#54. Czy taki Romeo zły, jakim go widzą? - Leisa Rayven

Cassie była uroczą dziewczyną z wielkimi ambicjami. Piekielnie zdolny Ethan miał reputację złego chłopca. Zagrali Romeo i Julię – i zmieniło się wszystko. Wielka miłość, jak w dramacie Szekspira, była im pisana. Jednak „zły Romeo” złamał „Julii” serce...

Kilka lat później grają razem na Broadwayu. Gdy spotykają się na scenie, są zmuszeni do konfrontacji z własnymi emocjami. Ethan próbuje odzyskać zranioną Cassie, jednak oboje w niczym nie przypominają siebie sprzed lat...
Czy kiedy kurtyna opadnie, ujawnią, co tak naprawdę kryje się w ich sercach? 


Przyznam się szczerze, że zanim sięgnęłam po Romea, miałam okazję przeczytać kilka opinii o książce i choć w większości zdarzały się to recenzje pozytywne, natknęłam się tez na kilka mniej pochlebnych słów na jej temat. Przeczytałam, więc z tym większą ciekawością i teraz po lekturze w sumie nie do końca rozumiem arsenał negatywów, jakimi został obrzucony Zły Romeo. A cała sprawa rozchodzi się o to, że zbyt nudny, że brak w nim akcji, że fabuła w gruncie rzeczy żadna, ale czy faktycznie? No, cóż... biorąc pod uwagę, że Zły Romeo to dopiero początek trylogii, jaka wyszła spod pióra Leisy Rayven, to moim skromnym zdaniem historia mimo wszystko się broni. Każda opowieść ma przecież jakiś wstęp, rozwinięcie i zakończenie. W pierwszym tomie autorka zaserwowała czytelnikom właśnie pełne emocji, napięcia i frustracji wprowadzenie w losy dwójki młodych aktorów, nastawiając się przy tym na budowanie relacji między nimi i pokazując, jak to wszystko się zaczęło. Ja to kupuję. 

„Pozwól, że oszczędzę Ci zachodu. Tak łatwo się mnie nie pozbędziesz. Nie mogę bez Ciebie żyć, a co najważniejsze, nie chcę. Więc panikuj sobie do woli, a kiedy skończysz, ja wciąż tu będę. Rozumiesz?”

A z czym przyjdzie nam się zderzyć? Już spieszę wyjaśnić.
Głowni bohaterowie – Ethan Holt i Cassie Taylor – poznają się podczas egzaminów do Grove, prestiżowej szkoły wychowującej przyszłych artystów. Ona to prostolinijna, wychowana przez surowych rodziców dziewczyna, która przez całe życie starała się doskoczyć do nierealnych ideałów i sprostać oczekiwaniom innych, udając kogoś kim nie jest. On z kolei jest tak bardzo nieokiełznany i chaotyczny, że przyprawia o zawrót głowy. Holt to palant z pretensjami do całego świata, dla którego bliskość oznacza bolesne konsekwencje, a jednocześnie miły gość, który przejawia ludzkie odruchy, smażąc placki dla skacowanej dziewczyny. Iście wybuchowa mieszanka, więc nic dziwnego, że ta relacja przypominała sinusoidę, albo co gorsza labirynt bez mapy, a bohaterowie mimo wspólnej pasji, wciąż uparcie się mijali. 

„ Ale wiesz, co mnie dobija? Co tak cholernie boli codziennie, gdy przychodzę na próbę? To, że leżę z tobą w łóżku, całuję cię, udaję, że się z tobą kocham… i nadal tęsknię. Bo to nie jest prawdziwe. A chciałbym, żeby było. Nie masz pojęcia, jak bardzo.”

Co z tego wynikło?
Nafaszerowana emocjami, intensywna opowieść o utalentowanych młodych ludziach, których połączyła niesamowita chemia, prawdziwa pasja do teatru, skomplikowana przyjaźń, namiętność i młodzieńcze uczucie, tak proste a zarazem tak bardzo trudne do zaakceptowania, zwłaszcza w obliczu nieprzyjemnych doświadczeń i głęboko zakorzenionego strachu. Efektem tego mogło być tylko mocne zderzenie i najboleśniejszy upadek, dla jednego z nich. Mijają lata, a Ethan i Cassie nagle znów stają naprzeciw siebie na scenie teatralnej i muszą zagrać w sztuce, która dla obojga jest zbyt intymna, przewiercając się przez pancerze i obnażając ich ból. Kiedyś to Cassie uganiała się za nim, teraz role się odwróciły i to Ethan musi zapracować na to, by dziewczyna, którą kocha ponownie wpuściła go do swego życia. Czy to mu się uda, to już inna sprawa.   

„Czasami otaczamy się murem nie tylko po to, by nie dopuścić do siebie innych, ale po to, aby przekonać się, komu zależy na nas na tyle, by zechciał go zburzyć.”

Leisa Rayven napisała naprawdę przyjemne love story, osadzone w blasku świata teatralnego. Prosty i lekki w odbiorze język, pierwszoosobowa narracja oraz zabawne, błyskotliwe dialogi to z pewnością duży plus tej powieści, dzięki czemu książkę czyta się naprawdę szybko. Prawdopodobnie nie uronicie łez podczas lektury, a nawet mogę śmiało zaryzykować, że główna bohaterka nie raz, ani nie dwa mocno Was zirytuje zarówno swoim postępowaniem i sposobem myślenia, jak i pamiętnikowymi wynurzeniami, ale skomplikowana i zdecydowanie bardziej dopracowana męska postać, wynagrodzi owe zgrzyty. Nie nastawiajcie się też na szalone zwroty akcji, pogmatwaną fabułę i szybkie tempo wydarzeń, bo tego tu nie znajdziecie. Zły Romeo to od początku do końca, konsekwentnie realizowane wprowadzenie, którego głównym fundamentem jest relacja Ethan-Cassie, kiedyś i dziś. Poza tym pamiętajcie, że to romans, a ten nie ma za zadanie uczyć i skłaniać do refleksji, tylko dać czystą rozrywkę i jak dla mnie daje radę. Perspektywa kolejnych części to według mnie tylko pole do popisu i ogromne możliwości manewru dla autorki, więc po cichu liczę na to, że ten potencjał nie zostanie zmarnowany. 

„Chyba właśnie dlatego szkło wydaje mi się tak fascynujące. Zdaje się niezwykle kruche, a jednak jest w stanie przetrwać wiele lat, nawet naznaczone rysami i pęknięciami. Osobiście uważam, że nieskazitelne szkło jest nudne. Kocham te wszystkie okazy, a blizny doświadczeń czynią je w moich oczach jeszcze piękniejszymi.”


STARCROSSED
series:
l ZŁY ROMEO l ZŁA JULIA l ZŁE SERCE

______________________________________________________________
Leisa Rayven, Zły Romeo, stron 440, OTWARTE, 2017
Przekład: Martyna Tomczak

Czytaj dalej

#53. Walka - Vi Keeland

ZAWODNIK MMA – WSPÓŁCZESNY GLADIATOR UWODZĄCY NIESKOŃCZONYMI POKŁADAMI TESTOSTERONU
Okazuje się, że w życiu profesjonalnego fightera walka może mieć różne znaczenia. Nico Hunter dochodzi do wniosku, że ta pełna adrenaliny, rozgrywana w klatce nie może równać się z wewnętrznymi zmaganiami z… samym sobą.
Spokojna Elle prowadzi nudne, ustatkowane życie. Dobrą pracą i gustownie urządzonym mieszkaniem wynagradza sobie monotonię życia. Facet, z którym spotyka się już nieco ponad dwa lata nie dostarcza jej żadnych wrażeń, ale tak jest bezpieczniej. Stateczniej. Gruby mur, który przez lata budowała wokół swego serca, pozostaje nienaruszony. I dobrze. Przeszłość kobiety jest wystarczającym dowodem na to, co może się wydarzyć, jeżeli straci się kontrolę.
Wszystko zmienia się w dniu, w którym seksowny zawodnik MMA wchodzi do biura Elle. Okazuje się, że wytatuowany, umięśniony fighter wniesie niemałe emocje do poukładanego życia pięknej prawniczki.


Rzadko sięgam po typowa literaturę erotyczną, ale jeśli już to robię, raczej nie wymagam od niej zbyt wiele, nastawiając się jednak na lekkostrawną lekturę i dobrą rozrywkę na jeden raz. Nie zmienia to faktu, że JACYŚ bohaterowie i fabuła nastawiona na COŚ WIĘCEJ niż łóżkowe igraszki głównych bohaterów, to jest minimum, jakiego oczekuję od erotyków, bo schematyczność i powtarzalność, to już całkiem inna bajka.
Czy tym razem się udało?
Walka jest pierwszą książką pióra Vi Keeland po jaką miałam okazję sięgnąć i nie skłamię kiedy napiszę, że tematyka osadzona w świecie sportowym, to z pewnością jeden z argumentów przemawiających na korzyść pierwszej części o fighterach

„Ruszamy dalej ze swoim życiem tylko wtedy, gdy zaakceptujemy to, co czujemy i dzielimy się tym.”

Jak na literaturę tego typu przystało mamy młodą, niezależną i poukładaną kobietę, oraz seksownego i zmysłowego przystojniaka, który wywraca ten skrupulatnie uporządkowany kobiecy świat całkiem do góry nogami, wprowadzając do niego trochę emocji i namiętności. Tym razem poznajemy, więc Elle, prawniczkę, która żyje jak na autopilocie. Wyzbyła się emocjonalnych reakcji, wszystkie jej decyzje są odpowiedzialne i dobrze przemyślane, a w codziennej szarej rzeczywistości, w której dominuje stateczność, nie ma miejsca na niespodzianki. Przynajmniej dopóki nie poznaje Nica Huntera. Ten nieokiełznany, wytatuowany i złamany przeszłością zawodnik MMA wprowadzi niemałe zamieszanie w życiu Elle, w pewien sposób zmuszając ją, by poddała się impulsowi i posłuchała głosu serca. 

„Nie mam go dość. I nie będę mieć, ani teraz, ani nigdy. On ma rację. Jesteśmy dwiema zagubionymi duszami, które się odnalazły i stały się jednością. I dlatego jestem najszczęśliwszą dziewczyną na świecie.”

Nie trudno się domyślić, że pomiędzy tym dwojgiem wybucha płomienny romans i to on gra pierwsze skrzypce w tej historii, chociaż przyznam się szczerze, że mnie osobiście czegoś jeszcze w niej zabrakło. Pokuszę się nawet o stwierdzenie, że początek Walki był bardzo koślawy i zwyczajnie nudny. Nie było tego, co najważniejsze, czyli interakcji pomiędzy głównymi bohaterami, obszerniejszych wspólnych scen, czy nawet dialogów, które pozwoliłyby w jakimś stopniu utożsamić się z postaciami, poczuć ich emocje i wzajemnie przyciąganie. Szans na to nie było, bo Vi Keeland sprowadziła ich rozmowy do jednego akapitu, resztę tematu zawierając w kilku zdaniowych opisach. Chemia? Nie miała okazji wybrzmieć, a szkoda. Do tej pory nie rozumiem, co na celu miał taki, a nie inny zabieg autorki, ale na szczęście druga połowa książki ratuje odrobinę tę małą katastrofę. Tak naprawdę dopiero wtedy w tej historii coś zaczęło się dziać, zarówno w samej fabule, jak i pomiędzy bohaterami. Więź między Elle i Nico się zacieśniła, emocje zaczęły przedzierać się na powierzchnie i pozwoliły czytelnikowi poczuć COKOLWIEK. Być może wynika to z tego, że na światło dzienne wyszła tragiczna przeszłość Elle, a zawodowa kariera Nica nabrała tempa, konfrontując go z tym, z czym wciąż nie umiał sobie poradzić. 

„Niepokoi mnie oglądanie tego starcia, bo każdy walczy o coś, co mu odebrano i chce to odzyskać.”

Niewątpliwie po lekturze czuć mocny niedosyt. Czytając ma się wrażenie, że autorka przeoczyła jakąś kluczową kwestię i niestety o czymś zapomniała, a sama historia nie odbiega niczym szczególnym od innych, podobnych tematycznie. Niemniej jednak Walka to miłe czytadełko na wieczór, książka, która pozwolił się zrelaksować, zresetować i zaczerpnąć tchu pomiędzy bardziej wymagającymi lekturami.
Czy warto się skusić? Tę kwestię pozostawiam już Waszej indywidualnej ocenie. 

„To ty jesteś moim przeznaczeniem, skarbie. Nawet nie zdawałem sobie sprawy, że czegoś mi brak, dopóki nie poznałem ciebie.
[…] Nic nie jest bardziej prawdziwe w moim życiu i nigdy nie było. A więc nie martw się, że ta walka nie pozwoli mi poradzić sobie z moją przeszłością, bo ty mi w trym pomagasz. Wypełniłaś wszystkie dziury w moim sercu i sprawiłaś, że jestem lepszym człowiekiem.”

MMA FIGHTER series:
l WALKA l SZANSA l PRZEBACZENIE l

______________________________________________________________
Vi Keeland, MMA Fighter. Walka, stron 344, KOBIECE, 2017
Przekład: Sylwia Chojnacka


Czytaj dalej

#52. Kiedy pozostaje żal - Lisa De Jong

Miałam zaplanowane całe życie. Idealny chłopak. Świetni przyjaciele. Wszystko układało się dokładnie po mojej myśli.
Było tak aż do pewnej feralnej nocy, z której nic nie mogę sobie przypomnieć. To wszystko moja wina, a teraz zostały mi po nim jedynie wspomnienia.
Tonęłam w wyrzutach sumienia, póki Sam Shea nie wrócił do mojego życia i nie pomógł mi się pozbierać. Powoli otworzył moje serce i zamieszkał w nim, zanim się zorientowałam, co właściwie się dzieje. Wiem, że na niego nie zasługuję.
Próbuję poukładać swoje życie na nowo, ale zaczynają wracać do mnie okruchy wspomnień z tamtej pamiętnej nocy. Kłamstwa i sekrety powoli niszczą wszystko, co dla mnie drogie.
Okazuje się, że być może nie jestem jedyną, która powinna czegoś żałować. 


Lisa De Jong udowodniła, że potrafi pogrywać z czytelnikiem, za każdym razem używając do tego innych narzędzi. W Kiedy pada deszcz łamie serce na milion różnych sposobów, choć jednocześnie pomaga je skleić. Za sprawą Kiedy wszystko się zmienia bawi i denerwuje jednocześnie, ale w tym wszystkim nie zapomina o tym, by zakorzenić w pamięci, poruszyć duszę i pobudzić serce. Z kolei w Kiedy pozostaje żal odważyła się wzbudzić w czytelniku współczucie, zakręciła w oku łzę i sprawiała, że sami z własnej woli kibicujemy bohaterom, mocno trzymając za nich kciuki. Wszystkie trzy części łączy jednak jedno. Każda z nich daje nadzieję i tworzy nowy początek w życiu głównych bohaterów. 

„Opierając podbródek na rękach ułożonych na parapecie, zamykam oczy i wracam pamięcią do lepszego czasu, lecz wspomnienia, które niegdyś wywoływały uśmiech na mojej twarzy, w tej chwili sprowadzają łzy. Najwyraźniej tak się dzieje, gdy pozostaje jedynie żal.”

Tym razem poznajemy historię Rachel, przyjaciółki Kate i Beau, którą mamy okazję poznać również w drugiej części serii Rain. Rachel ma udane życie i całkiem spójnie zaplanowaną przyszłość. Studia, przyjaciele i wymarzony chłopak, z którym pragnie spędzić życie. Wszystko to jednak przerywa jedna tragiczna w skutkach noc, z której dziewczyna nie pamięta absolutnie niczego, a gdy budzi się w szpitalnej sali, całkowicie zdezorientowana i przerażona, niczym huragan uderza w nią wiadomość, że człowiek, który przez ostatnie lata był biciem jej serca, nie żyje. Świat Rachel w jednej chwili się rozpada, życie przestaje mieć sens, a jedyne co dziewczyna czuje to wyrzuty sumienia i poczucie, że odebrała życie komuś, kogo kochała całym sercem. Jak się po czymś takim podnieść? Jak sobie wybaczyć? I jak się dowiedzieć kim się jest, bez osoby, która znaczyła dla nas wszystko? 

„Kiedy na ciebie patrzę, widzę wszystko, czym miało stać się moje życie. Moja kolei, bym pokazał ci, jak dobre może być twoje.”

Nikt nie zostaje z Rachel na tyle długo, by pomóc jej to przeżyć i zrozumieć, dopóki nie pojawia się Sam Shea i ponownie nie wkracza w jej świat. Ten nieokiełznany chłopak w skórzanej kurtce, o pięknych czekoladowych oczach i zabójczym uśmiechu jest symbolem dawnego życia, normalności i prostoty, której Rachel w tej chwili potrzebuje najbardziej. Przez okolicznych mieszkańców miasteczka uważany za oschłego, niedostępnego i wybuchowego, tak naprawdę głęboko skrywa wielkie serce, które bardzo łatwo zranić. Dla Rachel od lat jest przyjacielem, który zawsze starał się ją chronić, takim który słuchał, nawet gdy sądziła, że tego nie robi i który tęsknił, od dnia, gdy ich drogi się rozeszły.
Teraz on dostaje drugą szansę i gotów jest oddać jej cały świat. Ona potrzebuje jego obecności, choć czuje, że na nią nie zasługuje. Oboje zaczynają walkę. Ze sobą, o siebie, o przyszłość i przeszłość, która wciąż jest dla Rachel jedną wielką niewiadomą, a sekrety i kłamstwa powoli niszczą nie tylko kruche zaufanie, ale również obraz tego, co Rachel przez całe życie uważała za skarb. 

„- Czego ode mnie chcesz?
- Ciebie. Mam tylko jedną szansę, by uczynić cię swoją, więc chcę, by było to coś warte, ale twoje serce musi być w to zaangażowane by to się liczyło. Muszę wiedzieć, że mam cię całą.”

Kiedy pozostaje żal to kolejna wzruszająca powieść pióra Lisy De Jong, w której nie tylko miłość jest najważniejsza. To losy poturbowanej przez los dziewczyny, którą trawi poczucie winy i która pragnie za wszelką cenę wypełnić luki w pamięci. Opowieść o odkrywaniu siebie na nowo, o przeznaczeniu, które czasem prowadzi do siebie dwoje ludzi bardzo pokrętnymi drogami i w końcu o sile prawdziwej przyjaźni. Ale jest to też powieść, która pokazuje, jak trudno jest wybaczyć samemu sobie, podnieść się po stracie bliskich i walczyć, nie tylko z przepełniającym pierś bólem, ale również ze wspomnieniami, które ścigane coraz bardziej się oddalają. Lisa De Jong ponownie udowadnia, że niczego nie można brać w życiu za pewnik, nawet normalności.
Gorąco polecam!

„- Czujesz to, kiedy cię całuję?
- Co?
- To ma znaczenie – bierze mnie za rękę, którą kładzie sobie na piersi. - Kiedy cię całuję, bierze się to stąd. Nie spieszę się, ponieważ planuję robić to do końca życia wyłącznie z tobą i nie boję się ponownie cię stracić.”



RAIN Series:
l KIEDY PADA DESZCZ l KIEDY WSZYSTKO SIĘ ZMIENIA l KIEDY POZOSTAJE ŻAL l


______________________________________________________________
Lisa de Jong, Kiedy pozostaje żal, stron 384, FILIA, 2017
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek

Czytaj dalej

JASKÓŁKI LITERACKIE - zapowiedzi kwietnia

Kolejny miesiąc minął nie wiadomo kiedy i nim człowiek zdąży zagłębić się w lekturze nowości, na horyzoncie już pojawiają się kolejne. Co prawda dla mnie kwiecień oznacza wzięcie głębszego oddechu przed premierami, jakie wydawnictwa szykują dla nas na maj, więc znalazłam dla siebie tylko dwie książki, które muszę przeczytać. Poniżej zestawiłam kilka propozycji, które według mnie zasługują na uwagę, może i Wy wybierzecie coś dla siebie :) 

6 KWIETNIA
CARPE DIEM
Diane Rose 
VIDEOGRAF SA

Rosalie Heart ma 22 lata, studiuje prawo, dba o linię i spotyka się ze swoimi przyjaciółmi. Jednym słowem – szczęśliwa młoda kobieta czekająca już tylko na miłość. Jednak za nim zaczniecie jej zazdrościć, przemyślcie to. Rosalie zostało już tylko 600 dni życia. Pogodziła się z tym, że umrze. Teraz tylko stara się oswoić z tym swoich przyjaciół i rodzinę. Żyje chwilą i próbuje zrobić jak najwięcej. Nie myśli o miłości i związkach, uważa, że jest to dla niej zakazanym owocem. Po prostu trwa i czeka na ten ostatni dzień, kiedy już się nie obudzi. Jednak pewnego dnia Rosalie poznaje kogoś, z kim chciałaby spędzić jak najwięcej wspólnych chwil…

11 KWIETNIA
CO PRZYNIESIE WIECZNOŚĆ
Jennifer Armentrout

FILIA

Dla niektórych cisza jest bronią, ale Mallory „Myszce” Dodge służy ona jako pancerz ochronny. W dzieciństwie nauczyła się, że lepiej jest zachować milczenie. I choć minęły już cztery lata od kiedy jej koszmar się skończył, dziewczyna zaczyna się martwić, że strach będzie ją paraliżował do końca życia. Teraz, po latach indywidualnego nauczania pod troskliwym okiem przybranych rodziców, Mallory musi się zmierzyć z nowym wyzwaniem – ostatnią klasą w publicznej szkole średniej. Żaden ze scenariuszy, które sobie stworzyła, nie zakładał, że pierwszego dnia nauki wpadnie na Ridera Starka, niewidzianego od lat przyjaciela i opiekuna. Dziewczyna uświadamia sobie, że ich więź przetrwała. Okazuje się jednak, że nie tylko Mallory zmaga się z demonami przeszłości. Widząc, że życie wymyka się Riderowi spod kontroli, staje ona w obliczu wyboru pomiędzy dalszym milczeniem, a walką o kogoś, kogo kocha, o życie, jakiego pragnie, i prawdę, która musi zostać ujawniona.

DZIEWCZYNA NA MIESIĄC. KWIECIEŃ-MAJ-CZERWIEC
Audrey Carlan

EDIPRESSE KSIĄŻKI


W następnych miesiącach – kwietniu, maju i czerwcu – Mia wyruszy do Bostonu, Oahu i Waszyngtonu.
Dziewczyna ma dwadzieścia cztery lata, za sobą cztery nieudane związki i ojca alkoholika, którego po raz kolejny ratuje z opresji. Ta buntowniczka podróżująca na motocyklu planuje szybko załatwić sprawę i zniknąć. Aby uratować siebie i rodzinę, ma zamiar zarabiać przez rok i nie zakochać się w żadnym ze swoich klientów. Takie przynajmniej ma plany... 



14 KWIETNIA
PIERWSZY DOTYK
Laurelin Paige

KOBIECE


Pieszczota podszyta nutą niepokoju w postaci niemoralnej powieści, po której nigdy nie będziesz taka sam.
Emily Wayborn otrzymuje niepokojącą wiadomość. Na poczcie głosowej nagrywa się jej przyjaciółka z dawnych lat. Obie spędziły razem fantastyczne chwile na dzikich imprezach, lecz ich drogi się rozeszły. Mimo to nawet po takim czasie, Emily potrafi dostrzec, że nie jest to zwyczajna wiadomość. Chociaż pozornie brzmi wesoło i neutralnie, Amber użyła słowa, które stanowiło ich tajny kod używany w sytuacjach kryzysowych.
Nie bez powodu. Po krótkim rozeznaniu Emily odkrywa, że Amber zaginęła!
Mimo że kobiety nie utrzymywały już bliskich kontaktów, Emily jest zdeterminowana, aby odnaleźć przyjaciółkę. Kierując się szeregiem wskazówek, wpada na pewien trop. Wówczas na jej drodze los stawia Reeve'a Sallisa, znanego hotelarza i enigmatycznego miliardera, który ma reputację niezłego playboya. Emily musi uwieść bogacza, aby odkryć jego sekrety i miejsce pobytu Amber. Z czasem niebezpiecznie przywiązuje się do mężczyzny, mimo że cichy, niepokojący głos w głowie podpowiada jej, że nie jest to jej przyjaciel. Cóż z tego, skoro tak diabelnie ją pociąga. . . W pewnym momencie musi podjąć kluczową decyzję mogącą podważyć jej lojalność wobec Amber. Czy ma ocalić przyjaciółkę czy swoje serce?
Szalenie niebezpieczna gra w namiętność. Obiekt pożądania, wróg, kochanek, morderca. Lubieżny złodziej serc. 

24 KWIETNIA
W RYTMIE PASSADY
Anna Dąbrowska

ZYSK i S-ka


Julita, uczennica warszawskiego liceum, w niczym nie przypomina typowej nastolatki. Nie chodzi na imprezy ani na randki, nie spotyka się z przyjaciółmi. Żyje w cieniu wydarzenia z przeszłości, które nie pozwala jej zachowywać się tak jak klasowe koleżanki. Pewnego dnia otrzymuje propozycję, która może jej pomóc przełamać strach. Jedyne, co musi zrobić, to zatańczyć w konkursie kizomby.
Marcel jest tancerzem i instruktorem, który zaraża swoją pasją innych w szkole tańców latynoamerykańskich. Jego życie ulega całkowitej przemianie, kiedy dowiaduje się o chorobie matki. Światełkiem w tunelu okazuje się konkurs tańca, w którym mężczyzna postanawia wystartować. Wygraną chciałby przeznaczyć na pomoc matce.
Dwoje obcych sobie ludzi zaczyna łączyć jedno pragnienie, chociaż każde z nich postrzega zwycięstwo w zupełnie innym wymiarze. Wydaje się, że Julitę i Marcela dzieli przepaść, której nie można pokonać, a jednak…
W tańcu i miłości wszystko może się zdarzyć.  


klik >> TRAILER << klik 

26 KWIETNIA
TYSIĄC PIĘTER
Katharine McGee

OTWARTE


Manhattan. Rok 2118. Sercem Nowego Jorku jest tysiącpiętrowa Wieża dla wybranych. Jest tam wszystko, czego potrzeba do życia. Im ktoś bogatszy, tym wyżej może mieszkać. 
Avery jest zaprojektowaną genetycznie idealną siedemnastolatką. Wraz z bogatymi rodzicami i przybranym bratem Atlasem mieszkają na tysięcznym piętrze Wieży. Sekret Avery polega na tym, że Atlas jest dla niej kimś więcej niż tylko bratem. Kocha się w nim również jej przyjaciółka Leda. Jednak jest to nieszczęśliwe uczucie, które wpędza ją w uzależnienie. Sytuację dziewczyny komplikuje podejrzenie, że coś dziwnego łączy jej ojca z Eris, koleżanką Ledy mieszkającą na jednym z niższych pięter. Nikt z bohaterów nie zdaje sobie sprawy, że jest ktoś, kto zna ich tajemnice i może je wykorzystać do swoich celów.
Romanse, sekrety i pogoń za bogactwem – niczym w serialu "Plotkara" – tworzą bombę tykającą w sercu Wieży. Jak daleko można się posunąć, by zdobyć to, czego się pragnie? 

LUONTO
Melissa Darwood

FILIA


Podczas trzęsienia ziemi siedemnastoletnia Chloris zostaje uratowana przez monstrualne ptaszysko. Orzeł jest Homanilem – dwudziestoletnim chłopakiem o imieniu Gratus. Zabiera dziewczynę do Luonto – osady, będącej odpowiednikiem biblijnej arki. Homanile żyją pod ludzką postacią, lecz gdy do głosu dochodzą silne emocje, ulegają przemianie w zwierzęta. Między Chloris a Gratusem rodzi się zakazane uczucie. Jaką misję mają do spełnienia Homanile? Czy związek człowieczej dziewczyny z Homanilem ma szansę na przetrwanie?
Koniec świata nadchodzi. Żywioły pragną zemsty. A może nic nie jest takie, jakim się wydaje. . . Wolisz poznać gorzką prawdę czy upajać się słodkim kłamstwem? 

BOSS (tom 3)
Steve Cartwright

BURDA POLSKA


Jego erotyczne wymagania wystawiają na próbę wszystko, w co wierzyła. Może się okazać, że zażądał od niej zbyt wiele. 
Kiedy pewny siebie, charyzmatyczny Nathan Donovan zostaje jej szefem, życie Kelsey Lane całkowicie się zmienia. Multimilioner pragnie mieć ją u swego boku, ale jego wymagania na tym się nie kończą. 
Kelsey unika angażowania się w miłosne związki, zwłaszcza z tak przebojowymi mężczyznami jak Nathan. Szybko jednak odkrywa, że jego zainteresowanie i zmysłowe pragnienia rozpalają coś ukrytego głęboko w niej samej, pchają ją ku przygodzie, która wystawi na próbę wszystko, w co dotąd wierzyła. Nathan, młodszy, odważniejszy z energicznych braci Donovanów, przywykł, że dostaje wszystko, czego zapragnie. Teraz jego uwagę przyciągnęła bystra, seksowna Kelsey Lane. Szybko odkrywa, że dziewczyna jest inna od wszystkich kobiet, jakie dotąd znał. Spotyka się z nim, pożądaniem odpowiadając na pożądanie, dociera głęboko do jego wnętrza, łamiąc bariery, którymi otoczył swoje serce. Jednak Nathan zastanawia się, czy Kelsey zechce dać mu to jedno, czego się od niej domaga...

TAKA KARMA CZY GŁUPIE SERCE
Laura Norton

CZARNA OWCA


Sara to bardzo miła kobieta, no i wykonuje niezwykle interesujący zawód: jest plumassière (pewnie nie masz pojęcia, co to znaczy). Ma też nieco obsesyjną osobowość i lekką alergię na nieprzewidziane wydarzenia... No i oczywiście życie jej się komplikuje i – o rozpaczy! – w jej mieszkaniu zaczyna się dziać coś, co przypomina pożar w burdelu, gdy w tym samym czasie zwalają się jej na głowę ojciec z depresją, zbuntowana młodsza siostrzyczka i jej ekscentryczny chłopak oraz dawno niewidziany narzeczony... Ale lepiej tutaj się zatrzymajmy, bo przecież będziesz chciała sama się wszystkiego dowiedzieć.
Zapewniamy Cię, że masz przed sobą kilka godzin beztroskiej rozrywki i wybuchów śmiechu.  

CZY ZNALEŹLIŚCIE COŚ DLA SIEBIE?
A MOŻE TAK, JAK JA ZBIERACIE SIŁY NA MAJ?



Czytaj dalej

#51. REAP - Tillie Cole

Przetrzymywany przez gruzińskich gangsterów i faszerowany nowym narkotykiem, zmuszającym do posłuszeństwa, 221 nie potrafi już myśleć, działać i żyć samodzielnie. Jest posłuszną marionetką swojego Pana, który każe mu zabijać. Mierzący prawie dwa metry, ważący niemal sto piętnaście kilogramów, niezwyciężony w walkach na śmierć i życie mężczyzna skutecznie pomaga szefowi gruzińskiego klanu, trzęsącemu podziemnym przestępczym światem w Nowym Jorku.
Do czasu, aż 221 zostaje pojmany przez swoich wrogów.
Talia Tolstoi marzy, by wyswobodzić się ze szponów trudnej egzystencji. Chciałaby żyć inaczej – zerwać się ze smyczy ojca, jednego z liderów rosyjskiej Braci, i od pracy w brutalnych Kazamatach, rodzinnym interesie zajmującym się organizowaniem walk w klatkach. Wszystko się zmienia, kiedy dziewczyna poznaje więźnia swojej rodziny, który przypomina raczej zwierzę, i zaczyna odkrywać w nim człowieczeństwo. Ten potężny, piękny, poraniony mężczyzna przemawia do jej serca.
Jednak nie obejdzie się bez ofiar. 

Raze skradł mi serce. I to jest niepodważalny fakt, z którym nie ma nawet sensu dyskutować. W swojej recenzji zresztą dałam temu wyraz, niejednokrotnie zaznaczając, że choć pierwsza część serii Poranione dusze pióra Tillie Cole jest brutalna i surowa, to mimo wszystko ma też w sobie pewną świeżość, przez co na rynku wydawniczym powiało nowym. Choć autorka pokusiła się sięgnąć po dość trudną i niewątpliwie bardzo wymagającą tematykę, dała radę, a ja zostałam całkowicie kupiona historią Luki i Kisy. Przyznam się bez bicia, że z niecierpliwością czekałam na kontynuację. Ciekawa byłam czym tym razem uraczy swoich czytelników Tillie Cole i jaki pomysł ma na pociągnięcie fabuły. Potencjał był bowiem ogromny, sztuką było go nie zaprzepaścić.
I wreszcie nadszedł ten dzień, a w moje ręce trafił Reap. Tak podobny, a jednak tak bardzo różny od poprzednika. 

„Na moim policzku wylądowała dłoń i pozostała tam, póki ból nie minął. Otworzyłem oczy. Talia siedziała przed mną. Patrzyła na mnie ze smutkiem w oczach. Łzy zatkały mi gardło, przez które wychrypiałem:
- Dla… dlaczego mi… to robisz…?
Skrzywiła się z bólu i usiadła, jej wargi drżały.
- Co robię? - zapytała szeptem. Głos jej się trząsł.
- To… - powiedziałem przyciskając rękę do bolącej piersi. - Ranisz… tu… - postukałem palcem w skórę nad sercem, które było poobijane połamane przez jej kłamstwa.
Zaufałem jej.
- Jak? - zapytała cicho. - W jaki sposób ranię twoje serce?
- Kła… miesz – odparłem. - Nie jestem wolny.”

Po lekturze pierwszego tomu, wcale nie tak trudno się domyślić, czyja historia tym razem zagra pierwsze skrzypce. Jednak ta przewidywalność absolutnie nie przeszkadza podczas czytania, bo z każdą stroną łakniemy więcej, a przedzierając się przez okrucieństwo i bestialstwo, coraz bardziej ciekawi nas, jak, kiedy, gdzie i co ostatecznie doprowadzi do finału.
Luka Tolstoi, którego poznajemy w pierwszej części, po latach spędzonych w Gułagu, teraz stara się wrócić do normalności. Nie jest to jednak wcale takie proste dla kogoś, kto większość swojego życia spędził w niewoli, a wyznacznikiem każdego dnia była mantra: zabij i przetrwaj. Fakt, że autorka nie zapomniała o swoim pierworodnym i po przeżyciach z przeszłości oraz trudnościach, jakim stawiał czoło żyjąc na wolności, nie wrzuciła go w wir szczęśliwego, romantycznego życia, bez przeszkód i słabości, osobiście zaliczam na ogromny plus. Dzięki temu stworzona przez nią historia i ulepieni w niej bohaterowie są bardziej autentyczni i ludzcy. Poza tym obecność Luki w Reapie jest kluczowa, a książkowy Raze okazuje się mocnym spoiwem łączącym ze sobą obie części nie tylko ze względu nazwisko bohatera i jego pozycję. W głowie i sercu Luki jest bowiem coś, co wciąż nie daje mu spokoju, obietnica, którą złożył przyjacielowi i której dotrzymanie ukoi więcej niż jedną poranioną duszę. 

„Wtargnął w moje życie niczym burza. Niechciana zawierucha, której zarzekałam się nienawidzić i z nią walczyć. Jednak przyniósł orzeźwiający deszcz. Oczyścił niebo i pozostawił ciepło.”

I takim sposobem trafiamy w sam środek historii, jaką funduje nam Reap. Zdecydowanie mniej brutalny niż wstęp do serii, choć wciąż mocno naznaczony ludzkim okrucieństwem, bezdusznością i wynaturzeniem, a to wszystko opakowane w cały wachlarz najróżniejszych emocji, z łatwością grających na wrażliwych strunach ludzkiej duszy. Reap to bardzo emocjonalna i poruszająca historia Zaala, zniszczonego mężczyzny, pozbawionego tożsamości, człowieczeństwa, a nawet wolnej woli. Człowieka, który nie umie myśleć sam, przez całe swoje życie egzystuje w ciemnościach, na łańcuchach, z pochyloną głową i w ciszy. Pozbawiony dobroci, przepełniony bólem, tresowany na wściekłego psa do zabijania prototyp do demonstracji posłuszeństwa wymuszanego narkotykiem, który miał zapewnić swojemu Panu władzę i korzyści finansowe. Jego dramat trwa do momentu, w którym zostaje pojmany przez swoich wrogów, ale czy na pewno tym są dla niego porywacze?
To właśnie wtedy drogi jego i Talii Tolstoi krzyżują się.
Dostajemy milczącego więźnia, który zachowuje się jak dzikie zwierzę i dziewczynę, która ma dość życia wśród przemocy i brutalności, a to wszystko z nowojorską Bracią, brudnymi interesami i nienawiścią pomiędzy wrogimi rodzinami w tle. Przypomina historię Romea i Julii? Być może, ale raczej daleko jej do tego. 

„Talia Tolstoi. Moja Talia Tolstoi.
Próbowałem ją znienawidzić. Próbowałem nią wzgardzić.
Znalazłem w sobie jedynie ciepło.
Było to jej ciepło, ponieważ ona była moja.
Umyła mnie. Zadbała o mnie. Płakała nade mną. Była… dla mnie.”

Reap to rozbrajająca emocjonalnie historia, która zamierzenie, czy nie, stawia trudne pytania, a szukanie na nie odpowiedzi poddaje w wątpliwość człowieczeństwo i moralność otaczającego nas świata. Tille Cole w swojej książce po raz kolejny pokazuje, jak niewiele warte jest ludzkie życie w obliczu władzy, interesów i wielkich pieniędzy. Udowadnia, jak daleko w upodleniu i upokorzeniu człowieka jest w stanie posunąć się drugi człowiek, by osiągnąć swój cel. Reap to losy dwojga ludzi, których dzieli praktycznie wszystko, a połączyła namiętność, pragnienie ciepła i chęć bycia dla siebie bezpieczna przystanią. To losy mężczyzny, który nie wie kim jest, obawia się wolności i boi się zaufać, by nie zostać za to ukarany bólem. To też historia młodej dziewczyny, wychowywanej na silną rosyjską kobietę i córki jednego z bossów Braci, która wpuszcza do swojego serca jedynego człowieka, jakiego przysięgała nienawidzić.
I w końcu Reap to opowieść o zaczynaniu od nowa, uczeniu się wolności, poznawaniu siebie i trudnej walce pomiędzy powinnością, a własnym sumieniem i honorem, które wciąż pragną zemsty.

Reap polecam, więc wszystkim, którzy zakochali się w Luce, a nawet tym, których Raze nie do końca przekonał ze względu na swoją brutalność i momenty budzące moralny sprzeciw. Tutaj jest spokojniej, bardziej emocjonalnie, choć niewątpliwie wciąż bywa okrutnie.  

„Z radością oddałbym życie w zamian za twoje. Nie potrafię wyobrazić sobie świata bez ciebie. Jesteś dla mnie jak słońce. Mogę znów żyć w ciemności, wiedząc, że świecisz wolna.”

seria PORANIONE DUSZE
l RAZE l REAP

______________________________________________________________
Tillie Cole, Reap, stron 400, FILIA, 2017
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek


Czytaj dalej

#50. Bez szans - Mia Sheridan

W upadającym górskim miasteczku Kyland i Ten zakochują się w sobie wbrew rozsądkowi i na przekór surowej rzeczywistości.

Kyland marzy tylko o tym, by przetrwać. Zaciska zęby i robi wszystko, by nie pokonała go bieda i samotność. Nie szuka miłości. Nie zamierza też oglądać się za siebie, gdy uda mu się wyrwać z piekła, w którym przyszło mu dorastać. Dla Ten codzienność to nieustanna walka o własną godność. Zmagania z chorobą matki i ludzką nieprzychylnością wymagają od niej wyjątkowej siły. Oboje rywalizują o bilet do lepszego życia, który może otrzymać tylko jedno z nich. Ktoś odejdzie, ktoś zostanie. Czy po latach zdołają spojrzeć sobie w oczy, jeśli poświęcą miłość dla przetrwania? 


Mia Sheridan nie raz już udowodniła, że bez najmniejszego problemu wciela się w wirtuoza ludzkich emocji i ze swoimi czytelnikami robi, co jej się żywnie podoba. Każda z napisanych przez nią powieści, wychodzących na rynek pod znakiem „Bez...” jest inna. Każda bawi się inną struną ludzkiej duszy i każda z nich dotyka innych problemów, ale wszystkie, jak jeden mąż, zakorzeniają w pamięci. Lektura Bez słów była poruszająca, emocjonalna i bardzo subtelna, Bez winy zatroszczyło się o dobry humor, baśniowy wydźwięk, a nawet grzmiące burze z piorunami. A co uosabia historia o wymownym tytule Bez szans? Przede wszystkim prawdę. Brzydką, okrutną, bolesną i bardzo żywą. Taką która wdziera się pod skórę, wprost do serca i łamie je w sposób, w który rzadko robią to książki zakwalifikowane do tego gatunku. 

„- Co podtrzymuje twój ogień?
- Nadzieja, że życie nie zawsze będzie sprawiało tak ogromny ból. Wiara, że któregoś dnia się stąd wyniosę, że nie będę głodny i zmarznięty w nieskończoność. To dodaje mi sił. To mój ogień. Pomaga mi robić to, co trzeba, żeby przetrwać i pomaga mi mnie sobą gardzić.”

Dennville, mała robotnicza mieścina w stanie Kentucky, której czasy świetności skończyły się nagle wraz z katastrofą kopalni – jedynego źródła dobrobytu, który zabrał wielu mężów, ojców, braci i synów. Od tamtego czasu w miasteczku panuje skrajna bieda, a takie przyziemne sprawy jak wypełniona jedzeniem lodówka, ogrzewanie, prąd, czy chociażby nieprzeciekający dach, coś co dla nas wydaje się być oczywistością, tam zakrawa o luksus. W takich warunkach żyją Kyland i Tenleigh. Dwoje nastolatków, których determinację i siłę do walki motywuje pragnienie przetrwania i perspektywa stypendium. To szansa na lepsze życie, wyrwanie się z biedy i napisanie nowego początku, szansa, którą dostanie tylko jedno z nich. 

„Którego dnia, kiedy spełnię swoje marzenia, pomyślę o tych wszystkich rzeczach, które złamały mi serce, i będę za nie wdzięczny.”


Dziewczyna żyjąca marzeniami i głęboką nadzieją, że życie nie zawsze będzie takie ciężkie oraz samotny i wytrwały chłopak, niestrudzenie prący do przodu, by te marzenia urzeczywistnić. Dwa małe światy i ta sama trudna rzeczywistość. Kylanda i Ten nieoczekiwanie i wbrew zdrowemu rozsądkowi połączy szczególna więź, oparta nie tylko na silnym młodzieńczym uczuciu, ale prawdziwym zrozumieniu. Choć rywalizują ze sobą, mając w świadomości, że za kilka miesięcy będę zmuszeni się rozstać, niezaprzeczalnie ich do siebie ciągnie.
Jeśli jednak liczycie na sielankę i cukierkowe love story, muszę Was rozczarować. Nie znajdziecie tu tego, a autorka zadbała, by w życiu bohaterów nie zabrakło kłód, które los bez skrępowania rzuci im pod nogi, półprawd i niedopowiedzeń, a rozwiązania o jakie pokusiła się w swojej powieści Mia Sheridan mogą Was zaskoczyć. 

„- Przepraszam – wyszeptałam.
- Za co?
Zamrugałam.
- Hmm…
Za to, że nie potrafię przestać pragnąć, żebyś całował mnie do utraty tchu. Za to, że nie potrafię zapomnieć o tym,  jak smakowałeś. Że zastanawiam się, czy kiedykolwiek jeszcze poczuję taki sam dreszczyk emocji, jak poczułam, kiedy twoje usta dotknęły moich. Że kłamię i udaję zadowolenie, że jesteśmy tylko przyjaciółmi.
- Że zrobiłam taki wrzątek.”

Bez szans to w pewien sposób przygnębiająca, ale jednocześnie pełna piękna opowieść o walce i przetrwaniu. Historia o głęboko zakorzenionym pragnieniu lepszego życia, wyrwania się ze szponów tego, co stało się świadectwem cierpienia i marzeniach tak bardzo przyziemnych, jak brak uczucia głodu. To losy dwójki młodych ludzi, którzy robili co mogli, uwłaczając swojej godności, a niekiedy wyrzekając się dumy, wszystko po to, by przeżyć kolejny dzień. Zamiast romantycznej słodyczy znajdziecie tu okrutne słowa i najboleśniejsze z decyzji. Nie będzie ładnej oprawy i nieskazitelnych bohaterów, ale będą ludzie z krwi i kości, którzy rezygnują, popełniają błędy i każdego dnia stawiają czoła konsekwencjom swoich wyborów. Jednak czasem trzeba przejść przez piekło, by zaznać spokoju, radości i szczęścia. 

„Myślę, że kiedy minie wystarczająco dużo czasu kiedy przetrwało się coś niewyobrażalnego, jest w tym jakaś godność. Coś, z czego możesz być dumny. Dumny, że ból cię wzmocnił. Ból skłonił cię do walki o wygraną.”

Mia Sheridan po raz kolejny stworzyła powieść, która choć prosta i być może przewidywalna, podąża trochę na przekór oczekiwaniom i ukazuje świat od tej brzydszej strony, której nikt nie chce oglądać. Zamierzenie, czy nie skłania czytelników do refleksji nad tym, z czego każdy teoretycznie doskonale zdaje sobie sprawę. Stara, jak świat prawda, by cieszyć się z małych rzeczy, nabiera zupełnie innego znaczenia. Dostęp do świeżych owoców, nieprzeciekający dach, agrafka przytrzymująca rozdarcie, czy ominięcie kałuży grożącej okrutnie zalaniem jedynej pary butów, która choć ledwo się trzyma, jeszcze chroni stopy. Drobiazgi, prawda? A jednak mają ogromne znaczenie.
Kolejna powieść spod pióra Mii Sheridan, którą pochłonęłam niemal jednym tchem, kolejna która zakorzenia w pamięci i kolejna, którą z czystym sumieniem polecam!

„Owszem, cierpiałem, ale zdałem sobie sprawę, że z ochotą będę dla Ciebie cierpiał, bo na tym polega miłość. Jesteś gotowa zrobić dla ukochanej osoby wszystko, gotowa się poświęcić, cierpieć, by ona nie musiała. Kochałem Cię wtedy i kocham Cię teraz.”


______________________________________________________________
Mia Sheridan, Bez szans, stron 320, OTWARTE, 2017
Przekład: Matylda Biernacka


Czytaj dalej

Łapacz filmowy #02.

Łapacz znów w akcji. Tak. Od ostatniego i zarazem pierwszego postu z cyklu filmowego na blogu upłynęło dobrych kilka miesięcy, ale najwidoczniej ja i Smooky czekaliśmy na perełki, by je odkryć i móc polecić z czystym sumieniem. Tak, więc przychodzę do Was dzisiaj mając w garści cztery tytuły. Każdy z nich zdobył moje serce z innych powodów, ale z pewnością są to filmy, które warto zobaczyć. 


Ukryte Piękno – Collateral Beauty (2016)

„Postaraj się dostrzec ukryte piękno.”


reżyseria: David Frankel
scenariusz: Allan Loeb
gatunek: dramat
produkcja: USA
premiera: 25 grudnia 2016
obsada: Will Smith, Edward Norton, Kate Winslet, Michael Peña, Helen Mirren, Keira Knightley, Naomie Harris, Jacob Latimore.


Odnoszący sukcesy nowojorski specjalista od reklamy (Will Smith) w obliczu osobistej tragedii, popada w głęboką depresję i całkowicie wycofuje się z życia. Jego przyjaciele opracowują, więc niekonwencjonalny i zaskakujący plan, który ma mu pomóc otrząsnąć się z rozpaczy i stawić czoła rzeczywistości. 
Piękna, bardzo ludzka, poruszająca i pełna emocji historia o tym, co w życiu najistotniejsze – o miłości, czasie i śmierci. Połączona cienkimi nićmi opowieść, o tym, by być człowiekiem, dla drugiego człowieka. Opowieść, która niczym domino prowadzi widzów przez naszpikowaną gniewem, łzami i bólem, drogę zagubionego człowieka, który utracił sens życia, a teraz wbrew własnej woli napotyka na pomocną dłoń, podnoszącą go z klęczek.
Dla mnie majstersztyk fabularny. Świetna gra Willa Smitha. Film, do którego niejednokrotnie wrócę.


Przełęcz ocalonych – Hacksaw Ridge (2016)

„One more...”


reżyseria: Mel Gibson
scenariusz: Robert Schenkkan, Andrew Knight
gatunek: biograficzny, dramat, wojenny
produkcja: Australia, USA
premiera: 4 listopada 2016
obsada: Andrew Garfield, Sam Worthington, Luke Bracey, Teresa Palmer, Vince Vaugh, Hugo Weaving, Rachel Griffiths.


Schyłek II wojny światowej. Armia amerykańska toczy bój z Japończykami, a celem strategicznym staje się wyspa Okinawa. Wśród setek tysięcy młodych rekrutów zaciągających się do wojska znajduje się też Desmond Doss (Andrew Garfield) – zwykły chłopak, który pragnie na coś się przydać, niosąc pomoc żołnierzom na froncie, jako sanitariusz. Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Desmond ze względu na swoje przekonania odmawia noszenia broni i zabijania. Oskarżony o tchórzostwo i traktowany z nieufnością przez kompanów, musi przejść ciężką drogą, a w obliczu największego zagrożenia udowadnia, jak bardzo się wobec niego mylono.
Przełęcz ocalonych” to pisana życiem, niezwykła historia bezbronnego bohatera, który udowodnił, że można zwyciężać, nie zabijając. 

Do utraty sił – Southpaw (2015)

„To jest twój czas. Twój los jest w twoich rękach.”


reżyseria: Antoine Fuqua
scenariusz: Kurt Sutter
gatunek: dramat, sportowy
produkcja: USA
premiera: 11 września 2015
obsada: Jake Gyllenhaal, Rachel McAdams, Forest Whitaker, Oona Laurence, 50 Cent, Skylan Brooks, Naomie Harris, Victor Ortiz.  



Billy Hope (Jake Gyllenhaal), bokser u szczytu sławy, ciężką pracą osiągnął niemal wszystko. Ma kochającą żonę, cudowną córkę, dom i wielkie osiągnięcia na ringu. Los jednak bywa okrutny. Jedno spotkanie i niewłaściwa decyzja sprawiają, że jednego dnia Billy traci wszystko, co było mu w życiu drogie. Sięga dna, a jedynym sposobem, by się od niego odbić jest zacząć od nowa. W tym najtrudniejszym momencie, Hope odnajduje wsparcie na sali treningowej prowadzonej przez emerytowanego pięściarza i trenera bokserów amatorów (Forest Whitaker). Z jego pomocą Billy stara się stanąć na nogi i podjąć kolejną, tym razem najważniejszą walkę życia.
Do utraty sił” to przejmująca, ale też bardzo autentyczna historia człowieka, który miał w życiu naprawdę wszystko, stracił to niemal w ułamku sekundy, a potem podjął próbę zbudowania wszystkiego od nowa. To opowieść o mężu, któremu odebrano sens życia; o ojcu, który walczy o przebaczenie i o mężczyźnie, który rozpoczyna bój, mający przynieść mu odkupienie i zaufanie, tych na których mu zależy. 

Oparty na schemacie, ale naprawdę świetny film osadzony w brutalnym bokserskim świecie i przekonująca gra Jake Gyllenhaala, który świetnie odzwierciedlił postać i uosobienie złamanego emocjonalnie pięściarza, ukazując jednocześnie skutki wielu lat przebywania w ringu.  

Siedem dusz – Seven Pounds (2008)

„W ciągu siedmiu dni Bóg stworzył świat, a w ciągu siedmiu sekund ja zniszczyłem swój.”

reżyseria: Gabriele Muccino
scenariusz: Grant Nieporte
gatunek: dramat
produkcja: USA
premiera: 13 marca 2009
obsada: Will Smith,Rosario Dawson, Woody Harrelson, Michael Ealy, Barry Pepper, Elpidia Carrillo, Joe Nunez.

Pełna tajemnic, emocjonalna i prowokacyjna opowieść o życiu i śmierci, o miłości i przyjaźni, o stracie, bólu, żalu i wybaczeniu. To historia Bena Thomasa, tajemniczego człowieka podającego się za urzędnika podatkowego, który nękany poczuciem winy, decyduje się drastycznie zmienić życie siedmiu osób, wybierając tych, którym los poskąpił szczęścia. Jego plan jest skrupulatnie przygotowany, a co chyba najważniejsze konsekwentnie przez niego realizowany. Wydawać, by się, więc mogło, że nic nie jest w stanie zmienić jego postanowień. Problem jednak zaczyna się wtedy, gdy w grę wchodzą głębokie uczucia, a zamiast zmieniać czyjś świat, ktoś zmienia jego.
Kolejna opowieść, która wyciska z oczu łzy, ściska za gardło i skłania do refleksji naprawdę mocnym przesłaniem. Rola idealna dla Willa Smitha. 


ZNACIE? OGLĄDALIŚCIE?
PODZIELCIE SIĘ WRAŻENIAMI W KOMENTARZACH ;)
Czytaj dalej

#49. Boys from Hell - Agnieszka Lingas-Łoniewska

Kiedy w grę wchodzą gorące uczucia, równie parne co teksańskie noce, nie liczą się konwenanse, lecz to, co jest sensem naszego życia.
Do małego miasteczka w Teksasie powraca osiemnastoletnia Anna – córka ambitnego polityka, od najmłodszych lat przebywająca w oddalonych od domu szkołach z internatem. Wkrótce spotyka na swojej drodze starszego od niej Jaxa – szefa motocyklowego gangu o nazwie Boys from Hell, osieroconego w wieku sześciu lat opiekuna rodziny. Młodzi kochankowie, oszołomieni namiętnością, początkowo nie dostrzegają chmur gromadzących się na horyzoncie…
Czy siła miłości pokona dzielące ich granice i pozwoli na spełnienie marzeń? 


Powiało znajomym, prawda?
Myślę, że to nie będzie nadużycie, jeśli napiszę, że tym razem pani Agnieszka Lingas-Łoniewska znów wzięła na tapet mocno wyświechtany już schemat pod tytułem „księżniczka & bad boy”, ale uwierzcie mi, wyczarowała z niego czytelniczą petardę, która usatysfakcjonowała szerokie grono wiernych czytelników jej twórczości i świetną, jak zwykle pełną emocji historię nie tylko o miłości. Osobiście wychodzę z założenia, że nieważne jest powielanie po raz enty tego samego schematu, ale rozbudzenie najodleglejszych krańców kreatywności, ciekawy pomysł na samą fabułę i konsekwentna jego realizacja. Tutaj to mamy. Ale to tylko moje subiektywne spojrzenie na sprawę.

Ona – to Anna Scott, córka burmistrza, od dziecka przygotowywana do odgrywania głównej roli w wielkim politycznym spektaklu swojego ojca, który zaplanował jej życie już od kołyski, ale też niepokorna i osamotniona młodziutka dziewczyna, z przepełnionym ciepłem i miłością sercem, mająca dość życia w złotej klatce, gdzie nic, nigdy nie zależy od niej.
I on – Jax Cunnam, harleyowiec będący obiektem westchnień całej żeńskiej populacji małego, teksańskiego miasteczka, budzący respekt przywódca motocyklowego gangu i operatywny biznesmen, choć z drugiej, tej bardziej ukrytej pod skórzanym odzieniem, strony to kochający brat, oddany wujek i wrażliwy młody człowiek, który miał za sobą ciężkie przeżycia, a mimo to nie załamał się i nie zszedł na złą drogę.
Dzieli ich wszystko – wiek, środowisko, w którym żyją, styl życia i priorytety, ale połączy coś, co nigdy nie powinno się było wydarzyć, uczucie tak silne, prawdziwe i głębokie, że ma moc spełniania marzeń. Jednak czy Annie i Jaxowi będzie dane się o tym przekonać? Tego już musicie dowiedzieć się sami. 

„Już nigdy nie będziesz sama, bo masz mnie w swoim sercu, a ja mam ciebie. Jesteś moją najjaśniejszą gwiazdą, pamiętasz? Rozświetliłaś moje życie i już nigdy nikt nie zgasi tego światła, moja maleńka. Bo ty jesteś dla mnie, a ja dla ciebie, moja mała Anno.”

Boys from Hell to wbrew pozorom i dość sugestywnej informacji na tylnej okładce, nie jest tylko romans, przepełniony erotycznymi grami pomiędzy oszołomionymi namiętnością kochankami, czy czułymi wyznaniami, choć i tego czytelnikom nie brakuje. Wszystko jednak z rozsądkiem i w zrównoważonych proporcjach, dzięki czemu powieści daleko do mdławego love story.
Agnieszka Lingas-Łoniewska przyzwyczaiła już swoich czytelników do tego, że składając w ich ręce swoje książki zawsze opowiada w nich emocjonujące historie O CZYMŚ. Tym razem wśród miłosnych uniesień, romantycznych scenerii i żarzącego się między bohaterami pożądania, nie zabrakło tego, co ważne i tak bardzo życiowe. Po raz kolejny damy się wmanewrować w opowieść, gdzie swoje miejsce znajdą poważne tematy, wewnętrzne dylematy, podłe intrygi oraz trudne decyzje, które zaważą na przyszłości wielu istnień. Kwintesencją autentyczności, którą wielu czytelników tak bardzo ceni, z pewnością okażą się być po ludzku wykreowani bohaterowie. Tacy z głęboko skrywanymi kompleksami i słabościami, tacy, którzy się złoszczą, tupią nogą, irytują, krzyczą i popełniają błędy, a potem mają odwagę się z nich uczyć i wyciągać wnioski. 
A to wszystko, jak zwykle, opowiedziane soczystym i lekkim w odbiorze językiem, gdzie między słowami wyraźnie przedzierać się będzie charakterystyczna dla twórczości Autorki, wrażliwość. Choć to bez wątpienia dzięki niej historie wychodzące spod pióra pani Agnieszki są tak emocjonalne i trafiają prosto do serc czytelników, to niestety bywają momenty, kiedy nie da się ukryć tej kobiecej natury w męskich  stwierdzeniach, czy przemyśleniach. Ten szczegół nie jest jednak czymś, co definitywnie odbiera radość z lektury, czy zakłóca ogólny odbiór, więc tę kwestię pozostawiam już od Waszej indywidualnej oceny.  

„Czasem człowiek musi przebiec piekło, żeby dostać się do bezpiecznego i szczęśliwego miejsca.”


Boys from Hell to po prostu kolejna świetna powieść, w której Autorka ma do powiedzenia coś więcej, niż tylko wtajemniczyć czytelników w miłosne zawirowania młodych kochanków. Historia Anny i Jaxa to poruszająca i dopracowana opowieść o nieidealnym świecie dwójki ludzi, których ścieżki pewnego dnia się przecinają, po to by przez chwilę poprowadzić ich wspólną, pełną wybojów i potknięć, drogą zmierzającą w tym samym kierunku. Agnieszka Lingas-Łoniewska uprzytamnia nam, znaną wszystkim prawdę, że czasami po prostu trzeba się zatrzymać, stanąć na rozdrożu i obrać nowy kurs. Zawalczyć o siebie, wyrwać się ze złotej klatki i podążać za marzeniami, idąc według własnego kierunkowskazu, a nie według mapy, jaką wyrysował nam ktoś inny, nawet jeśli przyjdzie przejść przez piekło. Warto jednak pamiętać, że czasem tak wiele, z pozoru, różnych dróg, ostatecznie i tak prowadzi dokładnie w to samo miejsce. 
Jesteście pewnie ciekawi, czy Anna i Jax zmierzają w jednym kierunku i dokąd trafią? Przeczytajcie i przekonajcie się. Naprawdę warto! 

„- Już zawsze zostanę z tobą na małym, drewnianym pomoście, miliony lat świetlnych stąd. Bo zawsze byłaś, jesteś i będziesz należała do mnie, a ja do ciebie, Anno. Bo pomimo, że zgubiłem się gdzieś po drodze, odnalazłem swoją najjaśniejszą gwiazdę. Ty nią jesteś. Nic tego nie zmieni... i nikt - dokończył i cicho zamknął drzwi.”


___________________________________________________
Agnieszka Lingas-Łoniewska, Boys from Hell, stron 308,
Wydawnictwo Novae Res, 2017


Czytaj dalej