘ NIEŹLE, PRAWDA?
 ZNALEŹLIŚCIE COŚ DLA SIEBIE? 

* opisy i zdjęcia okładek pochodzą ze stron wydawców lub księgarni internetowych
Czytaj dalej