#25. Męski punkt widzenia - Emma Chase

Drew Evans to zwycięzca. Przystojny, arogancki, czarujący. Jednym uśmiechem uwodzi najpiękniejsze kobiety Nowego Jorku. Ma lojalnych przyjaciół i wpływową rodzinę. Dlaczego więc ostatnie siedem dni spędził zamknięty w swoim apartamencie, pogrążony w depresji? On powie Wam, że ma grypę.
Ale wszyscy wiemy, że to nieprawda.
Katherine Brooks jest błyskotliwa, piękna i ambitna. Nikomu nie pozwoli stanąć na ścieżce do kariery. Gdy zatrudnia ją ojciec Drew, życie pewnego siebie playboya wywraca się do góry nogami. Kate jest profesjonalna, perfekcyjna i… irytująca.
Drew staje przed wielkim wyzwaniem. Czy połapie się w swoich uczuciach? 


Pomyślicie sobie, że to kolejny erotyk o biurowym romansie, pomiędzy mającym wszystko playboyem, a skutecznie odrzucającą jego umizgi piękną kobietą. Ale czy z takiego oklepanego szkieletu, składanego już na wszystkie możliwe, bardziej lub mniej, koślawe sposoby można jeszcze coś wykrzesać? Owszem, można, a książka Zaplatani rozpoczynająca gorącą serię Tangled, jest najlepszym na to dowodem. To z całą pewnością romans inny niż wszystkie. W telegraficznym skrócie mówiąc mamy do czynienia z pełną nietuzinkowego poczucia humoru i niewybrednych złośliwości podróżą po męskim umyśle, w której naszym przewodnikiem, w dosłownym tego słowa znaczeniu, staje się przekonany o swej boskości Drew Evans. I to wcale nie żarty.  

„Dla ludzi jak ja czy Kate wyzwanie jest trochę jak dziwka na zjeździe seksoholików. Praktycznie nie ma szans, by nie skorzystać.”

Już od pierwszych stron miałam wrażenie, jakbym oglądała naprawdę dobrą komedię romantyczną, z wtrącającym się w kluczowych momentach narratorem, który nie szczędził swoich mądrości, na wszystko miał ciętą ripostę i całkiem logiczne wytłumaczenie. Ta książka to po prostu istna kopalnia wiedzy na temat męskiego rozumowania, które czasem przeraża swoją prostotą oraz umiejętnością kombinowania i naginania obowiązujących zasad czy faktów na korzyść zainteresowanego.   

Drew Evans to uroczy dupek. Autentycznie. Sam siebie zresztą przedstawia, ni mniej ni więcej, jak rozbestwionego, narcystycznego, pewnego siebie i nieomylnego znawcę kobiet, który perfidnie wykorzystuje to, co dostał w genach. W tygodniu najważniejsza jest dla niego praca w rodzinnej firmie, w której jest najlepszy i nie ma sobie równych, a weekendy z kolei spędza na dobrej zabawie, jakiej nieodłączną częścią jest zaliczanie kolejnych kobiet. I choć podczas lektury niejednokrotnie nabierzecie ochoty by urwać mu...głowę, to zapewniam, że równie mocno go pokochacie, właśnie za to jaki jest.
Nie ma co ukrywać, że Drew został wykreowany na typowego faceta, którego wizerunek opiera się na ogólnie przyjętych stereotypach, to szowinista, nieukrywający swojego punktu widzenia i seksoholik, traktujący kobiety przedmiotowo, dla którego seks to czysta biologia, a w tej nie ma przecież miejsca na uczucia. Wiedzie życie z naręczem kilku głównych zasad: Pracuję, pieprzę, jem, śpię, w niedziele jadę do mamy na śniadanie, po czym gram z chłopakami w kosza, i jest mu z tym piekielnie dobrze. Do czasu, aż spotyka ją.
Kate Brooks.

„Jednak moje interakcje z Kate różnią się znacznie od tych, jakie miałem z innymi kobietami. Ona jest inna.
Jest jak kostka Rubika. Czasami potrafi sfrustrować tak, że macie ochotę wywalić ją przez okno.
Jednak tego nie robicie. Nie możecie tego zrobić. Jesteście zmuszone do zabawy, aż wymyślicie, jak ją ułożyć.”

I w końcu nastał dzień, kiedy znalazłam swoją ulubioną kobiecą postać. Kate to bohaterka, która nie irytuje (przynajmniej nie czytelnika) i nie jest tylko ładnym dodatkiem do męskiej połowy tej historii, bo z pewnością ma tutaj coś do powiedzenia. Błyskotliwa, ambitna, autentyczna i momentami złośliwa panna Brooks, dla której najistotniejsze jest odniesienie sukcesu zawodowego i ciężka praca. Ta inteligentna młoda kobieta z pewnością nie jest naiwnym stworzonkiem, które ochoczo da się wmanewrować w romans w zarozumiałym szefem, a wręcz przeciwnie. Kate imponuje prawdziwą kobiecą siłą, pewnością siebie i świadomością własnej wartości. Odporna na erotyczną grę prowadzoną przez Drew, nie zawaha się podrapać, gdy ktoś wejdzie jej w drogę, nie boi się być bezczelna i, co godne podziwu, potrafi w naturalny, niewymuszony sposób przeciwstawić się Drew, koncertowo działając mu przy tym na nerwach. Nic, więc dziwnego, że Kate staje się dla Evansa wyzwaniem. A co  nam, czytelnikom, może zaoferować taka wybuchowa mieszanka charakterów?
Zapewniam, że prawdziwą jazdę bez trzymanki, bo choć wykreowana przez Chase historia jest prosta, bez rozgrywających się w tle dramatów i trudnej przeszłości, przedstawiona jest też w niebanalny, jedyny w swoim rodzaju sposób i to właśnie tym stylem wyróżnia się na tle innych, opartych na podobnym pomyśle opowieści.

„Boże, jesteś tak cholernie uparta. Jak oślica z menopauzą!”

Znajdziecie tu romantyczną opowieść miłosną z rozbudowaną fabułą, ale również pieprzne sceny erotyczne, które mimo gatunku wcale nie przytłaczają treści ilością pikantnych opisów. Dostaniecie samolubnego przystojniaka z kąśliwymi uwagami i inteligentną, atrakcyjną dziewczynę, która nie boi się podjąć wyzwania i rzucić mu w twarz uszczypliwości. Nie zabraknie zawodowej, złośliwej rywalizacji, której uczestnicy spadną na samo dno profesjonalnej dygresji, by ostatecznie zatrzymać się na zaszczytnym poziomie przedszkolaków. Drew jak na dłoni wyłoży Wam, rozebraną na czynniki pierwsze, męską psychikę i nie pożałuje niebanalnej analizy piorących mózgi bajek Disney'a i tego co, w jego mniemaniu, takie bzdety robią z kobiecym rozumieniem świata. Będą ciskające piorunami kłótnie, szczere rozmowy i dopracowane postaci drugoplanowe (od czteroletniej, przeuroczej dziewczynki ze słoikiem na dolary, przez jędzowatą siostrę i nieobliczalną przyjaciółkę, a kończąc na impulsywnym eks, lojalnych kumplach i… zakonnicy), a to wszystko widziane TYLKO oczami faceta, który sprytnie wplącze czytelników w swoją rozgrywkę.   

Zaplątani” to harmonijnie zlepiona kompozycja, w której wszystko od początku do końca świetnie ze sobą współgra, tworząc miks, który rozbawi Was do łez i zagwarantuje Wam świetną zabawę, przyprawiając o ból brzucha, albo w najgorszym (?) przypadku nadwyrężenie mięśni twarzy od ciągłego uśmiechania się. 
Chcecie się przekonać, czy ta konkretna kobieta zdoła przewartościować priorytety i wywrócić męski kodeks Drew Evansa do góry nogami? Ta książka jest dla Was! I z całą pewnością, każda z Was, powinna zasilić swoją prywatną biblioteczkę, taką nietuzinkową historią.
Serdecznie polecam, szczególnie na ponure jesienne wieczory, zapewniam, że Drew Evans jest w stanie skutecznie poprawić Wam humor. 

„Żaden facet nie chce posuwać kościotrupa – skubiąc sucharki i popijając je wodą jak jakiś pieprzony jeniec wojenny, wcale nie zyskujecie na atrakcyjności. Właściwie to sprawia, że zastanawiamy się, jak rozeźlone będziecie później, ponieważ będziecie głodne. Jeśli leci na was jakiś facet, cheeseburger z pewnością go nie odstraszy. A jeśli nie jest zainteresowany ? Możecie mi zaufać, że zjedzenie całej trawy świata nie zmieni jego zdania.”


l ZAPLĄTANI l ZAKRĘCENI l ZNIEWOLENI l ZWIĄZANI l

________________________________________________________
Emma Chase, Zaplątani, stron 380, FILIA!, 2015
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Czytaj dalej

#24. Twoim śladem - Meredith Walters

Aubrey, studentka psychologii, jest koordynatorką w grupie uzależnień. Mieszka z koleżanką w wynajętym mieszkaniu. Pewnego razu koleżanka trafia do "latającego" klubu Kompulsja, oferującego narkotyki i alkohol. Prymuska Aubrey nigdy by się tam nie wybrała, ale trzeba było ratować przyjaciółkę. Miejsce wydało jej się odpychające i magnetycznie przyciągające zarazem… Poznaje tam tajemniczego Maxxa Demelo, który wzbudza jej zachwyt nieprzeciętną urodą i charyzmą. Aubrey nic nie wie o drugim życiu Maxxa. Czy podąży jego śladem? 

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to kolejna utarta w tych samych schematach historia o młodych ludziach, którą autorka przerobiła na swoją modłę. Tak naprawdę jednak to nie jest tylko love story mieszczące się w ramach New Adult, które w ostatnim czasie obrosły rynek wydawniczy niczym grzyby po deszczu. „Twoim śladem” to historia dwójki poturbowanych przez los studentów, głęboko osadzona w brutalnych i bezkompromisowych realiach życia osób uzależnionych od narkotyków. Już sam fakt dobrania tła dla, z pozoru, zwykłej opowieści stawia tę książkę na zupełnie innej półce i gwarantuje, że nie zniknie ona w gąszczu innych, bo z całą pewnością wyróżnia ją niecodzienna i niełatwa do przedstawienia tematyka. 
Już od pierwszych stron zderzamy się ze światem, który zdaniem większości społeczeństwa, jest bezduszny, kompletnie niezrozumiały i wynaturzony, a Meredith Walters wcale nie oszczędza swoich czytelników wymierzając w nich od razu najcięższy arsenał, jaki być może posiada w zanadrzu. I ten zabieg, choć niekonwencjonalny, bez wątpienia zadziałał, bo mnie skutecznie zachęcił do dalszego zgłębiania tej historii, która po nietuzinkowym wstępie, zaczyna toczyć się harmonijnym, powolnym tempem, dając nam szansę poznania nie tylko biegu wydarzeń, ale przede wszystkim głównych bohaterów. 

„W relacji między nami gniew i nieufność walczyły o lepsze z tęsknota i pożądaniem. Frustracja ścierała się z zadowoleniem. Czujność i irytacja walczyły ze szczerością i z wrażliwością.”

Aubrey to poukładana, wyciszona i pilna studentka psychologii, żyjąca w swoim uporządkowanym i pozbawionym niespodzianek świecie, którego harmonia i niezmącony niczym spokój pozwalały jej przetrwać. To też dziewczyna, którą przeżyta przed laty tragedia, zmotywowała do obrania życiowej drogi i upartego kroczenia zawodową ścieżką, prowadzącą prosto do dyplomu terapeuty. Aubrey jest bowiem przekonana, że pomaganie innym, w jakimś stopniu pozwoli jej pójść w końcu naprzód, zostawić za sobą przeszłość, a może nawet uciszyć dręczące ją bezustannie wyrzuty sumienia.
Z kolei druga połowa tej historii to Maxx Demelo, przystojny, niezwykle charyzmatyczny chłopak, emanującym niespotykanym wręcz magnetyzmem, który niczym ziemska grawitacja po prostu przyciąga do niego ludzi. Maxx  przypomina trochę kameleona, lubiącego zabawę w przebieranki i z upodobaniem przyodziewającego akurat taką maskę, jaką pragnie pokazać innym. Z jednej strony to niebezpieczny, odrobinę dziki, a nawet momentami przerażający mężczyzna, który nie zna uczuć i nie wie co to skrupuły. Jest jak siła, która byłaby w stanie pociągnąć ze sobą w przepaść wszystko i wszystkich. Z drugiej jednak strony Maxx to wrażliwy i troszczący się o młodszego brata człowiek spragniony uwagi, czułości i zwykłej ludzkiej bliskości. Mężczyzna rozpaczliwie pragnący uciszyć pogubionego chłopca ukrytego w jego wnętrzu, przerażonego tym, że zostanie odrzucony i przekonanego o tym, że nigdy nie będzie wystarczająco dobry.

"Mysz czeka krótkie życie w pokoju pełnym kotów."

 Oboje poznają się w okolicznościach, których nie można nazwać sprzyjającymi, obdzierają się wzajemnie z kolejnych warstw tworzących zwarty kokon tajemnic, świadomie czy nie obdarowują się nieznanymi dotąd uczuciami, momentami zakrawającymi już o obsesję, i w jakimś stopniu zmieniają swoje życie, a to wszystko w obliczu okrutnej codzienności, która macha im przed nosem groźbą konsekwencji. To relacja, która nigdy nie powinna mieć miejsca, łamiąca wszelkie reguły, wyrzucająca w kosz kodeks etyczny i depcząca buciorami prawa jakimi rządzi się świat. Ta dwójka lgnie do siebie wbrew zdrowemu rozsądkowi, pomimo ciemnych chmur piętrzących się nad ich głowami i brzydkich sekretów, które mogą zniszczyć wszystko. Od samego początku granice z góry narzucone na Maxxa i Aubrey zaczynają się zacierać, a rozdarcie pomiędzy tym co właściwe, a tym czego oboje pragną wręcz rozpaczliwie, jest coraz bardziej namacalne. „Twoim śladem” to najlepszy przykład na to, że miłość nie wybiera, trafia na oślep, nie patrzy na obowiązujące zasady i ma w nosie system, czy kodeks, ale niestety historia Maxxa i Aubrey udowadnia również, że miłość czasem nie wystarczy, że nie ma uzdrawiającej siły, która jest w stanie pokonać wszelkie przeszkody i każdej przeciwności losu stawić czoła.

„Spojrzał na mnie w taki sposób, że poczułam się, jakby prócz mnie na świecie nie było nikogo. Jakbym tylko ja się liczyła. Jak mu się to udawało? Był tak cholernie pociągający. Jakby coś wyssało mnie w jego pole siłowe. Jakby był jedno wielką, gigantyczną czarną dziurą i wchłaniał mnie w siebie.”

 To co bez wątpienia zasługuje na uwagę, a o czym wspomniałam już na początku, to podjęta przez Meredith Walters problematyka wokół, której kręci się fabuła powieści. Trzeba przyznać, że autorka wykazała się naprawdę ogromną odwagą sięgając po niełatwy temat uzależnienia od narkotyków, które w dzisiejszych czasach jest poważnym problemem większości społeczeństwa. Bez wątpienia pisarka wykazała bardzo dobre przygotowanie merytoryczne do wykreowanej przez siebie historii, nie szczędziła też czytelnikom szczegółów, emocji, które raz za razem płynęły z kart powieści i bardzo obrazowych opisów, jakim absolutnie nie można zarzucić braku autentyczności. Meredith Walters za pomocą plastycznego i lekkiego w odbiorze języka oraz nieocenionej w tym przypadku, naprzemiennej narracji pierwszoosobowej przybliżyła nam kwestie tego, co naprawdę są w stanie zrobić z człowiekiem narkotyki i jak cienka jest granica dzieląca uzależnionego od całkowitego zatracenia. Stosując dość prosty sposób nadania nałogowi ludzkich cech i opisując go w oczach bohaterów, jako żywy organizm absorbujący sobą innych, walczący o uwagę, bezkompromisowy i ziejący zazdrością, sprawia, że staje się on bardziej realny i zarazem przerażający. A emocje spływające na nas z kart powieści obrazujące nam niewyobrażalne i nieporównywalne z niczym cierpienie, zarówno psychiczne jak i fizyczne, będące ceną za chwilę błogości, są potrzebnym dopełnieniem całości. 



„Wszytko było czarne albo białe. Właściwe albo nie właściwe. Stany pośrednie nie miały racji bytu.”


Twoim śladem” to nieprzesłodzona historia, dotykająca trudnych tematów, wywołująca skrajne emocje, w której nie brakuje brzydoty. Autorka za pośrednictwem swojego pióra stara się nam uzmysłowić, jak wielką krzywdę mogą wyrządzić ludziom ciągłe oczekiwania, presja, a jednocześnie brak poczucia bezpieczeństwa i tak potrzebnej stabilizacji. Wtajemnicza nas w mroczny świat nałogu, który bezlitośnie sieje spustoszenie i niszczy nie tylko uzależnionych, ale również bliskich, którzy czasem czują się po prostu bezradni. Co najważniejsze udowadnia, że złe wybory pociągają za sobą kolejne, prowadząc nieuchronnie do katastrofalnych w skutkach konsekwencji i że czasem najlepsze co możemy zrobić, by komuś pomóc, to odejść.

Twoim śladem” to mocna lektura, którą polecam wszystkim wielbicielom gatunku, a przede wszystkim tym, którzy nie boją się kontrowersyjnych tematów i szukają świeżego powiewu wśród oklepanych schematów, jakimi rządzi się New Adult

Zakończenie książki pozostawia czytelników w zawieszeniu i zostawia autorce otwartą furtkę, więc z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu, ciekawa jak M. Walters poprowadzi dalej historię Maxxa i Aubrey.

„Dzięki niemu znów dostrzegłam w sobie coś, z czym już dawno się pożegnałam.
Dzięki niemu nauczyłam się kochać całym sercem.
Dzięki niemu stałam się silniejsza niż kiedykolwiek przedtem.”

______________________________________________________________
Meredith Walters, Twoim śladem, stron 386, Wydawnictwo Ya!, 2016
Przekład: Dorota Konowrocka - Sawa
Czytaj dalej

#23. Była jak niespotykany promień słońca - Kim Holden

Życie Kate Sedgwick nigdy nie było bezbarwne. Dziewczyna pomimo problemów i tragedii zachowała pogodę ducha – nie bez powodu jej przyjaciel Gus nazywa ją Promyczek. Kate jest pełna życia, bystra, zabawna, ma również wybitny talent muzyczny. Nigdy jednak nie wierzyła w miłość. Właśnie dlatego – gdy wyjeżdża z San Diego by studiować w Grant, małym miasteczku w Minnesocie – kompletnie nie spodziewa się, że przyjdzie jej pokochać Kellera Banksa.

Oboje to czują.
Oboje mają powód, by z tym walczyć.
Oboje skrywają tajemnice.

Kiedy wyjdą one na jaw, mogą uzdrowić…
Mogą również zniszczyć. 


Są takie historie, o których bardzo trudno się pisze, tym bardziej, kiedy ma się świadomość, że żadne słowa nie są w stanie choć w połowie oddać związanych z nią wrażeń, czy zawartego w niej piękna. Wtedy najlepsze co można zrobić, to nie zamazywać emocji słowami, tylko pozwolić sobie to przeżyć. Gdy myślę Promyczek w głowie od razu zapalają mi się trzy jaskrawe neony z napisami: MAGICZNA, OPTYMISTYCZNA, MĄDRA, ale to tylko konkretnie zestawione ze sobą litery, które nie są wystarczające by opisać tą historię. O książce słyszałam i czytałam całkiem sporo, więc mniej więcej wiedziałam, czego mogę się spodziewać, a przynajmniej przez chwilę żyłam w takim naiwnym przekonaniu, bo na to co na łamach swojej powieści funduje czytelnikom Kim Holden nic nie było w stanie mnie przygotować.

Tytułowego Promyczka poznajemy w chwili, kiedy po opuszczeniu swojego rodzinnego miasta rozpoczyna studia w zupełnie innym stanie. I już od pierwszych stron autorka prowadzi nas przez pozornie niczym niewyróżniające się i utarte w tych samych schematach New Adult, gdzie główna bohaterka zostawia za sobą trudną przeszłość i prąc do przodu, otwiera nowy rozdział w życiu, w którym nie ma miejsca na komplikacje. Jednak im dalej w treść, tym szybciej przekonujemy się, że to tylko pozory. Z każdą kolejną przewracaną stroną na jaw wychodzi więcej sekretów i nieznanych faktów z życia Kate, w naszych sercach przestają się mieścić emocje, a niecodzienne zachowanie bohaterki budzi w nas tylko większy niepokój i zapala w naszych głowach czerwoną lampkę, której wolelibyśmy nigdy nie zobaczyć.

„Właśnie o to chodzi w życiu, o ludzi i zachody słońca. Zwłaszcza o ludzi.”

Kate Sedgwick to naprawdę barwnie nakreślona i absolutnie wyjątkowa postać, której nie można nie polubić i nie sposób zapomnieć. Istny anioł mający niesamowity dar gromadzenia wokół siebie niezwykłych ludzi; anioł, który w nieinwazyjny i czasem niezamierzony sposób zmienia nie tylko postrzeganie świata, ale przede wszystkim życie tych, których kocha całym sercem. Cieszy się drobiazgami, troszczy się o innych bardziej niż o siebie, obdarza bezwarunkowym wsparciem, inspiruje i zaraża optymizmem każdego, nawet czytelnika. Ale Kate to również prawdziwa wojowniczka, taka która nigdy nie narzeka i w obliczu trudnego, czasem mocno wymagającego dzieciństwa zachowała pogodę ducha; silna dziewczyna, która znalazła w sobie odwagę, by szukać jasnych stron i żyć nimi pomimo wszystko. Kim Holden w moim odczuciu ma po prostu niepodważalny talent do kreowania niesamowitych postaci i tworzenia między nimi magicznych więzi. Dlatego właśnie sposób w jaki autorka opisuje przyjaźń Kate i Gusa jest prawdziwym mistrzostwem świata. To relacja dryfująca na zupełnie innym, wyższym intelektualnie poziomie, a ta dwójka staje się namacalnym wręcz dowodem na to, że jedna dusza może zamieszkać w dwóch ciałach. To najpiękniej i emocjonalnie najintensywniej przedstawiona przyjaźń, z jaką do tej pory miałam okazję się literacko zetknąć i już dziś wiem, że wspólna scena nagrywania piosenki przez tę dwójkę zostanie ze mną na zawsze i ogromnie żałuję, że nie mogłam zobaczyć tego cudu na żywo.

„Przeżywajcie każdy dzień, jakby był Waszym ostatnim. (…) Bądźcie spontaniczni. Życie ma zbyt wiele reguł, schematów i wymagań. Zmieńcie plany, by zrobić miejsce na zabawę.”

Z całą pewnością Kim Holden stworzyła znakomitą i naprawdę wyjątkową historię, która mimo iż rozrywa serce na milion maleńkich cząsteczek, potrafi je również na nowo poskładać, a przy tym niesie ze sobą tak bardzo potrzebną nadzieję i wbrew płynącym strumieniami łzom, napawa optymizmem. Choć to nie łatwe, uczy by doceniać życie, zawsze szukać jasnych stron i cieszyć się teraźniejszością oraz wszystkimi tymi pojedynczymi momentami tworzącymi naszą małą rzeczywistość, zamiast skupiać się na tym co nieistotne, bo niczego nie wolno brać za pewnik, a jutro może tak naprawdę nigdy nie nadejść.
Promyczek to bliska mojemu sercu historia o pięknie duszy, wewnętrznej sile, pasji do życia i odwadze w kreowaniu własnej codzienności. Historia, która zostanie ze mną już na zawsze i zajmie ważne miejsce w mojej biblioteczce. A niebawem dołączy do niej również Gus...


  „- Dlaczego mówisz do Kate „Promyczku”? […]
- Jest modelowym przykładem optymizmu. Jest niespotykanym promieniem słońca. Nie tylko szuka jasnych stron,… ale nimi żyje.”


l PROMYCZEK l GUS l

________________________________________________
Kim Holden, Promyczek, stron 592, FILIA, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek
Czytaj dalej

# kawowy book tag

Dziś na blogu będzie KAWOWO! Powinna być recenzja, ale życie mi ostatnio stanęło dęba przed samym nosem, a cuda techniki jak na złość postanowiły się zbuntować, więc post recenzencki będzie ... wkrótce, tymczasem…
Ktoś mi kiedyś powiedział, że nie ufa ludziom, którzy nie piją kawy. Nie wiem, może coś w tym jest, nie sprawdzałam. Ja jednak zmodyfikowałam nieco tę myśl i przerobiłam ją na swoją modłę, po czym stwierdzam, że nie ufam ludziom, którzy nie piją kawy i nie czytają książek. BOOK TAG do którego nominowała mnie Ania z bloga Review Junkie jest, więc idealnym odzwierciedleniem tego motta i zabawą, w której wezmę udział z przyjemnością.
Zaczynajmy. 


Pamiętnik Nicholasa Sparksa, chociaż tak na dobrą sprawę jakby się nad tym bardziej zastanowić, to wszystkie stworzone przez niego historie są czymś do czego można bezustannie wracać. Ponadczasowe, życiowe i lekkie w odbiorze, choć potrafią ścisnąć za gardło – czysta czytelnicza przyjemność.  


Pięćdziesiąt twarzy Greya - nie czytałam i z pewnością nie mam takiego zamiaru. To chyba jedyna książka, którą zdążyła mi zbrzydnąć, zanim choć pomyślałam o zgłębieniu jej treści, a jak do tego dorzucić niepochlebne opinie na jej temat, które atakowały mnie zewsząd, mówię: ZDECYDOWANE NIE!


Przeminęło z wiatrem – no, bo która kobieta nie zna historii intensywnej miłości aroganckiego Rheta Buttlera i pyskatej Scarlett O’Hare? Jedno z najpiękniejszych love story. 


Promyczek Kim Holden i to nie chodzi już o sam tytuł. Ta historia jest po prostu…. Magiczna. A dlaczego tak sądzę? Zajrzyjcie do recenzji :)


Skazani na ból – idealne polskie New Adult, dostałam tam wszystko to czego szukam w książkach, a nawet wiele wiele więcej… Mój bezdyskusyjny number one - recenzja.


Real tak wiem. Jestem okrutna, ale ta publikacja naprawdę mocno mnie rozczarowała i chyba nie przeszła mi jeszcze frustracja z tym związana. 


Sześć serc L.H. Cosway. Spodziewałam się mocnej historii sprytnego iluzjonisty i masy magicznych sztuczek, a dostałam TYLKO romans, choć całkiem przyjemny nie powiem – zapraszam do recenzji :) 


Opowieść wigilijna Karola Dickensa – ta książka jest jak historia Kevina samego w domu okupującego ramówkę Polsatu co roku przed Bożym Narodzeniem i to bezustannie przez ostatnią dekadę – to już tradycja.


Zabijcie mnie, nie jestem w stanie w tej chwili przywołać niczego co by mnie wcisnęło w fotel, albo jestem wybredna, albo czegoś takiego jeszcze nie czytałam. 


Chłopak, który zakradał się do mnie przez okno – cud, miód, orzeszki + cukier, lukier i czekoladowa posypka na wierzch. Współczesna baśń młodzieżowa, która mnie do siebie nie przekonała, ale nie brakowało w niej słodkich scenek i miłosnych uniesień. 


Filmowe - zawsze i wszędzie, DIRTY DANCING. To film, który nigdy mi się nie znudzi, mimo iż oglądałam go już z milion razy i znam na pamięć każdą frazę. Gdybym mogła dorzucić drugi, to bez wątpienia byłaby to seria Szybcy i Wściekli nawet, jeśli ostatnie części to już klasyczne amerykańskie kino, czyli mnóstwo wybuchów, karambole i mało prawdopodobne sceny rodem z science fiction, ale kocham Paula Walkera i kocham Vina Diesela, a do tego szybkie samochody i piękne scenerie …mniam :D
Serialowe zastępstwo to Beauty and the Beast i przyznaję się bez bicia, Jay Ryan rzucił na mnie urok swoim głosem :D   
 
Jeszcze raz dziękuję Ani za nominację, a ja nominuję do tagu:

Paulinę z Reading-my-love 

oraz każdą osobę, która ma ochotę wziąć udział w zabawie :)
Czytaj dalej

#22. Oddychaj i przebacz - Dziesięć płytkich oddechów

Jak sobie poradzisz kiedy na Twoich oczach świat rozsypuje się na kawałki? Co zrobisz kiedy wszystko idzie źle? Kiedy ból rozsadza Twoją duszę?
To pytania, na które nie ma jednej, konkretnej i niezawodnej odpowiedzi. Ile ludzi, tyle różnych sposób na radzenie sobie z cierpieniem i tyle samo dróg na szukanie ukojenia, ucieczki od kotłujących się w nas emocji i schronienia, które szczelnie otoczy nas pozornie troskliwymi ramionami, odcinając od zbyt bolesnych wspomnień. Jednak nie ma na to złotego środka. Jedni szukają fachowej pomocy, odnajdują w życiu nowy cel, odkrywają swoją pasję, wypełniają swój wolny czas zajęciami, które są ujściem dla tego, co nieustannie gromadzi się w ich głowach, duszach i sercach.
Inni kroczą zupełnie inną ścieżką, a każda kolejna próba radzenia sobie z tym co boli, jest jeszcze bardziej destrukcyjna niż poprzednia. Skutecznie zagłusza wszystko, ale tylko na chwilę, nie uzdrawia i nie uspokaja tego wewnętrznego armagedonu, który jest niczym tykająca bomba, czekająca na odpowiedni moment by dokonać samozapłonu i zniszczyć wszystko dookoła – nas i naszych bliskich.
A co jeśli wszystko czego tak naprawdę potrzebujemy to po prostu oddychać i …. przebaczyć?

Kilka lat temu życie dwudziestojednoletniej Kacey Cleary rozpadło się na kawałki. Wraz z młodszą siostrą Livie, z biletami autobusowymi w kieszeni, wyruszają do Miami.
Goniąc za marzeniami i uciekając przed koszmarem, dziewczyny trafiają do apartamentowca niedaleko plaży. Rozpoczynają nowe życie.
I wszystko przebiegałoby zgodnie z planem, gdyby Kacey nie spotkała Trenta Emersona z mieszkania 1D.
Zamknięta w sobie Kacey nie chce niczego czuć. Tak jest bezpieczniej. Dla wszystkich. Jednak w końcu ulega, otwiera serce i zaczyna wierzyć, że może pozostawić za sobą koszmarną przeszłość, by zacząć od nowa. Niestety okazuje się, że nie tylko Kacey kryje tajemnicę. Pozornie perfekcyjny mężczyzna ukrywa prawdę o wydarzeniach, których nie da się wybaczyć. Odkryta przeszłość Trenta sprawi, że Kacey powróci w przerażający mrok i samotność.


Niektórzy powiedzą, że to KOLEJNE New Adult – dwoje młodych ludzi, dramatyczna przeszłość, natychmiastowa miłość i decydujący punkt zwrotny w ich relacjach. Typowy, oklepany temat, stosowany już niezliczoną ilość razy, na najróżniejsze możliwe sposoby. Zgodzę się z takimi opiniami, chociaż ja jestem też w tym wszystkim typem czytelnika, który sięgając po książkę ZAWSZE szuka w niej tego „czegoś”. I nie mam tu na myśli tylko świetnie wykreowanych bohaterów, takich z krwi i kości, realnych i autentycznych, z którymi możemy się utożsamić, ani wciągającej, nietuzinkowej i okraszonej tajemnicą fabuły. Szukam tych drobnych rzeczy, szczegółów zakopanych gdzieś pomiędzy stronicami, jakiejś mądrej myśli subtelnie ukrytej wśród miliona słów, niedostrzegalnej na pierwszy rzut oka. Tak naprawdę to właśnie te niuanse stanowią o niezwykłości danej historii, sprawiają, że książka mocno zapada nam w pamięć i zwykłe przedmioty, słowa, czy proste gesty po lekturze nigdy już nie będą dla nas takie same. W powieści spod pióra K.A. Tucker bez wątpienia dostałam to, co dla mnie najistotniejsze.

„Nie otwiera się, nie potrafi znieść dotyku dłoni, ponieważ przypomina jej o śmierci. Nie dopuszcza nikogo do siebie, ponieważ idzie za tym ból.”

Dziesięć płytkich oddechów to historia widziana oczami głównej bohaterki – Kacey Cleary – młodej dziewczyny ciepiącej na zespół stresu pourazowego, której poukładany, beztroski i szczęśliwy świat runął kilka lat wcześniej na skutek tragicznego wypadku, w którym straciła nie tylko dotychczasowe życie, najbliższych jej ludzi, ale przede wszystkim samą siebie. Po tamtych dramatycznych wydarzeniach Kacey nie jest już tą samą dziewczyną. Stała się pustą skorupą, która za wszelką cenę stara się nie czuć, a jedynym jej sposobem na radzenie sobie z bólem i stratą jest agresja i głęboko zakorzeniony w jej sercu gniew. Momentami wydaje się nawet, że Kace nieszczęśliwie utknęła w przeszłości, a ostatnią deską ratunku, która pozwala jej nie utonąć w otchłani dręczących ją wspomnień jest siostra, Livie. Kacey to bez wątpienia jedna z tych bohaterek, których mimo wad i niezbyt pochlebnych postępków, nie sposób nie polubić. Pełna sarkastycznego poczucia humoru, nieprzebierająca w słowach i szczera do bólu kobieta, bez zastanowienia potrafiąca sprzedać facetowi sierpowego, a jednak pod tą fasadą niedostępnej, twardej babki „z jajami” skrywa się zagubiona i pokaleczona krucha istota, z lękami, fobiami i brakiem pomysłu na to jak zacząć żyć.
Jest też on – tajemniczy, pociągający i diabelnie przystojny Trent. Mężczyzna, który bez większego wysiłku , niczym buldożer kruszy mur, jakim do tej pory szczelnie otoczona była Kacey, docierając w te miejsca jej duszy i serca, które uważała za martwe. Z godnym podziwu uporem, cierpliwością i nieugiętością realizuje swój pokręcony plan, niezmordowanie wypełniając dni Kace śmiechem i ofiarowując jej to, czego od dawna brakowało w jej życiu. Ale Trent też ma swoje sekrety, dramatyczną przeszłość i problemy, o których nie chce, albo boi się mówić głośno, a których odkrycie zamaże ten perfekcyjnie namalowany obrazek głęboką czernią. 
 

„Poskładam cię w całość, sprawię, że znów będziesz kompletna, Kacey. Przyrzekam, że to zrobię.”

W tym miejscu nie można oczywiście zapomnieć o pozostałych postaciach, które choć drugoplanowe, to są niezwykle istotnym dopełnieniem fabuły. Livie, młodsza siostra Kacey, która jest jak dobroduszny elf, rozświetlający słońcem życie każdego kogo spotka; Storm, samotna matka, sąsiadka oraz ciepła i troskliwa przyjaciółka; Cain, właściciel klubu ze striptizem, którego życiową misją jest pomaganie młodym dziewczynom wyjść na prostą (cieszy mnie niezmiernie, że on również stanie się bohaterem jednej z części cyklu); Ben, ochroniarz, którego wkurzają dziecinne podchody i oczywiście doktor Stayer, bezkompromisowy „szarlatan” (jak nie raz nazwała go Kacey), który z pomocą swoich niekonwencjonalnych metod prowadzi pacjentów krętą drogą ku wyjściu z beznadziei.
Idealna mieszanka charakterystycznych i złożonych z wielu warstw postaci osadzonych w samym centrum dopracowanej i fantastycznie skrojonej historii, która bynajmniej nie jest trywialnym romansem. Opowieść K.A. Tucker dotyka bowiem bardzo trudnych i bolesnych tematów, otwiera czytelnikowi oczy na to, o czym zdarza się zapominać, uczy, wzrusza i łamie serca, a jednocześnie potrafi rozbawić stosując na pozór zwyczajne argumenty – prosty i przyjemny w odbiorze język, sensowne dialogi oraz sarkastyczne poczucie humoru.
 

„Przeszłość nie stanowi o tym, kim jesteśmy. Ja to ja, ty to ty i właśnie tym musimy być.”

W tej spójnej całości nie może, więc zabraknąć tych szczegółów, które stanowią o niezwykłości pozornie zwykłej historii i sprawiają, że wyróżni się ona spośród tuzina innych stosujących ten sam schemat. Autorka subtelnie, acz niezwykle sprytnie wplotła w treść znaną wszystkim i uniwersalną prawdę o tym, że nie należy oceniać ludzi po pozorach. To jak ktoś wygląda, czym się zajmuje i jak żyje, nie jest wyznacznikiem tego jakim jest człowiekiem. Nie znamy przecież jego historii, nie wiemy przez co przeszedł, z czym musiał sobie poradzić i jak bardzo krętą drogę musiał przejść by ostatecznie znaleźć się w tym miejscu, w którym jest aktualnie. A na koniec uświadamia nam jak ważny i szalenie wymowny dla kogoś z naszego otoczenia może okazać się zwyczajnie ludzki i rutynowy gest uścisku dłoni. Każdy z tych detali stanowi odrębny puzzel, który podczas lektury sam wskakuje na odpowiednie miejsce ostatecznie tworząc perfekcyjną całość jaką jest Dziesięć płytkich oddechów.
To piękna opowieść nie tylko o sile prawdziwej miłości i szczerej przyjaźni gotowej do poświęceń, ale przede wszystkim to wartościowa historia mówiąca o tym, że są takie blizny, które nigdy nie wyblakną, są winy, których nie da się odkupić i są sprawy, z którymi nie można poradzić sobie w pojedynkę niezależnie od tego jak mocno się staramy o to walczyć. A w tym wszystkim daje również nadzieję na to, że mimo wszystko można zacząć od nowa, pokazuje, że coś pięknego może zrodzić się z dramatycznych wydarzeń i udowadnia, że jeśli chcemy znów oddychać, musimy nauczyć się wybaczać. Sobie i innym.
 

„Ignoscentia [...] Ponieważ przebaczenie ma moc uzdrawiania.”

______________________________________________________________
K.A. Tucker, Dziesięć płytkich oddechów, stron 421, FILIA, 2014
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek

Czytaj dalej

#21. Jesteś zagadką - Kendall Ryan

Są takie książki, o których można pisać w nieskończoność ciągnące się elaboraty i wciąż nie będzie to wystarczająco treściwy przekaz, bo nie wszystko można przecież wyrazić słowami. Są też takie, przy których wystarczy kilka konkretów i nagle przed oczami staje nam pełen obraz tego z czym mamy do czynienia. Jesteś zagadką Kendall Ryan z pewnością zalicza się do tej drugiej grupy, ale czy to dobrze rokuje?  

Współczesna powieść erotyczna z dreszczykiem!
Życie Ashlyn Drake, studentki psychologii zmienia się, gdy poznaje mężczyznę chorego na amnezję. Dziewczyna postanawia mu pomóc, odkrywając kawałek po kawałku tajemnicę jego przeszłości. Nie wie jednak czy pozna oddanego kochanka czy kłamcę z mroczną przeszłością.*


Cztery zdania, po których stwierdziłam, że to może być całkiem interesująca i pełna napięcia historia, no i ten wspomniany dreszczyk, całkowicie przełamał wreszcie mój opór. Niestety, tutaj pojawił się dość spory problem, otóż, nie wiem czy ze mną jest coś nie tak, czy o co chodzi, ale uwierzcie mi nawet przez moment się nie wzdrygnęłam, nie zagryzałam paznokci w pełnym napięcia oczekiwaniu na ciąg dalszy i nie łomotało mi serce z niepewności jak dalej potoczą się losy bohaterów, a jestem nawet gotowa się przyznać do tego, że niewiele mi brakowało bym zasnęła, co nigdy mi się jeszcze nie zdarzyło (tak, starość nie radość). Sam pomysł na fabułę był dla mnie czymś nowym - oskarżony o morderstwo tajemniczy mężczyzna, który nie pamięta niczego ze swojej przeszłości do momentu, w którym budzi się w szpitalu i piękna, młoda doktorantka psychologii, której zależy na tym by pomóc mu odzyskać jego życie. Pierwszy raz spotkałam się z podobnym pomysłem i miałam nadzieję, że to będzie naprawdę świetna historia, choć nie miałam też w stosunku do niej wygórowanych oczekiwań zważywszy na gatunek, do którego jest zaliczana. Nie sądziłam tylko, że pomiędzy tym co chciałabym znaleźć w treści, a rzeczywistością rozjechał się gigantyczny kanion kompletnie nie do przeskoczenia. 

„- Jesteś pijana. Chodź,proszę. Zabiorę cię do łóżka.
- O tak ... - zamruczałam z zadowoleniem.
- W sensie,że położę cię spać.” 

Dość szybkie tempo akcji wprowadzone już od samego początku zaciekawiło mnie na tyle, że z chęcią przewracałam kolejne strony, mimo iż momentami irytowała mnie ilość opisów przemyśleń głównej bohaterki, minimum dialogów i nie ma co owijać w bawełnę, streszczeń tego co miało miejsce. Później w końcu coś zaczęło się dziać, zrobiło się nawet ciekawie, ale mimo wszystko z przykrością stwierdzam, że ostatecznie nie przekonała mnie ta historia, ani występujący w niej bohaterowie. Ona to profesjonalistka z twardymi zasadami, zabałaganionym mieszkaniem i życiem osobistym, które woła o pomstę do nieba. On, diabelnie pociągający i przystojny mężczyzna, który sam dla siebie jest zagadką. Jak na erotyk przystało chemia między tą dwójką widoczna jest już od pierwszego spotkania, a fascynacja i wzajemne przyciąganie doprowadzają do wybuchu namiętności i odważnych scen płomiennego seksu, które mogą wywołać niejeden rumieniec na twarzy. Oboje zdają się łamać zasady i ulegać rodzącemu się między nimi uczuciu, jednocześnie walcząc o odnalezienie brakujących kawałków tworzących całość, jaką do niedawna był Logan (bo tak został „ochrzczony” główny bohater). A jednak nie czułam tego. Ani chemii pomiędzy czołowymi bohaterami, którzy w moim odczuciu nie mieli w sobie tego czegoś, co pozwoliłoby mi o nich pamiętać, ani tym bardziej sama historia, która ku mojemu rozczarowaniu została sprowadzona do pełnego erotycznych uniesień romansu, w którym zabrakło wyjaśnienia kluczowych kwestii. Zupełnie jakby autorka w pewnym momencie zapomniała o puencie wykreowanej przez siebie opowieści, pozostawiając czytelnika z milionem pytań i perfidnym niedopowiedzeniem, bo inaczej nie można tego określić. 

Wiecie, jestem typem czytelnika, który mimo wszystko nigdy nie odkłada książki na bok i stara się szukać pozytywów, niezależnie od tego jak bardzo lektura okazała się nietrafiona. Jednak tym razem miałam wrażenie, że to była droga przez mękę. Nie wiem, czy to nie był odpowiedni dzień na taką historię, czy to mój coraz mocniej ukształtowany i wybredny gust, ale miałam ochotę kilkakrotnie rzucić książką przez pokój, problem w tym, że Jesteś zagadką posiadam w formie e-booka i może całe szczęście, bo uchroniłam ściany przed podziurawieniem.
 
Mówi się, że każde złe doświadczenie uczy nas doceniać te dobre, małe cuda. Z książkami jest podobnie. Uczą nas dostrzegać potencjał w przeciętności, o ile takowy jest możliwy do wyłapania. Ja cieszę się z każdej takiej podróży, ale Jesteś zagadką jest taką przygodą, o której wolałabym chyba zapomnieć i nigdy do niej nie wracać, dlatego szczerze mówiąc nie jestem pewna, czy kiedykolwiek nastanie dzień, w którym sięgnę po kontynuację.
Czy Wam ją polecam? Cóż… To po prostu gorący erotyk i lekki romans, bez drugiego dna, więc podsumuję to tak: czytasz na własną odpowiedzialność. 

„Aut viam inveniam aut faciam.
 Albo znajdę drogę, albo ją sobie utoruję.”

______________________________________________________________
Kendall Ryan, Jesteś zagadką, stron 214, PASCAL, 2015
Przekład: Regina Mościska

Czytaj dalej

Jaskółki literackie, czyli zapowiedzi września

Wielkimi krokami i dość nieubłaganie zbliża się jesień, choć zdaje się, że pogoda postanowiła jeszcze chwilę rozpieścić nas letnim słońcem i ostatnimi podrygami wakacji :) A jak rozpieszczać to na całego, więc wydawnictwa również nie szczędzą czytelnikom cudownych premier i kolejnych wydawniczych perełek, nie tylko z rynku zagranicznego, ale przede wszystkich tych polskich. Anna Bellon, Iga Wiśniewska, Anna Dąbrowska - zapowiada się świetny wrzesień, a co prócz tego? Spójrzcie sami, co mnie udało się namierzyć i może znajdziecie coś dla siebie :) 


 5 WRZESIEŃ

GWIAZDY NAD OKTOBER BEND
Glenda Millard

DREAMS


Alice Nightingale wyobraża sobie, że unosi się w powietrze na skrzydłach splecionych ze słów i piór. O tym pisze wiersze, podczas gdy Manny James biega nocą, próbując uciec od bolesnych wspomnień z przeszłości. Pewnego razu spostrzega Alice na dachu jej domu nad rzeką, wyglądającą niczym galion na statku płynącym przez gwiazdy. W kieszeni ma wiersz, a jego słowa zna na pamięć. Jest pewny, że to tajemnicza dziewczyna z dachu go napisała.
Alice pragnie być taka, jak wszystkie piętnastolatki, mieć takie same szanse, jak inne dziewczyny. A gdy widzi biegającego chłopca, poznanie go staje się równie ważne, jak pisanie wierszy.
Piękna, przepełniona uczuciem historia o pokonywaniu trudności i traumy z przeszłości, a także o tym, jak od nowa żyć z zaufaniem i nadzieją. 


 7 WRZESIEŃ
 
GUS
Kim Holden
FILIA


Oto historia Gusa.
Opowiada o zagubieniu.
O odnalezieniu.
I o stopniowym procesie uzdrawiania.
Szczerze mówiąc, nie wiem już jak żyć.
Promyczek nie była tylko moją najlepszą przyjaciółką, była moją drugą połówką. Drugą połową mojego umysłu, mojego sumienia, mojego poczucia humoru, mojej kreatywności…
Była drugą połową mojego serca.
W jaki sposób człowiek może wrócić do swoich zajęć, jeśli na zawsze stracił połowę siebie?  

 12 WRZESIEŃ

URODZENI, BY PRZEGRAĆ
Iga Wiśniewska

Zysk i S-ka


Mieli się już nigdy nie spotkać. Los jednak chciał inaczej...
Diana – ukrywa tajemnicę, która nie pozwala jej żyć normalnie. Pięć lat temu przez jej nieuwagę wydarzyła się tragedia. Odtrącona przez rodziców wyjechała na studia do innego miasta, nie potrafi jednak zapomnieć o przeszłości. Kiedyś najbardziej pragnęła przebaczenia. Teraz nie pragnie już niczego.
Karol – z wyglądu niegrzeczny chłopiec, wychowany „na złej ulicy”, student ekonomii i bokser. Kiedyś, w innym życiu, Diana i Karol spotykali się. Nie traktowali tego poważnie, ale to, co ich rozdzieliło, było śmiertelnie poważne. Pięć lat później wpadają na siebie na studenckiej imprezie. Przypadek? Żadne z nich nie wierzy w przypadki. Szybko okazuje się, że stają się dla siebie bardzo ważni. Czy razem uda im się zbudować wspólną przyszłość? Bez względu na wszystko…
Niezwykła opowieść o młodych ludziach, którzy zdążyli już poznań gorzki i słodki smak życia oraz o ich walce o szczęście.  

 15 WRZESIEŃ

ŻYJ SZYBKO, KOCHAJ GŁĘBOKO (Into the Deep tom 1)
Samantha Young

BURDA KSIĄŻKI


Czy można przyjaźnić się z kimś, kto był miłością twojego życia?
Ona była najfajniejszą dziewczyną w mieście, on właśnie się sprowadził z rodzicami i szybko zdążył złamać niejedno serce.
Charley i Jake. Zakochali się w sobie niemal od pierwszego wejrzenia. Byli dla siebie stworzeni, snuli wielkie plany. Aż do tamtego feralnego dnia...
Na urodzinowym przyjęciu byłego chłopaka Charley dochodzi do tragedii. Niektórzy zrzucają winę na Jake'a. Po tym zdarzeniu chłopak zrywa związek i razem z rodziną wyjeżdża na zawsze z miasta. Dała mu wszystko, każdą cząstkę siebie. A on... od niej odszedł.
Przez kolejne cztery lata Charley stara się zapomnieć o Jake'u, ale los postanawia z niej zażartować. Dziewczyna wyjeżdża na studia do Szkocji, a tam na imprezie trafia na Jake'a i jego dziewczynę. Zranione serce daje znać o sobie z ogromną siłą. Mimo że Charley stara się unikać dawnego ukochanego jak ognia, on cały czas próbuje się do niej zbliżyć.
Ale czy można zaufać komuś, kto wcześniej tak bardzo zranił?
Żyj szybko, kochaj głęboko to książka o miłości niewinnej i szalonej. Takiej, o której się marzy i tak naprawdę nigdy nie zapomina.  


POŁĄCZENI. UWOLNIJ MNIE (tom 1)
Laurelin Paige

KOBIECE

Złamaliśmy dzisiaj wiele zasad Gwen.
Zasady są po to, żeby je łamać.
Ustalili zasady – tylko seks. Zapomnieli jednak o tym, że serc nikt nie pytał o zdanie.
Pamiętacie Gwen z Uwikłanych? W Połączonych nadszedł czas, aby poznać jej historię.
Gwen miała ciężkie życie, a przeszłość nawiedza ją niczym mroczny cień, który nie pozwala o sobie zapomnieć. Dlatego buduje wokół siebie mur, zza którego jedynie obserwuje świat. Osiągnęła sukces zawodowy – zarządza jednym z najpopularniejszych klubów nocnych w Nowym Jorku, jest singielką i bezpiecznie czuje się tylko w takich sytuacjach, które może w pełni kontrolować.
Wszystko diametralnie się zmienia, kiedy w klubie poznaje bogatego i przystojnego playboya – JC. On za wszelką cenę postanawia zburzyć mur, którym się otoczyła. Chce dać jej wolność i nieograniczoną ilość rozkoszy. Zawierają więc układ, który tylko z pozoru wydaje się jasny.
Wkrótce seks bez zobowiązań już im nie wystarcza, a JC okaże się jedyną osobą, na której będzie polegać dziewczyna. Czy Gwen zdoła posłuchać swego serca i otworzyć się na prawdziwą miłość?
 
 16 WRZESIEŃ

MANWHORE
Katy Evans

KOBIECE


Czy można odkryć, kim naprawdę jest najzamożniejszy playboy z Chicago, i nie zatracić przy tym swego serca i duszy?
Malcolm Kyle Preston Logan Saint to bogaty, bardzo wpływowy i obłędnie przystojny biznesmen z Chicago. Wokół jego osoby krąży mnóstwo legend, sam Malcom zaś owiany jest nimbem tajemniczości.
Mężczyźnie wydaje się, że już nic nie jest w stanie go zaskoczyć. W jego życiu sporo jednak namiesza nagłe pojawienie się Rachel Livingston – młodej, utalentowanej i pięknej dziennikarki. Rachel otrzyma zlecenie przeprowadzenia wywiadu ze słynnym Malcomem Saintem i odkrycia tego, kim naprawdę jest mężczyzna będący na językach wszystkich mieszkańców Chicago.
Czy Rachel uda się odkryć prawdziwe oblicze Malcolma? A może to Malcolm odkryje prawdziwą Rachel?  

 21 WRZESIEŃ

TO CO NAM ZOSTAJE
Sally Helpworth

FILIA

To obok MOTYLA, Lisy Genovy, najpiękniejsza powieść o sednie człowieczeństwa, godności i mierzeniu się z nieuleczalną chorobą.
Miłość nigdy nie zapomina…
Anna Foster ma trzydzieści sześć lat i jest we wczesnym stadium choroby Alzheimera. Wie, że rodzina posyła ją do domu opieki Rosalind House dla jej własnego dobra. Spotyka tam Luke’a, jedynego rezydenta w wieku zbliżonym do niej. Anna nie spodziewa się, że kiedy ona będzie się buntować przeciw temu, jak teraz wygląda jej życie, ono połączy ją z Lukiem więzami miłości. I chociaż choroba zabiera jej coraz więcej wspomnień, Anna walczy, próbując zachować jak najwięcej – w tym nowe, piękne uczucie.
Eve Bennett z dnia na dzień zostaje samotną matką i zmuszona jest zrobić użytek ze swojego kulinarnego wykształcenia. Gdy w Rosalind House poznaje Annę i Luke’a, jest głęboko poruszona łączącym tych dwoje uczuciem.
Tragiczny wypadek sprawia, że rodziny zakochanych postanawiają ich rozdzielić, natomiast Eve zaczyna się zastanawiać, jak wiele jest skłonna zaryzykować,
aby temu zapobiec. 

 26 WRZESIEŃ
KJ
NAKARMIĘ CIĘ MIŁOŚCIĄ
Anna Dąbrowska

Zysk i S-ka

Dla kilku przyjaciółek wieczór panieński ma być przede wszystkim dobrą zabawą i odskocznią od codzienności. Warszawski klub, muzyka, alkohol i dodatkowa atrakcja – losowanie zadań, które ma wykonać każda z uczestniczek. To, które przypadnie w udziale Laurze, przykładnej pracownicy banku, okazuje się wyzwaniem równie trudnym, co ekscytującym. Pocałunek z przystojnym nieznajomym… W ten sposób dziewczyna poznaje Tobiasza, charyzmatycznego muzyka. Wypełnienie zadania doprowadza do niezwykle zaskakującego poranka, a kiepski dowcip Tobiasza wywołuje nieprzewidziane skutki. 





 28 WRZESIEŃ

URATUJ MNIE
Anna Bellon

OMGBooks


Normalne życie Mai skończyło się, gdy zginął jej ukochany brat. Pogrążyła się w żałobie, zerwała kontakty z wszystkimi przyjaciółmi. Liczyły się tylko książki i muzyka.
Prawdziwe życie Kylera może się dopiero zacząć. Gdy skończy liceum, przestanie się przeprowadzać, zmieniać szkoły, gdy uwolni się od toksycznego ojca. Na razie jedyną ucieczką pozostaje muzyka. I prowokowanie otoczenia napisami na koszulkach.
„A później nauczyłam się wszystkiego od nowa. Pojawił się ktoś, kto przebił się przez wzniesiony przeze mnie mur. Wziął go szturmem i nie pozwolił mi się z powrotem za nim schować. Wszedł w moje życie, śpiewając lekko zachrypniętym głosem o dziewczynie ulotnej jak papierosowy dym”.
W nowej szkole Kyler poznaje Maię. I postanawia się z nią zaprzyjaźnić. Ale czy dziewczyna, która odtrąca od siebie wszystkich, jest na to gotowa? Czy Kyler ma w sobie tyle siły, by nie odpuścić? I czy to na pewno przyjaźń?
„Uratuj mnie” to pierwsza część serii „The Last Regret”, opowiadającej o grupie przyjaciół z liceum, którzy zakładają zespół rockowy. Książka w zmienionej wersji była publikowana na Wattpadzie, gdzie uzyskała ponad milion odsłon.  

BEZ WINY
Mia Sheridan

OTWARTE

Kira nie ma grosza przy duszy, za to mnóstwo kłopotów. W przeszłości odebrano jej to, co najważniejsze. Teraz musi postawić wszystko na jedną kartę, aby odmienić swój los.
Grayson walczy o przerwanie pasma życiowych niepowodzeń, ale przytłaczający ciężar wyrzutów sumienia kruszy resztki jego nadziei na lepsze jutro. Kira składa mu propozycję, która może go ocalić. Wystarczy tylko, że złoży przysięgę, nawet jeśli nie zamierza jej dotrzymać…
Obiecali sobie wieczność, nie wiedząc, że jedna chwila może odmienić całe życie.
Czy miłość da im kolejną szansę, choć żadne z nich nie jest bez winy?  


SKAZANIE (The Legal Briefs tom 2)
Emma Chase

FILIA

Rycerz w zniszczonej zbroi wciąż jest rycerzem.
Obrońca w Waszyngtonie codziennie widzi, jak trudne potrafi być życie. Właśnie dlatego niejednokrotnie, by przetrwać, musi być nieustępliwy. Ja, Jake Becker, mam reputację zimnego, nieczułego, onieśmielającego mężczyzny. To mi pasuje, czasem wręcz pomaga, na przykład gdy urabiam świadka stojącego przed sądem.
Nie komplikuję sobie życia błahostkami – wszystko muszę mieć poukładane. Jeśli chcesz być moim klientem, od razu streść istotne fakty. Jeśli chcesz się ze mną umówić, skup się na tym, co cię kręci. Nie jestem czarującym księciem z bajki, nawet nie zamierzam go udawać.
Jednak w pewnej chwili Chelsea McQuaid wraz z szóstką osieroconych siostrzeńców i siostrzenic trafia do mojego gabinetu, zmieniając moje życie w istne piekło. Zaczynam więc chodzić do przedszkola, na koncerty One Direction, trafiam do szpitalnej poczekalni i wykłócam się w gabinecie dyrektora szkoły.Chelsea jest zbyt słodka i niewinna, by sobie poradzić. Próbuje być twarda, ale zupełnie jej to nie wychodzi.
Zostałem skazany na to, by jej pomóc. Obronić ją… i dzieci.

SPÓJRZ NA MNIE
Nicholas Sparks

ALBATROS

Nowa powieść króla prozy obyczajowej, który tym razem umiejętnie myli tropy, a zakończenia nie domyśli się nawet wielbicielka powieści detektywistycznych!
Collin nie miał szczęśliwego dzieciństwa. Brak zainteresowania rodziców, dorastanie w szkołach wojskowych, potem problemy z agresją i zatargi z policją. Maria natomiast zawsze czuła wsparcie rodziny – jako mała dziewczynka, a także później, podczas studiów prawniczych i na początku kariery zawodowej. Pewnie trudno byłoby znaleźć dwie bardziej różniące się historie. I dwa tak niepodobne do siebie charaktery.
A jednak przeciwieństwa najwyraźniej się przyciągają. Maria i Colin zostają parą. Wszystko świetnie się zapowiada, dopóki ona nie zaczyna otrzymywać dziwnych wiadomości od anonimowego prześladowcy.  


WRZESIEŃ ZAPOWIADA SIĘ BARDZO CIEKAWIE, PRAWDA? 
COŚ WAS ZAINTERESOWAŁO? NA CO SIĘ SKUSICIE?
Czytaj dalej

#20. Sześć słów o historii Jaya Fieldsa

Poznajcie opowieść, Jaya Fieldsa, iluzjonisty, mentalisty, spryciarza.
Myślę trójkątami. Wy myślicie liniami prostymi.
Pokażę Wam stół i przekonam, że to krzesło.
Dym i lustra, sztuczki i triki. Oszukuję i zwodzę.
Ale przede wszystkim stawiam na dobre przedstawienie.
Wszyscy sądzą, że zabiłem człowieka, ale nie zrobiłem tego. Pragnę zemsty. Pragnę jej dla siebie i dla niej. Chcę rewanżu dla całej naszej szóstki. Ona mnie nie pamięta, choć jest przyczyną tego wszystkiego. Będzie moją nagrodą, gdy wszystko dobiegnie końca. Jeśli tylko okażę się dość silny.
Zatem śmiało, wybierzcie kartę. Wejdźcie i obejrzyjcie przedstawienie. Spójrzcie na moje dłonie, przyjrzyjcie się uważnie, tak byście nie widzieli tego, co się dzieje naprawdę. Zniszczę wasz świat w świetle reflektorów. Nie zorientujecie się co robię, dopóki nie będzie za późno. Mam tylko jedno serce, a kiedy moje wielkie oszustwo dobiegnie końca, wręczę je właśnie jej.
Usiądźcie wygodnie, znajdujecie się na początku jazdy z piekła rodem. 


Dzisiaj będzie trochę nieszablonowo. Pomysł na tę recenzję zrodził się w zasadzie znikąd i pojawił w mojej głowie w momencie, w którym złapałam w ręce książkę L.H. Cosway. Najwyraźniej powieść do mnie przemówiła zanim zdążyłam zgłębić jej treść, a co takiego mi powiedziała? Przekonajcie się sami, jaka jest historia Jaya Fieldsa. 

„...tajemnica jest lepsza niż prawda. Dlaczego, więc nie żyć magią? Dlaczego nie być znów dzieckiem i nie wierzyć w fantazję?”

ORYGINALNA
Człowiek już tak ma, że zawsze i niezależnie od sytuacji, pierwsze co robi to „ocenia” coś oczami. Nie będzie więc w tym nic dziwnego, jeśli przyznam się, że pierwsze co przykuło moja uwagę to niezwykle hipnotyzująca okładka (w końcu to FILIA) i równie powabny tytuł. Chwilę później, gdy rzuciłam okiem na zamieszczony na odwrocie blurb, wiedziałam, że to będzie coś naprawdę ekstra. Magiczne sztuczki, iluzja, która zniekształca naszą interpretację rzeczywistości, głęboka chęć zemsty, sprytny, trochę mroczny i zapewne wybitnie przystojny bohater oraz serce ukochanej kobiety jako nagroda. Po moim ostatnim kinowym seansie i kolejnych dwóch godzinach spędzonych w towarzystwie grupki oszustów w drugiej części kasowego hitu Iluzja i mojej ogromnej sympatii do postaci Stevena Frayne’a, znanego wszystkim jako Dynamo, który magicznym sztuczkom nadał nowe oblicze, nie musiałam się długo zastanawiać i wzięłam w ciemno.  

TAJEMNICZA
Już prolog sprawia, że z każdą chwilą czujemy się bardziej zaintrygowani i zdajemy sobie sprawę, że w rozwiązaniu tej zagadki nic nie będzie oczywiste, zwłaszcza, że z czasem w naszych głowach pojawiają się tylko kolejne pytania, a odpowiedzi jak nie było tak nie ma. Dodatkowo motywy postępowania głównego bohatera, enigma jaką zdaje się być sprawa, o którą walczy na drodze prawnej, niejasny dramat z przeszłości oraz sama postać Jaya Fieldsa, który pojawia się znikąd - choć właściwie w przeciwieństwie do głównej bohaterki, my czytelnicy wiemy kim jest ten mężczyzna - dodają całości smaczku i nakręcają jedynie naszą ciekawość na ciąg dalszy.
No i tutaj przechodzimy do kolejnego punktu ...

MAGNETYCZNA
Bo taki właśnie jest Jay. To kolejny taki intensywny bohater, który już w chwili, kiedy pojawia się po raz pierwszy, kradnie kobiece serce i już go nie oddaje. Przystojny, zabawny i niezwykle charyzmatyczny iluzjonista, bystry i tajemniczy geniusz i przede wszystkim sprytny oszust o hipnotyzującym niebieskim spojrzeniu, zmysłowym schrypniętym głosie, z seksownym ciałem ozdobionym licznymi tatuażami i emanującym z każdego ruchu erotyzmem połączonym ze swobodą i spokojem. Przyciąga, kusi i uwodzi niewiele przy tym robiąc tak, że nie sposób mu się oprzeć. Czysty seks. Jednak w tej dzikości i powierzchowności na miarę Casanovy jest czuły, delikatny i niezwykle troskliwy mężczyzna, z poobijanym sercem, zagubionym umysłem i zmęczoną koszmarami duszą. I jak go nie pokochać?
Chociaż nie można zapomnieć o drugiej połowie tej historii – Matildzie. Ta dwudziestokilkuletnia córka prawnika, z jednej strony nieśmiała, skromna i odrobinę zakompleksiona jest również młodą przesympatyczną i sarkastyczną dziewczyną, która przez swoją kobiecą ciekawość nie raz pakuje się w kłopoty, ale z pewnością nie jest jedną z tych rozkapryszonych, oszalałych z pożądania wariatek, które nie wiedzą czego chcą i to zaliczam na ogromny plus w tej historii.
 

PIKANTNA
Z takim namiętnym męskim bohaterem to raczej nic dziwnego. Jak romans i dwie lgnące do siebie osobowości, między którymi chemia jest wyczuwalna na odległość, a rosnące pożądanie nie daje spać, to wiadomo, że bez scen płomiennego seksu się nie obejdzie. Sześć serc wcale nie jest w tej kwestii wyjątkiem i chociaż w książce nie brakuje pikanterii, zabawnych i dwuznacznych rozmów, kipiących insynuacjami oraz odważnych opisów seksu, to jednak nie są one ani wulgarne ani ordynarne. W tym przypadku erotyka pełni raczej rolę dopełnienia całej historii i nie jest czymś co dominuje fabułę niezliczoną ilością jęków i orgazmów, co mnie z kolei niezmiernie cieszy.

MAGICZNA
I nie chodzi tutaj już wyłącznie o motyw przewodni fabuły, ale w dużej mierze o rodzące się między Jayem i Matildą uczucie. Cienkie nitki wiążącej ich więzi są wyczuwalne już od pierwszego ich spotkania, a później jest już tylko niezwykła przyjaźń, długie rozmowy, wspólne śniadania, wyjścia i spotkania z przyjaciółmi, budowanie wzajemnego zaufania, szacunek, subtelność, czułość w prostych codziennych gestach i w końcu głębokie, prawdziwie szczere uczucie. Nieśmiałość i delikatność Matildy w połączeniu z troską i ostrożnością Jaya oraz niezwykły sposób w jaki autorka opisała na pozór zwykłą relację dwójki dorosłych ludzi, dają czytelnikowi iście magiczny, nieprzesłodzony i autentyczny obrazek, który jest kolejnym bezdyskusyjnym atutem powieści. 

„Nigdy nie próbuj oszukać oszusta.” 

NIEDOPRACOWANA
Niestety… Pomimo tych wszystkich wymienionych przeze mnie na początku plusów, mój entuzjazm i podekscytowanie względem tej powieści odrobinę zwiędły. Czuję się po prostu rozczarowana i mam wrażenie, że znów mam do czynienia z historią, której potencjał został okrutnie zmarnowany, a w tym przypadku moja frustracja jest jeszcze większa niż przy okazji lektury Real spod pióra Katy Evans, choć z pewnością to co łączy obie panie to trochę irytujący momentami styl.
Po pierwsze primo – czytając opis załączony na okładce miałam nadzieję skonfrontować się z narracją pierwszoosobową prowadzoną również z punktu widzenia Jaya Fieldsa, co jestem tego pewna, okazałoby się prawdziwą bombą kosmicznych rozmiarów, lepszą niż niejeden film, i dawało historii szansę na miano prawdziwego bestselleru. Tymczasem spotkało mnie kosmiczne, ale rozczarowanie, bo wszystkie fakty jako czytelnicy poznajemy jedynie z punktu widzenia Matildy, czyli zafascynowanej Jayem kobiety, chociaż ona jeszcze jest w tym wszystkim zrównoważona. Wielka szkoda, że zabrakło spojrzenia oczami głównego bohatera, bo w moim odczuciu książka została w tym miejscu bezpowrotnie obdarta z najważniejszego fundamentu i przez ten błąd, czegoś w niej brakowało. To trochę tak, jakby kolejna autorka poszła w tej kwestii na łatwiznę. 
Po drugie primo – sądziłam, że skoro iluzja ma grać tu pierwsze skrzypce, to opowieść będzie naładowana magicznymi sztuczkami, wciągając nas tym samym w wir tego niezrozumiałego dla postronnych obserwatorów, ale niezwykle fascynującego świata. Ale znów czekał mnie zawód, bo pani Cosway spłyciła, wydawać by się mogło kluczowy temat, skupiając się przede wszystkim na romansie i rodzącym się między bohaterami uczuciu, nie poświęcając magii więcej niż chwilę, czyli naprawdę niezbędne MINIMUM.
Po trzecie primo – napięcie. No sami rozumiecie. Zemsta, misternie uknuty plan, realizacja poszczególnych etapów, dążenie do celu, zabawa w kotka i myszkę i granie wrogom na nosie. Po raz kolejny opadły mi ręce, a wręcz odważę się stwierdzić, że momentami powiało nudą. Nie tego oczekiwałam. Miałam nadzieję, że akcja stopniowo nabierze tempa, wciśnie mnie w fotel i sprawi, że z łomoczącym sercem i niczym mała podekscytowana dziewczynka będę przewracać kolejne strony. Cóż…. Nie wyszło, ale liczę na to, że w kolejnych częściach autorka podniesie sobie poprzeczkę i zdoła ją przeskoczyć, zanim się potknie. 

Podsumowując, właściwie chcę napisać, że mimo wszystko nie czuję, żebym straciła czas na lekturze, a tym bardziej nie żałuję, że sięgnęłam po historię Jaya. Powieść jest przyjemna, lekka w odbiorze, odrobinę intrygująca i z pewnością szybko się ją czyta, a seksowny iluzjonista, nawet jeśli przedstawiany wyłącznie z punktu widzenia Matildy, wynagradza wszystko. Nie jest to niewypał, choć nie ma co ukrywać wielu znaczących kwestii tutaj zabrakło, ważne watki nie zostały rozwinięte, a zwieńczeniem całości jest gnębiące poczucie niedosytu. Liczę jednak, że autorka złapała bakcyla, zrozumiała swoje potknięcia, a w kolejnych częściach złapie wiatr w żagle i naprawdę porwie swoich czytelników w magiczny świat, z którego nie będziemy chcieli już wyjść.

„– Tu mi się podoba. I uwielbiam jabłka.
Sposób, w jaki obniża głos przy drugim zdaniu, sprawia, że słyszę insynuacje. Drażni
mnie to na tyle, że odburkuję ostro:
– Jestem pewna, że uwielbiasz, Jasonie. Jestem też pewna, że uwielbiasz różne jabłka.
Jezu Chryste, ja to powiedziałam? Zabijcie mnie!
– Właściwie jestem wierny jednemu jabłku – odpowiada.
Błysk w jego oczach sprawia, że chce mi się śmiać. Nie znoszę, że tak na mnie działa.
Nasza rozmowa jest niedorzeczna. Mimo to nie chcę się poddać.
– Nie możesz być wierny jednemu jabłku. Kiedy je zjesz, znika, więc musisz szukać
kolejnego.
– Och, nieustannie mógłbym jeść moje jabłuszko i nigdy nie czułbym potrzeby
znajdowania sobie nowego.
– A może twoje jabłko nie chce być zjedzone. Może jabłko znudziło się sposobem, w jaki je jesz.
Pochyla się, opiera jedną rękę na stole, a jego spojrzenie robi się jeszcze bardziej
mroczne.
– Wręcz przeciwnie, moje jabłuszko lubi być jedzone. Tak naprawdę w tej chwili moje
jabłuszko jest nieco humorzaste, bo dawno nie było konsumowane.”
 
___________________________________________
L.H. Cosway, Sześć serc, stron 480, FILIA, 2016
Przekład: Katarzyna Agnieszka Dyrek 
Czytaj dalej